29.12.2020

„Szajka” Lajos Grendel

 


Akcja „Szajki” Lajosa Grendela toczy się w czasach przed powstaniem Republiki Słowackiej, w miasteczku przy granicy słowacko-węgierskiej, które wielokrotnie zmieniało swoją przynależność państwową i którego mieszkańcy, ciężko doświadczeni przez los, myślą tak: „Historia nauczyła nas, że jeśli chcemy przeżyć, głowę musimy trzymać nisko”[1]. I trzymają nisko – bez szemrania godzą się na wszystko, bez trudu zmieniają poglądy polityczne i religijne, płyną bezwolnie z nurtem dziejów, a sztukę odpychania od siebie wstydu i wyrzutów sumienia opanowali do perfekcji. Jeden z bohaterów, pan Bohunicky, wspomina, jak pod oknem jego gabinetu powieszono niewinnych młodych mężczyzn. Co wtedy zrobił? Czy próbował ich ratować? A może choć zapłakał nad ich losem? Nie. Zamknął okno, wmawiając sobie, że postąpił przyzwoicie, bo obserwowanie czyjejś męki byłoby niegrzecznością.

20.12.2020

„Przekład” Pablo De Santis

 


„Przekład” Pabla De Santisa jest bardzo ciekawym połączeniem kryminału z powieścią erudycyjną. Akcja toczy się w argentyńskim miasteczku, do którego przyjeżdża kilkudziesięciu tłumaczy, by podyskutować o sztuce translacji, odnowić lub nawiązać znajomości, poplotkować. Zaproszeni goście mają różne metody pracy i zainteresowania. Jedni byle jak przekładają groszowe powieści, inni starają się, by tłumaczone dzieło było jak najbardziej podobne do oryginału. Jedni marzą o dużych pieniądzach, inni chcą zabłysnąć w świecie akademickim. Kilkoro z nich interesuje się językami zapomnianymi i sztucznymi. Wszyscy ci ludzie zbierają się więc w Hotelu Przy Latarni – i nagle jeden z mężczyzn ginie w tajemniczych okolicznościach. Nie wiadomo, czy doszło do samobójstwa, wypadku czy może morderstwa. 

10.12.2020

„Intrigo” Håkan Nesser

 


„Intrigo” Håkana Nessera składa się z pięciu opowiadań  – czterech długich i jednego króciutkiego. To krótkie nosi tytuł „Wszystkie informacje w sprawie” i moim zdaniem jest najlepsze. Choć nikt nikogo nie zabija, nikt nikomu nie życzy źle, to jednak tekst trzyma w napięciu i wzrusza tak mocno jak żaden z pozostałych. Widać w nim, czym może skończyć się nadgorliwość i na jakie traumy narażeni są nauczyciele. Bohater przez pewien czas pracował właśnie jako nauczyciel. Kiedy zmarła jedna z uczennic, dyrektor szkoły wydał polecenie, by mimo wszystko wystawić Sofii oceny na koniec roku. Bohater podszedł do tego pomysłu sceptycznie  – Po co martwej dziewczynie oceny? – pytał sam siebie. – Czemu to ma służyć? (s. 511) – jednak jako sumienny pedagog postanowił odwiedzić rodziców uczennicy i przeczytać wypracowanie, nad którym ślęczała w noc przed swoją śmiercią. 

15.11.2020

„Karambol” Håkan Nesser

 


„Chłopak, który wkrótce miał umrzeć, zaśmiał się i wyzwolił z jej objęć”[1] – tak brzmi pierwsze zdanie „Karambolu”, siódmej części cyklu o policjantach z Maardam. Håkan Nesser swoim zwyczajem od początku wprowadza nastrój niepokoju i zmusza nas do uważnego czytania, bo przecież kiedy wiemy, że dana postać lada chwila zginie, czytamy uważnie, wyłapując różne szczegóły i czekając na scenę, która niewątpliwie dostarczy nam wiele emocji. No i rzeczywiście sympatyczny, zakochany nastolatek umiera. A potem giną kolejne postacie i do akcji wkraczają policjanci z komendy z fikcyjnego miasta Maardam. Tym razem z pewnych powodów na złapaniu mordercy zależy im tak mocno jak nigdy wcześniej. 

Niestety, mają z tym problem. Mijają dni, a oni kręcą się w miejscu, ze świadomością, że jeżeli poszukiwany nie zamorduje kolejny raz, być może zbrodnia ujdzie mu na sucho. „Guz daje przerzuty, jeśli nie, często nie zostanie wykryty. Tak samo jest w niektórych śledztwach”[2] – stwierdza Reinhart. Ten policjant lepiej sobie radzi z filozofowaniem niż z pracą zawodową; któregoś razu zapomina wszcząć poszukiwania podejrzanego!

14.11.2020

„Sprawa Münstera” Håkan Nesser

 


„Ostatni dzień życia Waldemara Leverkuhna wprost nie mógł rozpocząć się lepiej”[1] – tak zaczyna się „Sprawa Münstera”, szósta część cyklu o policjantach z Maardam. Jedni mogą uznać, że Håkan Nesser już w pierwszym zdaniu spojleruje, inni – że umiejętnie wprowadza nastrój niepokoju, bo przecież jeśli wiadomo, że postać wkrótce zginie, jej działania śledzi się z wielką uwagą. No i pan Leverkuhn, na pozór spokojny, niewadzący nikomu emeryt, rzeczywiście umiera; zostaje w swoim mieszkaniu zadźgany nożem. Kto go zabił – żona? Narkoman, który wkradł się do tej starej, pełnej dziwnych zakamarków kamienicy? A może jeden z trzech kolegów staruszka? Panowie ci niedawno wspólnie oddali los do punktu totolotka i wygrali. Gdyby umarł jeden ze współwłaścicieli, pozostałym przypadłyby większe sumy pieniędzy. Może więc to jest motyw?

07.11.2020

„Witajcie w Ameryce” Linda Boström Knausgård

 


„Witajcie w Ameryce” Lindy Boström Knausgård to książeczka tak krótka, że trudno ją nazwać powieścią. Wbrew tytułowi, akcja przez cały czas toczy się w Sztokholmie. Jedenastoletnia narratorka o imieniu Ellen wraz z mamą – pewną siebie, piękną aktorką – i starszym bratem zajmuje ogromny apartament. Kiedyś mieszkał tu też jej tata, ale po rozwodzie musiał się wyprowadzić, a niedawno umarł. Od tamtej pory z Ellen dzieje się coś złego – przestała mówić, pragnie śmierci, ma halucynacje. 

Dziewczynka odnosi wrażenie, że widuje zmarłego ojca. „Próbowałam trzymać go na dystans. Ignorowałam jego pytania, ale wszędzie go było pełno, tak jak wtedy, gdy jeszcze żył”[1] – wyznaje. Te swoiste spotkania nie sprawiają jej przyjemności. Bała się go kiedyś i boi się teraz. Z jej wspomnień wyłania się obraz mężczyzny chorego psychicznie i nadużywającego alkoholu, dręczącego bliskich swoją hiperaktywnością, to znów tygodniami leżącego bezsilnie w łóżku. Mężczyzny, którego śmierć rodzina przyjęła z ulgą. Tyle że kiedy zginął, życie Ellen, jej mamy i brata wcale nie zaczęło przypominać idylli. Paradoksalnie to właśnie wtedy, gdy żył, czuli, że coś ich łączy. Teraz oddalają się od siebie – dzieci stronią od ludzi, matka powtarza „jesteśmy rodziną światła”, ale z coraz mniejszym przekonaniem, coraz bardziej sztucznie. 

04.11.2020

„Powódź” Paweł Fleszar



Mający mniej więcej czterdzieści lat Kris, bohater „Powodzi” Pawła Fleszara, otrzymuje informację o samobójczej śmierci swojego byłego przyjaciela Kuby. Chcąc pomóc jego tacie załatwić formalności pogrzebowe, jedzie do Krakowa. Składa wizytę w Zakładzie Medycyny Sądowej, ogląda mieszkanie Kuby, miejsce jego śmierci, czyta list pożegnalny, rozmawia z komisarzem prowadzącym sprawę – i nabiera przekonania, że coś tu nie gra. Że trzeba się tej śmierci bacznie przyjrzeć. Że Kuba zostawił tropy, które tylko on, Kris, pamiętający ich wspólne zabawy w Indian, może odczytać. Zaczyna więc prowadzić amatorskie śledztwo, a pomagają mu siedemnastoletnia Marika i jej kolega, utalentowany haker Kamil. Podczas tych kilku dni spędzonych w Krakowie bohater naraża się na wielkie niebezpieczeństwo, dowiaduje wielu kontrowersyjnych rzeczy o zmarłym, znajduje też czas, by porozmyślać o swoim małżeństwie. To właśnie przez żonę, która początkowo była dziewczyną Kuby, rozsypała się ta męska przyjaźń.

Powieść jest bardzo „deszczowa”. Akcja toczy się w roku 2018, w lipcu, podczas powodzi. Bohater wciąż moknie, obserwuje ciężarówki przewożące piasek, dowiaduje się o awariach spowodowanych przez wilgoć, a wreszcie ogląda telewizyjną relację ze zniszczenia Mostu Grunwaldzkiego. No właśnie, czy w lipcu 2018 roku na pewno doszło do tego, że „barka rozpirzyła most Grunwaldzki”? Mam wrażenie, że Pawła Fleszara nieco poniosła wyobraźnia, że wyolbrzymił tę powódź, bo tak mu pasowało do fabuły. Ale nie robię z tego zarzutu, autorzy mają prawo mieszać fikcję z rzeczywistością i opisywać zmyślone wydarzenia, o ile tylko nie twierdzą, że ich książki powstały na faktach. 

17.10.2020

„Na wschód od gór” David Guterson

 

Akcja liryczno-brutalnej powieści „Na wschód od gór” Davida Gutersona dzieje się w październiku, najprawdopodobniej ostatnim w życiu Bena. Ten siedemdziesięcioparolatek choruje na raka okrężnicy z przerzutami. Jako lekarz dobrze wie, co go czeka – coraz obfitsze wymioty, odwodnienie, infekcja bakteryjna od cewnika, karmienie przez kroplówkę, perforacja jelita, pęknięcia kości, odleżyny, zapalenie płuc, duszności i oczywiście narastający ból. Nie chcąc przechodzić przez takie męczarnie, postanawia popełnić samobójstwo. Bierze więc dwa ukochane brytany i wyrusza do „krainy jabłek”, by zakończyć życie w tym samym miejscu, w którym je rozpoczął. Jego wędrówka oraz snute podczas niej wspomnienia stanowią dla autora okazję, by ukazać warunki, w jakich żyją mieszkańcy stanu Waszyngton, oraz piękno tamtejszej przyrody. 

15.10.2020

„Kobieta ze znamieniem” Håkan Nesser


„Kobieta ze znamieniem”, czwarta część cyklu Håkana Nessera o policjantach z Maardam, zaczyna się bardzo smutno, bo od opisu pogrzebu starszej pani. Jedynym żałobnikiem jest jej dwudziestodziewięcioletnia córka, z goryczą rozmyślająca o nieudanym życiu matki. Ostatnie słowa zmarłej brzmiały: „Zrób coś nieprzeciętnego, tak, żebym mogła ci bić brawo tam, z góry”[1]. Młoda kobieta postanawia więc nie płakać, tylko zrobić coś, co spodobałoby się matce. To, co planuje, jest niezgodne z prawem i ryzykowne, ale ona jako osoba nieuleczalnie chora, uzależniona od narkotyków i samotna, nie ma nic do stracenia. Nawet jeśli zostanie ujęta przez policję czy zginie, nikt nie będzie rozpaczał. Poczucie misji ogarnia ją jak ogień stos suchych gazet – bohaterka gwałtownie wyrywa się z marazmu i całe swoje dalsze życie podporządkowuje zemście; zmienia wygląd i adres zamieszkania, przestaje nawet brać narkotyki, bo po prostu traci na nie chęć.

06.10.2020

„Dziś rano, dziś wieczór, tak prędko” James Baldwin


„Dziś rano, dziś wieczór, tak prędko” to podobno najwybitniejsze  opowiadanie Jamesa Baldwina. Narrator jest popularnym śpiewakiem i aktorem. Pochodzi z amerykańskiego Południa, ale od kilkunastu lat mieszka w Paryżu. Kocha to miasto, wie, że dzięki niemu wyzbył się kompleksów związanych ze swoją czarną skórą, a także został mężem Szwedki. W Ameryce nie byłoby to możliwe – nie znalazłby odwagi, by oświadczyć się białej kobiecie, ona zaś uważałaby go za gorszego i nigdy nie pokochała. Mieszkańcy Ameryki przesiąknięci są uprzedzeniami, podczas gdy w Paryżu panuje zupełnie inna atmosfera. Tutaj nikogo nie dziwi małżeństwo przedstawicieli różnych ras, a Pawełek, ciemnoskóry syn bohatera, rośnie sobie spokojnie, nigdy nie słysząc wyzwisk.

29.09.2020

„Wtedy w Loszoncu” Peter Balko


Narratorem „Wtedy w Loszoncu” Petera Balko jest mężczyzna o przezwisku Lewiatan, spisujący historię rodzinnego miasta, a także wspomnienia z dzieciństwa. Był chłopcem otyłym, nieśmiałym i nieporadnym. Z takim wyglądem i charakterem nie uniknąłby samotności i prześladowań, gdyby nie wziął go pod swoje skrzydła Kapia – chuligan, który lubił nękać obcych ludzi, „codziennie zabijał co najmniej jedno zwierzę”[1] i wygrywał wszystkie bójki, zapewne dzięki temu, że atakował tylko słabszych. W jego towarzystwie Lewiatan buszował po zakamarkach Loszonca, a w wolnym czasie zapełniał zeszyty próbkami literackimi, bo chciał zostać pisarzem. 

24.09.2020

„Turbulencje” David Szalay


„Turbulencje” Davida Szalaya są powieścią szkatułkową, mającą wielu równorzędnych bohaterów. W każdym rozdziale autor pisze o kimś innym i pokazuje jakiś ważny moment z życia tego kogoś. Postać A, będąca pierwszoplanowym bohaterem rozdziału pierwszego, styka się z postacią B, która zostaje pierwszoplanową postacią rozdziału drugiego i styka się z C, po czym C zostaje bohaterem trzeciego rozdziału, i tak dalej, i tak dalej, aż wreszcie dochodzimy do postaci, która zna starszą panią z rozdziału pierwszego, i powieść dobiega końca.

Tytuł nawiązuje zarówno do turbulencji doświadczanych podczas rejsów w powietrzu, jak i metaforycznych – czyli do wstrząsów w życiu osobistym. Te wstrząsy prawie zawsze łączą się z negatywnymi emocjami i podobnie jak samolotowe „niszczą iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa i człowiek nie może już udawać, że znajduje się w jakimś spokojnym miejscu”[1]. Podczas turbulencji samolot drga, czasami lekko opada, wywołując u pasażerów strach, ale przeważnie nie robiąc im krzywdy. Czy turbulencje metaforyczne podobnie wpłyną na bohaterów? Szalay nie odpowiada na to pytanie, ukazuje ich w newralgicznym punkcie życia i zostawia. 

16.09.2020

„Topiel” Jakub Ćwiek


Akcja „Topieli” Jakuba Ćwieka rozgrywa się w lipcu ’97, kiedy to Polskę nawiedziła powódź tysiąclecia. Pierwszym zalanym miastem były Głuchołazy – i w nich właśnie spędzają wakacje główni bohaterowie powieści, nastoletni Kacper, Grzesiek, Józek i Darek. Kacper cieszy się z wizyty dawno niewidzianego dziadka i nie rozumie, dlaczego uczucia mamy są zgoła odmienne. Antypatyczny, obrażalski i agresywny Grzesiek pod bojową postawą ukrywa ból spowodowany odejściem matki i niepełnosprawnością taty. A Józek przyjeżdża odwiedzić swojego kuzyna Darka, który akurat przeżywa pierwszą miłość.

04.09.2020

„Non-Oui” Lidija Dimkovska


„Non-Oui” Lidiji Dimkovskiej to pasjonująca, barwna powieść o tym, jak się żyło i żyje w Chorwacji i na Sycylii, a także o miłości pomiędzy babcią a wnuczką. Narratorka – młodziutka Włoszka o imieniu Neda – na przekór obecnym modom nie użala się na swoich rodziców i dziadków, tylko pisze o nich z miłością, najwięcej miejsca poświęcając właśnie babci, czyli tytułowej Non-Oui. Staruszka niedawno umarła, a Neda, nie mogąc się z tym pogodzić, przeżywa najgorszy okres swojego życia. Codziennie przychodzi na grób, rozmyśla, wspomina – a ma co wspominać, bo tysiące razy wysłuchiwała opowiadanych przez babcię historii, nigdy nie czując znudzenia czy przesytu. 

21.08.2020

„Dzień, noc i pora niczyja” Ewa Nowacka


Czternastoletnia Róża, bohaterka powieści „Dzień, noc i pora niczyja” Ewy Nowackiej, musi spędzić wakacje u jakichś nieznanych staruszków. Nie ma na to chęci, jednak na jej pytania i protesty mama odpowiada stanowczo: „Zbyt wiele zawdzięczam tym ludziom, żebym mogła im odpowiedzieć, że moja córka nie ma ochoty ich poznać”. Niezadowolona nastolatka jedzie więc do osób, które ją zaprosiły, i szybko nabiera przekonania, że są antypatyczne oraz ekscentryczne. Nie dbają o ogród, nie pozwalają odsłaniać ani otwierać okien, choć na dworze panuje upał, mówią zagadkowo, a co najgorsze, nocami zamykają dziewczynę w pokoju na klucz. Chora na serce starsza pani często myli ją z Basią, czyli matką Róży, i przestrzega przed jakimś urojonym niebezpieczeństwem. Dobrze, że chociaż w przerwach między posiłkami pozwalają gościowi wychodzić samemu do miasteczka i trochę odetchnąć.

04.08.2020

„Wzgórze” Ivica Prtenjača


„Wzgórze” nie jest czytadłem, tylko piękną, ciekawą powieścią z wyższej półki. Autor, Ivica Prtenjača, bohaterem uczynił bezimiennego Chorwata, który zauważa, że przepełniają go wyłącznie negatywne uczucia: brak satysfakcji z pracy, znużenie, rozdrażnienie, a nawet wstręt do ludzi. Zamiast narzekać i popadać w depresję, mężczyzna ten szuka dla siebie ratunku. Postanawia na kilka letnich miesięcy opuścić Zagrzeb i przenieść się na jedną z licznych wysepek Chorwacji. Przebywając na pustkowiu, odpocznie od ludzi, a przy okazji  zrobi coś pożytecznego – będzie pilnował, by nie wybuchł pożar. Wyposażony w lornetkę, jedzenie i kilka podstawowych sprzętów, zamieszkuje w nieczynnych koszarach na wzgórzu i codziennie obserwuje otoczenie. Dostrzega każdy zakamarek wyspy, morze, zakotwiczone statki, domy. Ma wrażenie, że znalazł się na szczycie świata. 

29.07.2020

„Sztormowe ptaki” Einar Kárason


W „Sztormowych ptakach” islandzki pisarz Einar Kárason opowiada o tonięciu pewnego statku i walce załogi o przetrwanie. Statek ten, ochrzczony jako Mewa, napędzany dislem, ważący siedemset ton i uważany za stalową fortecę, dociera na wybrzeże Nowej Fundlandii. Kiedy ładownie zostają napełnione rybami i marynarze planują wracać do macierzystego portu, nadchodzi sztorm. Oblodzony trawler mocno przechyla się na bok. Jeśli całkiem się przewróci, trzydziestu dwóch rybaków stanowiących załogę zginie. Kto żyw, walczy z żywiołem i usiłuje skuwać bryły lodu, co jest bardzo niebezpieczne, bo pokład wciąż zalewają fale wielkości gór. Nie ma się czego przytrzymać, a wpadnięcie do wody przy tej temperaturze oznacza niemal natychmiastową śmierć.

13.07.2020

„O zmierzchu” Therese Bohman


Karolina, bohaterka „O zmierzchu” Theresy Bohman, ma około czterdzieści lat. Osiągnęła wiele – opublikowała kilka prac naukowych, została profesorem historii sztuki, kupiła mieszkanie w Sztokholmie. Jednak coraz mniej się tym cieszy, bo cóż z kariery i dóbr materialnych, skoro życie prywatne leży w gruzach? Najlepsze lata zmarnowała na związek z Karlem, którego nie kochała i który nie planował z nią wspólnej przyszłości. Po rozstaniu zaczęła rozglądać się za nowym mężczyzną i wtedy dostrzegła, że żaden nie chce mieć z nią dziecka, zostać na dłużej czy choćby tylko pojechać na kilkudniową wycieczkę. W tej pustce Karolina zaczyna durzyć się w młodym doktorancie Antonie. Fascynuje ją i jego wygląd, i temat, jaki wybrał na swoją pracę doktorską – otóż postanowił on napisać o zapomnianej artystce sprzed ponad stu lat i udowodnić, że jej prace wywarły wielki wpływ na wybitnego malarza epoki dekadentyzmu. Pani profesor liczy na to, że Anton zrobi karierę w Szwecji i za granicą, a nieco tej sławy uszczknie i ona, promotorka.

Kilka cytatów z „O zmierzchu” Therese Bohman

W społeczeństwie mężczyźni stanowili większość zarówno na szczycie, jak i na dnie: jest więcej męskich geniuszy i szefów firm, ale także więcej niewydolnych, wykolejonych i kryminalistów. (s. 179)

Biologia nie może przecież mieć nad nią przewagi, nad nią, która przeczytała tyle książek. (s. 180)

Karolina pomyślała, że Bóg by się przydał, życie byłoby bardziej znośne, także w najgorszych chwilach. (s. 195)

05.07.2020

„Kamienna wioska” Xiaolu Guo


Narratorka powieści Xiaolu Guo ma na imię Koral i mieszka w Pekinie. Któregoś dnia otrzymuje dziwną przesyłkę – wielkiego, solonego węgorza. Od razu zgaduje, że to dar od kogoś z jej rodzinnej miejscowości. Nigdy wcześniej nie wracała pamięcią do dzieciństwa, a teraz, patrząc na rybę, zaczyna przypominać sobie Kamienną Wioskę, babcię, dziadka, mężczyznę nazywanego niemową i innych ludzi poznanych w najwcześniejszych latach życia. Niemal wszystkie jej wspomnienia są ponure, a kilka można określić jako traumatyczne. Kamienna Wioska uczyniła z niej kobietę skrytą, smutną, pozbawioną marzeń. 

Fabuła toczy się dwutorowo, opisy codzienności w Pekinie z początku dwudziestego pierwszego wieku przeplatane są retrospekcjami ukazującymi życie w osadzie rybackiej, w której panowały nędza i przesądy. Osoba urodzona poza wioską nie miała szans rozeznać się w licznych dziwnych obyczajach i wciąż popełniała gafy, co kończyło się tym, że rybacy zaczynali ją nienawidzić i obwiniać za wszelkie nieszczęścia. Miejscowa ludność żyła tylko z tego, co złowiła w morzu lub co morze wyrzuciło na brzeg. Na skalistym podłożu niemal nic nie rosło, a na dachy chat trzeba było kłaść mnóstwo kamieni. Jeśli się położyło ich za mało, nawałnica zdmuchiwała dom, a jeśli za dużo, dach ulegał zawaleniu. Ciekawa rzecz, że i w Pekinie Koral ma wrażenie, że sufit jej mieszkania jest nadmiernie obciążony. Wynika to z tego, że zajmuje lokal na parterze dwudziestopięciopiętrowego wieżowca. 

18.06.2020

„Tajemnica Frontenaków” François Mauriac


Frontenakowie są bogatą rodziną właścicieli ziemskich. Po śmierci męża Blanche samotnie wychowuje pięcioro dzieci. Zdaje sobie sprawę, że jeśli ktoś zechce się z nią ożenić, to tylko ze względu na jej majątek. Co dwa tygodnie przyjeżdża do nich Xavier, brat zmarłego męża, ale nie po to, by pocieszać wdowę, tylko by spędzić czas z bratankami i skontrolować stan winnic. „Nigdy nie myślał o bratowej jako o młodej samotnej kobiecie, mogącej odczuwać smutek, rozpacz”[1]. Blanche ma o to trochę żalu, ale i tak uważa go za anioła. Tymczasem on ocenia siebie o wiele surowiej. Choć zrzekł się na rzecz dzieci swojej części spadku i choć ogromnie je kocha, to przecież ukrywa wstydliwą tajemnicę – mieszka z praczką. Uważa, że jako dobry stryj powinien zrezygnować z tego związku, jednak nie potrafi. Tymczasem jego intymna znajomość z Joséphine jest tajemnicą poliszynela...

08.06.2020

„W labiryncie ulubionych miejsc” Susan Hill


Z książek Susan Hill czytałam i lubię „Ptaka nocy”„Wiosną owego roku”„Dziwne spotkanie”„Jestem królem zamku” i „Albatrosa”.  Powieści psychologiczne udają się jej o wiele lepiej niż kryminalne. Tych kryminalnych, zebranych w cykl, wydano w Polsce cztery, a pierwsza część nosi tytuł „W labiryncie ulubionych miejsc”. Akcja toczy się w spokojnym miasteczku o nazwie Lafferton, którego wizytówką jest porośnięte starymi dębami Wzgórze, ulubione miejsce spacerów. Ale ostatnio dzieje się tam coś złego – komuś ginie pies, ktoś idzie pobiegać i znika bez śladu. Ponieważ nie ma zwłok, policjanci długo nie chcą przyjąć do wiadomości, że tuż pod ich nosem grasuje morderca. Jedynie Freya zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji.

31.05.2020

Ile człowiek ma zębów, czyli zdziwienie podczas czytania powieści Nessera


Do tej pory myślałam, że człowiek może mieć trzydzieści dwa zęby i nie więcej. Z powieści Nessera dowiaduję się, że aż czterdzieści osiem. :)  

---
Źródło zdjęcia: Håkan Nesser, „Jaskółka, kot, róża, śmierć”, przeł. Maciej Muszalski, Czarna Owca, 2014, s. 73

18.05.2020

„Kiedy umieram” William Faulkner


Addie Bundren przez dziesięć dni nie wstaje z łóżka, a kiedy widzi, że najstarszy syn zbił trumnę, umiera. Mąż i dzieci planują pochować nieboszczkę w jej rodzinnym mieście. Kładą więc zwłoki na wozie, zaprzęgają muły i wyruszają w stronę Jefferson. Sądzą, że podróż potrwa krótko, jednak wszystko jakby sprzysięga się przeciwko nim: leje deszcz, wzrasta poziom wody w rzece, przez którą muszą się przeprawić, most ulega zniszczeniu. Pomimo przeszkód uparcie dążą do celu, ignorując coraz brzydszy zapach dobiegający z trumny. To znaczy nie wszyscy ignorują, niektórzy z czasem zaczynają wątpić w sens wyprawy i chcą zostawić Addie gdziekolwiek. „Bogu by należało podziękować, jakby nas od niej uwolnił” – myśli jeden z członków rodziny. Jednak kiedy trumnie grozi zniszczenie, Klejnot, średni z synów, z poświęceniem ją ratuje. I wędrują dalej, w towarzystwie coraz większej liczby sępów...

16.05.2020

„Lista nieobecności” Michał Paweł Urbaniak


Kilka ostatnich wieczorów spędziłam z „Listą nieobecności” Michała Pawła Urbaniaka. To powieść o Zuzannie, jej drugim mężu Arturze i synu z pierwszego małżeństwa, czyli Krzysztofie, oraz o Jakubie, który lubi ich odwiedzać i uwodzi Krzysztofa. Spośród tych postaci najmniej polubiłam Zuzannę, bo bywa okrutna dla bliskich i okazuje synowi za mało matczynej miłości, poza tym wieje od niej ciemnotą. Choć ukończyła studia, uważa, że jeśli kocha się kogoś z depresją, trzeba „udźwignąć to jego wariactwo”[1] i nie korzystać z fachowej pomocy lekarzy, tylko męczyć się w samotności. W jednej ze scen obrzuca pretensjami syna, bo według niej nie powinien wzywać pogotowia do Jakuba, który nagminnie dokonuje samookaleczeń. Jakub to najbardziej urocza postać z tej książki, a jednocześnie krucha, wciąż wpadająca w histerię. 

07.05.2020

„Magdalena” Monika Warneńska


„Ja też miałam dawniej prawdziwy dom. Teraz mam dach nad głową i kąt do spania. To nie to samo”* – żali się nastoletnia Magdalena z powieści Moniki Warneńskiej. Dziewczyna nie dość, że traci w wypadku ojca, to jeszcze musi zrezygnować ze swojego pokoju, bo do malutkiego mieszkania, które dzieli razem z mamą, wprowadzają się intruzi, czyli starsza siostra Magdy z mężem i dzieckiem. Roszczeniowa i kłótliwa Alina bez skrupułów dezintegruje życie prawowitych mieszkanek. Nie pozwala im zapraszać gości, chowa telewizor, wyłącza telefon, we wszystkich pomieszczeniach wiesza pieluchy i akurat wtedy, gdy Magda wraca ze szkoły i chce coś zjeść, urządza w kuchni kąpiele dla niemowlaka. Jak w takich warunkach Magda ma przygotowywać się do matury, a mama, z zawodu korektorka, pracować? 

28.04.2020

„Powrót” Håkan Nesser



W kraju, w którym toczy się akcja „Powrotu” Håkana Nessera, czyli trzeciej części serii o policjantach z Maardam, nadzwyczaj niefrasobliwie podchodzi się do bezpieczeństwa dzieci. Oto czternaścioro przedszkolaków w wieku od trzech do sześciu lat pod opieką dwóch kobiet, w tym jednej mocno chorej, jedzie na wycieczkę do lasu, i to nie maleńkiego, tylko dzikiego, przepastnego. W programie jest pieczenie kiełbasek oraz trzygodzinny spacer. Podczas tej wycieczki dochodzi do szeregu nieszczęść – zaczyna padać deszcz, chora opiekunka przestaje spełniać swoje obowiązki, a druga nie daje sobie rady i co chwilę traci dzieci z oczu, wreszcie jedno z maleństw znajduje nieżywego mężczyznę. Aby było jeszcze straszniej, zwłoki są w stanie zaawansowanego rozkładu i mocno niekompletne, bo pozbawione głowy oraz kończyn. 

06.04.2020

„Rana” Wojciech Chmielarz


Przeczytałam „Ranę” i żałuję, bo to powieść nieprzemyślana, z marniutką intrygą kryminalną, groteskowym zakończeniem i bohaterami skonstruowanymi na jedno kopyto – negatywnymi, prymitywnymi, pozbawionymi życia wewnętrznego. Wojciech Chmielarz najwidoczniej zdobył popularność za pomocą jakichś sztuczek, bo po tej książce nie widać, żeby miał duży talent. Widać za to, że lubuje się w przemocy, wulgaryzmach i nie dba o coś takiego jak research czy wiarygodność. 

Najważniejsza postać „Rany” ma na imię Klementyna. To starsza pani, lękliwa, wyobcowana, jako dziecko mocno bita przez rodziców. Z wykształcenia nauczycielka. Przez wiele lat z powodów, które ukrywa, nie pracowała, a teraz zostaje zatrudniona w prywatnej szkole w Warszawie. W szkole tej uczą się kolejni ważni bohaterowie, czyli Marysia, Karolina i Gniewko. Marysia pochodzi z biednej rodziny i pośród zamożnej młodzieży czuje się osamotniona. Ale postanawia wytrzymać, bo bardzo chce ukończyć studia, znaleźć popłatną pracę i pomóc matce w wychowaniu licznego rodzeństwa. Z kolei Karolina, córka dyrektorki szkoły, dorasta w dobrych warunkach materialnych, jednak rodzice nie mają dla niej czasu, ciągle się kłócą, a nawet biją. Gniewko, trzeci z nastoletnich bohaterów, również ma ojca brutala i matkę nadużywającą alkoholu. Chłopak prawie z nikim nie rozmawia. Jedyne, co go interesuje, to czytanie reportaży o mordercach. I właśnie dzięki tej pasji wpada na trop pewnej mrocznej tajemnicy. 

28.03.2020

„Zgiń, kochanie” Ariana Harwicz


Upalne lato. Bezimienna narratorka „Zgiń, kochanie” Ariany Harwicz spędza je wraz z mężem i półrocznym synem na wsi. Mąż tryska entuzjazmem, dziecko gaworzy i brudzi pieluszki, teściowa chętnie się nim opiekuje. I tylko młoda mężatka nie umie wpasować się w to sielskie otoczenie. Wścieka się na wszystkich, bez żadnego powodu gnębi zwierzęta – podpala mrówki, rozdeptuje koniki polne, zabija psa. Na domiar złego nie umie poradzić sobie z chucią, ciągle jest „rozpalona i rozdrażniona świerzbieniem między nogami”[1]. Zazwyczaj to mąż świeżo upieczonej mamy nalega na seks, ona zaś wymawia się zmęczeniem, tymczasem w tej książce jest odwrotnie – żona, zamiast zająć się niemowlęciem, szuka zaspokojenia, prosi męża „Wyruchaj mnie wreszcie”[2], posuwa się nawet do tego, że na publicznej plaży, na oczach rodzin z dziećmi, ściąga mu spodenki. W końcu trafia tam, gdzie jej miejsce, czyli na oddział psychiatryczny.

18.03.2020

„Zupełnie normalna rodzina” M.T. Edvardsson


„Byliśmy zupełnie normalną rodziną, a potem nagle wszystko się zmieniło”[1] – wspomina Adam, pastor Kościoła Szwedzkiego, a prywatnie mąż Urliki i ojciec dziewiętnastoletniej Stelli, którą oskarżono o zabójstwo. Podczas gdy prokurator przygotowuje akt oskarżenia, ojciec prowadzi własne śledztwo, a matka, z zawodu prawnik, rozmyśla, jak obronić córkę. Rodzice nie chcą dopuścić do jej skazania bez względu na to, czy jest winna czy nie. Adam zawsze starał się przestrzegać przykazań, teraz jednak dochodzi do wniosku, że dla dobra sprawy może nieco poluzować zasady, nawet kosztem popełnienia kilku grzechów. „Coś, co kiedyś wydawało nam się niewykonalne, okazuje się prostym i jedynym rozwiązaniem, kiedy musimy chronić nasze dzieci” – stwierdza. Aby odsunąć podejrzenia od ukochanej córki, musi je rzucić na kogoś innego. Aby uzyskać informacje od osób zamieszanych w zbrodnię, musi kłamać – i tak dalej, i tak dalej.

06.03.2020

„Zaginiona głowa Damascena Monteira” Antonio Tabucchi


Kiedy redaktor naczelny pewnego wydawanego w Lizbonie brukowca dowiaduje się, że w Porto znaleziono ciało pozbawione głowy, zleca swojemu podwładnemu zbadanie tej sprawy i napisanie artykułu utrzymanego w dramatycznym tonie. Młodziutki, nieśmiały Firmino niezbyt interesuje się trupem, wolałby spędzać czas z narzeczoną lub w bibliotece, ale jako początkujący korespondent niewiele ma do powiedzenia. Jedzie więc na miejsce zbrodni i zaczyna prowadzić amatorskie, nietypowe śledztwo. Nietypowe, bo nie musi w żaden sposób się wysilać, szukać świadków ani nakłaniać ich do mówienia. Ciągle ktoś podrzuca mu tropy, podpowiada, dokąd pójść i co napisać w artykule. Dzięki pomocy tych dobrych duszków udaje mu się poznać gorzką prawdę i opublikować wstrząsające materiały. Czy jednak to wystarczy do ukarania mordercy?

18.02.2020

„Na północ jedzie się, by umrzeć” Ida Linde


Sara, dość agresywna policjantka lubiąca bić pałką ludzi, któregoś dnia poznaje Bena i wyrusza z nim na północ Szwecji. A tam mężczyzna ni stąd, ni zowąd strzela do trzech osób. Sara nie próbuje zapobiec tym zbrodniom, nie czuje się nawet wstrząśnięta, wieczorem śmieje się ze swoim krwiożerczym przyjacielem, a zaraz potem i ona zostaje morderczynią – zabija znajomego policjanta, który jechał w ślad za nią. Dlaczego bohaterowie bez żadnej refleksji odbierają życie innym ludziom i niszczą własną przyszłość? Co nimi kieruje? Trudno zgadnąć. Ida Linde, autorka „Na pólnoc jedzie się, by umrzeć”, nie dba o pogłębienie psychologiczne postaci i właściwie nie daje czytelnikowi możliwości zrozumienia, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Na pytanie o powód zabijania Ben umie odpowiedzieć tylko tyle: „Może na świecie mimo wszystko istnieje zło”[1].

08.02.2020

„Walet Pik” Joyce Carol Oates


Narratorem „Waleta Pik” Joyce Carol Oates jest pięćdziesięciokilkuletni Andrew J. Rush, dość sławny pisarz, uwielbiający siedzieć przy biurku po dziesięć godzin dziennie i tworzyć łagodne kryminały z pozytywnymi zakończeniami. Jego żona i dzieci nie wiedzą, że posługując się pseudonimem Walet Pik, wydaje też o wiele brutalniejsze, krwawe thrillery. Nie robi tego dla pieniędzy, bo tych mu nie brakuje, po prostu nie chce, by jego nazwisko łączono z literaturą pełną przemocy. W epoce internetu trudno utrzymać tajemnicę, ale jakoś mu się to udaje. Żyje sobie spokojnie aż do czasu, kiedy pewna kobieta oskarża go o plagiat. Strach przed utratą dobrego imienia i gniew powodują, że bohater zaczyna dopuszczać do głosu instynkty, które starał się w sobie dusić i ukrywać. Czy zdoła oprzeć się złym podszeptom? Która strona jego jaźni wygra, ta kulturalna czy mroczna, mściwa?

03.02.2020

„Nawiedzony dom” John Boyne


Jest rok tysiąc osiemset sześćdziesiąty siódmy. Eliza Craine, bohaterka „Nawiedzonego domu” Johna Boyne'a, wcześnie osierocona przez matkę, traci teraz ojca i tym samym zostaje zupełnie sama na świecie. Czując potrzebę zmiany środowiska, wyjeżdża z Londynu do hrabstwa Nolfolk, by objąć posadę nauczycielki. Domostwo, do którego przybywa, jest zdewastowane i mroczne, ma aż kilkanaście sypialni i świeci pustkami. Trudno znaleźć w nim dorosłą osobę. Nie wiadomo, gdzie podziewa się właściciel posiadłości, kto zamieścił ogłoszenie w gazecie, dlaczego dwunastoletnia Isabella i ośmioletni Eustace chodzą bez opieki. Na domiar złego grasuje tam duch. Duch nienawidzący guwernantek.

Główna bohaterka nie należy do piękności. Z rezygnacją myśli o swojej brzydkiej twarzy i niekształtnej figurze. Przewiduje, że zostanie starą panną i choć uwielbia dzieci, nie doczeka się własnych. Małych uczniów traktuje z wielką troską. Uroczy Eustace szybko przypada jej do serca, ale do wyniosłej, ukrywającej coś Isabelli długo nie może się przekonać. Lubi czytać książki, zdobywać wiedzę. Ma zadatki na aktywną emancypantkę. Do pasji doprowadzają ją lekceważące wypowiedzi o kobietach, podziwia pannę Sharpton, która ukończyła Sorbonę i która ma odwagę samotnie wchodzić do szynków i przesiadywać w nich, pijąc wino i nic sobie nie robiąc z krytyki. 

23.01.2020

„Domek trzech kotów” Marek Nowakowski


Późną jesienią na podwórzu jednej z warszawskich kamienic pojawia się bezdomna kotka z dwoma kociętami. Dzika, nie daje do siebie podejść. Mieliśmy przykry widok. Lało strumieniami i biedne stworzenia układały się na mokrym posłaniu. Tuliły do siebie. Próbowały ogrzać się własnym ciepłem. Mokły[1]. Prawie wszyscy zaczynają dokarmiać zwierzęta, ktoś przynosi koce, ktoś buduje prowizoryczny domek z pudła, folii i styropianu. Wkrótce Biała i jej potomstwo stają się nie tylko pełnoprawnymi mieszkańcami podwórza, ale też najbardziej lubianymi. Obserwując koty, dotychczas obojętni wobec siebie sąsiedzi zaczynają rozmawiać, spędzać razem czas. Wszyscy czuliśmy satysfakcję. Przygarnęliśmy bezdomną rodzinę. Tyle dzieje się złego. Niech chociaż mała, ale dobra rzecz się powiedzie[2] – podsumowuje narrator, wypowiadający się w imieniu mieszkańców kamienicy. 

„Karen W.” Gerti Tetzner


Tytułowa bohaterka „Karen W.” Gerti Tetzner ma dwadzieścia dziewięć lat. Tworzy na pozór szczęśliwy związek z Petersem, ale coraz częściej ma wrażenie, że marnuje swoje siły i młodość, że się dusi. Chce czegoś, ale nie wie czego... W końcu doznaje olśnienia: powinna opuścić miasto! Nie pożegnawszy się z mężem, wraz z kilkuletnią córeczką Bettiną przyjeżdża na wieś, na której spędzała dzieciństwo i której od dawna nie odwiedzała. Ma gdzie mieszkać, bo po ojcu odziedziczyła dom, potrzebuje tylko pieniędzy na utrzymanie, zatrudnia się więc w spółdzielni produkcyjnej. Wiejskie kobiety traktują ją z dystansem, lecz ona na to nie zważa:  chce zostać na wsi, więc zostanie. Dla odmiany jej  pogodna, śmiała córka zostaje przyjęta bardzo życzliwie i nawiązuje przyjaźnie z dziećmi z sąsiedztwa, a także z weterynarzem wynajmującym parter ich domu. I tak mijają miesiące.

11.01.2020

„Dziewczyna z pociągu” Paula Hawkins


Rachel, główna bohaterka „Dziewczyny z pociągu” Pauli Hawkins, przez alkohol straciła wszystko, na czym jej zależało – pracę, przyjaciół, a przede wszystkim męża. Teraz wynajmuje pokój u swojej jedynej przyjaciółki, mającej coraz bardziej dosyć jej niechlujstwa i pijaństwa. Codziennie jadąc pociągiem z Ashbury do Londynu i z powrotem, patrzy na swój dawny dom, w którym obecnie mieszka Tom, jej były mąż, z kolejną żoną i malutką córeczką. Tej córeczki Rachel bardzo im zazdrości. „U kobiety wciąż liczą się dwie rzeczy – uroda i to, jak sprawdza się w roli matki. Nie jestem zbyt ładna i nie mogę mieć dzieci, więc jaka jestem? Bezwartościowa”[1] – myśli z goryczą. Ona nie potrafiła zajść w ciążę. Uważa, że to z winy niepłodności popadła w alkoholizm. Nic jej już nie cieszy, z każdym dniem coraz bardziej się stacza. Wymiotuje w miejscach publicznych, budzi w ludziach wstręt. Po pijanemu wydzwania do Toma, naprzykrza się esemesami, a nawet wizytami. Obsesyjnie interesuje się też jego sąsiadami, Megan i Scottem. Nic o nich nie wiedząc, wyobraża sobie, że prowadzą szczęśliwe życie, takie, o jakim ona może tylko marzyć. 

08.01.2020

„Koniec z Eddym” Ēdouard Louis


Podobno zły to ptak, co własne gniazdo kala. Pochodzący z północnej Francji Ēdouard Louis nic sobie z tej maksymy nie robi i w autobiograficznej książce pt. „Koniec z Eddym” bez cienia sentymentalizmu, bardzo krytycznie pisze o swojej rodzinie, kolegach ze szkoły, sąsiadach. Odmalowuje rodziców jako ludzi bezmyślnych, skłonnych do okrucieństwa. Ojciec jego wrzucał kocięta do worka i tak długo tłukł nimi o ścianę, aż umarły. Matka ze śmiechem opowiadała, jak to kiedyś urodziła wcześniaka wprost do ubikacji, po czym szturchała go szczotką i spuszczała wodę, aż zniknął w odpływie. W ogóle nie dbała o zdrowie Eddiego – paliła przy nim papierosy, choć chorował na astmę i od dymu tytoniowego dostawał duszności. Rzadko pozwalała mu się kąpać i tylko w wodzie użytej przez starsze dzieci. W obskurnym mieszkaniu wiecznie dudnił telewizor, przez co Eddy nie mógł się ani uczyć, ani spać. Rodzice nienawidzili wszelkich inności, a szczególnie Arabów i homoseksualistów. Tymczasem Eddy bardziej przypominał dziewczynę niż chłopca: miał wysoki głos, często płakał, nie lubił piłki nożnej. Na domiar złego odkrył, że pożąda mężczyzn.