28.12.2019

„Opowiadania bizarne” Olga Tokarczuk


Podczas czytania „Opowiadań bizarnych” Olgi Tokarczuk („bizarre” to po francusku dziwny, śmieszny, niezwykły) można poczuć niepokój. Bohaterowie albo stykają się z czymś, co ich dziwi bądź przeraża, albo też żyją w rzeczywistości, która czytelnikom może wydać się niesamowita. W rzeczywistości tej nie istnieje plastik, obok ludzi normalnych pojawiają się sklonowani i androidy, samochody sterowane są przez satelitę, naukowcy potrafią zmienić człowieka w organizm z niższego szczebla ewolucji, mięso hodowane jest w inkubatorach, a dawcy tkanek, czyli świnie i kury, zostają uhonorowani pomnikami. W opowiadaniach zawierających elementy fantastyczne autorka skupia się nie tyle na wymyślaniu nowych światów, co na pokazaniu, jakie emocje towarzyszą mieszkańcom przyszłości. Jak czuje się kobieta, której siostra dobrowolnie rezygnuje z ludzkiej powłoki, chcąc poddać się czemuś, co można uznać za rodzaj eutanazji? Co myśli pani psycholog, badająca młodzież opracowanym przez siebie testem psychologicznym? Czy androidy są zadowolone, kiedy do ich mieszkania ma przyjść gość?

Akcja „Zielonych Dzieci” toczy się w siedemnastowiecznej Polsce, która została ukazana oczami cudzoziemca, a więc w sposób dla nas niepochlebny. Narrator, medyk z Zachodu, uważa, że „nie ma potworniejszej krainy na ziemi”[1]. Przerażają go okrutne mrozy, wiatry, zabobony, kult Maryi, niski poziom medycyny. Zmuszony do spędzenia zimy w dworku pośród lasów i bagien, z nudów zaczyna obserwować dziwne dzieci o zielonkawej skórze. W opowiadaniu tym prawda historyczna przeplata się z fantastyką, a obok postaci znanych z historii pojawiają się istoty będące tworem wyobraźni, wywierające wielki wpływ na prosty lud.

14.12.2019

„Brud” David Vann



„Brud” Davida Vanna to opowieść o życiu dwudziestodwuletniego Galena, który mieszka w Dolinie Kalifornijskiej i nie widuje nikogo poza matką, babcią, ciotką Helen i jej siedemnastoletnią córką Jennifer. Rodzinną posiadłość opuszcza jedynie po to, by spędzić trochę czasu w domku letniskowym lub odwiedzić babcię umieszczoną w domu opieki. Do niedawna lubił swoich bliskich, ale ostatnio zaczął zauważać, że ciotka i Jennifer go nienawidzą, a matka uniemożliwia mu wyjazd na studia. „Każdego dnia czuł, że nie wytrzyma tu ani jednego dnia dłużej, i każdego dnia zostawał”[1]. Pozbawiony zajęcia i otoczony toksycznymi ludźmi, w szybkim tempie głupieje. Kaprysi jak małe dziecko, potrafi piać jak kogut, by obudzić matkę, która dopiero co zasnęła, a nocami biega nago po sadzie, pragnąc poczuć związek z ziemią i powietrzem.

02.12.2019

„Mama mordercy” Ida Linde


Narratorka „Mamy mordercy” Idy Linde ma na imię Henrietta i samotnie wychowuje syna, którego nazywa „moim chłopcem”. Jest smutna, niezaradna. Kiedy z mieszkania ginie jedyny nóż, wpada w panikę i długo nie potrafi kupić nowego. Od dzieciństwa kuleje i cierpi z powodu bólu nogi, ale nie idzie do lekarza, bo boi się, że lekarz powie to samo, co kiedyś matka: „że utykanie było tylko opóźnieniem w głowie, jak wszystko inne” (s. 82). Nie szuka przyjaciół i nikogo nie zaprasza do domu, nie chcąc, by syn poczuł się  zazdrosny. Tymczasem chłopak nie potrzebuje aż takiej uwagi, coraz częściej wychodzi albo sprowadza kolegów. Matka bezradnie patrzy na zamknięte drzwi jego pokoju i nabiera podejrzeń, że dojdzie do czegoś złego. I rzeczywiście, syn zabija człowieka.