Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leon Donna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leon Donna. Pokaż wszystkie posty

23.05.2026

„Fundacja” Donna Leon

Ależ długo nie zaglądałam do serii o komisarzu Brunettim! Od mojego ostatniego spotkania z tym weneckim tropicielem przestępców minęło ponad trzynaście lat. Autorka w międzyczasie zdążyła wydać mnóstwo kolejnych tomów, ale zamiast nadrabiać te zaległości, sięgnęłam po jeden z najnowszych, czyli po „Fundację”. Jej akcja toczy się pierwszej jesieni po lockdownie. Komisarza odwiedza jego znajoma z dzieciństwa, Elisabetta, i prosi o pomoc. Przed laty mieszkała w tym samym budynku, co on, tyle że jej rodzina była bogata i zajmowała duży lokal, a rodzice Brunettiego mniejszy i nie płacili czynszu, pełniąc w zamian rolę dozorców. Samej Elisabetty komisarz nie wspomina zbyt ciepło, bo zachowywała się nieuprzejmie wobec jego rodziców, ale jej matkę zachował w pamięci jako osobę bardzo życzliwą. Przynosiła im na przykład potrawy, których rzekomo nagotowała zbyt dużo. Dzięki tej pomocy przyszły komisarz nie musiał chodzić z pustym brzuchem. Jako człowiek przyzwoity i z zasadami lubi odwdzięczać się za otrzymane dobro, postanawia więc spojrzeć na problemy dawnej sąsiadki. Czasu na to nieoficjalne śledztwo mu nie brakuje, gdyż w Wenecji prawie nie ma turystów, a miejscowi dopuszczają się co najwyżej aktów wandalizmu.

21.10.2013

„Strój na śmierć” Donna Leon


„Strój na śmierć” to trzecia w kolejności część cyklu kryminalno-obyczajowych powieści Donny Leon o mieszkającym w Wenecji komisarzu Brunettim. Tym razem Brunetti bada sprawę śmierci mężczyzny, którego zwłoki znaleziono na polu w Merghera. Trup ubrany był w czerwoną sukienkę oraz w czerwone pantofle. Komisarze doszli do wniosku, że był to prostytuujący się transwestyta, jednak Brunetti nie mógł pogodzić się z taką wersją wydarzeń. Niepokoił go fakt, że nogi zmarłego zostały ogolone nieumiejętnie, a przecież transwestyta powinien mieć wprawę w depilacji. Poza tym Brunetti odniósł wrażenie, że ofiara była zbyt stara i brzydka jak na osobę, której inni mieliby płacić za seks.

Podczas śledztwa Brunetti odwiedza Via Cappuccino (miejsce zbiórki prostytutek), spotyka się z osobami z półświatka, ma też okazję przekonać się, z jaką odrazą i nienawiścią mieszkańcy Wenecji wyrażają się o facetach ubranych w kuse spódniczki. Zresztą trudno im się dziwić – podczas śledztwa Brunetti poznał mężczyznę chorego na AIDS, który świadomie zarażał klientów.

W „Stroju na śmierć” Donna Leon zamieściła kilka scen niezwiązanych z głównym wątkiem, takich jak na przykład wizyta Brunettiego u matki przebywającej w domu opieki. W chwili, kiedy toczy się akcja książki, syn komisarza ma lat szesnaście, a córka trzynaście. Signora Elettra, która odegra ważną rolę w kolejnych częściach cyklu, w tej dopiero rozpoczyna pracę sekretarki. Nikt nie przypuszcza, że okaże się osobą nadzwyczaj utalentowaną i przydatną. 

Przeczytałam już kilka książek Donny Leon i ta wydała mi się jedną z ciekawszych. Po raz pierwszy odkryłam, że Brunetti, zawsze tak kulturalny, wyrozumiały i nieskazitelny, ma jakąś wadę. Otóż nie toleruje roznegliżowanych turystów. Szczególnie mocno irytują go ci, którzy mają nieatrakcyjne ciała i zbyt okrągłe kształty.

Moja ocena: 4/6.

---
Leon Donna, „Strój na śmierć” („Dressed for Death”).

20.05.2013

„Kwestia wiary” Donna Leon


„Kwestia wiary” to dziewiętnasta część cyklu „Komisarz Brunetti i tajemnice Wenecji”. Tym razem akcja dzieje się latem, a Brunetti interesuje się życiem woźnego sądowego, pewnej sędzi oraz starej ciotki inspektora Vianella. Ciotka ta podejmuje z banku dużo pieniędzy i potajemnie je komuś przekazuje, najprawdopodobniej oszustowi. Brunetti do pomocy w śledztwie chce zaangażować swoją teściową.

Z powieści Donny Leon można dowiedzieć się o wielu sprawach dotyczących Wenecji. Z racji swego zawodu Brunetti ma dostęp do wszelkich środowisk, przesłuchuje mnóstwo ludzi najróżniejszych profesji i poznaje miasto „od podszewki”.

Z przyjemnością i chyba z lekką zazdrością czytałam o życiu domowym komisarza i jego małżonki Paoli. Mieszkają w pięknej Wenecji, mają własny dom, Brunettiemu nie przeszkadza, że Paola kocha książki i spędza wieczory na czytaniu: „Inni mężczyźni mieli żony, które błagały ich, by poszli potańczyć, podróżowali po świecie, kładli się późno spać i robili szalone rzeczy. Brunettiemu udało się ożenić z kobietą, która cieszyła się na myśl, że o dziesiątej położy się do łóżka z Henrym Jamesem” (str.88). Z kolei Paola dba o to, by mąż się zdrowo odżywiał, i szczerze interesuje się jego pracą. Po ponad dwudziestu latach małżeństwa Brunetti i Paola nie są sobą znużeni.

Akcja „Kwestii wiary” toczy się dosyć wolno, nie ma w książce efektownych pościgów i wielu trupów. Donna Leon opisała zwyczajną, mozolną pracę policjanta. Pokazała, że czasami przestępcy udaje się wykorzystać luki prawne i uniknąć kary. Mam też wrażenie, że autorka nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi, kto był mordercą. Zamordowała jedna z dwóch osób podejrzanych... ale która?

Poznawanie przygód Brunettiego można zacząć od obojętnie którego tomu. „Kwestia wiary” jest dosyć ciekawa, ale bardziej mi się podobała „Okropna sprawiedliwość”. I jeszcze dodam, że na str. 125. znajduje się ładny fragment o tym, jak Paola wybiera książki na podróż. 

---
Donna Leon, „Kwestia wiary”, tł. Marek Fedyszak, Noir sur Blanc, 2013.

12.05.2012

„Perfidna gra” Donna Leon


Oto „Perfidna gra”, kolejna część przygód komisarza Brunettiego. Temat, jaki poruszyła Donna Leon w tej książce, to nieuczciwe wzbogacanie się niektórych mieszkańców Wenecji podczas wojny. Dowiemy się też, jaką przeszłość wojenną ma za sobą ojciec Paoli i w jak okrutnych warunkach przebywali pacjenci zakładu psychiatrycznego w San Sevilo. Poznamy Claudię - małomówną, tajemniczą studentkę, odnoszącą się do starszych osób z szacunkiem. Claudia zna trzy języki, interesuje się historią, pochłania książki. Komisarz Brunetti jest nią zachwycony. Więcej o Claudii nie napiszę, gdyż zdradziłabym za dużo akcji. Napiszę natomiast o Paoli.

Zauważyłam, że niektórzy czytelnicy nie lubią Paoli. Mnie ona nie denerwuje, a może po prostu nie natrafiłam jeszcze na te części cyklu, w których Paola pokazuje się ze złej strony. W „Perfidnej grze” Paola usiłuje nie przejmować się tym, że studenci nie czytają najważniejszych dzieł literackich, dba o to, by mąż nie czytał brukowej prasy, a idąc do pracy, rozmyśla o bohaterce powieści Edith Wharton. Komisarz Brunetti nigdy nie musi chodzić na pizzę, bo po powrocie z uczelni Paola pędzi do garów i przyrządza posiłki. A jakie to posiłki! Jednego dnia komisarz zjada pieczonego okonia z karczochami w sosie cytrynowym, pieczone ziemniaki, sałatkę z rukoli i cykorii oraz pieczone jabłka. Innego dnia pracowita żona stawia przed nim naleśniki ze szpinakiem i ricottą, królika z orzechami, pieczone ziemniaki i cukinię duszoną z płatkami migdałowymi. Komisarz ze smakiem pałaszuje te potrawy, a potem pomaga wstawić naczynia do zmywarki.

Postać, która mnie irytuje, to signora Elettra. To taka superbohaterka, która posiada pirackie oprogramowania komputerowe, umie włamać się do każdej bazy danych, działa szybko i niezawodnie. Wyczyny Elettry wydają mi się nieco nieprawdopodobne.

„Perfidna gra” mniej mi przypadła do gustu niż inne części przygód Brunettiego.

---
Donna Leon, „Perfidna gra” (oryg. „Wilful behaviour”), tł. Anna Brzezińska, Noir sur Blanc, 2006.

28.02.2012

„Dziewczyna z jego snów” Donna Leon


„Dziewczyna z jego snów”  Donny Leon to już siedemnasta powieść kryminalna z serii „Komisarz Brunetti”. Lubię tę serię z kilku powodów: po pierwsze, akcja dzieje się w pięknej Wenecji, po drugie, Brunetti jest zacnym, nieprzekupnym stróżem prawa, wiernym mężem i bohaterem pod każdym względem pozytywnym; po trzecie, kryminały Donny Leon oprócz rzetelnego opisu śledztwa zawierają mnóstwo szczegółów obyczajowych. I nie przeszkadza mi, że akcja toczy się wolno, że trup nie ściele się gęsto, że często brakuje happy endu, a czasami wątki są jakby nie do końca rozwiązane.

„Dziewczyna z jego snów” zaczyna się opisem pogrzebu matki Brunettiego. Ostatniego błogosławieństwa nad trumną udzielił ksiądz Antonin, ten sam, który odwiedzał starszą panią w domu opieki. Wkrótce ksiądz ten zgłosił się do Brunettiego i opowiedział mu o dziwnej sprawie. Otóż Robert, wnuk pewnej chorej pani, chce sprzedać swoje 250-metrowe mieszkanie w Wenecji i pieniądze oddać jakiemuś duchownemu z Umbrii, Muttiemu, który podobno ma bezpośredni kontakt z niebem. Brunetti nie wierzy ani w bezpośredni kontakt z niebem, ani w bezinteresowność jakiegokolwiek księdza, toteż zbiera informacje o Muttim. O Antoninie zresztą też.

24.01.2012

„Okropna sprawiedliwość” Donna Leon

„Okropna sprawiedliwość” to kryminał napisany przez amerykańską pisarkę Donnę Leon. Akcja dzieje się współcześnie w Wenecji, a głównym bohaterem jest komisarz Brunetti, który bardzo kocha swoje pełne gołębi miasto. Brunetti występuje także w innych książkach Donny Leon. Łatwo go polubić - kulturalny, inteligentny, wrażliwy, dba o rodzinę, w wolnym czasie czyta książki.

Powieść zaczyna się opisem wieczoru w domu doktora Pedrollego. Doktor akurat po raz pierwszy usłyszał słowo „tata” z ust półtorarocznego synka Alfreda. Mężczyzna poczuł się niesłychanie wzruszony, przejęty, dumny, a czytelnikowi robi się miło na sercu od tego ogromu miłości. Gdy Pedrolli ułożył malca do snu i sam zasnął, do mieszkania wdarli się karabinierzy i przemocą zabrali dziecko. Poturbowany doktor znalazł się w szpitalu, tym razem w roli pacjenta. Z powodu odniesionych obrażeń nie mógł opowiedzieć o tym, co się stało.

W tym momencie na scenę wkroczył komisarz Brunetti. Od dowódcy karabinierów dowiedział się, że nocny napad wynikał z trwającego od dawna śledztwa dotyczącego... handlu dziećmi, a Pedrolli nie jest ojcem, lecz porywaczem. Zostanie oskarżony o nielegalną adopcję, sfałszowanie dokumentów i skorumpowanie urzędników państwowych. Komisarz Brunetti musiał dokładniej zbadać tę sprawę i odkryć, z czyjego polecenia działali karabinierzy, czy doktor naprawdę pośredniczył w handlu dziećmi (bo przecież jako pediatra miał taką możliwość) i co stanie się z malcem.

No właśnie, malec. Malec został przekazany pod opiekuńcze skrzydła państwa, czyli umieszczony w sierocińcu. O jego odzyskanie mogłaby starać się jedynie biologiczna matka, lecz czy zechce? Przed Alfredem maluje się nieciekawa przyszłość, pełna bólu, samotności, poniewierki w sierocińcu. Może chłopczyk będzie pamiętać, że miał dom, tatę podrzucającego go do góry, zabawy, szczęście. Gdy podrośnie, dowie się, że wszystko to zostało mu odebrane w imię sprawiedliwości.

Widać, że krzywda takich porwanych-nieporwanych dzieci bardzo oburza autorkę i komisarza Brunettiego, oburzy też każdego czytelnika. Odebranie dzieci z bezpiecznego domu i umieszczenie w placówkach opiekuńczych wydaje mi się czynem wyjątkowo bezdusznym i okrutnym, bo „przecież to dzieci, nie dostawy kokainy, którą się konfiskuje i wsadza do szafki” (str.65).

Na nielegalną adopcję decydują się najczęściej małżeństwa, które chcą otrzymać noworodka, a nie dziecko całkiem już spore (przy adopcji legalnej formalności trwają bardzo długo), albo ci, którzy nie spełniają kryteriów, są zbyt zaawansowani wiekowo albo zbyt ubodzy. Tacy ludzie najczęściej kochają dziecko i rozpieszczają je. Ale bywa też, że dzieci kupowane są w celach mniej chwalebnych i używane do zaspokajania potrzeb seksualnych, do pobierania narządów.

W „Okropnej sprawiedliwości” Donny Leon nie ma wielu trupów ani efektownych scen, intryga kryminalna nie zaskakuje zbytnio, a jednak książka bardzo mocno trzyma w napięciu, a osobom wrażliwym na los dzieci może wycisnąć wiele łez z oczu. Skłania też do zadania sobie wielu pytań. Czy ludzie nielegalnie adoptujący dzieci to porywacze, czy też wspaniali rodzice? Czy kupując dziecko, robią mu krzywdę, czy też dają szczęście? Można zachwycić się bardzo sprawnym warsztatem pisarskim Donny Leon oraz przekonać się, że bezduszne stosowanie się do przepisów prawnych często wyrządza krzywdę niewinnym ludziom, rujnuje ich życie. Rację ma komisarz Brunetti, gdy twierdzi, że: „Prawo jest bestią bez serca” (str.66). Oj, jest...

Książka wywołała we mnie wiele emocji. To moje pierwsze spotkanie z Donną Leon, ale na pewno nie ostatnie.

---
Donna Leon, „Okropna sprawiedliwość” („Suffer the Little Children”), przeł. Marek Fedyszak, Noir sur Blanc, 2010.

Recenzję tę opublikowałam w BiblioNEtce w dniu 2011-01-31.