15.11.2020

„Karambol” Håkan Nesser

 


„Chłopak, który wkrótce miał umrzeć, zaśmiał się i wyzwolił z jej objęć”[1] – tak brzmi pierwsze zdanie „Karambolu”, siódmej części cyklu o policjantach z Maardam. Håkan Nesser swoim zwyczajem od początku wprowadza nastrój niepokoju i zmusza nas do uważnego czytania, bo przecież kiedy wiemy, że dana postać lada chwila zginie, czytamy uważnie, wyłapując różne szczegóły i czekając na scenę, która niewątpliwie dostarczy nam wiele emocji. No i rzeczywiście sympatyczny, zakochany nastolatek umiera. A potem giną kolejne postacie i do akcji wkraczają policjanci z komendy z fikcyjnego miasta Maardam. Tym razem z pewnych powodów na złapaniu mordercy zależy im tak mocno jak nigdy wcześniej. 

Niestety, mają z tym problem. Mijają dni, a oni kręcą się w miejscu, ze świadomością, że jeżeli poszukiwany nie zamorduje kolejny raz, być może zbrodnia ujdzie mu na sucho. „Guz daje przerzuty, jeśli nie, często nie zostanie wykryty. Tak samo jest w niektórych śledztwach”[2] – stwierdza Reinhart. Ten policjant lepiej sobie radzi z filozofowaniem niż z pracą zawodową; któregoś razu zapomina wszcząć poszukiwania podejrzanego!

W przeciwieństwie do poprzedniego tomu serii, w „Karambolu” w wielu scenach ukazane jest prywatne życie Van Veeterena. Możemy go obserwować jako kochanka Urlike, a także w roli ojca. Emerytowany komisarz bezgranicznie kocha córkę, jego stosunki z synem są natomiast mocno skomplikowane. Erich wielokrotnie sprawiał rodzicom kłopoty – przyjmował narkotyki, próbował popełnić samobójstwo, przebywał nawet w więzieniu. Ostatnio podobno się ustatkował i zamieszkał z dziewczyną o imieniu Marlene, której na początku powieści Van Veeteren jeszcze nie zna. 

Autor pisze też o prywatnym życiu innych policjantów i mordercy. Obserwujemy na przykład, jak sąsiad o nazwisku Bau zaprasza Evę Moreno na własnoręcznie przyrządzoną kolację. O dziwo, smaczną. Eva czuje się oczarowana mężczyzną, który umie tak dobrze gotować. Jeśli chodzi o mordercę, jest on uważny i inteligentny. Co ciekawe, przez długi czas jedynym popełnianym przez niego przestępstwem jest siadanie za kierownicą po pijanemu. Ale kiedy przypadkowo zabija człowieka, błyskawicznie zaczyna zmieniać się w potwora. Przestaje cenić ludzkie życie, po mistrzowsku odsuwa od siebie wyrzuty sumienia i zrzuca winę na ofiary, na okoliczności. 

Przed przeczytaniem „Karambolu” można by podejrzewać, że tytuł nawiązuje do wypadku samochodowego. W rzeczywistości został użyty w mniej znanym znaczeniu – karambol to uderzenie kuli bilardowej w dwie inne kule naraz. Morderca ma wrażenie, że jego rozgrywki z policjantami i szantażystą przypominają grę w bilard toczącą się „według reguł i układów, na które nie miał wpływu. Na które nikt nie miał wpływu”[3]. Inna postać wspomina o teorii kul bilardowych: kiedy takie kule posuwają się ku sobie, wiadomo, że zderzenie jest nieuniknione, ale kiedy nastąpi i w jakim kierunku bile zostaną pchnięte, przewidzieć nie sposób. I rzeczywiście fabuły opisanej w powieści przewidzieć się nie da. Trzy siły: policja, morderca i szantażysta próbują wywrzeć wpływ na wydarzenia, tyle że o ich wyniku w dużej mierze decyduje przypadek.  

„Karambol” to jedna z najlepszych części serii, z pasjonującą intrygą, wiarygodnym portretem mordercy, poruszającym wątkiem osieroconego ojca i wstrząsającą sceną konfrontacji z osobą, która zabiła jego dziecko. Ojciec próbuje pogodzić się z rzeczywistością, tłumaczy sobie, że „Każde życie się kiedyś kończy, jedno za wcześnie, drugie za późno”[4] – ale przez cały czas czujemy, z jaką nienawiścią czeka na znalezienie mordercy. Głębia, z jaką został poprowadzony wątek żałoby, świadczy o tym, że Nesser śmiało mógłby pisać powieści psychologiczne.  

---
[1] Håkan Nesser, „Karambol”, przeł. Paweł Pollak, Jacek Santorski & Co, 2007, s. 9.
[2] Tamże, s. 104.
[3] Tamże, s. 134.
[4] Tamże, s. 107.

20 komentarzy:

  1. Chyba muszę się rozejrzeć za tą serią. Zapowiada się ciekawie, bardzo sobie cenię rozbudowane wątki psychologicznej w kryminałach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namawiam do przeczytania. Autor bardzo dba o psychologię postaci. :)

      Usuń
  2. Uwielbiam tego autora i jestem bezkrytyczna wobec jego książek. Jednak faktycznie, też uważam Karambol za świetną pozycję, chyba najlepszą Nessera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam. To właśnie od „Karambolu” lata temu zaczęłam znajomość z Nesserem. Bardzo ciekawe są też opowiadania ze zbiorku „Intrigo”. Nie wiem, czy je czytałaś, jeśli nie, bardzo polecam. :)

      Usuń
  3. Nigdy nie słyszałam o tej książce. Chyba czas nadrobić ;)
    Pozdrawiam,
    https://recenzuje-od-ksiazki-strony.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz powieści kryminalne, „Karambol” na pewno Cię nie rozczaruje. :) To bardzo dobra, poruszająca książka. Można po nią sięgnąć nawet wtedy, gdy się nie zna wcześniejszych części serii.

      Usuń
  4. Ha, tak czytam te Twoje recenzje poświęcone książkom Håkana Nessera i myślę sobie, że z ta seria to całkiem niezły materiał na serial lub film. Sprawdzam, jak się sprawy mają i oto, com znalazł: Ekranizacje telewizyjne o komisarzu Van Veeterenie. Oglądałaś może coś z tej listy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie oglądałam, nawet nie wiedziałam, że powstały. :)

      Usuń
  5. Chyba muszę się bliżej przyjrzeć tej serii. Nie kojarzę tego autora, a ta książka zapowiada się naprawdę dobrze.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjrzyj się, autor zasługuje na uwagę. W skład tego cyklu wchodzi dziesięć powieści. :)

      Usuń
  6. Widziałam tę książkę z inną okładką, z innym tłumaczeniem. Osierocone to może być dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też widziałam. Ja polecam wydanie, którego okładkę tu zamieściłam. Jest to tłumaczenie Pawła Pollaka i naprawdę świetnie się je czyta. Małgorzata Kłos, ta druga tłumaczka „Karambolu”, bardzo mi podpadła. Niedawno czytałam „Intrigo” Nessera w jej tłumaczeniu i było to coś strasznego. Treść ciekawa, ale mnóstwo błędów ortograficznych i innych. Za kilka dni zamieszczę wpis z recenzją „Intrigo” i kilkoma cytatami, jeśli będziesz miała chęć, to zajrzyj.

      W języku polskim nie istnieje słowo określające rodzica, który stracił dziecko, niektórzy więc mówią: osierocona mama, osierocony tata.

      Usuń
    2. To gdzie ten wpis? Zaglądam i nie ma. Czy książkę się świetnie czyta to zależy od autora, a nie od tłumacza, jednak zrobię według porady i sięgnę po lepsze tłumaczenie, z okładką tu uwidocznioną.

      Usuń
    3. Owszem, powinno to zależeć od autora, ale czy w praktyce zawsze tak jest? Wielokrotnie widziałam, jak tłumacz obniża wartość tłumaczonego tekstu, wprowadzając różnorakie błędy, których w oryginale na pewno nie było. Pisząc, że „Karambol” świetnie się czyta, miałam na myśli, że żadne błędy i niezgrabności językowe nie odrywały mnie od czytania. A kiedy mam do czynienia z tekstem nieudolnie napisanym, to niestety zamiast skupiać się na treści, zaczynam śledzić te błędy i zastanawiać się, na czym tłumacz/autor jeszcze się potknie.

      Usuń
  7. Do tej pory czytałam książki Nessera spoza serii, chociaż dwaj jego najbardziej znani bohaterowie pojawiają się w "Stowarzyszeniu Leworęcznych", więc miałam okazję ich odrobinę poznać. A na bliższe spotkania przyjdzie jeszcze czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwaj najbardziej znani bohaterowie pojawiają się w tej samej książce? To musi być ciekawe. :) „Stowarzyszenie leworęcznych” przeczytam na pewno, ale najpierw chcę skończyć serię o Barbarottim.

      Usuń
  8. Nigdy nie czytałam tego autora ani nie słyszałam o tej serii. Chyba czas to zmienić, wydaje mi się, że to książki dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo „Karambol” jest bardzo ciekawą książką. Ja czytałam ją dwa razy – sześć lat temu i w tym roku. Przy drugim czytaniu podobała mi się o wiele bardziej niż przy pierwszym. :)

      Usuń
  9. Już chyba kiedyś o tym pisałam, ale to idealny przykład dobrej książki, która... nie zostawiła zbyt wiele w mojej pamięci. Wiem, że mi się podobała, wciągnęła mnie przy czytaniu, ale mam duże problemy z przypomnieniem sobie fabuły (poza tą ogólną). Nie mam pojęcia, czemu tak z nią mam. Nawet recenzji nie chciało mi się napisać po przeczytaniu :/

    Czytałam wersję z wydawnictwa Czarna Owca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wiele osób tak ma, że zapomina o treści przeczytanych książek. Ja niektóre pamiętam dobrze, inne słabiutko. :)

      Usuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.