24.01.2012

„Albatros” Hill Susan







Kiedy zaczęłam czytać zbiorek opowiadań pt. „Albatros”, szybko zrozumiałam, że od tej pory zaliczać się będę do miłośników twórczości Susan Hill. Autorka pisze niezwykle nastrojowo, subtelnie, stwarza bardzo niepokojący klimat, a na bohaterów wybiera osoby wrażliwe, osamotnione, zagubione, czyli takie, jakie zawsze darzyłam sympatią.

Bohater tytułowego opowiadania nazywa się Duncan Pike i ma 18 lat. Mieszka w nadmorskiej osadzie wraz z niepełnosprawną matką Hildą. Opiekuje się nią i wysłuchuje jej kąśliwych uwag. Hilda Pike o każdym mieszkańcu osady umie powiedzieć coś złego. Z upodobaniem wpędza syna w kompleksy. Poniża go, zmusza do wykonywania kobiecych zajęć, wyszydza, pilnuje, by z nikim się nie zaprzyjaźnił i nie usamodzielnił się. Duncan jest nieco upośledzony. Jąka się, ma wiele kompleksów, boi się morza, boi się ludzi. Chciałby wraz z innymi rybakami pływać łodzią, łowić ryby, a wieczorem pić piwo w knajpie. Ale rybacy przeganiają go, traktują protekcjonalnie albo pogardliwie, nigdy normalnie. I w Duncanie rośnie frustracja, tęsknota, zazdrość, rozpacz. Coraz trudniej mu uporać się z ludzką pogardą, coraz trudniej żyć. Czuje się uwięziony, stłamszony i szamocze się jak złapana w sieć ryba. Susan Hill napisała to opowiadanie tak sugestywnie, że czytając czułam emocje Duncana, jego bezsilność, narastającą frustrację. A jego matce, Hildzie Pike, życzyłam wszystkiego, co najgorsze.

Bohaterem opowiadania „Sommerville” jest starszy pan, wykształcony i zamożny. Kupił on dom z ogrodem i pragnie w samotności spędzać czas. Chce czytać książki, drzemać w promieniach słońca, obserwować jeża. Cieszy go takie spokojne, leniwe życie. Niestety, pewnego dnia do jego samotni wkracza ciężarna dziewczyna i bombarduje go informacjami o swojej rodzinie i o innych nieinteresujących go rzeczach. Wnosi ze sobą niepokój. Somerville z przykrością dowiaduje się, że we wsi uważany jest za dziwaka, że ludzie dociekają, co on robi całymi dniami, i że mówią o nim brzydko. Nikt przy zdrowych zmysłach nie siedziałby wciąż sam – uważa nietaktowna dziewczyna. I spokój starszego pana pryska. Somerville czuje się tak, jakby musiał znaleźć usprawiedliwienie dla swego trybu życia i tłumaczyć się przed nudnymi, małostkowymi ludźmi.

„Człowiek-słoń” oraz „Przyjaciele panny Reece” napisane zostały z punktu widzenia dziecka. Akcja tego ostatniego opowiadania dzieje się w domu opieki. W takim oto ponurym, złowrogim miejscu spędza noce pewien mały chłopiec. Rodzice zostawiają go tu, gdy idą na przyjęcie lub na brydża. Nie myślą o tym, że malec nie powinien przebywać wśród osób chorych i umierających, że to zbyt wielkie obciążenie dla jego psychiki. Wśród mieszkańców domu przebywa sparaliżowana panna Reece. Pomimo że nigdy się na nic nie skarży, nie jest lubiana przez pielęgniarkę Wetherby. Dlaczego? Chłopcu wydaje się to bardzo niesprawiedliwe i podejrzane. Postanawia zbadać tę sytuację.

Najbardziej w tych opowiadaniach cenię to, że autorka w mistrzowski, niepowtarzalny sposób pokazała, że ludzie samotni, inni nie czują się wcale lepsi, oni bardzo cierpią, czasem nawet nienawidzą siebie (tak jak Duncan) i oddaliby wszystko, by należeć do społeczności. Hill pokazała też, że etykietkę odmieńca można uzyskać niezależnie od statusu majątkowego i wykształcenia. Duncan jest biedny i niezbyt mądry, Somerville zamożny, inteligentny, oczytany, a jednak obaj spotykają się z szykanami.

Bohaterowie działają pod wpływem silnych emocji. Dużo jest w opowiadaniach niedopowiedzeń, niejednoznaczności. Hill nie zdradza wszystkich tajemnic z życia bohaterów. Bardzo bym na przykład chciała poznać młodość Hildy Pike i Sommmerville'a, ale muszę gubić się w domysłach. Dlaczego Hilda jest samotna i tak zgorzkniała? Dlaczego z taką nienawiścią odnosi się do syna, który jest jej jedynym opiekunem?

Wspomnieć jeszcze trzeba o pięknych opisach przyrody. Miejsca, po których poruszają się bohaterowie, są malownicze, ale odosobnione i ponure. Nikt nie chciałby tam mieszkać.

5/6.

Napisane 2011-08-15

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz