Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Proza Iberoamerykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Proza Iberoamerykańska. Pokaż wszystkie posty

22.01.2025

„Zama” Antonio di Benedetto

Trzydziestoparoletni don Diego de Zama jest urzędnikiem królewskim w zapyziałym miasteczku w Ameryce Hiszpańskiej. Kiedyś słynął jako energiczny pacyfikator Indian i wymęczonych niewolników, teraz nie znaczy nic. Marzy o przeniesieniu w bardziej cywilizowane miejsce, lecz prośby wysyłane do gubernatora pozostają bez odpowiedzi, a protektora nie udaje mu się znaleźć. Musi więc tkwić, jak to określa, pomiędzy odejściem a pozostaniem. Nie może ani wrócić do kraju, ani sprowadzić do siebie żony. Na domiar złego często nie otrzymuje pensji w wyznaczonym czasie i żeby kupić jedzenie, musi sprzedawać meble, a nawet konia. Te wszystkie uciążliwości bardzo go frustrują. Aby jakoś się pocieszyć, szuka znajomości z miejscowymi kobietami. Najchętniej romansowałby z Hiszpankami, ale ponieważ one patrzą na niego z góry (w tutejszej hierarchii Hiszpanki stoją wyżej od Kreola), zadowoliłby się i Mulatką. Zaczepia te różne panie w sposób bardzo natrętny i nietaktowny; chodzi na przykład za nimi, napędzając im strachu. Podgląda kąpiące się kobiety i maltretuje służącą, którą wysłały za nim w pogoń.  

21.02.2022

„Pedro Páramo” Juan Rulfo


Juan Preciado, bohater głośnej powieści Juana Rulfo zatytułowanej „Pedro Páramo”, składa umierającej matce obietnicę, że pojedzie w jej rodzinne strony i odszuka swojego biologicznego ojca, o którym nie wie nic ponad to, że nazywa się Pedro Páramo i nie interesował się ich losem. Młody mężczyzna nie spieszy się z dotrzymaniem słowa, do Comala wyrusza dopiero wtedy, gdy zaczynają go „trapić dziwne sny i nawiedzać zjawy”. A im bardziej zbliża się do celu, tym większe czuje podniecenie. Jak wyznaje, jego matka „Zawsze żyła wzdychając za swoimi stronami rodzinnymi, za powrotem, ale nigdy do nich nie wróciła. Teraz ja tu przybywam zamiast niej. Niosę z sobą oczy, którymi ona patrzyła tam na wszystko, bo dała mi swoje oczy do patrzenia”.

13.04.2017

„Pożegnania” Juan Carlos Onetti


Do brazylijskiej miejscowości, w której znajduje się sanatorium dla gruźlików, przyjeżdża koszykarz. Jest skryty, małomówny i nie chce dołączyć do wspólnoty chorych, toteż szybko zaczyna drażnić wścibskich mieszkańców, a szczególnie felczera, pokojówkę i właściciela gospody. Niemal wszyscy próbują odgadnąć, w jakim celu wynajął willę, skąd ma tyle pieniędzy i kim są odwiedzające go dwie kobiety. Uważają, że starsza to jego żona, a młodsza – kochanka, i okazują tej drugiej potępienie. A koszykarz nie chce lub nie potrafi poradzić sobie z plotkami.

28.02.2015

„Miejsce bez granic” José Donoso

Główną bohaterką Miejsca bez granic José Donoso jest Manuela, współwłaścicielka domu publicznego w chilijskim miasteczku. Nie wygrałaby konkursu piękności, bo ma krzywe nogi, bezzębne usta, owłosiony nos i w dodatku brzydko pachnie. Jednak kiedy wkłada czerwoną hiszpańską suknię i zaczyna tańczyć, podpici klienci burdelu wpadają w wielkie podniecenie. Chwalą Manuelę, szczypią, oblewają alkoholem. Na więcej nie mogą sobie publicznie pozwolić, gdyż naraziliby się na szyderstwa i przezwisko „pedał”. Wszyscy przecież wiedzą, że Manuela pod falbaniastą sukienką ukrywa męskie ciało i, choć się tego wypiera, jest ojcem osiemnastolatki o przezwisku Japoneczka.

16.10.2014

„Nie ma kto pisać do pułkownika” Gabriel Garcia Marquez


Naiwny, niezaradny, dumny i uparty – takimi przymiotnikami można by określić siedemdziesięciopięcioletniego pułkownika, który wraz z chorą na astmę żoną mieszka w skrajnej nędzy w jakimś kolumbijskim miasteczku. Odkąd zabito ich jedynego syna Augustyna, staruszkowie nie mają żadnych środków do życia. Renta, którą pułkownik powinien otrzymać przed wielu laty, wciąż nie nadchodzi. Zatrudniony dawno temu prawnik niczego nie umie załatwić i tłumaczy, że trzeba jeszcze czasu. Pułkownik czeka więc i czeka...

14.12.2012

„Opowieść rozbitka” Marqueza oraz film „Alive, dramat w Andach”


„Opowieść rozbitka” Marqueza to dramatyczna, pasjonująca książka w formie reportażu. Przedstawia historię prawdziwą: w roku 1955 Luis Alejandro Velasco wypadł za burtę statku. Po czterech dniach poszukiwań uznano go za zmarłego. Tymczasem on wciąż żył. Bez jedzenia, bez słodkiej wody oraz bez ciepłego okrycia przez dziesięć dni dryfował na tratwie po Morzu Karaibskim i odnalazł się w odludnym zakątku Kolumbii.

Ta nieprawdopodobna, a jednak prawdziwa historia obiegła cały świat. Rozbitka uznano za bohatera. Powiedział, że to żadne bohaterstwo, on przecież tylko utrzymał się przy życiu. Ja jednak uważam, że nie każdy poradziłby sobie w takich warunkach, były przecież momenty, kiedy ocalenie życia wymagało wielkiej zręczności i przytomności umysłu, np. w chwili, gdy wywróciła się tratwa albo gdy dryfowała w stronę skał. Ja na widok rekina od razu wpadłabym do wody, tymczasem Luis wykazał się wielką odwagą.