12.09.2022
„Kobiety z klasą” Steinunn Sigurðardóttir
3.04.2022
„Raport z Północy” Andrzej Pilipiuk
Od zawsze lubiłam wszystko, co skandynawskie, kiedy więc dowiedziałam się, że Andrzej Pilipiuk wydał książkę o swoich wycieczkach do Szwecji i Norwegii, postanowiłam wreszcie zapoznać się z tym pisarzem. Jednak to zapoznanie się nie było miłe. Dlaczego? Bo autor ciągle komuś zazdrości, kogoś krytykuje, obraża, a nawet okazuje żal, że pewne grupy ludzi nie zostały zamordowane. Według niego Anders Breivik powinien zabijać uchodźców wyznających islam, a Inkwizycja – więcej innowierców. „Heretyków po prostu należało łapać, nawracać, zatwardziałych karać,
izolować, a w wielu przypadkach po prostu likwidować jako groźnych
psychopatów. (...) Problem widzę wyłącznie w tym, że inkwizytorzy
obiboki za mało przykładali się do roboty!”. Ulubione słowo Pilipiuka to „ćwok”. Tak określa swoich kolegów szkolnych oraz osoby, których nawet nie poznał osobiście, ale które miały bogatszych rodziców niż on lub w inny sposób go irytowały. A ponieważ swoimi żalami i pełnymi nienawiści poglądami dzieli się bardzo często, trudno mi było czytać „Raport z Północy” bez uczucia obrzydzenia.
Pilipiuk uważa siebie za przykładnego Polaka i katolika. Wierzy w zamach smoleński, gniewają go rozwody, patchworkowe rodziny, aborcje, eutanazje i oczywiście ateiści. Wśród osób, na których wiesza psy, znajduje się Astrid Lindgren. Uwielbiał jej powieści, ale kiedy dorósł, odkrył, że w żadnej nie opisała rodzinnego wyjścia do kościoła, na domiar złego zachowywała się skandalicznie – odrzuciła Boga, zawiodła dzieci, które rzekomo tak kochała, „pomagała jakimś lewackim papaprańcom podpalić swój świat” i „jak Knut Hamsun poszła w służbę łajdaków”. Hamsun, jak wiadomo, popierał Hitlera, więc zarzuty Pilipiuka wobec autorki „Pippi Långstrump” są bardzo poważne.
6.04.2020
„Rana” Wojciech Chmielarz
6.11.2019
„Klępy śpią” Piotr Kołodziejczak
22.02.2018
„Zamordować dziecko”. Za co Violetta Domagała dziękuje redaktorowi? Za niezauważenie mnóstwa błędów?!
„Zamordować dziecko” Violetty Domagały jest powieścią o dwóch dzieciobójczyniach, Giseli i Elżbiecie. Pierwsza przebywa w Auschwitz i zabija maleństwo w przekonaniu, że w ten sposób oszczędzi mu wielu cierpień. Potem ogromnie rozpacza. Druga, żyjąca w szesnastym wieku, ani przez chwilę nie żałuje swojego czynu i nawet po wielu dniach od śmierci dziecka nazywa je w myślach „szatańskim ścierwem” i „padliną”. Giseli można współczuć, Elżbieta budzi wyłącznie wstręt. Obie zostają ukarane, z tym że druga matka mocniej: pracownicy sądu poddają ją torturom. Autorka chyba lubuje się w opisywaniu przemocy, bo te tortury przedstawiła z zadziwiającą drobiazgowością. Do tego dodała szczegółowe opisy bicia i kopania umierającej położnicy, mordowania noworodków, a nawet odgryzania kawałka piersi bezbronnej kobiecie.
![]() |
| Str. 12. W „Zamordować dziecko” jest co niemiara błędów. Jak widać, są nawet ortograficzne. |
Nie będę się rozwodzić nad postaciami i przesłaniem powieści, ponieważ została ona wydana wyjątkowo niechlujnie, bez minimalnego choćby szacunku do czytelnika. Co chwilę zauważałam najróżniejsze błędy: gramatyczne, stylistyczne, logiczne, leksykalne, interpunkcyjne, a nawet ortograficzne. Czytając, sądziłam, że tego koszmarnego tekstu nie widział żaden redaktor, jednak kiedy dobrnęłam do ostatniej strony, dowiedziałam się, że redaktor jednak był – i, o dziwo, otrzymał od autorki gorącą pochwałę:
„Chciałabym również podziękować mojemu redaktorowi, Panu Pawłowi Pomiankowi, za jego niezaprzeczalny wkład w należyte wykończenie tej książki i wskazanie mi wielu trafnych rozwiązań, które okazały się konieczne i możliwie najbardziej wartościowe” (s. 431).
![]() |
| Str. 103. I co, nie wylało się piwo z położonego kubka? :-) |
29.10.2017
„Podróż schizofrenii” Gabriela Przystupa
24.08.2017
„Związek do remontu”. Czyżby Romuald Pawlak uważał, że pisząc dla kobiet, nie warto się starać?
12.10.2016
Kolejny gniot, tym razem z akcją w dziewiętnastowiecznej Anglii, czyli „Siostry medium”
Obowiązkiem autora jest wiernie odtworzyć klimat epoki, w której umieścił akcję książki. Tymczasem dziewiętnastowieczna Anglia przedstawiona przez Wojtasia jest... hm, nieco dziwna. Mocno przypomina mi nasze stulecie.
„Pałac Fortescue'ów wypełnił się więc płaczem i śmiechem niemowlęcia. Matka i ojciec z radością doglądali swojej potomkini. Razem ją karmili, przewijali (...)”[1].
„Margaret stanęła przed rzymską sofą obitą czerwoną satyną. Baron stał przed nią, a gdy odwracał się w jej stronę, został pchnięty na sofę. Leżał chwilę zaskoczony. Margaret zwilżyła górną wargę końcówką języka i wolno podeszła do mężczyzny”[5].
„Odczuwała złość na siostrę, której nie czuła prawie nigdy”[6].
„Zdawała sobie sprawę, że nie kocha tego mężczyzny. Jednak mógł on być pomocny w planie, o którego istnieniu jeszcze nie zdawała sobie sprawy”[7].
30.06.2016
„Matnia” Anna Piecyk
19.05.2016
Za najnudniejszą i najgorzej przetłumaczoną szwedzką powieść uważam...

24.04.2016
Czy książki wydawane ze współfinansowaniem mogą być dobre? Przeczytałam „Narodziny zła” Dawida Waszaka...
30.12.2015
Największy gniot roku 2015, czyli „Epizod na dwa serca” Marty Grzebuły
„I pragnęła tego... Jego... Nie tylko tego, co dawało jej jego ciało, ale i serce. A umysł nie mógł być strażnikiem w głowie żadnego z nich. Później oboje łaskawie dopuszczali go do głosu. Znów królował i utrzymywał ich od siebie w lekkim dystansie”[102].
„Jestem dumna i szczęśliwa, że potrafiliśmy naszą uprzednią znajomość przetransponować na grunt tak szlachetnej, dojrzałej i bogatej wewnętrznie przyjaźni. (...) Nasza przyjaźń jest tak wyjątkowa, że można jej nam naprawdę pozazdrościć, mimo że zrodziła się na tak nietypowym podłożu. Nie opieraliśmy jej na seksie, ale na naszych duszach”[82-83].
„Magdaleno, podziwiam cię nie tylko za tak wyjątkową i naturalną urodę, ale za to, co sobą reprezentujesz: inteligencję i poczucie humoru. Ono bywa strzałą, która może zranić, ale bywa, że na jej ostrzu jest słodycz. (...) Celność uwag i klasa, z jaką odpowiadasz na riposty, zadziwia. Twój rozmówca będzie głupcem, jeśli spróbuje ofensywy w słowie”[86].„Twoja twarz, głos, uśmiech przebijały się przez mój zmęczony umysł i docierały do najbardziej skrytych zakątków mojego serca”[47].
Jak nie błędy, to idiotyczne maksymy. Jak nie drewniane dialogi, to śmieszne metafory. W dodatku wszystkie wydarzenia z życia bohaterki, nawet te dramatyczne, zostały opisane w powierzchowny sposób i trudno się nimi przejąć.
„Adrian był, jak zawsze, pełen inwencji słowa oraz polotu myśli”[57],„Podchodziła do niej wciąż niepewnie, ale nie z powodu strachu przed spotkaniem, a przed sensem samego faktu spotkania”[38],„Patrzył tymi swoimi zuchwałymi oczami w kolorze nieba, mrużąc je, jakby chciał nadać im symbolikę małego cwaniaczka”[21],„Kiedy była za drzwiami, przez umysł, a może serce, przebiegła jej myśl, uczucie...”[44],„Całował ją tak długo i namiętnie, że i jemu samemu zakręciło się w głowie. A ona obejmowała go czule, z namiętnością, która powoli wkradała się w ich ciała, serca i umysły”[47],„Nie wiedziała, który ból dokucza jej bardziej: umysłu, duszy czy, prozaicznie, ciała?”[79],„serce i umysł rwały się do niego”[51],„przez jej usta z umysłu wydarły się słowa”[139],„Czy liczył na coś więcej? Gdzieś na dnie serca, umysłu... tak”[9],„I zatrzymało przy niej umysł Adriana... Czy tylko umysł?”[15],„Tyle tylko, że teraz to ona siedziała w fotelu częściej niż ona”[137],„Czas bawił się jej pragnieniami. A co później zapragnął jej ofiarować? Dowie się. W swoim czasie”[44],„(...) żaden plan by tego faktu nie odwrócił. To było już odgórnie zaplanowane i niemożliwe do modyfikacji”[84],„obmyśliła, że urządzi swoje mieszkanie w nieoklepany i niezamknięty hermetycznie wizerunek mieszkań w starym budownictwie”[84],„Żadne z nich nie ukrywało łez. Łez szczęścia, że mają siebie i że w ich życiu znów jest blask, blask światła życia...”[138],„dalsze jego słowa nie rozbrzmiały”[49],„myśli Magdaleny na krótką chwilę powędrowały do wspomnień”[39],„stanowili dla siebie zawsze odrębne tajemnice osobowości”[58],„Przeczuwał - słusznie - że to On postawił na jej drodze cierpienia oraz walki o życia ludzi mądrych i oddanych swemu zawodowi, pasji”[141].„Dostroił więc ich poziomy miłości, zgrał w idealnie harmonizująca falę i pielęgnował w nich to uczucie”[143].
14.10.2015
Aleksander Sowa „Umrzeć w deszczu”
![]() |
4.09.2015
„W diabelskiej pętli” Stefania Jagielnicka-Kamieniecka
Bohaterką „W diabelskiej pętli” Stefanii Jagielnickiej-Kamienieckiej jest niemal pięćdziesięcioletnia śpiewaczka Ina, osóbka prymitywna i niezrównoważona psychicznie. Uważa się za piękność, lubi się rozbierać i podziwiać w lustrze. Miała setki kochanków, ale żaden nie zechciał zostać z nią na dłużej. Jeden znalazł sobie młodszą, drugi postanowił nie odchodzić od żony, trzeci wolał zamieszkać we wspólnocie religijnej. W chwili, gdy zaczyna się akcja książki, Ina czuje się całkowicie załamana, bo nie dosyć, że jest sama, to jeszcze straciła głos i nie może występować. Lekarze nie umieją jej pomóc. Nic dziwnego, bowiem głos odebrał jej... diabeł.
23.08.2015
Barbara Rosiek „Życie w hospicjum”
„Jako studentka, rodzice byli biedni, poza tym straszny kryzys, nie miałam nic fajnego do ubrania”[1],
„Marzycielstwo to taka wada, gdzie realizujesz swoje marzenia na jawie”[2],
„Nie muszę znosić tego by wydano moje wiersze zebrane. Na to już mam jakiś wpływ”[3],
„Jakbym była jedną z potencjalnych pacjentów”[4],
31.12.2013
„Damy z Bath” Susan Swan
Tytuł gniota roku otrzymują „Damy z Bath” Susan Swan.
20.09.2013
„Dajcie mi jednego z was” Jacek Getner
![]() |
Książka pt. „Dajcie mi jednego z was” jest wychwalana przez blogerów. Mnie akurat niezbyt się podobała. Nieprzekonująca, pełna literówek, błędów gramatycznych oraz ortograficznych, napisana przez osobę, której brak sprawności językowej. Nie wiem, czy to młodzieńcza powieść Jacka Getnera, czy może autor pisał ją w pośpiechu i nie poprawił, w każdym razie – słabiutkie toto.
---
Książkę dostałam od autora. Dziękuję.
30.12.2012
„Tamtego lata” David Baldacci
Po przeczytaniu książki pt. Tamtego lata mogę zgodzić się z osobami, które twierdzą, że David Baldacci to taka Danielle Steel w spodniach. Pisze równie płytko, chaotycznie i mało realistycznie, jak ta producentka czytadeł.
Główny bohater Tamtego lata nazywa się Jack Armstrong i choruje na jakąś nieokreśloną chorobę: nie da rady chodzić, jest odżywiany i nawadniany za pomocą kroplówek. Lekarze przewidują, że niedługo umrze. Mężczyzna leży w łóżku i rozmawia z bliskimi, pisze także listy do żony, które ona ma przeczytać dopiero po jego śmierci. Żona bardzo go kocha i czule się nim opiekuje, jednak pewnego razu, akurat w wieczór wigilijny, zapomina kupić mu lekarstwa. Pomimo zapewnień bohatera, że nie trzeba, jedzie do apteki... i ginie w wypadku samochodowym. Troje dzieci małżonków trafia pod opiekę krewnych, a Jack Armstrong do hospicjum.




















