Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borowski Tadeusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borowski Tadeusz. Pokaż wszystkie posty

30.01.2012

„Śmierć powstańca” Tadeusz Borowski


„Pracowaliśmy na spółkę od chwili założenia tego parszywego obozu na skraju małej łączki pod jednym z wirtemberskich wzgórz i doszliśmy w kopaniu rowów do niejakiej wprawy”[1] - wspomina Tadek, narrator opowiadania Tadeusza Borowskiego pt. „Śmierć powstańca”.

Czas wolno się wlecze, dokucza głód. Tadek postanawia postarać się o buraka, a może nawet dwa. To niebezpieczne przedsięwzięcie, trzeba ukradkiem przedostać się na buraczane pole tak, by post nie zauważył i nie zastrzelił.

Nieopodal pracują powstańcy. Wśród nich jest starzec, który nie umie sobie radzić i wygląda niechlujnie nawet jak na warunki obozowe: „Marynarkę przepasał grubym sztukowanym sznurem i wypchał się grubo słomą, która wystawała spod kusego kołnierza postawionego sztorcem, jakby ten kawałek nasiąkłego wilgocią płótna z pokrzywy mógł go ogrzać”[2].

Warszawiak nie umie też zadbać o swój żołądek i połyka rzeczy, które mu szkodzą. „On przecie chleba woli nie dojeść, a zieleniny nawpychać się musi, byle dużo. Czego on nie je! I mlecz, i dziki czosnek, i pietruszkę z łąki. Ja ci mówię, że on wykituje”[3] - uważa Tadek. Powstaniec ów patrzy na buraka z rozpaczliwą tęsknotą w oczach, prosi...

Opowiadanie jest ciekawe, nasuwa wiele pytań. Sam fakt, że przedmiotem pożądania są zwykłe, surowe buraki, wiele mówi o głodzie więźniów. Żaden z nich nie twierdzi, że burak jest smaczny, apetyczny, wprost przeciwnie. „Miały nudną, piekącą słodycz sacharyny i rozchodziło się od nich nieprzyjemne zimno po ciele”[4]. A jednak ryzykują życiem i zdrowiem, by go zdobyć.

I nie wiadomo, jak osądzić zachowanie Tadka: czy dobrze robi odmawiając powstańcowi buraka? To gest troskliwości czy zwykłe skąpstwo?

---
[1] Tadeusz Borowski, „Śmierć powstańca”, w tegoż: „Wspomnienia. Wiersze. Opowiadania”, wyd. PIW, 1981, str. 161.
[2] Tamże, str. 163.
[3] Tamże, str. 162.
[4] Tamże, str. 166.

„Śmierć Schillingera” Tadeusz Borowski

„Każdy dobrze wie, że zanim ludzie nie zostaną zaryglowani w komorze, nie wolno gapić się na ich klamoty, nie wolno w nich grzebać, a tym bardziej nie wolno podmacywać nagich kobiet. Już to samo, rozumiesz, bracie, że każe się kobietom obnażać wespół z mężczyznami, jest dla ludzi z cugangu porządnym wstrząsem. Stosuje się wtedy system wielkiego pośpiechu, sztucznie udaje się nawał pracy w rzekomej łaźni”*.
Znany z okrucieństwa komendant lagru D w Birkenau raz jeden naruszył tę zasadę i został zaatakowany przez Żydówkę.

W króciutkim opowiadaniu pt. „Śmierć Schillingera” Borowski ukazuje bunt więźniarek, a także vorarbeitera z sonderkomanda, który z zimną krwią stłumił bunt i zagnał więźniarki z powrotem do komory. O wydarzeniu tym opowiada z dumą, bez śladu uczucia czy zawstydzenia, używa nawet słów „chwała Bogu, daliśmy sobie radę”. W przeszłości człowiek ten ukończył studia pedagogiczne, uczył w gimnazjum...

---
* Tadeusz Borowski, „Śmierć Schillingera”, w tegoż: „Wspomnienia. Wiersze. Opowiadania”, wyd. PIW, 1981, str. 254.