Narratorka przyjęła do swojego wynajmowanego mieszkanka matkę umierającą na raka żołądka. Jest to dla niej kłopot, bo pracuje w branży rozrywkowej i musi eksponować swój kobiecy wygląd, a przy matce wstydzi się robić mocniejszy makijaż i ubierać wyzywająco. Poza tym irytuje ją obecność intruza. Ale czy to nieczułość, czy też może naturalna reakcja kogoś, kto był w dzieciństwie pozbawiony ciepła i krzywdzony? Bo kiedyś matka ani razu nie pochwaliła jej za wygląd, ba, to z jej winy młoda hostessa ma na ciele blizny po oparzeniach i z wieku siedemnastu lat uciekła z domu, by nigdy już do niego nie wrócić. Jak powstały te blizny, dowiadujemy się dopiero pod koniec, więc nie będę o tym pisać, w każdym razie niechęć narratorki w ogóle mnie nie dziwi.
Matka już nie daje rady jeść, nie dojdzie dalej niż do łazienki. Jest wynędzniała, prawie łysa. A kiedyś wyglądała bardzo atrakcyjnie. „Doskonale wiedziała, że jest piękna, i czerpała z tego korzyści, lecz zarazem gardziła światem, w którym najbardziej komplementowano kobiety za wygląd” (s. 10). Narratorka też wyglądałaby nieskazitelnie, gdyby nie blizny na plecach i ramieniu. Wprawdzie umiejętnie zakryła je tatuażami, chciałaby jednak pracować w soaplandzie, tymczasem nie ma na to szans. „W soaplandach i agencjach z trochę wyższej półki nie znosili blizn, pytali o nie, nawet zanim spojrzeli, czy ma się ładnie wyrzeźbioną twarz” (s. 67).
Jej życie jest puste. Odkąd uciekła z domu, dzień w dzień pije alkohol. Po pracy spotyka się z klientami, wychodzi z koleżankami na karaoke albo do klubów z hostami, czyli takich, w którym kobiety płacą mężczyznom za towarzystwo. Mieszka sama, w dzielnicy, która nabiera życia dopiero nocą. Niedawno straciła dwie przyjaciółki. Jedna z nich wciąż mówiła o samobójstwie i wreszcie, ku zdumieniu wszystkich, je popełniła.
Autorka porusza takie tematy jak umieranie rodzica, nocne życie w Tokio, seks za pieniądze. Pisze o korzyściach, ale i problemach, jakie przynosi uroda. Według matki narratorki „Podziw mężczyzn nic dobrego kobiecie nie przyniesie. Pięknymi się chwalą, ale po kryjomu kochają te brzydkie” (s. 58). Nawet jeśli to prawda, to czy druga osoba ma prawo tę urodę niszczyć, by rzekomo zaoszczędzić jej posiadaczce kłopotów?
Ciekawe tematy, szkoda jednak, że zostały opisane zbyt skrótowo i beznamiętnie, stylem, który sprawdziłby się przy pisaniu sprawozdań, sama zaś narratorka wydaje się chłodna i powściągliwa aż do przesady. Nie ujawnia swoich uczuć, nie pozwala się poznać. Nie ciągnie wątku swoich relacji z matką, nie zdradza nawet, dlaczego nią się teraz opiekuje, jak się czuła, gdy ją oszpecono, czy ktoś w szpitalu zainteresował się, skąd ma tak okropne rany i jak tłumaczyła się matka. Podobnie nie ujawnia, czy kiedykolwiek była z kimś w związku, czy myślała o zerwaniu z prostytucją ani wielu, wielu innych rzeczy. „Obdarowana” nie jest złą książką, jednak budzi niedosyt, chciałoby się więcej wiedzieć o bohaterce, bardziej poznać jej smutne życie.
Moja ocena: 4/6.
---

Szkoda, że nie rozwinięto wielu wątków.
OdpowiedzUsuńTak, szkoda. To ciekawa historia, ale bardziej szkic niż powieść. Powinna być dłuższa, bardziej rozbudowana.
UsuńCałkiem interesujący opis. Może nawet w pewym zakresie dotrze do mnie na poziomie prywatnym. Dodam na listę do przeczytania
OdpowiedzUsuńCiekawa książka, warta przeczytania, tyle że mogłaby być dłuższa. :)
UsuńJa również dodaję tę książkę na listę pozycji do przeczytania. Dziękuję za recenzję, zachęciłaś mnie do lektury. :)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem, czy Ci się spodoba. :) Ja lubię książki japońskie.
UsuńMam pytanie z innej beczki... Od dawna się zastanawiam, dlaczego jedne książki oceniasz (od 1 do 6), a innych nie...
UsuńMam nadzieję, że nie uraziłam Cię tym "wścibstwem".
Ależ oczywiście, że nie. :) Dobre pytanie. Sama nie wiem, dlaczego tak robię. Chyba nie mogę się zdecydować, czy stawiać oceny, czy jednak nie.
UsuńTemat mnie zaciekawił, ale tak jak piszesz, nie został przedstawiony emocjonalnie, a to wzbogaciłoby powieść.
OdpowiedzUsuńChwilami ten brak emocji mnie drażnił, no i chciałam, by temat relacji narratorki z matką został bardziej pogłębiony. :)
UsuńKsiążka wydaje się ciekawa. :) Powściągliwość stylu chyba jest często spotykana w powieściach japońskich.
OdpowiedzUsuńMasz rację. :) Ale w tym przypadku powściągliwość jest wyjątkowo duża. Nawet kiedy narratorka opowiada o chwili, kiedy została poparzona, robi to bez emocji, tym samym tonem, jakim opisuje wyjście do baru.
UsuńWidziałam ostatnio tę książkę w social mediach, nawet mnie zainteresowała, ale zdecydowanie osłabło to po recenzji. Rzeczywiście jest to plejada intrygujących tematów o wielkim potencjale, szkoda, że wykonanie takie sobie.
OdpowiedzUsuńNie jest to zła książka, ale wybitną czy też bardzo ciekawą bym jej nie nazwała. :)
Usuń