Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hrabar Roman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hrabar Roman. Pokaż wszystkie posty

27.08.2014

„Przeciwko światu przemocy” Roman Hrabar


Ta króciutka książeczka jest dowodem na to, że nawet w tak strasznych czasach jak okres okupacji hitlerowskiej istnieli ludzie skłonni do poświęceń, gotowi ryzykować własnym życiem, by ocalić obce dzieci. Roman Hrabar opowiedział w niej o różnych formach pomocy dzieciom i przedstawił kilkanaście autentycznych historii Polaków, którzy odważyli się sprzeciwić terrorowi Hitlera. Napisał o czteroletniej Urszulce wykradzionej z obozu koncentracyjnego dla dzieci Polanger w Pogrzebieniu, o Jerzym Olku, który we wrześniu 1939 roku z własnej woli zaopiekował się grupą prawie stu sierot uciekających z Chorzowa, o wykradaniu dzieci wywożonych do Rzeszy, o zbrodniach popełnianych w szpitalu dla psychicznie chorych w Lublińcu. 

Jeden z rozdziałów to opowieść o Jerzym Redlichu, który wojnę przeżył tylko dlatego, że ofiarna pielęgniarka chroniła go przed zabiegami pseudomedycznymi i śmiercią. Inny to historia Andrzeja Śliwiaka, który ukrywał i karmił dużą grupkę Żydów. Początkowo Śliwiak miał zamiar pomóc tylko kilku mieszkańcom getta, ale okazało się, że inni Żydzi wiedzieli o tym i wymusili na Śliwiaku, by ich także ukrył:

28.12.2013

„Skazane na zagładę” Roman Hrabar


„Skazane na zagładę” to bardzo smutna książka. Roman Hrabar opowiedział w niej o macierzyństwie kobiet wywiezionych do Niemiec na przymusowe roboty oraz o śmierci niezliczonej ilości niemowląt. Władze III Rzeszy, które Niemki poddające się aborcji odsyłały do obozów koncentracyjnych, zupełnie inaczej odnosiły się do ciężarnych z krajów podbitych. Jedno z zaleceń:
„Mało wartościowy pod względem rasowym płód robotnic wschodnich i Polek powinien być, jeśli to tylko możliwe, usunięty. Wprawdzie zabieg przerwania ciąży może nastąpić jedynie za zgodą brzemiennej, zgodę tę jednak należy w każdym wypadku przeforsować”[1]. 
Kobiety poddawano przymusowym aborcjom, a jeżeli urodziły, rzadko udawało im się zatrzymać przy sobie dziecko. Noworodki odpowiadające kryteriom rasowym odbierano matkom, pozostałe trafiały do specjalnych zakładów nazywanych „żłobkami”, które w rzeczywistości były umieralniami. Niemowlęta ginęły w nich z nędzy i głodu. Oto kilka faktów o „żłobku” w Gantenwald w gminie Bühlerzell:
„Do zakładu dostarczano dziennie z pobliskich gospodarstw 20 litrów mleka. Niemowlęta otrzymywały tylko część tego mleka i to odciąganego. Ustalono, że większość zabierała nadzorczyni, Niemka, wylewając je do koryta dla dwóch świń, które hodowała”[2]. 
Jeden z rozdziałów nosi tytuł „Zakład położniczy w Brunszwiku”. Zakład ten mieścił się w dwóch barakach, w których panowały koszmarne warunki higieniczne. Wszy, pluskwy, niewyobrażalny brud. Brakowało pościeli, pieluszek, mleka. Matkom pozwalano odwiedzać dzieci tylko dwa razy w tygodniu. „Zmarłe noworodki umieszczano w łazience, gdzie leżały po kilka dni, a stamtąd zabierano je w kartonach od margaryny”[3]. 

Autor książki wątpi, czy kiedykolwiek uda się ustalić liczbę dzieci zagrabionych przez III Rzeszę i uśmierconych w „żłobkach”. Przetrwało niewiele dokumentów. W sprawie niektórych zakładów (np. w Velpke) nie prowadzono nawet dochodzeń. Niemcy starali się, by miejsca masowego pochówku niemowląt popadły w zapomnienie. Tablicę pamiątkową na cmentarzu w Gantenwald wmurowano dopiero w roku 1988! 

W „Skazanych na zagładę” znajduje się dużo dat i nazw miejscowości. Autor zamieścił informacje o wielu ośrodkach, m.in. w Gantenwald, w Laberweiting, w Velpke, w Wolfsburgu, w Rühen, w Pile i Stargardzie. Najwięcej materiału dowodowego udało się zgromadzić o zakładzie w Brunszwiku. Na końcu książki zamieszczone są zdjęcia aktów zgonów noworodków oraz plan cmentarza w Gantenwald w gminie Bühlerzell. 

Hrabar napisał też o dzieciach, które ocalały i szukają swoich korzeni.

---
[1] Hrabar Roman, „Skazane na zagładę: praca niewolnicza kobiet polskich w III Rzeszy i los ich dzieci”, Śląsk, 1989, str. 71.
[2] Tamże, str. 117. 
[3] Tamże, str. 96.