19.09.2019

„Ale z naszymi umarłymi” Jacek Dehnel




Zapewne nie tylko ja poczułam się zaskoczona tematyką „Ale z naszymi umarłymi”, bo kto mógłby przypuszczać, że Jacek Dehnel napisze apokaliptyczną powieść o trupach wyłażących z grobów i o reakcjach Polaków na to zjawisko? Podtrzymując jelita wypadające z brzuchów i oczy zwisające z oczodołów, trupy te opuszczają cmentarze i atakują obcokrajowców. Większość naszych rodaków czuje dumę, że „oprócz Chopina, Kopernika i pierogów wreszcie jakiś nowy, rdzennie piastowski cud mamy, od filmowców tak czekany, od popkultur ogłoszony, od narodów upragniony”[1], i kibicuje agresywnym zombiakom. A ci, którzy zachowali rozsądek i umieją zauważyć zagrożenie, zostają zakrzyczani przez nacjonalistów i nie za bardzo wiedzą, co robić. Próbują ignorować rzeczywistość, chowają się w szafach, czekają nie wiadomo na co.

06.09.2019

„Wiara” Anna Kańtoch





Marczewski, proboszcz dużej letniskowej wsi o nazwie Rokitnica, któregoś upalnego dnia znajduje zwłoki dziewczyny. Ofiara jest nietutejsza i dość dziwnie ubrana: pomimo upału ma na sobie rajstopy i kryte buty. Do pomocy miejscowym milicjantom, czyli marzącemu już o emeryturze sierżantowi Waśkowiakowi, jąkającemu się kapralowi i brzydkiej, ale rezolutnej szeregowej Hance, zostaje przysłany kapitan Witczak, lecz i on ma problemy z rozwiązaniem zagadki. Wkrótce dochodzi do kolejnego morderstwa. We wsi przebywa wiele osób, oprócz stałych mieszkańców są tu dzieci z kolonii, letnicy, robotnicy zatrudnieni przy budowie elektrowni, hipisi protestujący przeciwko tej budowie, dziennikarze. Nie jest łatwo odkryć, kto spośród nich zaczął zabijać. A może to nikt z nich, może to ktoś będący tu tylko przejazdem? 

28.08.2019

„Czekaj, mrugaj” Gunnhild Øyehaug, czyli przereklamowane nudziarstwo


„Czekaj, mrugaj” Gunnhild Øyehaug, tak chwalone przez recenzentów, znudziło mnie, wręcz nie mogłam się doczekać, kiedy dobrnę do ostatniej strony tego literackiego żartu i wezmę za coś konkretnego, ciekawego.

W książce występuje wielu bohaterów. Raczej wszyscy są niedopasowani, nieszczęśliwi i tęsknią za miłością. Niektórzy byli parą, inni zetknęli się przelotnie. Linnea i Trine oglądały kiedyś tę samą wystawę i to wszystko, co je łączy, bo nawet ze sobą nie porozmawiały. Elida jest dziewczyną Magnusa, byłego chłopaka Sigrid, a potem zostaje wielką miłością Viggiego. Kåre wciąż wspomina poprzednią ukochaną, Wandę, ale kiedy poznaje Sigrid, próbuje stworzyć z nią związek. Z kolei Sigrid początkowo czuje się zafascynowana Kårem, jednak z czasem zaczyna zauważać, że ten nie stara się jej zrozumieć. Ståte, który dostarcza Kåremu narkotyki, jest zarazem jedynym przyjacielem Viggiego. Galerię bohaterów uzupełniają piękna reżyserka Linnea i zakochany w niej Robert.

Spośród tych postaci najwięcej miejsca autorka poświęca Sigrid. To osóbka niepewna siebie, uważająca się za nieładną, oddzieloną murem od świata, nieśmiała, bezbarwna, pospolita, z gatunku tych, które do nowo poznanego mężczyzny potrafią powiedzieć, że pragną mieć z nim dziecko, i nie rozumieją, że taka deklaracja działa odstraszająco. Jej strategia na życie to „Czekać. Mrugać. Przetrwać”[1], czyli trwać biernie, ale od czasu do czasu wysyłać sygnał, by ktoś mógł ją zauważyć i jeśli chce, zbliżyć się do niej. Sigrid zauważa podobieństwa pomiędzy sobą a... kursorem. „Patrzy na mrugający kursor. Identyfikuje się z kursorem! Z kursorem, który czeka, mruga i tak naprawdę nie istnieje pomiędzy kolejnymi mrugnięciami”[2].

„W stronę tamtego lasu” Krystyna Siesicka


Sara, główna bohaterka „W stronę tamtego lasu”, ma dwadzieścia sześć lat i kocha Jana, sławnego kierowcę rajdowego. Ale choć Jan odwzajemnia jej uczucia, nie potrafi być szczęśliwa, bo ciągle męczy ją strach o jego życie. Każde zawody to dla niej wielki stres: czy chłopak nie zostanie kaleką? Czy nie zginie? W końcu, udręczona, ucieka z miasta i przyjeżdża do leśniczówki należącej do wuja Bernarda i cioci Ludmiły. W tym spokojnym miejscu, w ciszy, chce zastanowić się nad sensem kontynuowania znajomości z Janem, a także napisać powieść dla nastolatek.

Wuj uważa, że powinna zarabiać na życie w inny sposób. Dziewczynki teraz oglądają telewizję, odwykły od czytania. Po co im książki, są zrozpaczone, kiedy dostają je w prezencie[1] – twierdzi. Z kolei Ludmiła bardzo kibicuje Sarze i koniecznie chce zostać pierwszą czytelniczką jej powieści. Niestety, jako beta reader jest denerwująca, bo zamiast ograniczyć się do wskazania błędów, nalega, by autorka zmieniła fabułę, imię bohaterki, kolor włosów, słowem – zbyt mocno ingeruje w treść. W efekcie Sara czuje się coraz bardziej zdezorientowana, pisanie przestaje sprawiać jej przyjemność. Siesicka pokazuje w tym wątku, jak ważną sprawą dla pisarza jest wybór testowego czytelnika. Zbyt krytyczny, zbyt ekspansywny zabije książkę, sprawi, że autor straci do niej serce.

14.08.2019

„Córka” Elena Ferrante


Leda, bohaterka „Córki” Elany Ferrante, ma prawie pięćdziesiąt lat i dwie dorosłe, piękne córki, które niedawno wyjechały do Kanady. Już nie musi się o nikogo się troszczyć, może czuć się spokojnie, błogo i robić, co chce. Wyjeżdża więc na samotne wakacje nad morze, a tam jej uwagę przykuwa hałaśliwa gromadka spokrewnionych ze sobą neapolitańczyków. Leda zaczyna ich obserwować, ale bynajmniej nie z nostalgią, choć sama też pochodzi z Neapolu. Rodzinnego miasta nienawidzi, uważa je za kulturalne dno, zamieszkane przez ordynarnych ludzi. Od dziecka pragnęła z niego uciec i uparcie dążyła do społecznego awansu. Udało jej się: przeprowadziła się do Florencji, pozbyła dialektu, została wykładowczynią angielskiego.

Spośród neapolitańczyków najbardziej fascynuje ją Nina – piękna matka kilkuletniej Eleny. Leda podejrzewa, że młoda kobieta oszukuje samą siebie, czuli się do dziecka na pokaz, podczas gdy tak tak naprawdę tęskni za odpoczynkiem, za romansem, za szaleństwami, tak jak tęskniła ona, Leda, gdy miała dwadzieścia parę lat. Wylegując się na plaży, wspomina własne macierzyństwo, które nie sprawiało jej radości: kochała Biankę i Martę, ale nie umiała zapanować nad pragnieniem, by je porzucić, nad wybuchami złości. Odnosiła wrażenie, że przebywając z dziećmi, dusi się i cofa w rozwoju, podczas gdy inni mają kochanków, publikują, zdobywają tytuły naukowe.

12.08.2019

„Żmijowisko” Wojciech Chmielarz


Do tytułowego Żmijowiska, czyli gospodarstwa agroturystycznego prowadzonego przez Joannę i Krzysztofa, przyjeżdżają znajomi ze studiów, każdy oczywiście z osobami towarzyszącymi. Spędzają przyjemnie czas, aż dochodzi do wydarzenia, które zmienia sielskie wakacje w koszmar: oto Ada, piętnastoletnia córka Kamili i Arka, znika bez śladu. Poszukiwania nie przynoszą efektów, dziewczyna przepadła jak kamień w wodę. Kiedy po upływie roku Arek wraca do Żmijowiska, właścicielka nie cieszy się na jego widok i nie traktuje go jak zbolałego ojca, któremu trzeba współczuć i pomagać w szukaniu córki, tylko jak natręta mogącego odstraszyć letników. Niechciany gość zatrzymuje się w domku wynajętym przez ciemnoskórą modelkę Adaomę, jedyną osobę nastawioną do niego życzliwie. Pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, że Adaoma była tu przed rokiem jako dziewczyna Roberta, a Robert od lat kocha się w żonie Arka.

Wojciech Chmielarz na przemian opisuje teraźniejszość i wydarzenia wcześniejsze, a na końcu zamieszcza rozwiązanie zagadki. To rozwiązanie jest przekonujące, nieprzekombinowane i liczę je autorowi na plus. Wprawdzie już znacznie wcześniej odgadłam, kto stoi za zniknięciem Ady, ale mi to nie przeszkadzało. Druga zaleta książki to wiarygodne przedstawienie uczuć matki, która po utracie dziecka nie potrafi funkcjonować: dwukrotnie próbuje popełnić samobójstwo, przestaje dbać o mieszkanie i o małego synka, coraz mocniej nienawidzi męża. Przez ten rok wciąż ma wrażenie, że Arek nie wspiera jej, wprost przeciwnie, wpędza ją w poczucie winy i nie przykłada się do poszukiwań Ady tak, jak powinien.

Pomimo że Chmielarz pisze sprawnie i rzeczowo, powieść nie przypadła mi do gustu. Dlaczego? Głównie dlatego, że autor nadużywa wulgaryzmów. Mocno nadużywa. Od różnych k...rw i sp... aż się mi roiło przed oczami. I gdyby to tylko kilku bohaterów posługiwało się niewybrednym językiem! Ale nie, każda jedna postać ze „Żmijowiska” w ten sposób się wypowiada. Nawet sprzedawczyni w sklepie mówi do klienta: „Dla mnie jest pan zwykłym chujem”[1]; nawet trzecioosobowy narrator używa wulgaryzmów. 

06.07.2019

„Nieszczelna sieć” Håkan Nesser


Maardam to fikcyjne miasto położone w nieokreślonym kraju, liczące trzysta tysięcy mieszkańców. W owym mieście znajduje się komenda policji, której pracownicy nazywają się m.in. Van Veeteren, deBries, Reinhard, Moreno, Münster. Szwedzki autor Håkan Nesser napisał całą serię powieści o śledztwach prowadzonych przez tych policjantów. 

Pierwsza część cyklu nosi tytuł „Nieszczelna sieć” i opowiada o szukaniu mordercy Evy, której zwłoki znaleziono w jej własnej wannie. W takich wypadkach głównym podejrzanym staje się mąż ofiary, zwłaszcza jeśli nie umie przedstawić alibi ani wskazać innych podejrzanych, toteż i teraz prawie wszyscy uznali, że Evę zabił jej mąż Janek Mitter. On sam twierdzi, że jest niewinny, choć też przyznaje, że niczego z feralnej nocy nie pamięta. Dużo pił i w pewnym momencie stracił świadomość. Kiedy rano odkrył zwłoki, zachował się bardzo dziwnie – wprawdzie zadzwonił na policję, ale zaraz potem umył naczynia, zrobił pranie, posprzątał, czyli zatarł ślady mogące pomóc w ustaleniu, czy ktoś obcy wtargnął do mieszkania. Po pewnym czasie komisarz Van Veeteren dochodzi do wniosku, że Evę zabił ktoś związany z miejscem jej pracy, czyli ze szkołą. Ma nadzieję, że „z odrobiną szczęścia uda się rozpiąć sieć wokół gimnazjum i może dzięki temu wpadnie w nią jakaś grubsza ryba”*. Zakłada więc sieć, a w międzyczasie wraz ze współpracownikami przesłuchuje osoby mogące udzielić informacji o życiu małżonków.

29.06.2019

„Mieć i nie mieć” Ernest Hemingway


Ostatnie moje spotkanie z twórczością Ernesta Hemingwaya nie przebiegało pomyślnie. Noblista tak mnie zirytował swoim stosunkiem do innych autorów i do zwierząt, które zabijał dla zabawy, że musiało minąć aż sześć lat, bym odważyła się sięgnąć po kolejną jego książkę. Ta książka to „Mieć i nie mieć”.

Główny jej bohater ma na imię Harry i mieszka w Key West na Florydzie, w domu stojącym tuż nad morzem, w dzielnicy, w której władze miasta zamierzają wybudować luksusowy ośrodek dla turystów. Oczywiście nie chce sprzedać domu, ale będzie do tego zmuszony, jeśli nie znajdzie dobrej pracy. Jednak w czasie kryzysu (akcja toczy się w latach trzydziestych) trudno zarobić w legalny sposób. Harry najpierw pomaga bogatym letnikom łowić ryby, a kiedy nie dostaje zapłaty i na domiar złego traci kosztowny sprzęt rybacki, zaczyna przemycać alkohol i rewolucjonistów na Kubę. Dużo przy tym ryzykuje, bo po pierwsze Urząd Celny może odebrać mu kuter i kontrabandę, po drugie Kubańczycy są porywczy i bezwzględni. 

„Witold i Elwira” Władysław Bochenek



„Witold i Elwira” Władysława Bochenka to powieść o Śląsku. Akcja toczy się w środowisku górników, którzy przed wojną wyjechali do Francji lub Belgii, a kiedy tamtejsze kopalnie zamknięto, wrócili do Polski. I z przyjemnością zauważyli, że warunki życia w kraju się poprawiły. Otrzymali zatrudnienie, o wiele lepsze wypłaty niż paręnaście lat temu, a także poniemieckie domki – wprawdzie zdewastowane i ogołocone przez szabrowników, ale zawsze to własny dach nad głową. Przekonali się też, że zawód górnika zyskuje coraz większą rangę. Pracownicy polskich kopalń mają swoje święto, paradne stroje, mogą czuć się ważni i dumni, podczas gdy we Francji zawód górnika nadal uchodzi za jeden z najgorszych i przeznaczony jest głównie dla ludzi, którzy nigdzie indziej nie mogą znaleźć zatrudnienia, czyli dla cudzoziemców i kryminalistów.

12.06.2019

„Przypadek F.” Ingeborg Bachmann





Martin Ranner i Franciszka Jordan, bohaterowie „Przypadku F.” Ingeborg Bachmann, są rodzeństwem. Jako dzieci przepadali za sobą. Potem ona została żoną sławnego psychoanalityka i z trzpiotowatej dziewczyny zmieniła się w nieprzystępną damę. Ponieważ Martin nie potrafił znaleźć wspólnego języka z nadętym Jordanem, przestał odwiedzać ich wiedeńskie mieszkanie i nie zauważył, że siostra z winy męża stawała się coraz bardziej nieszczęśliwa. Prawda dotarła do niego dopiero wtedy, gdy Franzie uciekła z prywatnego szpitala. Zaczął jej szukać, ale bez większego zaangażowania. A kiedy stwierdził, że jest mocno rozstrojona, odczuł nawet przelotną chęć, by powiadomić Jordana i w ten sposób pozbyć się kłopotu. W końcu jednak uległ prośbom Franzie i zabrał ją ze sobą w podróż do Afryki. 

Zmiana miejsca pobytu nie poprawia nastroju chorej. Podczas gdy Martin, zapalony geolog, podziwia piramidy i świątynie, jego siostra snuje ponure rozmyślania. Analizuje, dlaczego ona, osoba inteligentna i o silnym charakterze, pozwoliła się oszukać. Dlaczego tak późno zrozumiała, że poślubiła nowoczesną wersję Sinobrodego? Najpierw dostrzegała tylko ogładę, sławę i tytuły naukowe męża. Wierzyła, że jego poprzednie żony, z których jedna przestała wychodzić z domu, a druga popełniła samobójstwo, były niespełna rozumu. Odpychała od siebie podejrzenia, a teraz, kiedy wreszcie zna prawdę, nie ma już siły na ratowanie się i pragnie nie tyle uwolnić się od prześladowcy, co umrzeć. 

11.06.2019

„Wiedźmy na gigancie” Małgorzata Kursa


Bohaterki „Wiedźm na gigancie” Małgorzaty Kursy, czyli Anka, Majka, Ida i Gośka, kochają dobrą polską literaturę i ze wszystkich sił starają się ją promować. Co rano przychodzą do siedziby agencji TERCET i kiedy każda z nich już „się wybulgocze”[1], zaczynają pracę – recenzują nadesłane nowości, negocjują z wydawcami, odbierają maile od autorów pragnących skorzystać z ich usług. Niektórych biorą pod swoje skrzydła, innych – tych kaleczących język polski – bezlitośnie odprawiają. 

Wśród odrzuconych grafomanów znajduje się Miranda Kniaź, chlubiąca się kilkunastoma dziełami opublikowanymi na własny koszt, oraz około czterdziestoletni Adaś Grandzik, pragnący zostać księciem komedii kryminalnej. Do celu dąży nieuczciwymi metodami – sam sobie pisze pozytywne recenzje, niszczy dobre imię konkurentów, wykorzystuje głupią, ale lubianą przez czytelników i wydawców autorkę Mariettę Gałązkę. Na widok negatywnej opinii dostaje „niemal piany na pysku”[2], poza tym tupie nogami, wyje na cały dom, uderza „czerepem w biurko”[3] i oczywiście snuje plany zemsty – a wiedzieć trzeba, że „jako manipulant ta gnida jest genialna”[4]. Wkrótce podczas imprezy literackiej dochodzi do serii podejrzanych zgonów...

05.06.2019

„Zabójstwo Harriet Krohn” Karin Fossum


Charles, główny bohater „Zabójstwa Harriet Krohn” Karin Fossum, nie był agresywny ani porywczy. Kochał żonę i córkę, jednak żona zmarła na raka, a Julie, obecnie szesnastoletnia, już od dawna nie chce utrzymywać z nim kontaktów. Ma powody – ojciec wszystkie zarobione pieniądze przeznaczał na hazard, okradł nawet swojego ostatniego pracodawcę. Narobił tyle długów, że wierzyciel chce nasłać na niego windykatora. Jakim cudem ktoś, kto otrzymuje tylko marny zasiłek dla bezrobotnych, miałby spłacić astronomiczne kwoty? Gdzie szukać ratunku? Zdesperowany Charles wpada na „genialny” pomysł: zabije i obrabuje mieszkającą samotnie Harriet. Ani przez chwilę nie zastanawia się nad krzywdą, jaką jej wyrządza. Pieniądze ofiary posłużą dla dobrego celu, więc w czym problem? Kogo obchodzi jakaś tam samotna staruszka?...

26.05.2019

„Idioci” i „Placówka postępu” Josepha Conrada


Susan i Jean, bohaterowie noweli „Idioci” Josepha Conrada, od razu po ślubie wzięli się ostro do pracy na roli, wierząc, że wkrótce przyjdzie na świat dziecko, które będzie im pomagać, a potem odziedziczy gospodarstwo. Dziecko istotnie się urodziło, ale... głęboko upośledzone. Następne też takie były. Wyły zamiast mówić, nie potrafiły niczego zrozumieć ani nawet rozpoznać własnej matki. Rodzice wpadali w coraz większą rozpacz i wściekłość, nie umieli pokochać takich dzieci. Po urodzeniu czwartego kobieta za nic nie chciała mieć kolejnych. Mężczyzna przeciwnie – postanowił próbować aż do skutku.

Conrad znakomicie opisał uczucia miotające rodzicami nieudanego potomstwa, od rozczarowania, po wściekłość, upokorzenie, utratę chęci do życia. Matka nazywa je „stworzeniami gorszymi od zwierząt”, wstydzi się przed sąsiadami, ma wrażenie, że wszyscy z niej drwią. Ojciec rozpacza, że po jego śmierci ziemia zmarnieje albo wpadnie w obce ręce. „Zdawało mu się, że dla człowieka gorzej niż bezdzietnego nie ma żadnej obietnicy w urodzajnych polach, że ziemia od niego ucieka, urąga mu, sroży się jak te ciemne chmury pędzące nad głową”. Obwinia „przeklętą babę, która nie potrafi rodzić takich dzieci, jakie mieli inni ludzie”, wyzywa ją od szmat, bije. Ich życie staje się koszmarem, podobnie jak życie niechcianych „idiotów”.