27.04.2021

„Sprawa Ewy Moreno” Håkan Nesser


„Sprawa Ewy Moreno” Håkana Nessera jest ósmą częścią cyklu o policjantach z Maardam. Tytułowa bohaterka właśnie rozpoczyna urlop, jednak nie może spędzić go w spokoju, bo nie dość, że musi przesłuchiwać pewnego aresztanta, to jeszcze zaczyna interesować się zaginięciem Mikaeli. Dziewczyna ta w dniu osiemnastych urodzin otrzymała informację, że jej biologiczny ojciec popełnił kiedyś coś strasznego i przebywa w zakładzie psychiatrycznym. Wstrząśnięta, postanawia poznać tatę. Jedzie tym samym pociągiem, co pani inspektor, i zwierza się jej ze swoich zmartwień. Po wizycie w lokalnym wariatkowie przepada bez wieści. Trochę z sympatii dla nastolatki, a trochę dlatego, że miejscowy komendant nie spieszy się z wszczęciem poszukiwań, Ewa zaczyna prowadzić własne tajne śledztwo. A nie jest to łatwe, gdyż nie ma wglądu w protokoły przesłuchań ani żadne inne dokumenty. 

Dużo miejsca w tej powieści zajmują opisy życia Ewy. Policjantka spędza lato nad morzem, w towarzystwie Mikaela (o początkach tej znajomości można poczytać w „Karambolu”). Teraz poznają się bliżej, on wyznaje jej miłość, Ewa zaś pozostaje chłodna i niezdecydowana. Zastanawia się, czy w jej wieku, a ma trzydzieści dwa lata, można jeszcze mieć chłopaka i zakładać rodzinę. Czy praca w policji nie będzie kolidowała z obowiązkami żony i matki? I jaki naprawdę jest Mikael? Na razie wiadomo o nim niewiele, tyle tylko, że dobrze gotuje i pracuje w opiece społecznej. Na pewno ukrywa jakieś wady, ale jakie? Zamiast odpoczywać, Ewa rozmyśla i ciągle gdzieś biega, zostawiając swojego chłopaka samego. Można odnieść wrażenie, że przymus wyjaśnienia kryminalnej sprawy, na której trop wpadła, jest silniejszy niż rozsądek i chęć zaznania przyjemności. 

Kolejny ważny temat to nierzetelność i dwulicowość policjantów. Jeden z nich, Vrommel, ukrywa ważne informacje i na wszelkie sposoby utrudnia pracę tym na niższym stanowisku.Trzeba wiele sprytu i odwagi, by przebić się przez jego opór i dokopać do prawdy. Inny z kolei policjant, mieszkający w Maardam, podobno wykorzystuje seksualnie dzieci. W chwili rozpoczęcia akcji Ewa otrzymuje właśnie taką wiadomość i usilnie zaczyna się zastanawiać, o kogo może chodzić. O Reinharta? Rootha? Münstera? DeBriesa? A może o samego Van Veeterena? Ewa wszystkich szanowała i choć właściwie nie wierzy w te plotki, w mig traci zaufanie do kolegów. Czuje, że nie będzie mogła z nimi pracować i patrzeć im w oczy, dopóki nie pozna prawdy. Wie też, że musi być dyskretna, nie ma w końcu żadnej pewności, że informator nie skłamał, a niesłuszne oskarżenie, szczególnie o przestępstwo tak napiętnowane społecznie jak pedofilia, już niejednemu mężczyźnie zniszczyło życie. 

„Sprawa Ewy Moreno” to jedna z lepszych części serii, z trzymajacą w napięciu intrygą, z mocnym zakończeniem, z pogłębionymi psychologicznie, ciekawymi postaciami. Oprócz Ewy i Mikaela w powieści pojawiają się puszczalska Winnie, jej chłopak, niechlujna alkoholiczka, nieuczciwy komendant, rezolutna dziennikarka z córką, zrozpaczona nastolatka chcąca poznać tajemnice rodzinne, a także mężczyzna, który za chwilę namiętności płaci niesamowicie wysoką cenę. A na kilku ostatnich stronach pojawia się Van Veeteren we własnej osobie. Jedna z postaci dla dobra rodziny zdobywa się na ogromne poświęcenie, inne są egoistami i nie przejmują się tym, że przez ich kłamstwa lub przemilczenia niewinna osoba będzie cierpieć. Jak we wszystkich częściach cyklu, tak i w tej policjanci dużo myślą, formułują ciekawe uwagi. Reinhart mówi na przykład: „Człowiek to zwierzę z bardzo brudną duszą. Ale umiejące cholernie łatwo ją czyścić”. Zakończenie powieści jest zaskakujące, a zarazem, jak to często bywa u Nessera, kontrowersyjne, gdyż policjanci sprzyjają niektórym osobom mającym na koncie przestępstwo i dla ich dobra postanawiają to i owo przemilczeć, słowem, sami decydują, co jest sprawiedliwe, a co nie. 

---
Håkan Nesser, „Sprawa Ewy Moreno”, przeł. Paweł Pollak, Jacek Santorski & Co., 2004

40 komentarzy:

  1. Bardzo lubię Nessera. Do tej pory moja ulubiona pozycja to "Samotni".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Samotnych” jeszcze nie czytałam. Mam za sobą cały cykl o policjantach z Maardam, „Intrigo” i „Człowieka bez psa”. Oczywiście sięgnę też po kolejne części o śledztwach Barbarottiego. Wielu czytelników pisało, że Barbarotii jest ciekawszą postacią niż Van Veeteren, ja jednak nie odniosłam takiego wrażenia, mnie bardziej podoba się VV. Może po przeczytaniu kolejnych części cyklu o Barbarottim zmienię zdanie. :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawie brzmi ten wątek dotyczący przedzierzgania się policjanta w sędziego. Tak na zdrowy rozum, trudno jest zachować w każdym przypadku zupełną bezstronność i całkowicie zawierzyć instytucjom prawa. Z drugiej strony przedwczesne ferowanie wyroków to najprostszy sposób na skrzywdzenie niewinnego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci policjanci bardzo angażują się w śledztwo, ale w zamian przyznają sobie niekiedy prawo do niestawiania kogoś przed sądem. Bywa, że puszczają zabójcę wolno albo dają komuś do zrozumienia, że powinien popełnić samobójstwo. Podczas czytania książek Nessera już kilka razy spotkałam się z takimi sytuacjami.

      Czytam teraz (a raczej usiłuję czytać) powieść, o której niedawno pisałeś na swoim blogu, czyli „ Światło i mrok” Natsumego Sōsekiego. Bardzo męcząca książka, trzeba mieć świętą cierpliwość, by jej nie porzucić. :)

      Usuń
    2. Ha, "Światło i mrok" wymaga bardzo silnej woli i wytrwałości. Wg mnie ten toporny styl może wynikać z tego, że ta książka nie została ukończona. Sądzę, że gdyby autor miał okazję ją doszlifować, to wyszła by z tego powieść zdecydowanie bardziej strawne.

      Usuń
    3. Tak, gdyby autor ją doszlifował, byłaby bardziej strawna. Ale musiałby ją też tłumaczyć ktoś inny, bo ta akurat tłumaczka zupełnie sobie nie radzi, buduje jakieś cudaczne zdania. W sumie nic dziwnego, że żadne dobre wydawnictwo nie chciało tego wydać.

      Usuń
  3. Czytałam. Po Karambolu to była moja 2. książka autora. Uwielbiam je wszystkie. Zresztą kocham prawie całą lit. skandynawską. Szkoda, że Sprawa...nie została wznowiona przez żadne wydawnictwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też poznawanie Nessera zaczęłam od „Karambolu”. Z tego, co wiem, siedem lat temu „Ewa Moreno” została wydana po raz drugi raz, w innym tłumaczeniu, ale ja chciałam przeczytać pierwsze wydanie. :)

      Usuń
  4. Nie słyszałam o tej serii. Podoba mi się fabuła, jest ciekawa, a różnorodność bohaterów i wątków zachęca mnie do lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem seria jest bardzo dobra. Bardzo żałuję, że skończyła się na zaledwie dziesięciu częściach. Autor porusza różne problemy, postacie nie są płytkie. :)

      Usuń
  5. Ja tylko czytałem właśnie tę "Sprawę..." Ale to dawno już... I nie dałem się uwieść:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dałeś się uwieść? :) Może dlatego, że akcja nie dzieje się w żadnym konkretnym kraju skandynawskim. Mnie na początku trochę to drażniło, że Nesser nie pisze o Szwecji, tylko o jakimś wymyślonym Maardam.

      Usuń
  6. A dla mnie książka która potrafi uwodzić. Uważam, że jest niezwykle ciekawa.

    Mój Blog: https://twister24.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie czytałam nic tego autora, kiedyś to zmienię, ale na razie czytam ,,Przebudzenie drzew".

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń. :) Ja wciąż jestem pod wrażeniem tej książki i może kiedyś do niej wrócę.

      Usuń
  8. Nie skuszę się, bom nie lubiący marnowania czasu na podrzędne gatunki literackie. Z innej beczki: pan odpowiedzialny za przekład bodaj również publikował takową literaturę, to było dawniej bowiem od kilku lat definitywnie zniknął z areny literackiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jednak nie definitywnie, bo na stronie Oficynki w zapowiedziach widzę taką oto książkę: Paweł Pollak „Przepustka do męskości”. A więc niedługo będzie nowa powieść.

      Usuń
  9. Dobrze poznać tą serię, nigdy jeszcze o niej nie słyszałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto poznać. Można czytać po kolei albo zacząć od tej części. :)

      Usuń
  10. Dobrze, że ta część jest tak ciekawa. Mam tę serię w planach już od jakiegoś czasu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę część uważam za jedną z lepszych. Ale widziałam, że niektórzy czytelnicy narzekają, że za dużo w niej rozważań Ewy. :)

      Usuń
  11. Nie czytałam nic tego autora, nawet o nim nie słyszałam, ale wydaje mi się, że mogłoby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tej serii, ale chyba to zmienię. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Brzmi interesująco, a o policjantach oglądam właśnie ciekawy serial koreański "LA-I-BEU"/ "Live". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego serialu, ja rzadko coś oglądam, wolę czytać. :)

      Usuń
  14. Jeszcze nie znam żadnej książki tego autora, ale wciąż mam go gdzieś z tyłu głowy i może kiedyś sięgnę po jakąś jego powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobry autor, ja go bardzo lubię. :)

      Usuń
    2. Słyszałam, że dobrze pisze, dlatego zamierzam sięgnąć przynajmniej po jedną jego książkę, żeby sprawdzić czy i mi przypadnie do gustu. Polecisz coś, od czego warto zacząć?

      Usuń
    3. Najlepiej by było zacząć od początku, czyli od „Nieszczelnej sieci”, choć można też od którejkolwiek z następnych części. Każdy tom to inne śledztwo. Ja zaczęłam od „Karambolu” i nie żałuję. :)

      Usuń
  15. Witam serdecznie ♡
    Niestety nie znam tej serii, ale bardzo chętnie poznam ją bliżej :) Wspaniała recenzja!
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto ją poznać. Ja nie jestem wielką miłośniczką kryminałów, ale tę serię bardzo lubię i żałuję, że już przeczytałam wszystkie części. :)

      Usuń
  16. "Zastanawia się, czy w jej wieku, a ma trzydzieści dwa lata, można jeszcze mieć chłopaka i zakładać rodzinę" :D Zachichotałam przy tym. A potem doczytałam, że pierwsze wydanie jest z 1993 roku. To trochę zmienia postać rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcja toczy się w roku 1999. Mnie też bawiły obawy trzydziestodwuletniej Ewy, że jest za stara na związek i zakładanie rodziny. W tym wieku przecież jeszcze wszystko można. :) Ewa zastanawia się też, jak nazywać Mikaela – swoim chłopakiem, narzeczonym, kochankiem, facetem? Ona zdaje sobie sprawę, że należy do pierwszego w historii tego kraju pokolenia wolnych kobiet i może robić, co chce, a jednocześnie wie, że „jeśli człowiek za bardzo kocha swoją wolność, przez całe życie będzie obejmował zimny głaz”.

      Usuń
    2. Fakt, zmylił mnie pierwszy znaleziony opis na Allegro. Sprzedawca chyba wpisał, co mu przyszło do głowy :)

      Takie rozterki i dzisiaj ma wiele kobiet, niestety. Jedna z moich koleżanek uważa się za starą, a ma ledwo 25 lat. Co to jest na przestrzeni całego życia? No ale wychowanie robi swoje. Skończy się 20 lat i już starość, co poradzisz.

      Usuń
    3. A bywa i odwrotnie, starsza pani udaje nastolatkę i ubiera się w miniówy, robi kokieteryjne minki i nie pozwala, by wnuki nazywały ją babcią. :) W sumie jak tak pomyśleć, to człowiek przez całe życie słyszy, że na to czy tamto jest już za stary. Dwulatkowi mówi się, że jest za duży na ssanie smoczka, trzylatkowi, że wyrósł z picia mleka w nocy – i tak bez końca.

      Usuń
  17. Nie znam tej serii. Może kiedyś nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.