15.05.2021

„Księga samotnic” Milena Moser

 


W „Księdze samotnic” Mileny Moser znajduje się siedemnaście opowiadań o kobietach, które w pewnym momencie zaczynają zachowywać się w sposób nieoczekiwany, szalony, groźny dla innych, słowem – przestają być sobą. Wpadają w ten stan z różnych powodów – bo ktoś je zdenerwował, bo komuś zazdroszczą, bo cierpią z powodu napięcia przedmiesiączkowego lub nieprawidłowego stężenia hormonów. I choć przedtem uchodziły za porządne, teraz tracą hamulce moralne i mogą nawet popełnić czyny, które karane są więzieniem. 

Kilka bohaterek, na przykład Christa, bardzo mocno odczuwa samotność, dla innych ród męski mógłby nie istnieć. A mężczyzn jest w tej książce jak na lekarstwo: jeśli już się pojawiają, to najczęściej są pozbawionymi empatii bufonami. Zapalony rowerzysta nie zauważa, że towarzysząca mu dziewczyna nie da rady jechać tak szybko i daleko jak on. Były więzień bez skrupułów wykorzystuje uczucia kobiet. Nawet nastoletni chłopak znajduje uciechę w dokuczaniu płci przeciwnej, bezustannie prowokując ratowniczkę. Jeśli bohaterki wspominają mężczyzn, to są to mężczyźni niewiele warci, odrażający. Przykładem niech będzie ojciec Matyldy, który wciąż okazywał, że wolałby mieć syna. W efekcie biedna dziewczyna ze wszystkich sił starała się upodobnić do chłopca. Nic tym nie osiągnęła – stała się mało kobieca, nieatrakcyjna, a tato i tak jej nie zaakceptował. 

Szwajcarska autorka dba o różnorodność postaci i miejsc akcji. Bohaterki są młode, stare, piękne, brzydkie; pracują jako ratowniczki, kierowcy tramwajów, telefonistki, farmaceutki. Jest wśród nich i sfrustrowana grubaska, i kłamczucha opowiadająca koleżankom, że ma romans z aktorem, i starsza pani pragnąca podróżować. Jedna z bohaterek nienawidzi blondynek, inna marzy o wysłaniu swojego bogatego męża na tamten świat, jeszcze inna uwielbia rodzić dzieci, ale żadnym się nie opiekuje, podrzuca je matce prowadzącej nielegalne przedszkole i znajdującej przyjemność w drobnych kradzieżach. Miejsca akcji to tramwaj, prywatne domy, przebieralnia sklepowa, poczekalnia u lekarza, siłownia, kąpielisko, las. 

Najbardziej podobały mi się opowiadania „Wycieczka”, „Kombinat sprawności fizycznej”, „Fryzura”, „Syndrom przedmiesiączkowy”, „Ratowniczka”, a najmniej „Ta druga”. Opowiadania są zwięzłe, bardzo dobrze skomponowane. Czytałam je jednym ciągiem i nie odniosłam wrażenia, że mi się zlewają w jedno. Każde ma wyrazistą bohaterkę, w każdym główny temat został sprawnie naświetlony. Autorka fenomenalnie ukazuje napięcie rodzące się w bohaterkach, moment, kiedy ogarnia je uczucie, że przelała się czara goryczy, i ich przemianę w bezwzględne, folgujące swoim zachciankom okrutnice.

Na koniec dodam, że „Księga samotnic” mocno kojarzyła mi się z „Siedemnastoma miłymi paniami” Patricii Highsmith. To nie może być przypadek, że oba zbiorki zawierają ni mniej, ni więcej, tylko po siedemnaście opowiadań, bohaterkami obu są dziwne, niezbyt dobre kobiety, w obu jest dużo czarnego humoru, ironii i suspensu. Wydaje mi się, że Milena Moser świadomie nawiązuje do swojej koleżanki po piórze. Czytając „Księgę samotnic”, wspominałam też „Modliszki” J.C. Oates, czyli opowiadania o mszczących się, niebezpiecznych kobietach. Wszystkie te trzy książki są bardzo dobre. 

---
 Milena Moser, „Księga samotnic”, przeł. Alicja Buras, Noir sur Blanc, 1996

14 komentarzy:

  1. Zgadzam się, że opowiadania są dobrze napisane :) Mnie jednak trochę rozczarowały, dlatego że czegoś innego się spodziewałam. Myślałam, że będą o samotności. Owszem, bohaterki są samotne, ale głównym tematem jest ich gniew.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czytałaś. :) Tak, tytuł wprowadza w błąd. Jak napisała w swojej recenzji Ania z bloga Czytanki Anki, „Gdyby tytuł oryginalny tj. Das Schlampenbuch przetłumaczyć wiernie, mielibyśmy nie Księgę samotnic, a co najmniej księgę suk lub zołz”. Bohaterki pozwalają, by gniew przejmował nad nimi władzę. Niektóre mnie wręcz przerażały.

      Usuń
  2. Ha, nie pozwalacie mi zapomnieć o tej autorce, bo o zbiorze w marcu pisała Anka z bloga Czytanki Anki :) Biblioteki nareszcie otwarte, więc przy następnej wizycie postaram się rozejrzeć za tą pisarką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta autorka bardzo przypadła do gustu. Oczywiście „Księga samotnic” to specyficzna książka, jej treść trzeba traktować z przymrużeniem oka. :)

      Usuń
  3. Do tej pory z uśmiechem przekory wspominam bohaterki Moser, tak bardzo zapadają w pamięć. Czasem, gdy mi ktoś nadepnie na odcisk, przypominają mi się i od razu poprawia mi się nastrój.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja też tak mam. :) Swoją drogą, tylko w książce możliwa jest podobna bezkarność, w prawdziwym życiu pani z syndromem miesiączkowym czy inna mścicielka szybko zostałyby ujęte. Ciekawa jestem, jakie okażą się postacie z „Wyspy sprzątaczek”, bo oczywiście mam zamiar sięgnąć i po drugą wydaną u nas książkę autorki.

      Usuń
    2. W "Wyspie..." również wymierzana jest sprawiedliwość, ale w nieco inny sposób. Podobała mi się.

      Usuń
    3. W nieco inny sposób? Ciekawe jaki. :) Do końca lata na pewno przeczytam tę książkę. Na Wikipedii wyczytałam, że Milena Moser napisała ponad dwadzieścia powieści. A u nas wydano tylko jedną plus zbiór opowiadań. Szkoda...

      Usuń
  4. Ciekawa propozycja. Chętnie sięgnę kiedyś po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo się podobała, żałowałam nawet, że opowiadań nie było więcej. :)

      Usuń
  5. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, a szkoda, bo lubię antologie opowiadań i chętnie po nie sięgam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jedno czy dwa opowiadania z tego zbiorku niezbyt przypadły mi do gustu, pozostałe są świetne. :)

      Usuń
  6. Lubię czytać opowiadania i tych jestem strasznie ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię. :) Ta autorka ma talent do tworzenia opowiadań.

      Usuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.