29.01.2012

„Nikt nie woła” Józef Hen




Bohaterem „Nikt nie woła” Józefa Hena jest siedemnastoletni Bożek, Żyd pochodzący z Warszawy, tułający się po azjatyckich terenach Związku Radzieckiego. Pragnie on dostać się do Armii Andersa. Z nogami owiniętymi szmatami brnie przez zaspy śnieżne, to znów w upale pracuje przy układaniu torów. Tyle już wycierpiał, że za największe szczęście uważa otrzymywanie trzech posiłków dziennie. Marzy też o miłości, chce, by pokochała go dobra, czuła dziewczyna. 
Pozwalają mu zdychać z głodu, pozwalają mu dręczyć się, chodzić boso, upokarzają go i depczą, jakby był mrówką. Ktoś kiedyś będzie go musiał za to pokochać (str. 53). 
Tylko czy w Samarkandzie można znaleźć miłość? Gdzie szukać wymarzonej dziewczyny? Te z jego otoczenia wyglądają staro, są zniszczone, prymitywne, brudne, wulgarne i bezwstydne. A jednak Bożek wytrwale szuka miłości.

Jaki jest Bożek? Inteligentny, oczytany, wrażliwy, szlachetny. Po prostu dobry. Można go lubić i podziwiać. Gdy po wielu dniach głodu zdobywa chleb, dzieli się nim z małą żebraczką. Nie chce kraść. Myśli o tym, że kiedy wojna się skończy, trzeba będzie wrócić do Warszawy, a on nie chciałby wrócić z opinią złodzieja.

Hen pisze o smutku mężczyzny z powodu marnowania młodych lat, o biedzie, nieludzkich warunkach życia i tęsknocie za miłością. „Nikt nie woła” to ciekawa książka, która nie powinna zostać zapomniana.

---
Józef Hen, „Nikt nie woła”, Wydawnictwo Literackie, 1990. Książkę tę przeczytałam w listopadzie roku 2008. Recenzja ukazała się najpierw w Biblionetce. 

5 komentarzy:

  1. wszystkie ksiązki Hena powinny być niezapomniane

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie czytam tę książkę i jestem pod jej wielkim wrażeniem. Nie znałem wcześniej twórczości Hena, ale teraz mam zamiar nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że "Nikt nie woła" to bardzo ciekawa książka? :-)
      Natrafiłam na nią przypadkowo kilka lat temu i pochłonęłam jednym tchem. Jest mało znana, a niesłusznie. Opisy tułaczki i biedy są dosyć wstrząsające.

      Usuń
  3. Się zastanawiam czy kupić czy nie kupić. I czy szukać tej starej wersji w myśl zasady, że stare lepsze od nowego? Hena polecam Crimen i Bruliony profesora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę odpowiedzieć na pytanie, czy w tym przypadku stare jest lepsze od nowego, bo nowego wydania nie widziałam :-)
      Za polecankę dziękuję, ale sięgnę tylko po "Crimen", bo "Bruliony" kiedyś próbowałam czytać i zrezygnowałam po kilkunastu kartkach. Nie zainteresowały mnie - inne klimaty niż w "Nikt nie woła", inna tematyka, inny język.

      Usuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.