23.02.2021

„Powrót do domu” Natasha Radojčić-Kane


Akcja „Powrotu do domu” Natashy Radojčić-Kane toczy się w ciągu kilku październikowych dni 1996 roku, kiedy to młody Bośniak o imieniu Halid wraca z wojny w Sarajewie. Ale zamiast czym prędzej przywitać się z matką, zaczyna odwlekać spotkanie. Wie, że zadawałaby dużo pytań, a on nie chce snuć żadnych wspomnień. „Jak mógłby przyznać, że było okropnie, że cały czas się bał, że wciąż jeszcze ma w ustach smak prochu”[1]. Nadal ma w pamięci krzyki i płacze jeńców, których musiał przesłuchiwać, nie może też zapomnieć, że niechcący popełnił coś strasznego. Wojna bardzo go zmieniła, „zrobiła z niego mięczaka”[2]. Dawniej nie brał alkoholu do ust, teraz bezustannie pije rakiję. Kiedyś niewiele dbał o los innych istot, teraz rozczula się nad okaleczoną sową, dziećmi Cyganów, źle traktowanymi prostytutkami. O tym wszystkim nie potrafiłby matce opowiedzieć, postanawia więc w ogóle do domu nie zaglądać.

Drugą ważną postacią książki jest Mira. Kiedyś kochała Halida, jednak on, pochodzący z rodu bogatych muzułmanów przez wiele lat rządzących serbskimi chłopami, nie potrafił sprzeciwić się rodzicom i walczyć o biedną chrześcijankę. Mira wyszła więc za Momira, syna złośliwej staruchy Stany. Teraz jest wdową. Ale choć z głodu straciła włosy i połowę zębów, Halid znowu jej pożąda. Tyle że dziewczyna, doświadczywszy wielu cierpień, stała się twarda i niepodatna na romantyczne słówka. Zanim cokolwiek zrobi, kalkuluje, co będzie korzystniejsze. Czy warto uciekać z kimś, kto okazał się tchórzem i już raz ją zawiódł? 

Starszy syn Stany poległ na wojnie. Młodszy, Mladan, to chłopak ociężały umysłowo i tak silny, że bez trudu podnosi dorosłe świnie. Przez długi czas uchodził za łagodnego wariata, lubiącego bawić się z dziećmi – aż nagle jedna z dziewczynek została znaleziona ze skręconym karkiem. Rodzinie Mladana udało się nie dopuścić do śledztwa, ale bynajmniej nie po to, by chronić domniemanego mordercę, tylko by rozwiązać problem po swojemu – na podwórzu zbudowano klatkę i Mladan musi w niej siedzieć niczym lew w zoo. Do dzieci już nie ma dostępu. 

Autorka dużo miejsca poświęca na ukazanie relacji panujących w małej, wielokulturowej społeczności. Mądrych, spokojnych osób, takich jak Żyd Pap, jest tu niewiele, większość żywi do sąsiadów wrogie uczucia. Chrześcijanie nienawidzą muzułmanów i odwrotnie, muzułmanie walczący w Sarajewie nienawidzą tych, którzy zostali w domach, do tego dochodzi nienawiść do Cyganów, przedstawionych w książce jako brudasy zmuszające swoje nieletnie córki do prostytucji, nienawiść do uchodźców, nienawiść pomiędzy teściową a synową, a także nienawiść mężczyzn do kobiet, które są srogo karane za takie „przewinienia” jak chociażby brak urody (kiedy na twarzy Stany wyrosły brodawki, mąż zaczął ją bić i zmuszać do noszenia woalki). 

Podsumowując, „Powrót do domu” to nie tyle historia o konflikcie w Sarajewie, bo ten konflikt pojawia się tylko w krótkich reminiscencjach, co bardzo ciekawa powieść o skłóconych ze sobą mieszkańcach pewnej bałkańskiej wsi i o żołnierzu zwycięskiej armii, który nie chce być traktowany jak bohater wojenny, który zamiast dumy czuje wstyd i nie spieszy się z powrotem do domu (w sumie lepiej byłoby dla niego, gdyby nie wracał). W książce panuje duszna atmosfera. Autorka nieraz wspomina o okrucieństwach, na przykład o noworodku wrzuconym do paleniska, a zakończenie jest bardzo drastyczne.

---
[1] Natasha Radojčić-Kane, „Powrót do domu”, przeł. Wojciech Fladziński, WAB, 2007, s. 22.
[2] Tamże, s. 26.

10 komentarzy:

  1. A czy znajdę tu coś o obyczajach muzułmańskich? Ten świat bardzo mnie interesuje. Oczami duszy widzę jak bohater chciał uciec z Sarajewa, do domu... A do domu też bał się wejść. Muszę to przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest tu trochę o obyczajach, na przykład opis, jak pewien muzułmanin przed skorzystaniem z usług prostytutki na siłę ją umył, bo według niego była ona „półczłowiekiem”, „brudną chrześcijanką”. A jeśli chodzi o Sarajewo, Halid wcale nie chciał z niego uciekać. Przedłużał pobyt w szpitalu, przez kilka dni ukrywał się w opuszczonym budynku, ale żandarmeria wojskowa wyłapywała byłych żołnierzy i wyganiała do domów. :)

      Usuń
  2. Brzmi ciekawie i intrygująco, jednak ze względu na te drastyczne sceny to książka do której potrzebuję odpowiedniego nastroju. Zapisuję sobie na zaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobra książka, ale pesymistyczna. Zresztą trudno, by przy tej tematyce było inaczej. Półwysep Bałkański to nie jest spokojny zakątek świata... Zakończenie mną wstrząsnęło.

      Usuń
  3. O proszę, ja niedawno czytałem książkę, w której także pobrzmiewały echa konfliktów, jakie wybuchły po rozpadzie Jugosławii ("Ministerstwo bólu" Dubravki Ugrešić), tyle, że ich skutki przedstawiono z perspektywy migrantów poszukujących szczęścia w Holandii. Obie pozycje zdają się doskonale ze sobą uzupełniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście te książki mogą się uzupełniać. :) Z niecierpliwością czekam więc na recenzję „Ministerstwa bólu”. Ja jeszcze nic Dubravki Ugrešić nie czytałam, ale myślę, że w tym roku sięgnę po tę autorkę.

      Usuń
    2. O, ciekaw jestem czy proza Ugrešić przypadnie Ci do gustu - wg mnie to bardzo oryginalna pisarka ;)

      Usuń
    3. Jeszcze nie zdecydowałam, którą z jej książek wybrać. :)

      Usuń
  4. Teraz bardzo chcę przeczytać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam do przeczytania. To dobra powieść.

      Usuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.