Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chądzyńska Zofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chądzyńska Zofia. Pokaż wszystkie posty

21.06.2012

„Śpiew muszli” Zofia Chądzyńska

„Śpiew muszli” Zofii Chądzyńskiej to krótka książka, napisana w formie wspomnień kilkunastoletniej dziewczyny. Narratorka opowiada o nienawiści do domu rodzinnego, o ojcu, który był dziwakiem (nie pracował, całymi tygodniami nie wychodził z domu, nie wstawał z łóżka, bał się ludzi), nie umiał kochać i niszczył córkę psychicznie. Sprawił, że zaczęła stawać się osobą tak samo wyobcowaną, zgorzkniałą i zakompleksioną jak on.

Kiedy czasami ojciec dziewczyny okazywał dobry humor, ona odbierała jego zachowanie jak wielką łaskę, wydawało się jej, że cały świat jaśnieje. Ale takich chwil było niewiele, ojciec szybko wpadał w ponury nastrój.

Właściwie nie da się określić, dlaczego ojciec stał się taki „nie do życia”, narratorka nie rozumie tego. Nie potępia ojca, nie skarży się, myśli o nim z empatią, wie, że jego dziwne zachowanie wynika nie ze złośliwości, lecz z jakichś kompleksów i być może zaburzeń psychicznych. Ojciec na przykład nie tyle nie chce, co nie potrafi znaleźć pracy (scena proszenia o posadę należy do najlepszych w książce).

Powieść Chądzyńskiej jest gorzka i ponura, napisana w nieco zagmatwany sposób. Po raz pierwszy ukazała się w roku 1959 pod tytułem „Ślepi bez lasek”. Gdy byłam nastolatką, bardzo mi się podobała, teraz czytałam ją ze znużeniem i z niechęcią.

3/6.

27.04.2012

„Nie wszystko o moim życiu” Zofia Chądzyńska








Książki Zofii Chądzyńskiej lubiłam od zawsze. Jako kilkunastoletnia dziewczynka bardzo przejmowałam się losami Eryki ze „Statków, które mijają się nocą” oraz Draba z powieści „Przez ciebie, Drabie”. A teraz sięgnęłam po autobiograficzne „Nie wszystko o moim życiu”.

Chądzyńska, osoba skromna, skryta, nadwrażliwa, nie zdecydowała się na opowiedzenie o sprawach bardzo osobistych ani na zamieszczenie ploteczek. Książka napisana jest w sposób fragmentaryczny i nieco chaotyczny: tu jakaś scenka, tam jakaś historia... Niektórzy czytelnicy taki sposób pisania mogą uznać za wadę. Mnie to nie przeszkadza, uważam, że każdy ma prawo do własnych tajemnic i więcej sympatii budzi we mnie osoba skryta i taktowna niż plotkująca i przesadnie ekshibicjonistyczna.

30.01.2012

„Skrzydło sowy” Zofia Chądzyńska

Bohaterką „Skrzydła sowy” Zofii Chądzyńskiej jest Aniela, osoba wyobcowana, pełna zahamowań, rozterek i lęków. Pracuje jako tłumaczka, lecz, jak to często w życiu bywa, zazdrości pisarzom i w końcu postanawia napisać własną książkę. Aby pisać, jedzie do Stodół (jakby nie można było tworzyć w domu!). Godzinami, dniami, tygodniami siedzi nad pustą kartką papieru, czekając na natchnienie.

Napisze coś w końcu czy nie?!

Niewiele akcji jest w tej książce. Bo najważniejsze są właśnie refleksje. Obserwacje. Autorka stawia pytania: czy każdy jest w stanie napisać książkę, jeżeli bardzo, bardzo chce? Jak to się dzieje, że niektórym autorom przychodzą do głowy wspaniałe pomysły? Czy może pisać ktoś, kto nic nie przeżył? A może każdy coś przeżył i jeżeli głęboko w sobie poszuka, znajdzie przynajmniej jeden ważny temat?

Książka jest trudna w czytaniu, zagmatwana, brak w niej jakiegoś istotnego elementu, który podsycałby ciekawość czytelnika. Chądzyńska wgryza się w psychikę nudnej bohaterki, mało tego, wgryza się w tajniki procesu twórczego, próbuje rozłożyć na czynniki pierwsze coś, co jest tajemnicą – bo albo ma się talent, albo się nie ma. I tyle. Według mnie „ Skrzydło sowy” jest irytujące.

3/6.

---
Zofia Chądzyńska, „Skrzydło sowy”.

25.01.2012

„Statki, które mijają się nocą” Zofia Chądzyńska







„Statki, które mijają się nocą” Zofii Chądzyńskiej to książka dla młodzieży, ale i dorośli mogą ją śmiało czytać, bo problemy w niej podejmowane rozumie się dopiero wtedy, gdy ma się więcej niż kilkanaście lat.

Głównych bohaterów jest dwoje. Dziewiętnastoletni Paweł to student psychologii i musi opisać jakiś trudny przypadek. Gdy poznaje Erykę, czuje, że znalazł to, czego szukał. Niechodząca do szkoły, całymi dniami wylegująca się w łóżku, niedbająca o wygląd złośliwa szesnastolatka to przecież wymarzony obiekt obserwacji dla przyszłego psychologa. Paweł cieszy się, że oryginalnymi notatkami zaimponuje kolegom i profesorom, a że przy tym uważa się za dobrego człowieka, zdolnego pomóc Eryce, proponuje jej zabawę w statki i przyjaźń. Tylko jak się poczuje Eryka, gdy dowie się, że była materiałem do obserwacji?

Szesnastoletnia Eryka nie jest, jak sądzą niektórzy, rozbrykaną nastolatką, która mogłaby się zmienić, gdyby tylko zechciała. Ona już nie umie być inna. Jej psychika jest bardzo mocno chora, urazy się nawarstwiły i w domu, przy mamie, która „kocha cały świat”, a tylko do własnej córki zbliżyć się nie chce bądź nie potrafi, Eryka raczej nie ma szans na wyzdrowienie.