Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caldwell Erskine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caldwell Erskine. Pokaż wszystkie posty

6.02.2013

„Jenny” Erskine Caldwell


„Nie należę do kobiet, które trzymają dom pełen psów i kotów i udają, że nie cenią towarzystwa mężczyzn” – tak mówi o sobie Jenny, tytułowa bohaterka powieści Erskine Caldwella. Bardzo martwi się tym, że w młodości nie udało jej się znaleźć męża, bo teraz, kiedy jest już stara i na domiar złego tęga, mężczyźni nie chcą się nią zainteresować. Ale nie traci nadziei: ma na oku pana sędziego oraz jednego ze swoich lokatorów.

I żyłaby Jenny spokojnie, zajęta szukaniem męża, gdyby nie fakt, że na sąsiedniej posesji wybudowano Kościół Niezłomnego Krzyża. Członkowie tego kościoła nienawidzą Jenny, mają jej za złe, że przebywała kiedyś w więzieniu i że wynajmuje pokój prostytutce. Twierdzą, że osoba tak niemoralna jak Jenny nie powinna mieszkać w pobliżu kościoła i że należący do niej plac potrzebny jest im na szkółkę niedzielną. Nie mają zamiaru zapłacić za ziemię, obiecują Jenny, że będą się za nią modlić. Sprytna kobieta nie zgadza się na to.

Caldwellowi należą się brawa za stworzenie ciekawej bohaterki. Z jednej strony to osóbka denerwująca, z drugiej – zachwycająca. Jenny nie przejmuje się konwenansami, swoich lokatorów broni jak lwica i nie daje się zastraszyć miejscowym notablom oraz zakłamanym mieszkańcom miasteczka. Nie boi się udzielić schronienia ciemnoskórej dziewczynie, co w czasach rasizmu było aktem ogromnej odwagi. 

Na kartach „Jenny” Caldwell mocno drwi z dewocji. Scena z kaznodzieją w hotelu o złej reputacji należy do najlepszych, najzabawniejszych w tej książce. Obok wątków komicznych znajdują się też bardzo gorzkie. Powieść jest bardzo ciekawa, moim zdaniem lepsza niż „Ostatnia noc lata” i „Palec boży”.  Polecam!

Moja ocena: 5/6.

---
Erskine Caldwell, „Jenny”, tł. Krystyna Tarnowska, Czytelnik, 1964.

19.11.2012

„Palec boży” Erskine Caldwell


„Palec boży” to króciutka powieść wydana po raz pierwszy w roku 1947. Bohaterką jest trzydziestopięcioletnia Molly, której mąż zginął pod kołami pociągu. Wdowa nie chce żyć samotnie, bo uważa, że w samotności można zwariować, poza tym nie umie zarobić na swoje utrzymanie. W miasteczku, w którym mieszka, nikt nie kwapi się, by dać jej zajęcie. Kobiety nie lubią jej, potępiają ją za to, że pije wino, pokazuje się w oknie bez ubrania i zaprasza do siebie żonatych mężczyzn.

Molly uważa, że przeszkodą w znalezieniu męża jest po pierwsze jej otyłość, po drugie – siedemnastoletnia córka Lily. Każdy zaproszony do domu pan ulega urokowi ślicznej panienki, a na grubą matkę nie zwraca uwagi. Zaradna Molly postanawia więc najpierw wydać za mąż córkę, a potem zająć się sobą. Być może w poszukiwaniu męża i szczęścia powinna wyjechać do innego miasta, lecz ona, tak jak wiele postaci Caldwella (np. Spence z „Ziemi tragicznej” i Cunnicutt z „Blisko domu”), nie umie opuścić miejsca, do którego się przywiązała.

W „Palcu bożym”, podobnie jak w wielu innych powieściach tego autora, można zauważyć elementy tragikomiczne. Molly rozśmiesza, ale też denerwuje. Niektóre sceny – choćby ta z zastrzykami – są bardzo zabawne, inne trochę mniej (brat Putta grzebiący w śmietniku). Powieść nie dorównuje „Ziemi tragicznej”, ale śmiało można po nią sięgnąć. 

Moja ocena: 4/6.

12.11.2012

„Blisko domu” Erskine Caldwell


Głównym bohaterem Blisko domu E. Caldwella jest Cunnicutt, ubogi mężczyzna o białej skórze. Poznajemy go w kilka godzin po tym, jak zawarł małżeństwo z majętną Maebelle. Wszyscy uważają, że Cunnicutt zrobił dobrą partię, bo wdowa posiada dużo ziemi i lasów. On jednak nie przywiązuje wagi do pieniędzy; ożenił się tylko dlatego, że znudziły mu się hamburgery i zupki z puszki, a Maebelle dobrze gotuje.

Po ceremonii ślubnej Maebelle przygotowała pyszną kolację i przytulny pokój. Z pewnością liczyła na miłe chwile. Zjedzą, potem zamkną się w sypialni... Jakież było jej zdziwienie i wściekłość, gdy mąż, zapełniwszy żołądek, wyszedł z domu i zniknął! Wrócił dopiero rankiem, gdy zgłodniał i zapragnął następnego posiłku. Wyjaśnił, że nocą polował na oposy. Zachowywał się tak, jakby nie rozumiał, dlaczego nowo poślubiona żona ma do niego pretensje. Wkrótce dowiadujemy się, że Cunnicutt utrzymuje stosunki z młodą, piękną Mulatką o imieniu Josene.

Caldwellowi udało się wymyślić niezwykle irytującego bohatera. Cunnicutt to okropny, traktujący kobiety instrumentalnie, gruboskórny prostak, który nie wie, czego się od niego oczekuje i nie widzi swoich gaf ani niedelikatności. Wspomnę o jednym epizodzie, dobrze ukazującym charakter tego mężczyzny: dowiedziawszy się, że Maebelle piekli się i rzuca patelniami, Cunnicutt stwierdza z chichotem, że w takim razie nie będzie wracał do domu, i poleca Josene, by poszła do Maebelle i przyniosła mu posiłek. W ogóle nie martwi się tym, że wściekłość jego żony skupi się na bezbronnej Mulatce!...

Najsympatyczniejszą postacią książki jest Josene, mama małej Ellen. Mając 25 lat, Josene uświadomiła sobie, że nie ma domu ani męża, a na kochanka nie może liczyć. Cunnicutt nie zadba o nią, nie obroni jej przed wściekłością białej pracodawczyni. Gdyby w miasteczku panowała większa tolerancja, może mieszkaliby razem i żyliby szczęśliwie. A wyjechać w inne miejsce Cunnicutt nie chce, bo lubi być blisko domu.

W książce opisanych zostało wiele tragikomicznych sytuacji. Tematy, które poruszył Caldwell, wcale nie są błahe: to rasizm, nietolerancja, zależności pomiędzy czarnoskórymi i białymi. W miasteczku, w którym dzieje się akcja, mnóstwo białych mężczyzn utrzymuje intymne kontakty z Murzynkami, bo według nich Murzynki są powabniejsze i milsze. Murzynki nadzwyczaj często rodzą dzieci o jasnej skórze; fakt ten doprowadza białe panie do pasji.

Przeczytałam sześć książek Caldwella. Blisko domu to jedna z lepszych. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, serdecznie polecam!

5/6.

25.09.2012

„Ostatnia noc lata” Erskine Caldwell


Akcja „Ostatniej nocy lata” Erskine Caldwella toczy się w okolicach miasteczka Grandport w bardzo upalną, duszną noc. Ludzie są zdenerwowani i zachowują się w sposób nieprzewidywalny. Roma, dwudziestoczteroletnia sekretarka, pod wpływem namów przyjaciółki zbiera się na odwagę i wyznaje swojemu szefowi Brooksowi miłość. Brooks reaguje tak, jak powinien – oburza się, zapewnia, że romanse mu nie w głowie, bo jest statecznym mężem i ojcem dwóch synów, ale...

Ale myśl o ślicznej sekretarce zaczyna go nęcić. Bo Brooks nie kocha swojej żony Maureen. Ożenił się z nią tylko dla pieniędzy i ma do niej o wiele rzeczy żal, na przykład o to, że gardzi jego biednymi rodzicami. Maureen jest bardzo despotyczna, agresywna, z wprawą posługuje się pięściami i wulgaryzmami. Potrafi chłostać swoich małych synków po nóżkach, a męża trzyma pod pantoflem i nie pozwala mu na żadne rozrywki.

Wśród bohaterów pojawi się też Gracie Wadley, dobroduszna właścicielka burdelu, nazywanego dla niepoznaki Gospodą Automobilistów, oraz tajemniczy mężczyzna o przezwisku Lis. Jak to bywa w książkach Caldwella, któryś z bohaterów zginie gwałtowną śmiercią.

Odniosłam wrażenie, że „Ostatnia noc lata” to słabsza książka Caldwella. Niewiele w niej elementów komicznych. Postać Maureen, która według zamysłu autora miała śmieszyć czytelnika, wzbudziła we mnie jedynie obrzydzenie i lęk. Brooksa też nie mogę nazwać zabawnym bohaterem – jest to po prostu bezbarwny pantoflarz.

Moja ocena: 4/6.