„Skazane na zagładę” to bardzo smutna książka. Roman Hrabar opowiedział w niej o macierzyństwie kobiet wywiezionych do Niemiec na przymusowe roboty oraz o śmierci niezliczonej ilości niemowląt. Władze III Rzeszy, które Niemki poddające się aborcji odsyłały do obozów koncentracyjnych, zupełnie inaczej odnosiły się do ciężarnych z krajów podbitych. Jedno z zaleceń:
„Mało wartościowy pod względem rasowym płód robotnic wschodnich i Polek powinien być, jeśli to tylko możliwe, usunięty. Wprawdzie zabieg przerwania ciąży może nastąpić jedynie za zgodą brzemiennej, zgodę tę jednak należy w każdym wypadku przeforsować”[1].
Kobiety poddawano przymusowym aborcjom, a jeżeli urodziły, rzadko udawało im się zatrzymać przy sobie dziecko. Noworodki odpowiadające kryteriom rasowym odbierano matkom, pozostałe trafiały do specjalnych zakładów nazywanych „żłobkami”, które w rzeczywistości były umieralniami. Niemowlęta ginęły w nich z nędzy i głodu. Oto kilka faktów o „żłobku” w Gantenwald w gminie Bühlerzell:
„Do zakładu dostarczano dziennie z pobliskich gospodarstw 20 litrów mleka. Niemowlęta otrzymywały tylko część tego mleka i to odciąganego. Ustalono, że większość zabierała nadzorczyni, Niemka, wylewając je do koryta dla dwóch świń, które hodowała”[2].
Jeden z rozdziałów nosi tytuł „Zakład położniczy w Brunszwiku”. Zakład ten mieścił się w dwóch barakach, w których panowały koszmarne warunki higieniczne. Wszy, pluskwy, niewyobrażalny brud. Brakowało pościeli, pieluszek, mleka. Matkom pozwalano odwiedzać dzieci tylko dwa razy w tygodniu. „Zmarłe noworodki umieszczano w łazience, gdzie leżały po kilka dni, a stamtąd zabierano je w kartonach od margaryny”[3].
Autor książki wątpi, czy kiedykolwiek uda się ustalić liczbę dzieci zagrabionych przez III Rzeszę i uśmierconych w „żłobkach”. Przetrwało niewiele dokumentów. W sprawie niektórych zakładów (np. w Velpke) nie prowadzono nawet dochodzeń. Niemcy starali się, by miejsca masowego pochówku niemowląt popadły w zapomnienie. Tablicę pamiątkową na cmentarzu w Gantenwald wmurowano dopiero w roku 1988!
W „Skazanych na zagładę” znajduje się dużo dat i nazw miejscowości. Autor zamieścił informacje o wielu ośrodkach, m.in. w Gantenwald, w Laberweiting, w Velpke, w Wolfsburgu, w Rühen, w Pile i Stargardzie. Najwięcej materiału dowodowego udało się zgromadzić o zakładzie w Brunszwiku. Na końcu książki zamieszczone są zdjęcia aktów zgonów noworodków oraz plan cmentarza w Gantenwald w gminie Bühlerzell.
Hrabar napisał też o dzieciach, które ocalały i szukają swoich korzeni.
---
[1] Hrabar Roman, „Skazane na zagładę: praca niewolnicza kobiet polskich w III Rzeszy i los ich dzieci”, Śląsk, 1989, str. 71.
[2] Tamże, str. 117.
[3] Tamże, str. 96.