25.01.2012

„Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olga Tokarczuk

Chyba wszyscy pisarze czują pokusę, by wydać książkę, która w niczym nie przypominałaby ich dotychczasowej twórczości. Taką, która zadziwiłaby fanów i udowodniła, że autor ma talent większy i wszechstronniejszy, niż myślą czytelnicy. Pokusę taką odczuła też najwidoczniej Olga Tokarczuk. Jej najnowsza powieść o tytule „Prowadź swój pług przez kości umarłych” to quasi-kryminał, rzecz zupełnie niepodobna do „Biegunów” i „Ostatnich historii”.

Bohaterką książki jest Janina Duszejko, bezkompromisowa, wrażliwa i odważna emerytka. Mieszka ona w Kotlinie Kłodzkiej, w miejscu pięknym, ale odludnym i ponurym. Prowadzi bardzo smutne, samotne życie. Jakiś czas temu zniknęły jej ukochane Dziewczynki i poszukiwania nie przyniosły efektów. Kobieta ma jeszcze nadzieję, że ulubienice wrócą albo że przynajmniej odnajdą się ich zwłoki. Mogłaby wtedy pochować je na cmentarzu i odbyć żałobę. Własna krzywda uczyniła ją wrażliwą na los innych krzywdzonych istot: saren, zajączków, dzików. Aby pomóc zwierzętom, dokarmia je, wędruje też po lesie i zbiera sidła. Nienawidzi kłusowników oraz myśliwych. A tych jest w Kotlinie Kłodzkiej nadzwyczaj dużo...

Sąsiedzi uważają panią Duszejko za nieszkodliwą dziwaczkę, natomiast policjanci bardzo jej nie lubią, aż pięści zaciskają ze złości, gdy kobieta wchodzi na komisariat. A przychodzi często - składa skargi na kłusowników, wypytuje o postępy w szukaniu Dziewczynek. Potrafi wysypać na biurko komendanta, na jego bardzo ważne dokumenty, szczecinę zabitego dzika. Kiedy w okolicy dochodzi do serii morderstw, Duszejko ze zdwojoną energią odwiedza komisariat i próbuje wmówić policjantom, że wie, kim są sprawcy. Jej teoria nie spotyka się jednak ze zrozumieniem.

Akcja powieści zaczyna się zimą, kiedy Kotlina Kłodzka zamienia się w pustkowie, drogi są nieprzejezdne, a osoby nieposiadające terenowych samochodów muszą tkwić w domach. Pewnej nocy Duszejko zostaje obudzona przez swego sąsiada Matogę, który zauważył coś niepokojącego w domu innego ich sąsiada, kłusownika nazywanego Wielką Stopą. Przybywszy do jego chaty, dostrzegają, że Wielka Stopa nie żyje. Ponieważ trup wygląda niechlujnie, postanawiają ubrać go w czyste rzeczy. Nagle z ust zmarłego wydobywa się upiorny bulgot i coś wypada. Jest to... kość sarny.

Książka wciąga od pierwszej strony. Pojawiają się kolejne postacie: miłe i obłudne, groźne i zabawne, a wszystkie odmalowane bardzo przekonująco. Do groźnych należą przede wszystkim kłusownicy i myśliwi, do miłych - Dyzio i Dobra Nowina. A do jakiej kategorii postaci zaliczymy narratorkę, czyli panią Duszejko? O, to trudne pytanie. Mnie ona bardzo się podobała ze względu na swoją odwagę i bezkompromisowość, ale podejrzewam, że niektórych czytelników Duszejko może irytować. Na przykład katolików, bo potępia religijną obłudę i nie szanuje księdza.

Kibicowałam bohaterce w jej potyczkach z myśliwymi. Nieraz było mi jej żal. Jest w powieści taka przejmująca scena, gdy pani Duszejko budzi się, słysząc strzały. Natychmiast biegnie do lasu, a tam widzi myśliwych. Z odwagą atakuje jednego z nich („pchnęłam mężczyznę w głupim kapeluszu tak mocno, że upadł w śnieg, zupełnie zaskoczony”*), lecz zostaje obezwładniona i wyśmiana. Gdy wraca do domu, po jej twarzy płyną łzy...

W „Prowadź swój pług...” pojawiają się rozważania filozoficzno-ekologiczno-moralne. Tokarczuk z talentem przeplata sceny bardzo gorzkie z zabawnymi. Bo czy można nie uśmiechnąć się w momencie, gdy Duszejko z powagą opowiada o tym, jak szczury zostały kiedyś pozwane przez sąd? Albo kiedy Tokarczuk pisze o zdziwaczałym dentyście, który wynosi na podwórze przedpotopową maszynę dentystyczną i za jej pomocą pozbawia okolicznych mieszkańców zębów?

Narratorką książki jest pani Duszejko. O niektórych sprawach opowiada ona długo i szczegółowo, a o innych bardzo oględnie. W jej życiu istnieją tajemnice, które ma chęć zatrzymać tylko dla siebie albo z których zwierzy się dopiero pod koniec książki.

Moim zdaniem „Prowadź swój pług...” to pasjonująca, niebanalna, sprawnie napisana powieść, poruszająca ważne tematy. I przecież nie jest powiedziane, że Olga Tokarczuk już zawsze będzie pisać kryminały - na pewno wróci z ambitną książką, musimy tylko cierpliwie poczekać.

---
* Tokarczuk Olga, „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, Wydawnictwo Literackie, 2009, str. 80.

2 komentarze: