Po Rzecz o Bechu sięgnęłam dlatego, że bohaterem jest pisarz, a ja książki o pisarzach nadzwyczaj lubię. Henry Bech ma około 40 lat, mieszka w Nowym Jorku i zajmuje się pisaniem książek. Opublikował ich niedużo, bo zaledwie jedną dobrą powieść i kilka byle jakich. Podziwia Joyce'a, chciałby pisać tak jak on, ale brakuje mu pomysłów i chęci do systematycznej pracy. W ramach wymiany kulturalnej często wyjeżdża za granicę. W każdym kraju odpowiada na te same pytania, spotyka się z osobami, które nie znają jego twórczości, wypisuje dedykacje i często popełnia gafy (np. kiedy Rosjanie pytają go, kto jest największym pisarzem amerykańskim, wymienia Nabokova). W Rumunii prowadzą go do nocnych klubów, w Moskwie na maraton filmów propagandowych, a że akcja toczy się w latach sześćdziesiątych, możemy sobie wyobrazić, co kazano mu oglądać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Updike John. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Updike John. Pokaż wszystkie posty
13.04.2014
„Rzecz o Bechu” John Updike
Po Rzecz o Bechu sięgnęłam dlatego, że bohaterem jest pisarz, a ja książki o pisarzach nadzwyczaj lubię. Henry Bech ma około 40 lat, mieszka w Nowym Jorku i zajmuje się pisaniem książek. Opublikował ich niedużo, bo zaledwie jedną dobrą powieść i kilka byle jakich. Podziwia Joyce'a, chciałby pisać tak jak on, ale brakuje mu pomysłów i chęci do systematycznej pracy. W ramach wymiany kulturalnej często wyjeżdża za granicę. W każdym kraju odpowiada na te same pytania, spotyka się z osobami, które nie znają jego twórczości, wypisuje dedykacje i często popełnia gafy (np. kiedy Rosjanie pytają go, kto jest największym pisarzem amerykańskim, wymienia Nabokova). W Rumunii prowadzą go do nocnych klubów, w Moskwie na maraton filmów propagandowych, a że akcja toczy się w latach sześćdziesiątych, możemy sobie wyobrazić, co kazano mu oglądać.
Etykiety:
amerykańska,
o pisarzach,
recenzje,
Rzecz o Bechu,
Updike John
11.01.2013
„Wyjdź za mnie” John Updike
„Czarownice z Eastwick” tak mnie rozczarowały, że miałam już nie sięgać po kolejne powieści Johna Updike'a, jednak skusiłam się jeszcze na „Wyjdź za mnie”. I nie żałuję. Treścią tej książki są dzieje romansu Sally i Jerry'ego. Zarówno Sally, jak i Jerry mają małżonków i dzieci. Już od początku powieści można podejrzewać, że ich miłość raczej nie ma szans na przetrwanie. Sally sądzi, że rola kochanki jest upokarzająca. Jerry nie wierzy w ich wspólną przyszłość i uważa, że ukrywanie się jest na dłuższą metę zbyt męczące, a biorąc rozwód, popełniłby wielki grzech (zdrada żony nie jest według niego grzechem). Ciekawa byłam, jak w tej sytuacji rozwinie się ich znajomość.
Akcja „Wyjdź za mnie” rozgrywa się w Ameryce lat sześćdziesiątych. Główni bohaterowie to nie tylko Sally i Jerry, ale także ich małżonkowie – Ruth i Richard. Nikt z nich nie wie, co to wierność, wszyscy miewali romanse, jednak dopiero teraz pod uwagę brany jest rozwód.
Najbardziej denerwował mnie Jerry. Mężczyzna ten wciąż czytuje dzieła teologów i przed każdym posiłkiem czuje się zmuszony do odmówienia modlitwy. Ale... ale kiedy jego mały synek ze złamanym obojczykiem próbuje odmawiać modlitwę razem z nim, Jerry wpada w niepohamowany gniew i wulgarnymi słowami wyzywa żonę, że źle wychowała dziecko. A nocą w zaciszu sypialni ten religijny mężczyzna mówi do żony: „Traktuję mego kutasa jak Chrystusa” (str. 126) oraz: „Mój członek jest dla mnie tym, czym Chrystus dla wszechświata” (str. 126).
![]() |
| Tego wydania nie polecam! |
W wypowiedzi bohaterów, szczególnie Jerry'ego, czasami wkrada się sztuczność. Jerry przemawia do Sally w tej sposób: „Jesteśmy jak modlitwa Pańska wypisana na ostrzu noża” (str. 42), „Zostałaś mi dana w niebie, a niebo nie chce, żebym cię miał” (str. 50), „Gdybym zniszczył swoją żonę i przebrnął przez krew moich dzieci” (str. 40).
Treść książki uważam za ciekawą. Natomiast język, jakim posłużył się Updike, nie zawsze mi się podobał. Gdzieniegdzie trafiają się zbyt kwieciste metafory, takie, w jakich lubowali się pisarze żyjący w dziewiętnastym wieku. Oto kilka przykładów: „poprzez kwiat cierpienia udowodniłaby, że żyje” (str. 121), „okryłaby się płaszczem powściągliwości” (str. 125), „jest rozbitkiem zagubionym na oceanie wiedzy” (str. 126). Ale może to wina tłumacza, bo w poprzednio czytanych książkach Updike'a nie zauważyłam tak kiczowatych ozdobników...
„Wyjdź za mnie” można polecić miłośnikom twórczości Updike'a oraz osobom zainteresowanym tematem trójkątów małżeńskich.
4/6.
---
Updike John, „Wyjdź za mnie” („Marry Me”), tł. Wojewoda Cecylia, In Focus, 1992.
Treść książki uważam za ciekawą. Natomiast język, jakim posłużył się Updike, nie zawsze mi się podobał. Gdzieniegdzie trafiają się zbyt kwieciste metafory, takie, w jakich lubowali się pisarze żyjący w dziewiętnastym wieku. Oto kilka przykładów: „poprzez kwiat cierpienia udowodniłaby, że żyje” (str. 121), „okryłaby się płaszczem powściągliwości” (str. 125), „jest rozbitkiem zagubionym na oceanie wiedzy” (str. 126). Ale może to wina tłumacza, bo w poprzednio czytanych książkach Updike'a nie zauważyłam tak kiczowatych ozdobników...
„Wyjdź za mnie” można polecić miłośnikom twórczości Updike'a oraz osobom zainteresowanym tematem trójkątów małżeńskich.
4/6.
---
Updike John, „Wyjdź za mnie” („Marry Me”), tł. Wojewoda Cecylia, In Focus, 1992.
10.10.2012
„Uciekaj, króliku” John Updike
„Poczułem nagle, że staram się utrzymać na siłę cały ten bałagan, który ona robi... miałem takie uczucie, że jestem oblepiony połamanymi, pustymi szklankami... miałem po dziurki od nosa telewizji, spóźnionych kolacji i tak dalej, i że z tego nie ma wyjścia. Aż nagle strzeliło mi do głowy, że wyjście jest, i to łatwe, po prostu wziąć i wyjść z domu, i niech wszystko diabli wezmą”[1].
Pewnego dnia Harry Angstrom, zwany Królikiem, pod wpływem impulsu porzucił syna Nelsona i żonę Janice. Miał dosyć nieudanego życia z kobietą, która spędzała czas na oglądaniu telewizji, paleniu papierosów, piciu alkoholu i nie umiała nawet gotować (parówki w jej wykonaniu były zawsze popękane i skręcone). Wsiadł do samochodu i pojechał w stronę Zachodniej Wirginii.
I nawet rozumiem, dlaczego doszło do ucieczki. Oczekiwałam jednak, że Królik szybko się opamięta i wróci do domu, że nie zostawi dwuletniego dziecka z ciężarną, nieudolną, skłonną do załamań Janice. Wielu z nas żyje w podobnie złych warunkach albo nawet gorszych, biegając pomiędzy pokojem dziecięcym a kuchnią, sklepem a marudnym małżonkiem, a jednak nie porzucamy rodziny, bo zadajemy sobie pytanie: „Co będzie z moimi dziećmi i z moim domem, kiedy odejdę? Czy warto?” - i dochodzimy do wniosku, że jednak nie warto, że lepiej dla dobra dzieci się pomęczyć. Bohater powieści o tym nie pomyślał.
Królik ożenił się w wieku 24 lat, a przedtem odnosił wielkie sukcesy jako sportowiec. „Grałem pierwszorzędnie w koszykówkę. Naprawdę pierwszorzędnie. A jeżeli człowiekowi coś się udaje pierwszorzędnie, wszystko jedno co, to już nie ma serca do tego, co wychodzi gorzej. A to, co miałem z Janice, mój Boże, takie to małe było, takie liche”[2] - mówi o sobie.
Janice nie jest ani dobrą żoną, ani dobrą matką. Nie umie podołać codziennym obowiązkom, potrafi uderzyć synka po twarzy, a będąc w ciąży, pije alkohol. Nie lubi własnej matki, uważa ją za osobę nieprzyjazną i groźną. Dziadkowie wiedzą o tym, że młoda matka pije, a jednak nie starają się jej pomóc, nie boją się też o bezpieczeństwo malutkich wnucząt.
Updike przedstawił przygody uciekającego Królika, ale też pokazał, jak jego odejście wpłynęło na osoby, które zostały porzucone. Bo podczas gdy mężczyzna przeżywał erotyczne uniesienia i cieszył się życiem, jego żonie i dzieciom działo się gorzej, o wiele gorzej.
Tak sobie czytałam i czytałam książkę Updike'a, zżymając się na nieodpowiedzialnych, niesympatycznych bohaterów, i nagle, około 250 strony, zaczęłam się bać. Następuje zwrot akcji, robi się bardzo strasznie...
„Uciekaj, króliku” nie jest powieścią przyjemną. Chyba nigdy nie będę miała ochoty do niej wrócić. Ale uważam, że została napisana po mistrzowsku i przekazuje wiele prawd o ludzkiej naturze.
Moja ocena: 5/6.
---
[1] Updike John, „Uciekaj, Króliku”, przeł. Demkowska-Bohdziewicz Ariadna, PIW, 1988, str. 107.
[2] Tamże, str. 108.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



