12.06.2021

„Kwarantanna” Wytske Versteeg

 


Kiedy sięgałam po „Kwarantannę” Wytske Versteeg, myślałam, że będzie dotyczyć pandemii Covid-19. Ale nie, powieść została osadzona w nieokreślonej przyszłości i napisana w roku 2015, kiedy jeszcze nikt nie podejrzewał, jak bardzo rozpanoszy się i ile szkód wyrządzi koronawirus. W książce mamy takie oto realia: rząd Holandii uciekł za granicę, większość mieszkańców umarła, a ci, którzy przetrwali, muszą odbyć czterdziestodniową kwarantannę. Nie mają wody, prądu, internetu ani żadnych możliwości zdobycia najświeższych informacji. Tomas, jeden z ocalonych, ukrywa się we własnym domu. Podejrzewa, że jeżeli podejdzie do granicy, strażnicy zastrzelą go jako potencjalnego nosiciela wirusa. Jak pisze w swoim pamiętniku:
Esencją kwarantanny jest to, że reszta świata mówi: „radź sobie sam”, a krok od myśli do decyzji, by wszystko równiutko puścić z dymem i mieć z głowy, osobiście nie wydaje mi się aż taki duży. 

„Własne miejsca” Katarzyna Tubylewicz

 


Po przebrnięciu przez kiepskie „Rówieśniczki” miałam już twórczości Katarzyny Tubylewicz serdecznie dosyć, ale osoba, której gust cenię, napisała mi, że „Własne miejsca” to bardzo dobra powieść. Sięgnęłam więc po nią i choć okazała się od „Rówieśniczek” o niebo lepsza, to i tak bardzo dobrą bym jej nie nazwała. Dla mnie to książka przeciętna, należąca do kategorii „przeczytać można, ale zachwycać się nie ma czym”.

28.05.2021

„Miniatury na wiosenne dni” Natsume Sōseki

 


„Miniatury na wiosenne dni” Natsumego Sōsekiego przeczytałam tylko do połowy. Dlaczego więc piszę recenzję? Ano dlatego, że druga połowa pokryta jest tajemniczymi znaczkami i przeznaczona wyłącznie dla osób znających japoński. Mówiąc inaczej, książka zawiera zarówno teksty przetłumaczone na nasz język, jak i oryginalne. Tych tekstów  nawet nie można nazwać nowelami, gdyż są bardzo krótkie, najczęściej pozbawione wyrazistej fabuły i mocnego zakończenia. To po prostu zapis wrażeń, obserwacji i wspomnień  Sōsekiego. 

20.05.2021

„Niestandardowi” Michał Paweł Urbaniak

 


W naszych czasach wygląd zewnętrzny jest bardzo ważny. Media lansują kult idealnego ciała, wszędzie pokazuje się ludzi pięknych i zadbanych, a nieatrakcyjnych ignoruje bądź wyszydza. Michał Paweł Urbaniak nie ulega tej modzie i w powieści zatytułowanej „Niestandardowi” pisze o postaciach, które dobrego wyglądu nie mają, które zostały oszpecone i nie umieją się z tym pogodzić. Usiłują ukrywać swoje defekty pod ubraniem, nie zdejmują go publicznie, przekonane, że w obserwatorach wzbudziłyby jedynie obrzydzenie. I nagle w życie tych przygaszonych ludzi wkracza atrakcyjna, pewna siebie Liwia Gawlin. Twierdzi, że piękno to rzecz względna, że z tego, co uważają za wstydliwe, powinni zrobić swój atut, a wtedy poczują się wolni i szczęśliwi. Czy tytułowi niestandardowi jej uwierzą? Co wyniknie ze spotkania tak różnych osób? 

15.05.2021

„Księga samotnic” Milena Moser

 


W „Księdze samotnic” Mileny Moser znajduje się siedemnaście opowiadań o kobietach, które w pewnym momencie zaczynają zachowywać się w sposób nieoczekiwany, szalony, groźny dla innych, słowem – przestają być sobą. Wpadają w ten stan z różnych powodów – bo ktoś je zdenerwował, bo komuś zazdroszczą, bo cierpią z powodu napięcia przedmiesiączkowego lub nieprawidłowego stężenia hormonów. I choć przedtem uchodziły za porządne, teraz tracą hamulce moralne i mogą nawet popełnić czyny, które karane są więzieniem. 

Kilka bohaterek, na przykład Christa, bardzo mocno odczuwa samotność, dla innych ród męski mógłby nie istnieć. A mężczyzn jest w tej książce jak na lekarstwo: jeśli już się pojawiają, to najczęściej są pozbawionymi empatii bufonami. Zapalony rowerzysta nie zauważa, że towarzysząca mu dziewczyna nie da rady jechać tak szybko i daleko jak on. Były więzień bez skrupułów wykorzystuje uczucia kobiet. Nawet nastoletni chłopak znajduje uciechę w dokuczaniu płci przeciwnej, bezustannie prowokując ratowniczkę. Jeśli bohaterki wspominają mężczyzn, to są to mężczyźni niewiele warci, odrażający. Przykładem niech będzie ojciec Matyldy, który wciąż okazywał, że wolałby mieć syna. W efekcie biedna dziewczyna ze wszystkich sił starała się upodobnić do chłopca. Nic tym nie osiągnęła – stała się mało kobieca, nieatrakcyjna, a tato i tak jej nie zaakceptował. 

14.05.2021

„Struna. Wyspa Nazino” Stefan Türschmid

 


Na początku ciekawostka: Stefan Türschmid pisaniem zajął się dopiero wtedy, gdy skończył sześćdziesiąt pięć lat i przeszedł na emeryturę. Zdążył opublikować kilka książek, a „Struna. Wyspa Nazino” ukazuje się pośmiertnie. Zawarte są w niej dwa opowiadania o wydarzeniach rozgrywających się w epoce stalinizmu, wokół których narosło mnóstwo kontrowersji lub które Rosjanie próbowali zataić. Pierwsze dotyczy zachowania generała Andrieja Własowa, uważanego w swoim kraju za zdrajcę, drugie zaś tragicznych losów ludzi wywiezionych na wyspę Nazino i masowego kanibalizmu. W obu tekstach znajdują się bardzo drastyczne sceny, przy tym te z „Wyspy Nazino” przedstawiają cierpienie niewinnych ludzi i wstrząsają czytelnikiem do głębi, a te ze „Struny” czyta się ze względną obojętnością, bo trudno przejmować się losami kogoś, kto cenił Hitlera. 

27.04.2021

„Sprawa Ewy Moreno” Håkan Nesser


„Sprawa Ewy Moreno” Håkana Nessera jest ósmą częścią cyklu o policjantach z Maardam. Tytułowa bohaterka właśnie rozpoczyna urlop, jednak nie może spędzić go w spokoju, bo nie dość, że musi przesłuchiwać pewnego aresztanta, to jeszcze zaczyna interesować się zaginięciem Mikaeli. Dziewczyna ta w dniu osiemnastych urodzin otrzymała informację, że jej biologiczny ojciec popełnił kiedyś coś strasznego i przebywa w zakładzie psychiatrycznym. Wstrząśnięta, postanawia poznać tatę. Jedzie tym samym pociągiem, co pani inspektor, i zwierza się jej ze swoich zmartwień. Po wizycie w lokalnym wariatkowie przepada bez wieści. Trochę z sympatii dla nastolatki, a trochę dlatego, że miejscowy komendant nie spieszy się z wszczęciem poszukiwań, Ewa zaczyna prowadzić własne tajne śledztwo. A nie jest to łatwe, gdyż nie ma wglądu w protokoły przesłuchań ani żadne inne dokumenty. 

18.04.2021

„Duszpasterstwo koło Lodowca” Halldór Laxness


Islandzki biskup wysyła młodego teologa w okolice lodowca Snæfellsjökull, by sprawdził, ile prawdy zawierają plotki krążące o tamtejszej parafii. Czy rzeczywiście opiekujący się nią pastor Prymus utracił wiarę, nie odprawia nabożeństw i pochował zwłoki na Lodowcu? I jaki jest właściwie jego stan cywilny? Biskup życzy sobie, by młody inspektor stenografował, nagrywał, ale nie podejmował żadnych działań. I wysłannik tak robi – ogranicza się do sporządzenia sprawozdania, nie komentuje, choć nieraz czuje się zdumiony i zdezorientowany tym, co widzi i słyszy. 

A widzi i słyszy rzeczy niezwykłe. Kościół jest brudny, zdemolowany. Trudno do niego wejść, bo ktoś gwoździami przybił drzwi do futryny. Jeszcze gorsze wrażenie sprawia wielebny Prymus, który zamiast wykonywać duszpasterskie obowiązki, podkuwa konie i zachowuje się tak, jakby szydził z chrześcijaństwa. Mówi, że po śmierci wejdzie w głąb Lodowca, a kiedy trzeba odmówić modlitwę za zmarłego, wyjaśnia, że już dawno wyrósł z odmawiania modlitw. Jego sutanna jest wyblakła, podziurawiona przez myszy. Kawę nalewa do słoika i miesza gwoździem. Tutejsi mieszkańcy nie zgłaszają pretensji, zadowala ich taki pastor. Wszyscy zresztą  zachowują się kuriozalnie. Trudno się z nimi porozumieć, bo choć mówią dużo, to nie na temat. Na przykład na pytanie, dlaczego tuż przy kościele stoi dziwaczna, ogromna budowla, odpowiadają, że słowo „dom” nie zawsze oznacza dom. Czyżby tym ludziom brakowało piątej klepki? A może to bliskość Lodowca, legendarnego środka świata, tak źle na nich wpływa? Pastor twierdzi, że „Jeśli obserwuje się Lodowiec dostatecznie długo, wówczas słowa przestają znaczyć cokolwiek”[1].

10.04.2021

„Ona pierwsza” Maggie O`Farrell

 


Nie była przygotowana na ten wewnętrzny poryw, na to obezwładniające uczucie, którego nie opisuje słowo „miłość”, bo jest za słabe, i że czasem ma wrażenie, że mdleje od porywu tego uczucia, że rozpaczliwie tęskni, nawet kiedy mały jest tuż obok niej, i że to chyba jakaś odmiana szaleństwa, opętania, bo wpada do pokoju, w którym on śpi, tylko po to, żeby na niego popatrzeć i coś mu szepnąć*. 

Po przeczytaniu „Jestem. Jestem. Jestem” bardzo polubiłam Maggie O'Farrell i zaraz poszukałam kolejnej jej książki. Mój wybór padł na „Ona pierwsza”. Jest to powieść o dwóch kobietach żyjących w różnych czasach (młodość jednej przypada na lata pięćdziesiąte, drugiej na wiek dwudziesty pierwszy). Dopiero pod koniec można zrozumieć, co te historie łączy – a łączy znacznie więcej niż tylko Londyn będący miejscem akcji. 

02.04.2021

„Budzenie drzew” Joanna Domańska

 


Bezimienna narratorka „Budzenia drzew” Joanny Domańskiej, ciężarna trzydziestolatka, przyjeżdża na wieś, do zaniedbanego domu dziadków, którzy ją wychowali. Dziadek już nie żyje, a babka jest zdziwaczała, niedomyta i tak samo nieczuła jak kiedyś. Od razu proponuje wnuczce aborcję. Nie przychodzi jej do głowy, że młoda kobieta chciałaby to dziecko urodzić...

Kiedy człowiek wróci w okolice, w których spędził ważną część życia, zazwyczaj zaczyna wspominać. Tak też zachowuje się bohaterka książki – odwiedza miejsca zapamiętane z dzieciństwa i wygrzebuje z pamięci różnych ludzi i różne wydarzenia: rodzinę z jedenastoma córkami, najgrubszą kobietę we wsi, zapijaczoną siostrę księdza, czekanie na śmierć dziadka, podróż autobusem z rozkładającymi się zwłokami ukochanego psa. Wysłuchuje też opowieści babki, która pamięta hitlerowców, Sowietów, partyzantów, egzekucję Żydów i niesamowitą powojenną biedę. Buty uchodziły wtedy za rzecz luksusową, a kobiety musiały wiedzieć, „jak to robić, aby ani zwierzęta, ani dzieci nie zdechły z głodu nawet wtedy, kiedy nie było nic do jedzenia”[1]. 

„Ucieczka” Arthur Omre

 


Akcja „Ucieczki” Arthura Omre toczy się przed drugą wojną światową w Norwegii. Narrator ma trzydzieści osiem lat. Przebywał w więzieniu, obecnie ukrywa się przed policją. Jak twierdzi, „Lepsze to niż pleśnienie w celi i doczekanie się rozmiękczenia mózgu”[1]. Jest bezdomny, jednak posiada sporo pieniędzy i dba o to, by wyglądać porządnie. Pomieszkuje w różnych miejscach – w garażu, w  nędznym pokoiku życzliwego blacharza, w wynajętej kwaterze w małym mieście. Czasami potajemnie spotyka się z matką swojego synka, ale ona bez życzliwości patrzy na mężczyznę, który nie umie zapewnić rodzinie stabilizacji.

10.03.2021

„W kinie panoramicznym” Juraj Kováčik


Może i jest tak, że drugi człowiek zawsze pozostanie dla nas obcy. Że nasza wiara w to, że kogoś znamy, jest tylko iluzją, którą fabrykujemy, żeby nie zwariować od świadomości, że jesteśmy skazani na nieskończoną samotność. Że tak jak nasze zmysły wytwarzają dziecięco naiwny obraz wszechświata, w którym elektrony krążą wokół jądra atomu niczym planety wokół słońca, w tak samo uproszczony, schematyczny i wypaczony sposób odbieramy innych ludzi”[1].

„W kinie panoramicznym” to zbiorek opowiadań słowackiego autora Juraja Kováčika. Dawno nie czytałam tak dobrych miniaturek, z tak ciekawymi bohaterami. Ci bohaterowie przeważnie nie są młodzikami, pracują na etacie, ale nie można ich nazwać zwykłymi zjadaczami chleba, gdyż nie interesują się robieniem kariery, plotkowaniem ani żadnymi sprawami, które podniecają przeciętnych ludzi. To są postacie inteligentne, lubiące czytać, obserwować, rozmyślać. Często czują się samotne, zauważają, że nie znały dobrze swojego partnera życiowego. Przy tym niektóre z nich, umyślnie bądź przypadkowo, powodują śmierć innych osób. 

05.03.2021

„Wolontariuszka” Marek Harny


Znakomita większość ludzi to egoiści, ale na iluś tam egoistów przypada osoba usiłująca pomóc tym, którym dzieje się krzywda. Takim wyjątkiem jest właśnie Agnieszka, tytułowa bohaterka „Wolontariuszki” Marka Harnego. Jako córka prawniczki i doradcy ministra sprawiedliwości, a więc rodziców dość zamożnych i ustosunkowanych, mogłaby korzystać z uroków życia, tymczasem ona woli zajmować się tym, co jej ojciec nazywa głupotami – pomaga w hospicjum, namawia narkomanów do wymiany zużytych strzykawek na nowe, wspiera mężczyznę walczącego o uzyskanie prawa do opieki nad synem, wyjeżdża na misję humanitarną do Sudanu, a wreszcie popełnia pewien czyn, który jedni uznają za wspaniały i romantyczny, drudzy za infantylny i szkodliwy.

23.02.2021

„Powrót do domu” Natasha Radojčić-Kane


Akcja „Powrotu do domu” Natashy Radojčić-Kane toczy się w ciągu kilku październikowych dni 1996 roku, kiedy to młody Bośniak o imieniu Halid wraca z wojny w Sarajewie. Ale zamiast czym prędzej przywitać się z matką, zaczyna odwlekać spotkanie. Wie, że zadawałaby dużo pytań, a on nie chce snuć żadnych wspomnień. „Jak mógłby przyznać, że było okropnie, że cały czas się bał, że wciąż jeszcze ma w ustach smak prochu”[1]. Nadal ma w pamięci krzyki i płacze jeńców, których musiał przesłuchiwać, nie może też zapomnieć, że niechcący popełnił coś strasznego. Wojna bardzo go zmieniła, „zrobiła z niego mięczaka”[2]. Dawniej nie brał alkoholu do ust, teraz bezustannie pije rakiję. Kiedyś niewiele dbał o los innych istot, teraz rozczula się nad okaleczoną sową, dziećmi Cyganów, źle traktowanymi prostytutkami. O tym wszystkim nie potrafiłby matce opowiedzieć, postanawia więc w ogóle do domu nie zaglądać.

18.02.2021

„Perfekcyjny świat Miwako Sumidy” Clarissa Goenawan


Młodziutka Miwako Sumida, bohaterka powieści Clarissy Goenawan, popełniła samobójstwo. Zostawiła po sobie kotkę Tamę, garstkę przyjaciół i zakochanego w niej chłopaka o imieniu Ryusei. Wyglądała na spokojną, ale najwidoczniej coś ją bardzo dręczyło, skoro zdecydowała się na tak desperacki krok. Ryusei miał wrażenie, że dziewczynie na nim zależy, jednak kiedy proponował chodzenie, odmawiała. Dlaczego? I dlaczego tak nagle wzięła urlop dziekański i wyjechała z Tokio?

Chłopak nie po raz pierwszy przeżywa utratę bliskiej osoby. Gdy był mały, w wypadku zginęli jego rodzice. Podobnie jak wtedy, tak i teraz telefon z policji odbiera jego starsza o osiem lat siostra Fumi i to na niej spoczywa obowiązek przekazania bratu tragicznych wieści, a także pilnowania, by żałoba go nie przytłoczyła. Fumi jest bardzo opiekuńcza: gdy tylko uzyskała pełnoletność, zabrała Ryuseiego z sierocińca i od tamtej pory ciężko pracuje, by zarobić na nich oboje oraz nazbierać na pewną operację. W dzień wykonuje prace malarskie, na przykład murale, a nocą dorabia w sposób, którego nieco się wstydzi, ale który dostarcza jej całkiem sporo gotówki. 

22.01.2021

„W pogodni za dalekim głosem” Taichi Yamada

 


Dwudziestodziewięcioletni Tsuneo, główny bohater „W pogoni za dalekim głosem” Taicho Yamady, wraz z kolegami bierze udział w akcji łapania imigrantów nielegalnie mieszkających w Tokio. W trakcie pracy przydarza mu się coś wstydliwego – otóż czuje podniecenie seksualne, i to tak ogromne, że właściwie udaremniające pogoń za Banglijczykiem. Policjant jest przerażony, nie wie, jak wytłumaczyć się przed przełożonym i kolegami: „Co ja im teraz powiem? Że spuściłem się w spodnie, klęcząc przed podejrzanym, którego miałem aresztować?”[1]. 

18.01.2021

„Zagłada” Drago Kekanović

 


Akcja opowiadań Drago Kekanovića zebranych w tomiku o tytule „Zagłada” toczy się w czasach, kiedy Chorwacja była jeszcze włączona do Jugosławii. Bohaterowie mieszkają w pięknej dolinie położonej u podnóża gór Papuk. Są dosyć prymitywni, nie mają chociażby zrozumienia dla osób upośledzonych czy maltretowanych. Kiedy Nevenka, wydana za mąż wbrew swojej woli – bo w dolinie wciąż działa instytucja swatki – ucieka od męża, zamiast wsparcia otrzymuje okrutny nakaz: „Musisz wrócić do swego chłopa i cierpieć”[1]. Niektóre postacie pojawiają się na kartach książki tylko raz, inne częściej. Autor ukazuje ich emocje, obyczaje, zmieniające się warunki życia. 

06.01.2021

„Jestem, jestem, jestem. Siedemnaście przelotnych spotkań ze śmiercią” Maggie O'Farrell

 


W książce „Jestem, jestem, jestem” Maggie O'Farrell opowiada o najbardziej dramatycznych momentach swojego życia, czyli tych, w których jej lub jej córeczce groziła śmierć. Takich niebezpiecznych chwil autorka naliczyła aż siedemnaście. Rozdziały noszą tytuły „Płuca”, „Szyja”, „Móżdżek” itd. i nawiązują do części ciała i narządów, które z powodu czy to choroby, czy wypadku uległy lub mogły ulec uszkodzeniu i w efekcie doprowadzić do zgonu. 

Najbardziej poruszającymi fragmentami książki są wyznania o macierzyństwie. Maggie najpierw miała problemy z zajściem w ciążę i jej donoszeniem, potem urodziła dziewczynkę, która kilka razy doznała wstrząsu anafilaktycznego, a w okresie niemowlęcym bezustannie czuła silny ból skóry i stres. Widok tego cierpienia i poczucie bezradności doprowadzały matkę do rozpaczy. O dziwo, zanim jeden z lekarzy zaproponował zrobienie testów na alergię, minęło wiele miesięcy. Autorka zareagowała niechęcią: „Jestem zszokowana. Omal nie odpowiedziałam: nie zawracajmy sobie tym głowy”[1]. Testy wykazały oczywiście silne uczulenie na mleko i mnóstwo innych rzeczy. Przyznam, że taka reakcja lekarzy i matki ogromnie mnie dziwi. W Polsce niemowlę zostałoby zdiagnozowane o wiele szybciej, poza tym matka sama by się dopominała o skierowanie do alergologa. 

„Sadyba Robinsona” Ludwik Świeżawski


Akcja „Sadyby Robinsona” Ludwika Świeżawskiego toczy się tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Główny bohater tej powieści, szesnastoletni Rysiek, przeżył niemało, bo i powstanie warszawskie, i pobyt w obozie, i samotny powrót z Niemiec. A po przyjeździe do Polski odkrył, że nikt z jego rodziny nie ocalał. Chłopiec postanowił więc zamieszkać na ziemiach odzyskanych. Przemierzając Karkonosze, zauważył przepiękne, dziewicze miejsce – i to właśnie ono stało się jego nowym domem.