Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty

4.10.2026

„Zdjęcie z profilu” Jerzy Edigey


Do warszawskiego adwokata nazywanego Mieciem zgłasza się roztrzęsiony inżynier Stanisław Wróblewski i pokazuje niedawno opublikowane wspomnienia wojenne, w których zamieszczono zdjęcie Baumvogella, czyli szefa gestapo w Bradomsku. Ów Niemiec ma takie samo znamię na twarzy jak inżynier i ogólnie jest do niego łudząco podobny. Od chwili wydania tej książki nieszczęsny sobowtór ciagle doznaje przykrości – wczorajsi koledzy demonstracyjnie mówią do niego po niemiecku, twierdzą, że nie chcą pracować z gestapowcem. Spanikowany Wróblewski zarzeka się, że wcale nie zmienił tożsamości, że to przypadkowe podobieństwo albo fatalna pomyłka. Problem jest poważny, bo grozi mu nie tylko ostracyzm, ale też więzienie, a może nawet kara śmierci. 

18.09.2026

„Ostatnie życzenie Anny Teresy” Jerzy Edigey

 

Antoni ma siedemdziesiąt jeden lat. Mieszka samotnie w Warszawie. Dni spędza na czytaniu książek, spacerach i obserwowaniu sąsiadów. Ale mniej więcej rok temu jego spokojne życie zostało zmącone, gdyż przypadkowo zauważył coś nietypowego: w oknie przeciwległego budynku mignęła mu wykrzywiona wściekłością twarz pewnej kobiety, którą widywał już wcześniej w parku. A potem dowiedział się, że tego właśnie wieczoru została zamordowana mieszkająca tam trzyletnia Elżbietka. Emeryt znał ją i nieraz częstował cukierkami. Oczywiście powiedział milicjantom o swoich obserwacjach. Na podstawie jego zeznań owa kobieta, Anna Teresa, została skazana na karę śmierci. Sprawa do dziś cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Antoni dostaje listy z pogróżkami, często ktoś puka do jego drzwi. W chwili rozpoczęcia utworu otrzymuje wezwanie do prokuratora, który choć żądał dla podejrzanej najwyższej kary, teraz nagle nabiera wątpliwości. Bo może staruszek się pomylił, może widział inną osobę? I tenże niezdecydowany prokurator chce, by Antoni przejrzał akta i raz jeszcze wszystko przemyślał. Wychodzi na kilka godzin, zostawiając emeryta w swoim pokoju sam na sam z protokołami i fotografiami, nawet tymi, na których ofiara jest całkowicie naga i pokaleczona nożem.  

28.06.2026

„Granice światła” Żaneta Pawlik

Niedawno natrafiłam na „Popielate słońca” Żanety Pawlik i ucieszyłam się, że wreszcie znalazłam polską autorkę, która mi odpowiada, pisze z sensem, rzetelnie, mądrze, nie serwuje banałów. Sięgnęłam więc po kolejną jej powieść, „Granice światła” – i spotkała mnie bardzo nieprzyjemna niespodzianka. Ale po kolei. Początek jest dramatyczny – oto znaleziono dryfujący, pusty ponton. Ponieważ akcja dzieje się w Arktyce, można założyć, że ten, kto wpadł do wody, zmarł z wychłodzenia. A potem czas cofa się o rok i dwoje narratorów – Eliza oraz jej mąż Nikodem – naprzemiennie opowiada o wydarzeniach poprzedzających tę tragedię. 

31.05.2026

„Nowele i opowiadania. Tom pierwszy” Adolf Dygasiński

Nowele Adolfa Dygasińskiego podczytuję od lat, a mam z czego wybierać, gdyż napisał ich ponad sto trzydzieści. Oto kilka słów o tych z najwcześniejszego okresu jego twórczości, z tym że w tym przypadku najwcześniejszy okres twórczości nie jest równoznaczny z młodym wiekiem autora, ponieważ pierwszą nowelę Dygasiński opublikował dopiero wtedy, gdy już przekroczył czterdziestkę i zgromadził mnóstwo obserwacji, doświadczeń i przemyśleń. 

24.05.2026

„Socjalna. W spirali przemocy, biedy i zaburzeń psychicznych” Karolina Wasilewska

Karolina Wasilewska przez dziesięć lat pracowała we wrocławskim MOPS-ie, siłą rzeczy zebrała więc sporo obserwacji dotyczących zarówno działania tej instytucji, jak i jej klientów. Spostrzeżenia te wykorzystała do napisania książki „Socjalna. W spirali przemocy, biedy i zaburzeń psychicznych”, w której zamieściła autentyczne historie kilkunastu osób potrzebujących zasiłku, opiekunki czy innej pomocy.  

29.03.2026

„Nowele. Część pierwsza” Gabriela Zapolska


I kolejna książka Gabrieli Zapolskiej, tym razem nowele napisane w latach 1884-1891. Jest ich piętnaście. Nie wszystkie przeszły próbę czasu, przyznaję, że kilku nie dałam rady doczytać do końca, ale są tu też utwory piękne, ciekawe i poruszające, takie jak chociażby „Helenka”. Jest to wstrząsająca historia o bezradności dziecka oraz o niszczycielskiej mocy słońca. Bohaterka ma dwanaście lat i jest nieślubną córką alkoholiczki, bez końca bitą i zastraszaną. „Powoli stało się to zwyczajem, że ile razy praczka przeszła koło skulonego pod ścianą dziecka, uderzała ją w głowę, życząc jej śmierci” (s. 85). Helenka musi dźwigać wodę ze studni, w mróz chodzić bez butów, głodować, wysłuchiwać złorzeczeń i cierpieć na tysiąc innych sposobów. Pomimo życia w upokorzeniu nie stała się zgorzkniała ani apatyczna i kiedy matka rodzi kolejne dziecko, tym razem już ślubne, Helenka od razu się w nim zakochuje. Chce dla siostrzyczki jak najlepiej, lecz co może zrobić mała, niedoświadczona dziewczynka?...

9.02.2026

„O czym się nawet myśleć nie chce” Gabriela Zapolska

„O czym się nawet myśleć nie chce” to powieść z roku 1914. Główna bohaterka, Marysieńka, przed kilkoma tygodniami wyszła za mąż. Jest zakochana w swoim Zdzichu, pogodna i jeszcze bardzo, bardzo dziecinna. Nie domyśla się na przykład, kim są wystrojone panie, przechadzające się nocami po ulicach i przystające pod latarniami. Kiedy nieopatrznie komentuje wygląd jednej z tych dam, ta wpada w złość i obsypuje biedną Marysię wyzwiskami, a co gorsza, zwraca się do jej męża po imieniu. Czyżby się znali? Ale skąd, jakim cudem? Marysia jest przerażona, oburzona, ale nie ustaje w dociekaniach i tak długo wypytuje Zdzicha, aż ten w końcu wyznaje straszną prawdę. Okazuje się, że w czasach kawalerskich odwiedzał domy publiczne i tam właśnie poznał ową wojowniczą demimondówkę. A ponieważ nie miał wtedy pieniędzy, świadczyła mu usługi za darmo. Ot tak, z dobrego serca.

18.01.2026

„Eksplozja” Paweł Pollak

„Eksplozja” to druga część cyklu kryminalnego Śledczy z Zakątka, opowiadającego o śledztwach prowadzonych przez sympatycznego Juliana Borczyka. Komisarz ten przed kilkoma miesiącami wprowadził się na ulicę Byczyńską i jeszcze nie zna mieszkańców ani swojego bloku, ani tego położonego naprzeciwko. Ale teraz będzie musiał nadrobić zaległości i odwiedzić sąsiadów, gdyż najprawdopodobniej któryś z nich skonstruował bombę i podrzucił na pierwsze piętro. Dochodzi do wybuchu, w wyniku którego ginie pan Kozal, a także jego pies.

20.12.2025

„Popielate słońca” Żaneta Pawlik

Leszek mieszka w centrum Katowic z partnerką Ewą i córką Baśką. Od trzydziestu lat jest niewidomy. Z wiekiem narasta w nim żal do losu, agresja, irytacja. Zawsze chce mieć rację, ciągle zrzędzi, domaga się pomocy. Ewa, która poświęciła mu całą swoją młodość, nie może nawet w spokoju poczytać książki, gdyż Leszek nie raczy używać słuchawek podczas słuchania audiobooków. Nigdy nie dostaje od niego kwiatów ani miłych słów. W razie rozstania zostanie z niczym, bo z marnej pensyjki nie udaje jej się nic odłożyć, a mieszkanie należy wyłącznie do partnera. Nic więc dziwnego, że czuje się niekochana, przegrana, niedoceniana. Myśli o odejściu, jednak nie umie zostawić niepełnosprawnego na pastwę losu.

30.11.2025

„Złotowłosa” Wojciech Chmielarz


Dwudziestoośmioletnia Urszula mieszka w Warszawie i pracuje jako urzędniczka, ale jest też wolontariuszką w hospicjum. Wszyscy uważają ją za osobę dobrą i obowiązkową. Któregoś wieczoru pod wpływem złości rzuca narzeczonemu kilka ostrych słów, a odniósłszy wrażenie, że ten zaraz ją uderzy, wybiega z domu. Dalszych wydarzeń nie pamięta. A musiało dojść do czegoś strasznego, gdyż budzi się w jakiejś piwnicy, odwodniona, słaba. Nie może zrobić paru kroków ani nawet otworzyć plastikowej butelki z wodą. I oczywiście nie da rady wydostać się z pułapki, gdyż w okienku tkwią kraty, a drzwi są grube, okute blachą.

6.09.2025

„Śmierć na pływalni” Paweł Pollak

Najnowsza książka Pawła Pollaka nosi tytuł „Śmierć na pływalni”. Została wydana w formie audiobooka czytanego przez Filipa Kosiora i już drugi tydzień zajmuje w Storytel najwyższe miejsce na liście najpopularniejszych utworów w Polsce. Jest pierwszą częścią cyklu kryminalnego „Śledczy z Zakątka”; ile ich jeszcze się ukaże, nie wiadomo. W tej pierwszej policjanci badają sprawę zamożnego, niemiłego pana Rokity, który utonął na pływalni. Przychodził na nią dość regularnie, chcąc odzyskać formę po niedawno doznanym zawale serca. Jego śmierć została najpierw uznana za wypadek, lecz podczas sekcji zwłok wykryto obecność środków usypiających i powstały wątpliwości, czy jednak nie został otruty. Bo kto przed wejściem do wody przyjmuje zolpiden? Na basenie trzeba przecież pływać, a nie spać… 

31.08.2025

„Szare rękawiczki” Jerzy Szczygieł

Dziś wpis z serii „niesłusznie zapomniani polscy autorzy”. Do ich grona można zaliczyć Jerzego Szczygła, kiedyś znanego z książek młodzieżowych takich jak „Tarnina” czy trylogia o Tadku. Pisał też powieści dla dorosłych, na przykład „Poczekaj, błyśnie, poczekaj, otworzy się”. „Szare rękawiczki” są właśnie przeznaczone dla dorosłego czytelnika. Główna bohaterka, trzydziestoczteroletnia Katarzyna, pracuje w urzędzie. Od jakiegoś czasu chodzi zmęczona i poirytowana. Uważa, że to z powodu ciasnoty, że gdyby się przeprowadziła, odzyskałaby chęci do życia. Tymi marzeniami o przeprowadzce zaraża córki i swojego męża Teofila. Ale kiedy w końcu pojawia się szansa zamienienia ich klitki w bloku na duży dom, zaczyna się wahać, ociągać. Bo czy warto porzucać stare kąty? Czy nowy adres na pewno stanie się lekarstwem na znużenie i poczucie beznadziejności? A może takie lekarstwo w ogóle nie istnieje?... 

8.07.2025

„Wysadzony z siodła” Antoni Sygietyński

Powieść „Wysadzony z siodła” Antoniego Sygietyńskiego pochodzi z roku 1891. Główny bohater, szlachcic Ernest Załogowski, spędza szesnaście lat na zesłaniu. Po powrocie do Warszawy odnosi wrażenie, że wszystko, co było dla niego ważne, obróciło się w zgliszcza. Rodzinny majątek Ocieszyn, składający się z pięćdziesięciu włók żyznej ziemi, łąk i lasów, został sprzedany na licytacji i zostało z niego zaledwie trzy tysiące rubli. Prawnik z sąsiedztwa, który miał zarządzać tymi dobrami, okazał się nieuczciwy. Żona zmarła na raka, a córka Zofia zatrudniła się w teatrze. Załogowski uważa, że zhańbiła ich szlacheckie nazwisko. Wyrzeka się jedynaczki – i rzuca do Wisły...

Bohater jest typowym polskim szlachcicem – wąsatym, butnym, porywczym, lekkomyślnym. Lubi hulanki i lubi pocieszać się myślą, że jakoś to będzie. Jest też zatwardziałym antysemitą. Szukając nowego źródła utrzymania, dostrzega dwa wyjścia: albo własnymi ręcami zarobi na chleb, albo zawrze korzystne małżeństwo. Zgodziłby się na każdą pracę, byle nie w handlu i nie u Żyda. „Daj mi miejsce u Niemca, Francuza, Szweda, u kogo chcesz zresztą, byle nie u parcha”[1] – mówi. Mógłby poślubić jakąś bogatą kobietę, ale w żadnym razie nie Żydówkę. „Z biedną się nie ożenię, to prawda; ale za nic bym nie pozwolił, by w żyłach moich dzieci miała płynąć krew żydowska! Br!...”[2]. 

1.07.2025

„Truteń, czyli rozprawa z ojcostwem”Jarek Westermark

W ostatnich miesiącach przeczytałam trzy niedawno wydane książki opowiadające o próbach zajścia w ciążę, ciążach i niemowlętach. Pierwsza podobała mi się bardzo, druga – tak sobie, a trzecia najmniej. Ta trzecia to „Truteń” Jarka Westermarka. Nie jest to typowa powieść, lecz zbiór epizodów z życia świeżo upieczonego ojca, wzbogaconych jego refleksjami i dowcipami. Ojciec ten, będący jednocześnie narratorem, zauważa, że obowiązki związane z wychowaniem dzieci podzielone są w Polsce nierówno, większość spada na kobietę. Nie podoba mu się to, nie chce być stereotypowym facetem uciekającym przed smoczkami czy pampersami i dlatego towarzyszy swojej żonie najpierw w szkole rodzenia, potem na sali porodowej, a jeszcze potem z zacięciem opiekuje się synem.... A przepraszam, nie synem, tylko „glistą”, gdyż tak nazywa swojego potomka. Tymczasem bobas jak to bobas – płacze, nie docenia starań dorosłych. „W obmytej dupie ma glista twój trud i frustrację”[1]. 

17.06.2025

„Śmierć w zoo” Paweł Pollak

We wrocławskim zoo dochodzi do tragicznego wypadku: lwy zabijają swoją opiekunkę. A może to nie wypadek, lecz zakamuflowane morderstwo? Bo według Loli, zatrudnionej tam jako weterynarz, Beata była zbyt ostrożna i odpowiedzialna, by wejść na niezabezpieczony wybieg. Na pewno nie zostawiłaby podniesionego szybra. Ponieważ jednak policjantom nie udaje się dostrzec żadnych poszlak wskazujących na zbrodnię, śledztwo zostaje umorzone. Kilka miesięcy później, na skutek nalegań dyrektora zoo, któremu grozi dymisja, bo przecież w czasie jego rządów już dwoje ludzi zginęło z winy drapieżników, akta znowu trafiają na policyjne biurko. Tym razem zajmuje się nimi komisarz Leon Turek, o wiele bardziej spostrzegawczy i obowiązkowy od swoich poprzedników. Z początku on też nie wierzy w morderstwo, ma zamiar pokręcić się po zoo i napisać raport potwierdzający wypadek, wkrótce jednak zauważa pewne szczegóły mogące oznaczać, że Beata naprawdę padła ofiarą czyjegoś okrucieństwa. 

10.05.2025

„Gonitwa o życie” Adam Kopacki

Pierwszą część cyklu WROcrime Adama Kopackiego uznałam za słabą i nie sięgnęłabym po kolejną, gdyby nie fakt, że już wcześniej ją wypożyczyłam i nie chciałam oddawać bez przeczytania. „Gonitwa o życie” okazała się nieco lepsza od „Życia za bestseller”, ale niestety nadal dość naiwna.

Główna bohaterka tego cyklu, Iga, wynajmuje teraz mieszkanie razem z fotografką Dianą, którą poznała w pierwszej części. Poza tym jest już właścicielką agencji detektywistycznej. Spełniło się więc jej wielkie marzenie, ale oto wyskoczył nowy problem – zdobyła zaledwie dwa zlecenia i dalej ani rusz. Klienci nie chcą korzystać z usług detektywa, który nie ma doświadczenia ani znajomości i w dodatku jest kobietą. Z każdym dniem Iga ma mniej oszczędności i mniej przekonania, że dobrze pokierowała swoim życiem. Zaczyna się nawet zastanawiać, czy nie schować dumy do kieszeni i nie poszukać pacy u kogoś innego. I wtedy, w tej rozpaczliwej sytuacji, pojawia się klientka. Tyle że nie taka, o jakiej nasza detektywka marzyła... 

12.03.2025

„Yokohama” Józef Hen

Choć tytuł powieści Józefa Hena brzmi „Yokohama”, akcja w całości dzieje się w Warszawie. Narratorem jest pisarz o imieniu Józef, który ma wiele cech wspólnych z samym autorem – mieszka w stolicy, pisze książkę o Montaigne'u, ma córkę Madzię, w młodości tułał się po azjatyckiej części Związku Radzieckiego. Ale ów Józef zarzeka się, że on i autor to dwie różne osoby: „Narrator opowieści, którą właśnie czytacie, nie jest mną, wbrew wszelkim pozorom, wbrew temu, że nosi moje imię i jest pisarzem, że przyjaźni się z Januszem i Iwoną i nie może spać po nocach. Ale to nie ja! Nie ja! Nie ja!”[1].  

1.03.2025

„Jak usunąć wujka z podłogi? Zawód: sprzątanie po zgonach” Małgorzata Węglarz, Mateusz Węgorowski

Firmy oferujące sprzątanie po zgonach pojawiły się na polskim rynku stosunkowo niedawno. Czy na pewno są potrzebne? A i owszem. Zdarza się przecież, że ktoś umiera samotnie w swoim mieszkaniu i dopiero odrażający zapach alarmuje sąsiadów. Innym razem człowiek ginie w wypadku lub w wyniku morderstwa i wokół rozpryskują się kawałki mózgu, kości, krew. Przyjeżdża policja, prokurator wydaje oświadczenie, pracownicy zakładu pogrzebowego zabierają zwłoki, często przy tym rozlewając i roznosząc na butach płyny ustrojowe. A co dzieje się potem? Co z resztkami biologicznymi, porozciąganymi przez muchy plujki po całym mieszkaniu? Co z krwią, która zdążyła już wniknąć w podłogę? 

Wtedy powinno się wezwać firmę wyspecjalizowaną w sprzątaniu takich miejsc. Z reportażu „Jak usunąć wujka z podłogi?” wynika jednak, że Polacy rzadko to robią, bo po pierwsze nie ma u nas obowiązku profesjonalnego czyszczenia skażonych powierzchni, po drugie nasi rodacy żałują pieniędzy, a po trzecie nie są w stanie zrozumieć, czym jest skażenie biologiczne. Typowy Polak własnoręcznie, przy pomocy środków dostępnych w drogerii, próbuje usunąć plamy po płynach ustrojowych, a potem sprzedaje felerne mieszkanie, „zapominając” poinformować nabywców, że leżały w nim rozkładające się zwłoki. Takiemu nieuczciwemu sprzedawcy nie grozi żadna kara, gdyż kupujący musiałby udowodnić, że z winy owego mieszkania stracił zdrowie, a w polskiej rzeczywistości o taki dowód byłoby bardzo trudno. 

9.01.2025

„Dlaczego tak, dlaczego nie” Henryk Lothamer

„Dlaczego tak, dlaczego nie” to debiutancka powieść Henryka Lothamera i zarazem jedyna kierowana do czytelników dorosłych. Jej fabuła toczy się dwutorowo. Z jednej strony obserwujemy życie około trzydziestoletniego poety, który przyjeżdża do nadmorskiego kurortu, by odpocząć psychicznie po nieudanym małżeństwie i dojść ze sobą do ładu, z drugiej – dzieciństwo i młodość małego warszawiaka nazywanego Lalusiem. Akcja tego pierwszego wątku toczy się na początku lat siedemdziesiątych, drugiego – zaczyna tuż po wojnie i ciągnie przez około dwadzieścia lat. Pod koniec powieści obie linie fabularne się zbiegają i dopiero wtedy czytelnik zaczyna rozumieć, co łączy dwóch głównych bohaterów. 

6.07.2024

„My, skrajnie otyli” Magdalena Gajda

Ludzie skrajnie otyli. Ważący ponad sto pięćdziesiąt kilogramów, często uwięzieni w domach, bo wychodzić się wstydzą albo nie dają rady. Nie mieszczą się w futrynach, nogi ich nie są w stanie dźwigać zwałów tkanki tłuszczowej. A gdy już wyjdą (bądź też strażacy ich wydobędą), budzą sensację, drwiny, odrazę. Nasze społeczeństwo nie raczy przyjąć do wiadomości, że otyłość to choroba, i ani myśli traktować ich ze współczuciem. Z czego wynika to negatywne nastawienie? Otóż uważamy, że są sami sobie winni, bo za mało się ruszają, pochłaniają ogromne ilości niezdrowego jadła oraz wysokokalorycznych napitków i że gdyby naprawdę chcieli, toby schudli. Takie poglądy głosi też wielu lekarzy, zniechęcając tych nieszczęsnych chorych do szukania pomocy medycznej. Czy dziś coś zmienia się na lepsze? Czy osoby z otyłością spotykają się z większym zrozumieniem, czy wywalczyły sobie jakieś prawa? Jak sobie radzą w codziennym życiu? Jak doszło do tego, że ich BMI poszybowało aż tak bardzo w górę? Czy to wina obżarstwa, czy czegoś jeszcze? I wreszcie czy próbują schudnąć, czy w ogóle jest możliwe, by zrzucić tak ogromną ilość tłuszczu? Na te właśnie pytania i na wiele innych odpowiada reportaż Magdaleny Gajdy zatytułowany „My, skrajnie otyli”.