24.01.2012

„Co słychać za tymi drzwiami?” Ewa Ostrowska

Po co tworzyć nową wersję książki, skoro stara podobała się czytelnikom i zajęła jakieś miejsca w ich sercach? Gdyby zmiany dotyczyły poprawek stylistycznych, mogłabym to zrozumieć. Ale Ewa Ostrowska ze swoją powieścią „Co słychać za tymi drzwiami” zrobiła coś, czego zaakceptować nie mogę: pierwszoplanowym postaciom nadała nowe imiona, przeniosła akcję z PRL do dwudziestego pierwszego wieku, przeinaczyła ważne wydarzenia. Siostry znane z poprzedniego wydania jako Bronia i Marynia stały się teraz Majką i Kingą. Ich matkę zza lady sklepu autorka przeniosła za biurko w Urzędzie Skarbowym. Takich zmian jest wiele. 

„Co słychać za tymi drzwiami” to opowieść o dwóch siostrach, grubej Majce i pięknej Kindze, i o pewnym domu w Łodzi, w którym króluje toksyczna, skrajnie niesprawiedliwa matka. Z wielką wprawą niszczy ona szczęście i dobrą samoocenę Majki, buduje też nienawiść między dziewczętami, bo gdzie zazdrość i niesprawiedliwość, tam nie będzie miłości. Matka ta oszczędza na nielubianej córce: nigdy nie kupuje jej nowych ubrań, karmi ją najtańszymi potrawami. Majka na przykład zawsze marzyła o zjedzeniu pomarańczy, niestety, mówiono do niej: „ty jedz jabłka”, a pomarańcze dawano tylko Kindze.

Nowe wydanie zostało oszpecone błędami ortograficznymi oraz gramatycznymi. Oto niektóre z nich:
„Kilkaset złotowe rachunki za komórę”[1].
„Łazienka w kafelkach jasno seledynowych”[2].
„Ciemno bordowe, aksamitne zasłony”[3].
„Ciemno bordowy dywan”[4].
„Czy uczeń nie może mieć własnych problemów? Niełaska o nie zapytać?”[5]
„Wstydziłabym się nawet babce dać zakrwawionych okresem majtki”[6].
Książka trafiająca do rąk młodzieży nie powinna jednak zawierać błędów, tak nie można... Polecam starą wersję, nowej radzę unikać.

---
[1] Ewa Ostrowska, „Co słychać za tymi drzwiami”, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 2008, str. 28.
[2] Tamże, str. 84. 
[3] Tamże, str. 199.
[4] Tamże, str. 199.
[5] Tamże, str. 51.
[6] Tamże, str. 13.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz