7.03.2026

„Zakonnica” Denis Diderot

Jest to krótka powieść z roku 1796, a więc chyba najstarsza, po jaką zdarzyło mi się sięgnąć z własnej woli. Ma formę pamiętnika napisanego przez szlachciankę Zuzannę, która zostaje wtrącona do klasztoru i rozpaczliwie szuka ratunku. Jest to dziewczyna bardzo bystra, uparta, wojownicza, gotowa podjąć każdą pracę, nawet fizyczną, byle tylko zrzucić znienawidzony habit. A do klasztoru trafiła z winy matki. Od małego czuła się gorzej traktowana niż jej siostry. Gdy podrosła, odkryła, że jest dzieckiem nieślubnym. Matka wydała „lepsze” córki za mąż, natomiast dla tej z nieprawego łoża pożałowała pieniędzy na posag. Nie miała też chęci trzymać jej w domu, bo widok Zuzanny przypominał jej o grzechach młodości, wymyśliła więc klasztor. Potraktowała córkę bez litości, jak rzecz.

28.02.2026

„Mógłby spaść śnieg” Jessica Au


Narratorka namawia matkę, którą rzadko widuje, na wycieczkę do Japonii. Wybiera to miejsce z tego względu, że była tu już kiedyś ze swoim partnerem i wspaniale się bawili, a poza tym sądzi, że matka, pochodząca z Hongkongu, będzie dobrze się czuła w innym azjatyckim kraju. Rodzicielka nie okazuje entuzjazmu, a gdy w końcu wyraża zgodę, nie wiadomo, czy robi to dla świętego spokoju, czy naprawdę cieszy ją myśl o podróży. Spotykają się na lotnisku w Tokio i przez kolejne dni odwiedzają różne miejsca, takie jak galerie, muzea, cmentarz w dzielnicy Aoyama, księgarnie, kościół, poza tym jadają w restauracjach i nocują w hotelach. Matka jest bardzo powściągliwa, skromna, nie okazuje ani radości, ani znudzenia. Zgadza się na wszystko, co zaproponuje córka, ogląda tylko te eksponaty, na które patrzyła ona, nie umie wybrać sobie książki w księgarni, a zapytana o wrażenia, wpada w popłoch. Nie ma żadnych życzeń, raz tylko napomyka, że chciałaby zobaczyć śnieg, bo nigdy go nie widziała. Ale szanse na spełnienie tego marzenia są niewielkie, gdyż podróż odbywa się w październiku.

15.02.2026

„W głębinie” Will Dean

Podwodna infrastruktura naftowa wymaga ciągłej konserwacji, potrzebni są więc nurkowie, którzy naprawią uszkodzone elementy. Akcja thrillera „W głębinie” Willa Deana toczy się właśnie w środowisku takich nurków. Narratorka, Ellen, jest jedną z nielicznych kobiet pracujących w tej branży. Wraz z pięcioma kolegami ma spędzić miesiąc w bardzo małej komorze ciśnieniowej opuszczonej na głębokość stu metrów pod powierzchnię Morza Północnego i co jakiś czas schodzić w skafandrze na samo dno. Praca jest ciężka i niebezpieczna, jednak bohaterowie nie mają zamiaru narzekać. Wiedzieli przecież, co ich czeka, znają zagrożenia, dostaną dobrą zapłatę. Jednak tym razem dochodzi do czegoś, czego nikt nie przewidział, a mianowicie jeden z nich nieoczekiwanie umiera. Nie wiadomo, jaki jest powód śmierci. Może zabiła go jakaś bakteria? Może pojawiły się nagłe problemy z sercem? A może ktoś go zamordował? Tyle że w komorze panują sterylne warunki i wszyscy nurkowie zostali dokładnie przebadani przez lekarza zarówno pod kątem zdrowia fizycznego, jak i psychicznego. Tak czy tak, pobyt pod wodą musi zostać przedwcześnie zakończony. Ale nie oznacza to, że bohaterowie mogą czuć się bezpiecznie, bo wkrótce dochodzi do kolejnych groźnych wydarzeń. 

9.02.2026

„O czym się nawet myśleć nie chce” Gabriela Zapolska

„O czym się nawet myśleć nie chce” to powieść z roku 1914. Główna bohaterka, Marysieńka, przed kilkoma tygodniami wyszła za mąż. Jest zakochana w swoim Zdzichu, pogodna i jeszcze bardzo, bardzo dziecinna. Nie domyśla się na przykład, kim są wystrojone panie, przechadzające się nocami po ulicach i przystające pod latarniami. Kiedy nieopatrznie komentuje wygląd jednej z tych dam, ta wpada w złość i obsypuje biedną Marysię wyzwiskami, a co gorsza, zwraca się do jej męża po imieniu. Czyżby się znali? Ale skąd, jakim cudem? Marysia jest przerażona, oburzona, ale nie ustaje w dociekaniach i tak długo wypytuje Zdzicha, aż ten w końcu wyznaje straszną prawdę. Okazuje się, że w czasach kawalerskich odwiedzał domy publiczne i tam właśnie poznał ową wojowniczą demimondówkę. A ponieważ nie miał wtedy pieniędzy, świadczyła mu usługi za darmo. Ot tak, z dobrego serca.

3.02.2026

„Chłód kwietniowego słońca” Elísabet Jökulsdóttir

Kiedy poznajemy Védís, ma ona dziewiętnaście lat i mieszka z dwuletnim synkiem w wynajętym domu „w nadmorskim miasteczku na północnych krańcach oceanu” (s. 17). Któregoś wieczoru otrzymuje informację o śmierci ojca, znanego islandzkiego dramatopisarza. Nie była z nim zbyt zżyta, bo już dawno porzucił rodzinę, a kiedy jeszcze mieszkali razem, często upijał się i wszczynał awantury, jednak ojciec to ojciec i strata jest ogromna. Bohaterka nie dopuszcza do siebie smutku, lecz gdy po około roku doznaje kolejnego nieszczęścia, zaczyna mieć problemy ze zdrowiem psychicznym. 

22.01.2026

„Pętla” Józef Karika

Kiedyś nazwiska tłumaczy niemal nigdy nie trafiały na okładki publikowanych w Polsce książek. Od kilku lat ten zwyczaj się zmienia i coraz więcej wydawców decyduje się umieścić je na honorowym miejscu, czyli na okładce tuż pod nazwiskiem autora. Tymczasem wydawnictwo Stara Szkoła poszło o krok… nie, nie do przodu, lecz o krok do tyłu i na egzemplarzach „Pętli” Józefa Kariki informacji o tłumaczu nie podało w ogóle. Ani na okładce, ani na stronie redakcyjnej, ani nigdzie indziej. Na stronie wydawnictwa też poszukiwanego nazwiska nie znalazłam. Może więc książkę przełożył duch?...

A teraz kilka słów o treści „Pętli”. Jest to horror. Akcja rozpoczyna się na początku pandemii, kiedy to młodzi Słowacy Ryszard i Anna wracają lotem repatriacyjnym z wycieczki do Edynburga. Dziewczyna jest wniebowzięta, wciąż dotyka pierścionka zaręczynowego otrzymanego od Ryszarda i myśli tylko o swoim szczęściu. Tymczasem, choć samolot jest prawie pusty, tuż obok nich siada obcy mężczyzna. Wygląda na bardzo natrętnego, a przy tym zdesperowanego. Trzyma w rękach dziwny przedmiot i namawia Annę, by zajrzała do środka.

18.01.2026

„Eksplozja” Paweł Pollak

„Eksplozja” to druga część cyklu kryminalnego Śledczy z Zakątka, opowiadającego o śledztwach prowadzonych przez sympatycznego Juliana Borczyka. Komisarz ten przed kilkoma miesiącami wprowadził się na ulicę Byczyńską i jeszcze nie zna mieszkańców ani swojego bloku, ani tego położonego naprzeciwko. Ale teraz będzie musiał nadrobić zaległości i odwiedzić sąsiadów, gdyż najprawdopodobniej któryś z nich skonstruował bombę i podrzucił na pierwsze piętro. Dochodzi do wybuchu, w wyniku którego ginie pan Kozal, a także jego pies.

20.12.2025

„Popielate słońca” Żaneta Pawlik

Leszek mieszka w centrum Katowic z partnerką Ewą i córką Baśką. Od trzydziestu lat jest niewidomy. Z wiekiem narasta w nim żal do losu, agresja, irytacja. Zawsze chce mieć rację, ciągle zrzędzi, domaga się pomocy. Ewa, która poświęciła mu całą swoją młodość, nie może nawet w spokoju poczytać książki, gdyż Leszek nie raczy używać słuchawek podczas słuchania audiobooków. Nigdy nie dostaje od niego kwiatów ani miłych słów. W razie rozstania zostanie z niczym, bo z marnej pensyjki nie udaje jej się nic odłożyć, a mieszkanie należy wyłącznie do partnera. Nic więc dziwnego, że czuje się niekochana, przegrana, niedoceniana. Myśli o odejściu, jednak nie umie zostawić niepełnosprawnego na pastwę losu.

30.11.2025

„Złotowłosa” Wojciech Chmielarz


Dwudziestoośmioletnia Urszula mieszka w Warszawie i pracuje jako urzędniczka, ale jest też wolontariuszką w hospicjum. Wszyscy uważają ją za osobę dobrą i obowiązkową. Któregoś wieczoru pod wpływem złości rzuca narzeczonemu kilka ostrych słów, a odniósłszy wrażenie, że ten zaraz ją uderzy, wybiega z domu. Dalszych wydarzeń nie pamięta. A musiało dojść do czegoś strasznego, gdyż budzi się w jakiejś piwnicy, odwodniona, słaba. Nie może zrobić paru kroków ani nawet otworzyć plastikowej butelki z wodą. I oczywiście nie da rady wydostać się z pułapki, gdyż w okienku tkwią kraty, a drzwi są grube, okute blachą.

26.11.2025

„Nieboszczycy na balu” Ladislav Fuks

„Nieboszczycy na balu” Ladislava Fuksa wbrew tytułowi nie są horrorem. To historia w całości realistyczna. Nie znajdziemy w niej trupów wstających z grobów czy opisów rozkładających się zwłok, ale za to wśród bohaterów są osoby omyłkowo uznane za zmarłe, wracające znienacka do swoich domów i budzące zdumienie oraz strach. Jednym z takich „zmartwychwstałych” ludzi jest pan Drazda. Spędziwszy trochę czasu w szpitalu, zostaje wypisany. Zbiera więc swoje rzeczy i wraca na ulicę Różaną, gdzie mieszka w ładnej kamieniczce z galeryjkami. A tam – żadnej radości. Ktoś na jego widok wytrzeszcza oczy. Ktoś krzyczy. Ktoś uznaje go za ducha wywołanego przez spirytystkę z sąsiedztwa. Ktoś ucieka. Ktoś mdleje przerażony…