25.01.2012

„Fachman” Bernard Malamud


„Fachman” Bernarda Malamuda to poruszająca, oparta na faktach książka o losie pewnego Żyda i o antysemityzmie. W roku 1911 Jakow Bok przybył do Kijowa w poszukiwaniu pracy. Kilka miesięcy potem stał się wrogiem cara, symbolem Żyda-krwiopijcy, obiektem histerycznego lęku ludności. 

Kijów w roku 1911 uchodził za miasto niebezpieczne dla Żydów, pełne cerkwi i antysemitów, z wydzielonym gettem, w którym tłoczyło się pięćdziesiąt tysięcy ludzi. Jakow nie interesował się kwestiami społecznymi ani polityką, nie lubię polityki. Co z niej za pożytek, gdy ktoś ma spokojną naturę?[1] - mówił. Lekceważył przestrogi teścia, który uważał, że lepiej nie mieszkać w Kijowie, oraz złe przeczucia, jakie ogarniały go po takiej choćby wypowiedzi antysemity:
Niech nas Pan Bóg chroni od Żydów, przeklętych szachrajów, krwiopijców i pasożytów z krogulczymi nosami. Słońce by nam ukradli, gdyby mogli. Zatruwają ziemię i powietrze swoim smrodem i odorem czosnku, roznosząc zarazy, i jak nie położymy temu kresu, całą Rosję czeka śmierć. Parchy to diabły wcielone[2].
Zamieszkał więc w Kijowie i za sprawą przypadku podjął pracę u człowieka z przypiętą do płaszcza odznaką z czarno-białym orłem. Gdy został aresztowany, przekonał się z przerażeniem, że oskarżono go o coś znacznie poważniejszego niż zatajenie swojej narodowości, bo o... zamordowanie rosyjskiego chłopca i przygotowanie z jego krwi macy na święto Paschy. Straszny, absurdalny zarzut. Do urzędników nie docierały rzeczowe argumenty. Żądali, by Jakow opowiedział, jak popełnił mord rytualny i by... miesiączkował.
Mijały dni, a urzędnicy czekali niecierpliwie, aż Jakow zacznie miesiączkować. Grubieszow i policmajster zaglądali do kalendarza. Grozili, że jeżeli nie nastąpi to szybko, wypompują z Jakowa krew[3]. 
Z czasem Jakow przekonał się, że władze nie są zainteresowane ujawnieniem prawdy o jego niewinności, sprawa zahaczyła o politykę. Jego los, los jednostki nikogo nie obchodził. Stał się kozłem ofiarnym, oskarżenie go było potrzebne po to, by wzmocnić w Rosjanach strach przed Żydami i by prześladowania mogły ruszyć nową falą. Taka była rola Jakowa w historii...

Dla Żydów nie ma znaczenia, gdzie mieszkają, bo i tak zetkną się z antysemityzmem. Dokądkolwiek by zawędrowali, wszędzie uważani będą za ludzi drugiej kategorii, za niebezpieczny, niepotrzebny element. Zawsze intruzi, zawsze bezdomni. Bezdomność ma podwójny sens. Pierwszy to brak własnego państwa, drugi to bezdomność wobec wichrów historii. Gdy coś złego się dzieje, Żydzi stają się pierwszymi i najliczniejszymi ofiarami. 

Kto rodzi się Żydem, ten jest bezbronny wobec historii, nie wyłączając jej najgorszych wynaturzeń[4] - filozofuje Jakow. 

Akcja większej części „Fachmana” toczy się w więzieniu. Malamud stworzył realistyczne opisy celi, na środku której zimą znajdowały się zwały śniegu, a jesienią kałuże wody. Są opisy posiłków - zupy z pływającymi w niej karaluchami. Jest opis, jak Jakow musiał chodzić w butach z gwoździami w środku i potem czołgać się po lekarską „pomoc” - kto czytał książkę, wie, dlaczego słowo pomoc znajduje się w cudzysłowie.

Powieść napisana jest schludnym, pięknym językiem. Malamud przedstawił w niej nie tylko tragiczne dzieje jednego Żyda, ale też dał szerszy obraz Rosjan, ich okrucieństwa i ciemnoty. Pokazał, jak zmienia się psychika ofiary przemocy - Jakow mieszkający w sztetlu myślał i czuł zupełnie inaczej niż Jakow z celi więziennej. 

Moja ocena: 6/6.

--- 
[1] Bernard Malamud, „Fachman”, tłum. Tomasz Wyżyński, wyd. Iskry, 1993, str. 17. 
[2] Tamże, str. 24. 
[3] Tamże, str. 103.
[4] Tamże, str. 114.

2 komentarze:

  1. Twoja ocena 6/6 może skutkować tylko dodaniem do listy, tym bardziej, iż temat antysemityzmu w Rosji mniej ograny, niż w Niemczech czy nawet Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrew, bardzo polecam Ci tę książkę! Wstrząsająca, doskonale napisana, warta nagrody Pulitzera. I masz rację, o antysemityzmie mówi się najczęściej w kontekście Niemców, Polaków i drugiej wojny światowej. O tym, że Żydów w straszliwy sposób prześladowano także w Rosji na początku dwudziestego wieku, mówi się rzadziej.
      "Fachmana" czytałam już pięć lat temu i wciąż pamiętam. Chyba nigdy nie zapomnę tej książki.

      Usuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.