29.01.2012

James Dickey „Wybawienie”


Każdy z panów czasami tęskni za przygodą, za sprawdzeniem swoich sił, za porzuceniem cywilizacji i zabawą w przetrwanie. Wyrwać się z miasta, z biura, zapomnieć o brzuszku, o braku muskulatury, przeżyć przygodę, prawdziwą przygodę! Bez kobiet, bez garniturów, za to ze skrzynką piwa. Łowić ryby, polować na zwierza! Któż o tym nie marzy? 
Życie jest tak skomplikowane, że nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby wszystko nagle runęło i przetrwali tylko ci, którzy potrafią. Ja mam bzika na punkcie przetrwania. Podejrzewam, że większość ludzi w ogóle się nad tym nie zastanawia. W razie katastrofy może będą jęczeć i rozpaczać, może wpadną w dziki szał, choć wydaje mi się, że najchętniej z miejsca się poddadzą i będą biernie czekać na śmierć*. 
Czterej koledzy z „Wybawienia” Jamesa Dickeya, zachęceni przez Lewisa, którego słowa przytoczyłam powyżej, wyruszają na weekendową wyprawę. Biorą gitarę, łuk ze strzałami, namioty, nie zapominają też o zapasach piwa i whisky. Spływ po rzece Cahulawassee ma służyć rozruszaniu mięśni i sprawdzeniu, jak się śpi pod gołym niebem. Nie przypuszczają, by groziło im cokolwiek oprócz zmęczenia wiosłowaniem i pogryzienia przez owady. A jednak...

Jednak na łonie natury przebywają także osoby, które uważają, że gdy nikt nie patrzy, można robić, co się chce, czyli nie stosować się do nakazów prawa i folgować swoim zwierzęcym popędom. Taka właśnie osoba próbuje zakłócić odpoczynek sympatycznym mieszczuchom i... I dalej trzeba przeczytać samemu. Zapewniam, że książka wciąga, przy jej czytaniu krew krąży w żyłach szybciej i nabiera się chęci na ćwiczenia fizyczne, na rozwijanie w sobie siły i odwagi, właśnie po to, by w sytuacji zagrożenia dać sobie radę, by nie doświadczyć tego, co spotkało jednego z bohaterów. 

„Wybawienie” nie powstawało w pośpiechu, Dickey pisał je aż pięć lat. Książka zdecydowanie różni się od innych przygodowych, różni się oczywiście na korzyść. W mistrzowski sposób autor pokazał, jak w sytuacji zagrożenia życia w dobrodusznym panu z biura budzi się pierwotny człowiek, zdolny do niebywałych wyczynów. 

Świetna książka, polecam.

-- 
* James Dickey, „Wybawienie”, tłum. Julita Wroniak, wyd. Książnica 2004, str. 40.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Proszę nie wstawiać linków do blogów.