Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włoska. Pokaż wszystkie posty

2.01.2025

„Powrót do świętych lasów. Zapiski z Japonii” Lorenzo Colantoni

„Powrót do świętych lasów” to reportaż napisany przez włoskiego dziennikarza Lorenza Colantoniego i opowiadający o jego podróży na półwysep Kii, odbytej na początku pandemii COVID-19.  Półwysep ten wygląda następująco: 
„Las deszczowy pokrywający teren pełen gór i wąskich dolin, niewiele miast, z czego wszystkie leżą na wybrzeżu. Wakayama, Tanabe, Shingu – ciągnące się połacie betonu, zatłoczone miejsca pełne życia nocnego. Reszta to las, wąskie kręte drogi prowadzące do wiosek liczących po kilkaset mieszkańców, które strzegą jedno z najsłynniejszych (i najbardziej czczonych) chramów w całej Japonii” (s.15). 

7.05.2024

„Ucieczka Anny” Mattia Corrente

Anna, spędziwszy kilkadziesiąt lat jako przykładna żona i matka, ucieka z domu.To już nie pierwsza ucieczka w tej rodzinie. Kiedy bohaterka miała trzynaście lat, zniknął jej ojciec, zostawiając żonę i dzieci na pastwę losu. Czyżby córka odziedziczyła po nim pęd do wolności i skłonność do porzucania obowiązków? Po upływie mniej więcej roku jej mąż Severino pakuje bagaże i wyrusza w podróż, by odnaleźć zgubę. Nie jest mu łatwo, bo ma około osiemdziesiąt lat i na domiar złego choruje na cukrzycę. Ale przecież nie tylko młodzi ludzie są zdolni do szaleństw, starzy też potrafią zdobyć się na poświęcenie i wysiłek, też tęsknią, też nie umieją pogodzić się z faktem, że zostali porzuceni, i to w dodatku bez wyjaśnienia, bez pożegnania. 

22.03.2022

„Księżyce” Piero Meldini

 

Andrea, włoski adwokat po czterdziestce, bohater przepięknych „Księżyców” Piera Meldiniego, czeka na operację i na odpowiedź, czy guz nowotworowy da się usunąć w całości, czy też nie. Leżąc w klinice, pisze pamiętnik i wspomina  niedawną podróż do Grecji, podróż, o której marzył od dzieciństwa, a z której wrócił przerażony, zszokowany, załamany.

Akcja powieści dzieje się w latach pięćdziesiątych, kiedy jeszcze było widać zniszczenia wojenne, a Grecy nie zapomnieli  o krzywdach wyrządzonych im przez okupantów. Z tego względu nie wszyscy traktowali włoskich turystów z sympatią. Andrea nawet nie próbował bronić się przed tą nienawiścią, dobrze pamiętał radość swoich rodaków, kiedy Włochy przystąpiły do wojny. On sam nie zamierzał służyć na Bałkanach, prosił o przydział do Afryki. Nie chciał poznawać wymarzonej Grecji jako jako żołnierz wrogiej armii, nienawidzony przez miejscową ludność, zmuszany do niszczenia miejsc, które tak pragnął zobaczyć. Pojechał kilka lat później, sam. Był już wtedy mężczyzną pogrążonym w apatii, gnębionym przez uczucie pustki, ale wierzył, że wytęskniona Grecja go odmieni, rozbudzi –  i że tylko ona ma taką moc.

6.03.2020

„Zaginiona głowa Damascena Monteira” Antonio Tabucchi


Kiedy redaktor naczelny pewnego wydawanego w Lizbonie brukowca dowiaduje się, że w Porto znaleziono ciało pozbawione głowy, zleca swojemu podwładnemu zbadanie tej sprawy i napisanie artykułu utrzymanego w dramatycznym tonie. Młodziutki, nieśmiały Firmino niezbyt interesuje się trupem, wolałby spędzać czas z narzeczoną lub w bibliotece, ale jako początkujący korespondent niewiele ma do powiedzenia. Jedzie więc na miejsce zbrodni i zaczyna prowadzić amatorskie, nietypowe śledztwo. Nietypowe, bo nie musi w żaden sposób się wysilać, szukać świadków ani nakłaniać ich do mówienia. Ciągle ktoś podrzuca mu tropy, podpowiada, dokąd pójść i co napisać w artykule. Dzięki pomocy tych dobrych duszków udaje mu się poznać gorzką prawdę i opublikować wstrząsające materiały. Czy jednak to wystarczy do ukarania mordercy?

14.08.2019

„Córka” Elena Ferrante


Leda, bohaterka „Córki” Elany Ferrante, ma prawie pięćdziesiąt lat i dwie dorosłe, piękne córki, które niedawno wyjechały do Kanady. Już nie musi się o nikogo się troszczyć, może czuć się spokojnie, błogo i robić, co chce. Wyjeżdża więc na samotne wakacje nad morze, a tam jej uwagę przykuwa hałaśliwa gromadka spokrewnionych ze sobą neapolitańczyków. Leda zaczyna ich obserwować, ale bynajmniej nie z nostalgią, choć sama też pochodzi z Neapolu. Rodzinnego miasta nienawidzi, uważa je za kulturalne dno, zamieszkane przez ordynarnych ludzi. Od dziecka pragnęła z niego uciec i uparcie dążyła do społecznego awansu. Udało jej się: przeprowadziła się do Florencji, pozbyła dialektu, została wykładowczynią angielskiego.

Spośród neapolitańczyków najbardziej fascynuje ją Nina – piękna matka kilkuletniej Eleny. Leda podejrzewa, że młoda kobieta oszukuje samą siebie, czuli się do dziecka na pokaz, podczas gdy tak naprawdę tęskni za odpoczynkiem, za romansem, za szaleństwami, tak jak tęskniła ona, Leda, gdy miała dwadzieścia parę lat. Wylegując się na plaży, wspomina własne macierzyństwo, które nie sprawiało jej radości: kochała Biankę i Martę, ale nie umiała zapanować nad pragnieniem, by je porzucić, nad wybuchami złości. Odnosiła wrażenie, że przebywając z dziećmi, dusi się i cofa w rozwoju, podczas gdy inni mają kochanków, publikują, zdobywają tytuły naukowe.

31.10.2017

„Na kogo kolej?” Luigi Pirandello

W dziewiętnastym wieku dziewczyna mieszkająca na Sycylii niewiele miała do powiedzenia: ojciec mógł ją wydać za kogoś, kto jest stary, brzydki i niemiły. Taką właśnie sytuację opisał noblista Luigi Pirandello w minipowieści „Na kogo kolej?”. Osiemnastoletnia, śliczna Stelinna musi poślubić wiekowego dona Diego, który pochował już cztery żony. Nic nie pomaga bunt, płacz, odmawianie jedzenia i grożenie samobójstwem – ojciec jest nieugięty. Przy tym jego upór wynika nie z okrucieństwa, ale z przekonania, że dzięki temu mariażowi córka będzie wolna i szczęśliwa. Przecież starzec wkrótce umrze i zostawi jej cały majątek, a wtedy będzie mogła związać się z kimkolwiek. Choćby z zakochanym w niej biedakiem Pepèm.

9.08.2017

„Chłopiec z lodu” Guido Sgardoli


Doktor Warren, fizyk jądrowy, brał udział w konstrukcji bomby atomowej. Gdy dowiedział się, że użyto jej do uśmiercenia ludzi i że zginął jego jedyny syn, wpadł w depresję. Po wojnie znalazł pracę na stacji meteorologicznej na Grenlandii. Któregoś bardzo mroźnego dnia postanowił usiąść na brzegu oceanu, zamknąć oczy i pozwolić, by natura zrobiła swoje. I kiedy szukał dogodnego miejsca do popełnienia samobójstwa, zauważył coś dziwnego – w jednej z brył lodu tkwiło dziecięce ciało. Zdumienie doktora wzrosło, gdy okazało się, że chłopiec żyje.

22.06.2014

„Starość” Italo Svevo

Główny bohater Starości nazywa się Emilio, pracuje jako urzędnik w Trieście i ma 35 lat. Po raz pierwszy w życiu udało mu się nawiązać bliższą znajomość z kobietą. Piękna Angiolina jest kokietką o dosyć lekkich obyczajach, lecz zakochany Emilio tego nie dostrzega. 

Drugą ważną kobietą w życiu Emilia jest jego młodsza siostra Amalia. Ta spokojna, nieładna dziewczyna przez wiele lat pokornie prowadziła bratu dom, a w wolnym czasie czytała powieści, których miała aż 500. Nigdy przedtem nie tęskniła za miłością, ale teraz, obserwując romans Emilia, uświadamia sobie, że jej życie jest nudne, puste i bezsensowne. Zaczyna wyobrażać sobie, że kocha ją przyjaciel brata, rzeźbiarz Balli. To, co jest zwyczajną uprzejmością, uważa za oznaki miłości. 

6.09.2013

„Podróż do Rzymu” Alberto Moravia


„Podróż do Rzymu” Alberta Moravii bardzo mnie rozczarowała. A zaczyna się nawet ciekawie. Dwudziestoletni Mario przylatuje do Rzymu, wezwany przez ojca, którego nie widział od wielu lat. Ojciec chce nawiązać z nim przyjacielskie stosunki oraz porozmawiać o matce. Mario przypomina sobie, że kiedy miał pięć lat, matka często w jego obecności uprawiała seks z kochankiem.

3.08.2013

„Ostatnie lato” Cesarina Vighy

Bohaterka tej książki, Amelia, choruje na stwardnienie boczne zanikowe i wie, że już niedługo umrze. Ma trudności z poruszaniem się i mówieniem, z jej ust w niekontrolowany sposób wypływa ślina. W chorobie stała się mizantropką. Przesiaduje samotnie w swoim pokoju, nie przyjmuje wizyt, nie prowadzi rozmów telefonicznych. Co więc robi? Przede wszystkim wspomina.

Wspomina dzieciństwo spędzone w Rzymie oraz w Wenecji, rodziców – a wiedzieć trzeba, że urodziła się z nieformalnego związku; swojego narzeczonego, który okazał się łajdakiem i ukradł jej ojcu-bibliofilowi cenną książkę... Wraca też myślami do dni, kiedy umierała jej matka. Nie zachowała się wtedy jak troskliwa córka. A zaledwie pochowała matkę, sama ciężko zachorowała.

11.03.2013

„Matka i córka” Alberto Moravia

Matka i córka Alberta Moravii to bardzo ciekawa opowieść o wojennych losach pięknej, zaradnej wdowy Cesiry i jej osiemnastoletniej córki Rosetty. W roku 1943 panie opuściły Rzym i uciekły w rodzinne strony Cesiry, czyli w góry w środkowym rejonie Włoch. Tam wraz z grupą uchodźców oczekiwały na przyjście aliantów, a potem starały się wrócić do Rzymu.

Moravia zastosował narrację pierwszoosobową. Pomysł to bardzo udany, bo niewykształcona, lecz bystra Cesira jest bardzo dobrą narratorką - rzetelnie opisuje rzeczywistość i szczodrze dzieli się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami. Ta prosta kobieta ma wiele zdrowego rozsądku, wie, że na wojnie giną ludzie najuczciwsi, najlepsi, natomiast różni cwaniacy wzbogacają się i stają się jeszcze gorsi.

Bohaterowie książki przerażają, właściwie nikt oprócz Rosetty i Michela nie budzi sympatii. Cesira z początku bardzo mnie irytowała, bo nie interesowała się niczym oprócz powiększania majątku. Pragnęła, by wojna trwała jak najdłużej. Oto jedno z jej wyznań: Zawsze mówiłam Rosetcie: - Proś Boga, by wojna potrwała jeszcze kilka lat... wtedy będziesz miała nie tylko wyprawę i posag, ale będziesz bogata. Pieniądze były dla niej ważniejsze od pokoju, od bezpieczeństwa córki. Kochała Rosettę, ale zabierała ją ze sobą na niebezpieczne wyprawy po towar. O skąpstwie Cesiry świadczy też fakt, że zmarłego męża zawinęła w stare prześcieradło, a jego garnitur przeznaczyła do sprzedaży. Kolejna wada Cesiry to nieświadomość polityczna. Ta kobieta nie miała nic przeciwko Hitlerowi i Mussoliniemu!

Z czasem zmieniłam zdanie o bohaterce, ale o tym nie będę pisać, by nie zdradzić za wiele z akcji. Warto zaznaczyć, że Moravia nie ukazał mieszkańców Włoch w dobrym świetle. Prawie wszystkie postacie z kart książki są egoistami i korzystając z bezprawia, kradną, rabują, oszukują. Nie czują żalu na widok umierających ludzi, wierzą w to, co napisane jest w gazetach. Uważają, że skoro na inne kraje zrzucane są bomby, najwidoczniej ich mieszkańcy na to zasłużyli. Spośród niesympatycznych wieśniaków na korzyść wyróżnia się tylko Michele, wykształcony wrażliwy młodzieniec, który chętnie spędza czas z Cesirą i jej córką.

Nie wiem, dlaczego bałam się sięgać po książki Moravii. Matka i córka to jedna z najlepszych powieści, jakie ostatnio wpadły w moje ręce. Wiele scen z tej książki utkwi mi w pamięci na długo, np. opis noclegu w chacie brudaski Concetty, kiedy to Cesira i Rosetta zostały pogryzione przez setki pluskiew. Również sceny z wkroczeniem aliantów do Fondi zostały odmalowane w sposób przejmujący. Polecam!

---
Alberto Moravia, Matka i córka (oryg. wł. La Ciociara), tł. Zofia Ernstowa, Czytelnik, 1960.

Na podstawie powieści Moravii powstał film
pt. Dwie kobiety w reżyserii Vittorio De Sica.
W rolę Cesiry wcieliła się Sophia Loren.

3.10.2012

„Idź za głosem serca” Susanna Tamaro





„Idź za głosem serca” Susanny Tamaro to powieść epistolarna. Osiemdziesięcioletnia Olga obawia się, że już nigdy nie zobaczy przebywającej na zagranicznych studiach wnuczki, pisze więc do niej długi list. W liście opowiada o swoim obecnym monotonnym życiu, o pracy w ogródku i opiece nad psem, a także zdradza kilka tajemnic rodzinnych, wyznaje to, co dotychczas było przemilczane, ukrywane. Nigdy na przykład nie mówiła wnuczce o jej nieżyjącej matce Eulalii, co z perspektywy czasu wydaje się jej błędem.

Olga, córka Żydówki i włoskiego barona, stała się ofiarą tzw. zimnego wychowu. Traktowano ją surowo, bezosobowo, nie liczono się z jej zdaniem, toteż w wieku dwunastu lat była już smutną, zgorzkniałą osobą. Nigdy nie starała się walczyć o swoje racje i o swoje marzenia, nie miała w sobie spontanicznej radości właściwej dzieciom.

„Za stołem musiałam siedzieć wyprostowana, z łokciami blisko ciała. Fakt, iż robiąc to zastanawiałam się nad najskuteczniejszym sposobem odebrania sobie życia, nie miał żadnego znaczenia”[1] - wyznaje.

Pragnęła stać się inną osobą niż matka, jednak kiedy dorosła, z przerażeniem zauważyła, że robi się podobna właśnie do... matki. „Nienawidziłam mojej matki, jej powierzchownego i pustego sposobu bycia. Nienawidziłam jej, jednak powoli i wbrew sobie stawałam się właśnie taka jak ona. Jest to wielki i okrutny haracz za wychowanie, od którego niemal nie da się uciec”[2] - oto kolejne wyznanie Olgi.

Susanna Tamaro
Z czasem dowiedziała się, że jej matkę w dzieciństwie też poddano zimnej tresurze. Dziewczynki traktowane bezdusznie stawały się bezdusznymi matkami, ten model wychowania powtarzał się w ich rodzinie od wielu pokoleń.

Kiedy czytałam pełne bólu wyznania staruszki o jej dzieciństwie, myślałam sobie: a jaka ty, Olgo, byłaś dla swojej córki? Czy ty też skrzywdziłaś Eulalię? Dlaczego tak niewiele o niej piszesz, unikasz jakby tego tematu, dlaczego twoja córka umarła, mając zaledwie trzydzieści kilka lat? Olga trochę zwleka z opowieścią o swoim macierzyństwie, na jej zwierzenia trzeba poczekać.

W powieści znajduje się bardzo ciekawy wątek pokazujący, że psychoanaliza czasami szkodzi i że nie zawsze warto zastanawiać się, skąd wzięły się nasze traumy i kompleksy.

„Idź za głosem serca” to powieść trochę smutna, gorzka, nostalgiczna. Chwilami monotonna, chwilami ciekawa i moim zdaniem niesłusznie zapomniana. Być może czytelników od książki Tamaro odstrasza tytuł kojarzący się z Coelho, jednak nie ma się czego bać. Wprawdzie narratorka pozwala sobie czasami na udzielenie kilku porad, ale robi to w sposób nienatrętny.

4/6.

---
[1] Susanna Tamaro, „Idź za głosem serca” („Va' dove ti porta il cuore”), tł. Halina Kozieł, Wydawnictwo Literackie, 1996, str. 27.
[2] Tamże, str. 46.

29.06.2012

„Ból kamieni” Agus Milena


„Ból kamieni” Mileny Agus to historia rodzinna. Narratorką jest dorosła już wnuczka, szykująca się do zamążpójścia, która opowiada o swojej ukochanej babci. 

Babcia, mieszkanka Sardynii, w młodości była śliczna i marzyła o miłości, jednak nie umiała znaleźć sobie męża. Mężczyźni unikali jej, bo pisywała do nich ogniste listy miłosne. Poza tym mówiono o niej, że jest szalona, że spadła z księżyca, że choruje nie tylko na kamicę nerkową, lecz także „na głowę”. Uważano, że dziewczyna, która ciągle coś potajemnie zapisuje w zeszycie i chce się uczyć, nie może być normalna. W końcu poślubiła mężczyznę o wiele od siebie starszego. Nie kochała go, nie chciała, by ją dotykał, a on godził się na to pokornie i swoje potrzeby erotyczne zaspokajał w burdelach. Był zrównoważony i troskliwy (jakże czule opiekował się nią, gdy zachorowała na malarię!). Mieliby szansę na spokojne, zgodne życie, gdyby nie fakt, że kobieta zapałała namiętną miłością do Weterana - mediolańczyka poznanego w uzdrowisku.

Powieść składa się z dwudziestu króciutkich rozdziałów, liczy około sto dwadzieścia stron. Przeczytałam ją w ciągu jednego wieczoru. Nie zachwyciłam się, ale też nie poczułam rozczarowania. Czasami podczas czytania zastanawiałam się, skąd wnuczka znała najskrytsze tajemnice babci, np. zabawy w dom publiczny. Czyżby babcia opowiadała dziewczynce o tak intymnych sprawach? W zakończeniu wszystko zostało wyjaśnione, ale o zakończeniu nie będę pisać ze zrozumiałych powodów.

W literaturze rzadko jest przedstawiana miłość wnuczki do babci. Ja, jako osoba, która nie miała ani jednej babci, czytałam „Ból kamieni” z przyjemnością, ale też trochę z zazdrością. 

Moja ocena: 4/6.

25.01.2012

„Samotność liczb pierwszych” Paolo Giordano

Alice jest nieszczęśliwą dziewczynką. Ojciec, mecenas Della Rocca, zmusza ją, by uczestniczyła w zajęciach szkółki narciarskiej, tymczasem ona nie cierpi zimna, ma też problemy zdrowotne, często musi chodzić „na stronę”. Ta dolegliwość powoduje, że zajęcia na mroźnym powietrzu stają się dla niej udręką. Wciąż szuka odludnych miejsc, wciąż manewruje tak, by zostać z tyłu gromadki małych narciarzy, wciąż przeżywa katusze wstydu i lęku. Feralnego dnia Alice także odłączyła się od grupki dzieci. I wydarzyło się coś złego...

Mattia jest nieszczęśliwym chłopczykiem. Jego bliźniacza siostra nie rozwija się prawidłowo pod względem umysłowym. Rówieśnicy nie chcą się z nią bawić, uciekają od niej. Rodzice wymagają od Mattii, by wszędzie brał siostrę ze sobą. Chłopiec kocha ją, ale czasami jest przytłoczony i zirytowany jej towarzystwem. Feralnego dnia po raz pierwszy zostaje zaproszony na urodziny rówieśnika. Bardzo prosi mamę, by ten jeden jedyny raz pozwoliła mu pójść samemu, bez siostry. Jednakże mama się nie zgadza. Droga do kolegi prowadzi obok parku. I wydarza się coś złego...

„Samotność liczb pierwszych” Paolo Giordano okazała się tak wciągająca, że czytałam, czytałam i czytałam. Przed moimi oczami przesuwał się narciarski stok, park, potem szkolne szatnie, okrutne dzieci i bezmyślni dorośli. Obserwowałam bohaterów w wieku dziecięcym, obserwowałam ich smutną, samotną dorosłość. Jako dorosłe osoby Alice i Mattia mają blizny na ciele i problemy emocjonalne. Tragedie z dzieciństwa wciąż w nich siedzą. Są skryci, zamknięci w sobie, wieje od nich chłodem i ludzie to wyczuwają.

Powieść klimatem podobna jest do utworów skandynawskich pisarzy. To proza subtelna, chłodna i piękna. Nie znajdziemy w niej ani śladu patosu czy też ckliwości. Autor nigdy nie użala się nad bohaterami, nie tłumaczy i nie ocenia ich zachowania. Nie stosuje charakterystyki bezpośredniej. Ukazane są wycinki z życia bohaterów, wiele spraw zostaje niedopowiedzianych, nieodsłoniętych całkowicie przed czytelnikiem. Na początku książki główni bohaterowie jeszcze się nie znają, nie wiedzą, że los zetknie ich ze sobą. Rozdziały o Alice i Mattii ułożone są symetrycznie, a tytuły rozdziałów nawiązują do świata liczb. Wynika to stąd, że autor pasjonuje się matematyką. 

Myślę, że ta książka spodoba się szczególnie osobom, które wiedzą, co to samotność i trudności w kontaktach z innymi ludźmi, oraz tym, które lubią prozę subtelną, oszczędną i piękną.

23.01.2012

„Czy to jest człowiek” Primo Levi

Książka „Czy to jest człowiek” powstała w roku 1947. Dziś zalicza się do najważniejszych pozycji z okresu Holocaustu i trudno uwierzyć w to, że autor, włoski Żyd Primo Levi, początkowo miał trudności z jej wydaniem.

Zaczyna się tak jak wiele innych relacji z obozu: opisem podróży w bydlęcym wagonie. Żydzi z Włoch wiezieni byli przez cztery doby bez wody do picia. Autor opisuje, jak po szybkiej selekcji, gdy „w jednej chwili w podstępny sposób zniknęły nasze kobiety, nasi rodzice, nasze dzieci”[1], został w gronie mężczyzn uznanych za zdolnych do pracy dla Reichu. Następnie tych wybranych do pracy znowu gdzieś powieziono, tym razem ciężarówką. I w końcu znaleźli się w sali, w której od razu zauważyli kran. Sądzili, że wreszcie będą mogli zaspokoić pragnienie, lecz woda okazała się niezdatna do picia... Widok spadających kropelek stanowił koszmarną torturę. „Czas mija kropla po kropli”[2] - napisał o tamtym dniu Levi.

Książka została napisana bardzo wyważonym, rozsądnym, nieco chłodnym tonem. Zawiera mnóstwo opisów okropności, ale też niewesołych refleksji o naturze ludzkiej i o umiejętności zdeptania człowieczeństwa. Levi opisywał rzeczywistość, ale też rozmyślał, wyciągał wnioski, analizował. Zauważył, iż z żydowskich więźniów z niskimi numerami nie ocalał żaden zwykły häftling. Przeżyli ci, którzy charakteryzowali się wyjątkową bezwzględnością, przebiegłością, którzy do perfekcji doprowadzili sztukę organizowania, kombinowania lub też mieli pożyteczny w obozie zawód, np. lekarza, krawca. Kto nie umiał sobie radzić, szybko zostawał muzułmaninem i umierał. W lagrze obowiązywała okrutna zasada: temu, kto ma, będzie dane; temu, kto nie ma, będzie odebrane.

Levi podkreśla, że „pod wpływem konieczności i dręczących warunków fizycznych wiele przyzwyczajeń i instynktów społecznych milknie”[3]. A człowiek poddawany seriom zniewag, tortur i cierpień traci swoje człowieczeństwo.

Levi dostał się do obozu w roku 1943. Udało mu się otrzymać dobrą pracę w laboratorium chemicznym, nie brał też udziału w marszu śmierci. Ocalał. Ale trauma została w nim na całe życie. Trauma, ból i wstyd. Jego książka jest bardzo przejmująca, a pod względem literackim - przepiękna.

---
[1] Primo Levi, „Czy to jest człowiek” („Se questo è un uomo”), przeł. H. Wiśniowska, wyd. Książka i Wiedza, 1996, str. 22.
[2] Tamże, str. 23.
[3] Tamże, str. 97.