Uporządkowany, flegmatyczny Gunder krąży pomiędzy domem a pracą, żyje oszczędnie i samotnie. Choć przekroczył pięćdziesiątkę, nigdy nie był związany z kobietą. Aż tu nagle zamarzyła mu się żona, i to koniecznie z Indii. Siostra – jedyna bliska mu osoba – jest przerażona tą ekstrawagancją. Bo jak to, Hinduska miałaby zamieszkać w zimnej Norwegii? I to na prowincji, gdzie nastawienie do obcokrajowców nie jest zbyt przyjazne? Jednak Gunder nie liczy się z przestrogami i uparcie dąży do celu. Poznaje ciemnoskórą Poonę, oświadcza się. A potem szykuje dom na jej przyjęcie. Ukochana wydaje mu się ósmym cudem świata: delikatna, filigranowa, pełna ciepła i spragniona męskiej opieki, zupełnie inna niż wysokie, niezależne i często niesympatyczne Norweżki. Zakochany marzyciel bezustannie myśli o swojej wybrance i ma wrażenie, że płonie. Aż wreszcie nadchodzi dzień, kiedy trzeba odebrać ją z lotniska.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
24.03.2024
22.03.2022
„Księżyce” Piero Meldini
Andrea, włoski adwokat po czterdziestce, bohater przepięknych „Księżyców” Piera Meldiniego, czeka na operację i na odpowiedź, czy guz nowotworowy da się usunąć w całości, czy też nie. Leżąc w klinice, pisze pamiętnik i wspomina niedawną podróż do Grecji, podróż, o której marzył od dzieciństwa, a z której wrócił przerażony, zszokowany, załamany.
Akcja powieści dzieje się w latach pięćdziesiątych, kiedy jeszcze było widać zniszczenia wojenne, a Grecy nie zapomnieli o krzywdach wyrządzonych im przez okupantów. Z tego względu nie wszyscy traktowali włoskich turystów z sympatią. Andrea nawet nie próbował bronić się przed tą nienawiścią, dobrze pamiętał radość swoich rodaków, kiedy Włochy przystąpiły do wojny. On sam nie zamierzał służyć na Bałkanach, prosił o przydział do Afryki. Nie chciał poznawać wymarzonej Grecji jako jako żołnierz wrogiej armii, nienawidzony przez miejscową ludność, zmuszany do niszczenia miejsc, które tak pragnął zobaczyć. Pojechał kilka lat później, sam. Był już wtedy mężczyzną pogrążonym w apatii, gnębionym przez uczucie pustki, ale wierzył, że wytęskniona Grecja go odmieni, rozbudzi – i że tylko ona ma taką moc.
Akcja powieści dzieje się w latach pięćdziesiątych, kiedy jeszcze było widać zniszczenia wojenne, a Grecy nie zapomnieli o krzywdach wyrządzonych im przez okupantów. Z tego względu nie wszyscy traktowali włoskich turystów z sympatią. Andrea nawet nie próbował bronić się przed tą nienawiścią, dobrze pamiętał radość swoich rodaków, kiedy Włochy przystąpiły do wojny. On sam nie zamierzał służyć na Bałkanach, prosił o przydział do Afryki. Nie chciał poznawać wymarzonej Grecji jako jako żołnierz wrogiej armii, nienawidzony przez miejscową ludność, zmuszany do niszczenia miejsc, które tak pragnął zobaczyć. Pojechał kilka lat później, sam. Był już wtedy mężczyzną pogrążonym w apatii, gnębionym przez uczucie pustki, ale wierzył, że wytęskniona Grecja go odmieni, rozbudzi – i że tylko ona ma taką moc.
29.07.2021
„Przepustka do męskości” Paweł Pollak
„Przepustka do męskości” Pawła Pollaka, czyli trzecia część cyklu o komisarzu Przygodnym, zaczyna się od sceny na wrocławskim Biskupinie. W dzielnicy tej, uchodzącej za jedną z najbezpieczniejszych, dochodzi do okrutnego mordu. Nie będę rozwodzić się nad tym, kto ginie, w jaki sposób i dlaczego, wspomnę tylko, że intryga od początku wciąga, akcja toczy się dość szybko, trupów nie jest ani za dużo, ani za mało, a oprócz morderstw są tu opisane i inne dramatyczne wydarzenia. Oficjalne śledztwo prowadzi komisarz Przygodny, a nieoficjalne – dziennikarz Kuriata. Ten pierwszy ma do dyspozycji współpracowników i nowoczesne techniki kryminalistyczne, drugi jedynie odwagę i intuicję. Pierwszy walczy z przestępczością, bo jest po prostu dobrym człowiekiem, drugi chce zdobyć sensacyjny materiał dla swojej gazety i nie miałby nic przeciwko temu, by we Wrocławiu pojawił się seryjny zabójca. Obaj panowie zmierzają więc do tego samego celu, ale innymi drogami, mają inne podejrzenia. Który z nich odkryje więcej i zbliży się do mordercy?
Etykiety:
kryminalne,
Pollak Paweł,
Przepustka do męskości,
recenzje
18.07.2021
„Bliżej, niż myślisz” Ewa Przydryga
„Od ponad dwudziestu lat wlokę ze sobą bagaż niełatwych doświadczeń i traum. Kręta droga, przez którą przeszłam, wzmogła mój głód życia. Każdego dnia budzę się ze świadomością, że rany z mojej przeszłości długo jeszcze będą się zabliźniać”[1].
Tymi słowami opisuje siebie Nika, narratorka „Bliżej, niż myślisz” Ewy Przydrygi. Istotnie, doświadczyła wielu nieszczęść – w dzieciństwie straciła tatę i siostrę, była też prześladowana przez matkę, która uchodziła za wzór cnót, a potajemnie znęcała się nad swoją córką, zamykając ją w piwnicy, izolując od rówieśników, obwiniając o śmierć siostry i krzywdząc na tysiąc innych sposobów. Dorósłszy, Nika zdołała wyprowadzić się z domu i wyjść za mąż. Kiedy wyglądało na to, że wszystko będzie dobrze, doszło do kolejnego nieszczęścia – z winy stalkera zginęło jej wyczekiwane dziecko. Po tej tragedii nasza bohaterka wpadła w nałogi, a nawet trafiła na rok do szpitala psychiatrycznego. Podleczona, postanowiła raz jeszcze zacząć od nowa. Opuściła niewiernego męża, otworzyła pensjonat w Gdyni. I znowu spokój nie trwał długo, bo oto jedyny gość pensjonatu został zamordowany. Nika zawiadomiła policjantów, ci jednak uznali ją za mało wiarygodną pijaczkę i nawet nie wszczęli śledztwa. W tej sytuacji zaczęła na własną rękę szukać mordercy – i tak się w to zaangażowała, że zapomniała o piciu alkoholu!
Etykiety:
Bliżej niż myślisz,
kryminalne,
polska,
Przydryga Ewa,
recenzje
19.06.2021
„Tęsknota za innym światem” Ottessa Moshfegh
„Tęsknotę za innym światem” Ottessy Moshfegh czytałam długo i ze znużeniem. Według wydawcy „groteska, a czasami oburzenie, z jakimi autorka opisuje swe postacie, są jednocześnie nasycone czułością i współczuciem, próbą zrozumienia i wybaczenia”, ja jednak odniosłam wrażenie, że autorce chodziło tylko i wyłącznie o pokazanie tych postaci od jak najgorszej strony, o wzbudzenie do nich niechęci, a nawet obrzydzenia. Prawie wszystkie opowiadania okazały się mało ciekawe, nijakie, turpistyczne, „ozdobione” motywami skatologicznymi. Trudno zliczyć, ile razy pisarka wspomina o wymiotach czy wypróżnieniach. Oto kilka przykładowych zachowań bohaterów:
– narratorka „Zamkniętego pokoju” ugania się za chłopakiem, którego usta „smakowały jak ekskrementy, gdy się całowaliśmy”[1] i który w jej obecności wysmarkuje nos w koszulę, wyciska pryszcze, wymiotuje, dłubie w nosie,
– bohater „Pana Wu” ma chęć umówić się z pracownicą salonu gier, ale boi się, bo co będzie, jeśli kobieta poprosi, „żeby wylizał jej części intymne? Czy byłby w stanie to zrobić? (...) A gdyby wytarła się bez papieru toaletowego po oddaniu stolca, oblizała dłoń, a potem poprosiła, żeby ją pocałował w usta?”[2]; zmęczony takimi fantazjami, znęca się nad prostytutką,
– narrator „Malibu” brzydzi się piersiami dziewczyny, którą odwiedza, i wpycha dłoń głęboko do jej gardła, niemal ją dusząc; do normalnego seksu nie jest zdolny,
– narratorka „Turystyki slumsowej” beznamiętnie obserwuje krew wypływającą z dróg rodnych nastolatki, która pomimo zaawansowanej ciąży wykonuje ciężką fizyczną pracę,
– stryj narratora „Malibu” przy świadkach bawi się przymocowanym do brzucha woreczkiem stomijnym.
12.06.2021
„Kwarantanna” Wytske Versteeg
Kiedy sięgałam po „Kwarantannę” Wytske Versteeg, myślałam, że będzie dotyczyć pandemii Covid-19. Ale nie, powieść została osadzona w nieokreślonej przyszłości i napisana w roku 2015, kiedy jeszcze nikt nie podejrzewał, jak bardzo rozpanoszy się i ile szkód wyrządzi koronawirus. W książce mamy takie oto realia: rząd Holandii uciekł za granicę, większość mieszkańców umarła, a ci, którzy przetrwali, muszą odbyć czterdziestodniową kwarantannę. Nie mają wody, prądu, internetu ani żadnych możliwości zdobycia najświeższych informacji. Tomas, jeden z ocalonych, ukrywa się we własnym domu. Podejrzewa, że jeżeli podejdzie do granicy, strażnicy zastrzelą go jako potencjalnego nosiciela wirusa. Jak pisze w swoim pamiętniku:
Esencją kwarantanny jest to, że reszta świata mówi: „radź sobie sam”, a krok od myśli do decyzji, by wszystko równiutko puścić z dymem i mieć z głowy, osobiście nie wydaje mi się aż taki duży.
„Własne miejsca” Katarzyna Tubylewicz
Po przebrnięciu przez kiepskie „Rówieśniczki” miałam już twórczości Katarzyny Tubylewicz serdecznie dosyć, ale osoba, której gust cenię, napisała mi, że „Własne miejsca” to bardzo dobra powieść. Sięgnęłam więc po nią i choć okazała się od „Rówieśniczek” o niebo lepsza, to i tak bardzo dobrą bym jej nie nazwała. Dla mnie to książka przeciętna, należąca do kategorii „przeczytać można, ale zachwycać się nie ma czym”.
Etykiety:
imigranci,
polska,
recenzje,
Tubylewicz Katarzyna,
Własne miejsca
28.05.2021
„Miniatury na wiosenne dni” Natsume Sōseki
„Miniatury na wiosenne dni” Natsumego Sōsekiego przeczytałam tylko do połowy. Dlaczego więc piszę recenzję? Ano dlatego, że druga połowa pokryta jest tajemniczymi znaczkami i przeznaczona wyłącznie dla osób znających japoński. Mówiąc inaczej, książka zawiera zarówno teksty przetłumaczone na nasz język, jak i oryginalne. Tych tekstów nawet nie można nazwać nowelami, gdyż są bardzo krótkie, najczęściej pozbawione wyrazistej fabuły i mocnego zakończenia. To po prostu zapis wrażeń, obserwacji i wspomnień Sōsekiego.
20.05.2021
„Niestandardowi” Michał Paweł Urbaniak
W naszych czasach wygląd zewnętrzny jest bardzo ważny. Media lansują kult idealnego ciała, wszędzie pokazuje się ludzi pięknych i zadbanych, a nieatrakcyjnych ignoruje bądź wyszydza. Michał Paweł Urbaniak nie ulega tej modzie i w powieści zatytułowanej „Niestandardowi” pisze o postaciach, które dobrego wyglądu nie mają, które zostały oszpecone i nie umieją się z tym pogodzić. Usiłują ukrywać swoje defekty pod ubraniem, nie zdejmują go publicznie, przekonane, że w obserwatorach wzbudziłyby jedynie obrzydzenie. I nagle w życie tych przygaszonych ludzi wkracza atrakcyjna, pewna siebie Liwia Gawlin. Twierdzi, że piękno to rzecz względna, że z tego, co uważają za wstydliwe, powinni zrobić swój atut, a wtedy poczują się wolni i szczęśliwi. Czy tytułowi niestandardowi jej uwierzą? Co wyniknie ze spotkania tak różnych osób?
15.05.2021
„Księga samotnic” Milena Moser
W „Księdze samotnic” Mileny Moser znajduje się siedemnaście opowiadań o kobietach, które w pewnym momencie zaczynają zachowywać się w sposób nieoczekiwany, szalony, groźny dla innych, słowem – przestają być sobą. Wpadają w ten stan z różnych powodów – bo ktoś je zdenerwował, bo komuś zazdroszczą, bo cierpią z powodu napięcia przedmiesiączkowego lub nieprawidłowego stężenia hormonów. I choć przedtem uchodziły za porządne, teraz tracą hamulce moralne i mogą nawet popełnić czyny, które karane są więzieniem.
Kilka bohaterek, na przykład Christa, bardzo mocno odczuwa samotność, dla innych ród męski mógłby nie istnieć. A mężczyzn jest w tej książce jak na lekarstwo: jeśli już się pojawiają, to najczęściej są pozbawionymi empatii bufonami. Zapalony rowerzysta nie zauważa, że towarzysząca mu dziewczyna nie da rady jechać tak szybko i daleko jak on. Były więzień bez skrupułów wykorzystuje uczucia kobiet. Nawet nastoletni chłopak znajduje uciechę w dokuczaniu płci przeciwnej, bezustannie prowokując ratowniczkę. Jeśli bohaterki wspominają mężczyzn, to są to mężczyźni niewiele warci, odrażający. Przykładem niech będzie ojciec Matyldy, który wciąż okazywał, że wolałby mieć syna. W efekcie biedna dziewczyna ze wszystkich sił starała się upodobnić do chłopca. Nic tym nie osiągnęła – stała się mało kobieca, nieatrakcyjna, a tato i tak jej nie zaakceptował.
14.05.2021
„Struna. Wyspa Nazino” Stefan Türschmid
Na początku ciekawostka: Stefan Türschmid pisaniem zajął się dopiero wtedy, gdy skończył sześćdziesiąt pięć lat i przeszedł na emeryturę. Zdążył opublikować kilka książek, a „Struna. Wyspa Nazino” ukazuje się pośmiertnie. Zawarte są w niej dwa opowiadania o wydarzeniach rozgrywających się w epoce stalinizmu, wokół których narosło mnóstwo kontrowersji lub które Rosjanie próbowali zataić. Pierwsze dotyczy zachowania generała Andrieja Własowa, uważanego w swoim kraju za zdrajcę, drugie zaś tragicznych losów ludzi wywiezionych na wyspę Nazino i masowego kanibalizmu. W obu tekstach znajdują się bardzo drastyczne sceny, przy tym te z „Wyspy Nazino” przedstawiają cierpienie niewinnych ludzi i wstrząsają czytelnikiem do głębi, a te ze „Struny” czyta się ze względną obojętnością, bo trudno przejmować się losami kogoś, kto cenił Hitlera.
27.04.2021
„Sprawa Ewy Moreno” Håkan Nesser
„Sprawa Ewy Moreno” Håkana Nessera jest ósmą częścią cyklu o policjantach z Maardam. Tytułowa bohaterka właśnie rozpoczyna urlop, jednak nie może spędzić go w spokoju, bo nie dość, że musi przesłuchiwać pewnego aresztanta, to jeszcze zaczyna interesować się zaginięciem Mikaeli. Dziewczyna ta w dniu osiemnastych urodzin otrzymała informację, że jej biologiczny ojciec popełnił kiedyś coś strasznego i przebywa w zakładzie psychiatrycznym. Wstrząśnięta, postanawia poznać tatę. Jedzie tym samym pociągiem, co pani inspektor, i zwierza się jej ze swoich zmartwień. Po wizycie w lokalnym wariatkowie przepada bez wieści. Trochę z sympatii dla nastolatki, a trochę dlatego, że miejscowy komendant nie spieszy się z wszczęciem poszukiwań, Ewa zaczyna prowadzić własne tajne śledztwo. A nie jest to łatwe, gdyż nie ma wglądu w protokoły przesłuchań ani żadne inne dokumenty.
18.04.2021
„Duszpasterstwo koło Lodowca” Halldór Laxness
Islandzki biskup wysyła młodego teologa w okolice lodowca Snæfellsjökull, by sprawdził, ile prawdy zawierają plotki krążące o tamtejszej parafii. Czy rzeczywiście opiekujący się nią pastor Prymus utracił wiarę, nie odprawia nabożeństw i pochował zwłoki na Lodowcu? I jaki jest właściwie jego stan cywilny? Biskup życzy sobie, by młody inspektor stenografował, nagrywał, ale nie podejmował żadnych działań. I wysłannik tak robi – ogranicza się do sporządzenia sprawozdania, nie komentuje, choć nieraz czuje się zdumiony i zdezorientowany tym, co widzi i słyszy.
A widzi i słyszy rzeczy niezwykłe. Kościół jest brudny, zdemolowany. Trudno do niego wejść, bo ktoś gwoździami przybił drzwi do futryny. Jeszcze gorsze wrażenie sprawia wielebny Prymus, który zamiast wykonywać duszpasterskie obowiązki, podkuwa konie i zachowuje się tak, jakby szydził z chrześcijaństwa. Mówi, że po śmierci wejdzie w głąb Lodowca, a kiedy trzeba odmówić modlitwę za zmarłego, wyjaśnia, że już dawno wyrósł z odmawiania modlitw. Jego sutanna jest wyblakła, podziurawiona przez myszy. Kawę nalewa do słoika i miesza gwoździem. Tutejsi mieszkańcy nie zgłaszają pretensji, zadowala ich taki pastor. Wszyscy zresztą zachowują się kuriozalnie. Trudno się z nimi porozumieć, bo choć mówią dużo, to nie na temat. Na przykład na pytanie, dlaczego tuż przy kościele stoi dziwaczna, ogromna budowla, odpowiadają, że słowo „dom” nie zawsze oznacza dom. Czyżby tym ludziom brakowało piątej klepki? A może to bliskość Lodowca, legendarnego środka świata, tak źle na nich wpływa? Pastor twierdzi, że „Jeśli obserwuje się Lodowiec dostatecznie długo, wówczas słowa przestają znaczyć cokolwiek”[1].
10.04.2021
„Ona pierwsza” Maggie O`Farrell
Nie była przygotowana na ten wewnętrzny poryw, na to obezwładniające uczucie, którego nie opisuje słowo „miłość”, bo jest za słabe, i że czasem ma wrażenie, że mdleje od porywu tego uczucia, że rozpaczliwie tęskni, nawet kiedy mały jest tuż obok niej, i że to chyba jakaś odmiana szaleństwa, opętania, bo wpada do pokoju, w którym on śpi, tylko po to, żeby na niego popatrzeć i coś mu szepnąć*.
Po przeczytaniu „Jestem. Jestem. Jestem” bardzo polubiłam Maggie O'Farrell i zaraz poszukałam kolejnej jej książki. Mój wybór padł na „Ona pierwsza”. Jest to powieść o dwóch kobietach żyjących w różnych czasach (młodość jednej przypada na lata pięćdziesiąte, drugiej na wiek dwudziesty pierwszy). Dopiero pod koniec można zrozumieć, co te historie łączy – a łączy znacznie więcej niż tylko Londyn będący miejscem akcji.
2.04.2021
„Ucieczka” Arthur Omre
Akcja „Ucieczki” Arthura Omre toczy się przed drugą wojną światową w Norwegii. Narrator ma trzydzieści osiem lat. Przebywał w więzieniu, obecnie ukrywa się przed policją. Jak twierdzi, „Lepsze to niż pleśnienie w celi i doczekanie się rozmiękczenia mózgu”[1]. Jest bezdomny, jednak posiada sporo pieniędzy i dba o to, by wyglądać porządnie. Pomieszkuje w różnych miejscach – w garażu, w nędznym pokoiku życzliwego blacharza, w wynajętej kwaterze w małym mieście. Czasami potajemnie spotyka się z matką swojego synka, ale ona bez życzliwości patrzy na mężczyznę, który nie umie zapewnić rodzinie stabilizacji.
10.03.2021
„W kinie panoramicznym” Juraj Kováčik
„Może i jest tak, że drugi człowiek zawsze pozostanie dla nas obcy. Że nasza wiara w to, że kogoś znamy, jest tylko iluzją, którą fabrykujemy, żeby nie zwariować od świadomości, że jesteśmy skazani na nieskończoną samotność. Że tak jak nasze zmysły wytwarzają dziecięco naiwny obraz wszechświata, w którym elektrony krążą wokół jądra atomu niczym planety wokół słońca, w tak samo uproszczony, schematyczny i wypaczony sposób odbieramy innych ludzi”[1].
„W kinie panoramicznym” to zbiorek opowiadań słowackiego autora Juraja Kováčika. Dawno nie czytałam tak dobrych miniaturek, z tak ciekawymi bohaterami. Ci bohaterowie przeważnie nie są młodzikami, pracują na etacie, ale nie można ich nazwać zwykłymi zjadaczami chleba, gdyż nie interesują się robieniem kariery, plotkowaniem ani żadnymi sprawami, które podniecają przeciętnych ludzi. To są postacie inteligentne, lubiące czytać, obserwować, rozmyślać. Często czują się samotne, zauważają, że nie znały dobrze swojego partnera życiowego. Przy tym niektóre z nich, umyślnie bądź przypadkowo, powodują śmierć innych osób.
5.03.2021
„Wolontariuszka” Marek Harny
Znakomita większość ludzi to egoiści, ale na iluś tam egoistów przypada osoba usiłująca pomóc tym, którym dzieje się krzywda. Takim wyjątkiem jest właśnie Agnieszka, tytułowa bohaterka „Wolontariuszki” Marka Harnego. Jako córka prawniczki i doradcy ministra sprawiedliwości, a więc rodziców dość zamożnych i ustosunkowanych, mogłaby korzystać z uroków życia, tymczasem ona woli zajmować się tym, co jej ojciec nazywa głupotami – pomaga w hospicjum, namawia narkomanów do wymiany zużytych strzykawek na nowe, wspiera mężczyznę walczącego o uzyskanie prawa do opieki nad synem, wyjeżdża na misję humanitarną do Sudanu, a wreszcie popełnia pewien czyn, który jedni uznają za wspaniały i romantyczny, drudzy za infantylny i szkodliwy.
Etykiety:
Harny Marek,
Kraków,
polska,
recenzje,
uzależnienia,
Wolontariuszka
23.02.2021
„Powrót do domu” Natasha Radojčić-Kane
Akcja „Powrotu do domu” Natashy Radojčić-Kane toczy się w ciągu kilku październikowych dni 1996 roku, kiedy to młody Bośniak o imieniu Halid wraca z wojny w Sarajewie. Ale zamiast czym prędzej przywitać się z matką, zaczyna odwlekać spotkanie. Wie, że zadawałaby dużo pytań, a on nie chce snuć żadnych wspomnień. „Jak mógłby przyznać, że było okropnie, że cały czas się bał, że wciąż jeszcze ma w ustach smak prochu”[1]. Nadal ma w pamięci krzyki i płacze jeńców, których musiał przesłuchiwać, nie może też zapomnieć, że niechcący popełnił coś strasznego. Wojna bardzo go zmieniła, „zrobiła z niego mięczaka”[2]. Dawniej nie brał alkoholu do ust, teraz bezustannie pije rakiję. Kiedyś niewiele dbał o los innych istot, teraz rozczula się nad okaleczoną sową, dziećmi Cyganów, źle traktowanymi prostytutkami. O tym wszystkim nie potrafiłby matce opowiedzieć, postanawia więc w ogóle do domu nie zaglądać.
22.01.2021
„W pogodni za dalekim głosem” Taichi Yamada
Dwudziestodziewięcioletni Tsuneo, główny bohater „W pogoni za dalekim głosem” Taicho Yamady, wraz z kolegami bierze udział w akcji łapania imigrantów nielegalnie mieszkających w Tokio. W trakcie pracy przydarza mu się coś wstydliwego – otóż czuje podniecenie seksualne, i to tak ogromne, że właściwie udaremniające pogoń za Banglijczykiem. Policjant jest przerażony, nie wie, jak wytłumaczyć się przed przełożonym i kolegami: „Co ja im teraz powiem? Że spuściłem się w spodnie, klęcząc przed podejrzanym, którego miałem aresztować?”[1].
18.01.2021
„Zagłada” Drago Kekanović
Akcja opowiadań Drago Kekanovića zebranych w tomiku o tytule „Zagłada” toczy się w czasach, kiedy Chorwacja była jeszcze włączona do Jugosławii. Bohaterowie mieszkają w pięknej dolinie położonej u podnóża gór Papuk. Są dosyć prymitywni, nie mają chociażby zrozumienia dla osób upośledzonych czy maltretowanych. Kiedy Nevenka, wydana za mąż wbrew swojej woli – bo w dolinie wciąż działa instytucja swatki – ucieka od męża, zamiast wsparcia otrzymuje okrutny nakaz: „Musisz wrócić do swego chłopa i cierpieć”[1]. Niektóre postacie pojawiają się na kartach książki tylko raz, inne częściej. Autor ukazuje ich emocje, obyczaje, zmieniające się warunki życia.
Etykiety:
bałkańska,
chorwacka,
góry Papuk,
Kekanović Drago,
opowiadania,
recenzje,
Zagłada
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















