06.03.2020

„Zaginiona głowa Damascena Monteira” Antonio Tabucchi


Kiedy redaktor naczelny pewnego wydawanego w Lizbonie brukowca dowiaduje się, że w Porto znaleziono ciało pozbawione głowy, zleca swojemu podwładnemu zbadanie tej sprawy i napisanie artykułu utrzymanego w dramatycznym tonie. Młodziutki, nieśmiały Firmino niezbyt interesuje się trupem, wolałby spędzać czas z narzeczoną lub w bibliotece, ale jako początkujący korespondent niewiele ma do powiedzenia. Jedzie więc na miejsce zbrodni i zaczyna prowadzić amatorskie, nietypowe śledztwo. Nietypowe, bo nie musi w żaden sposób się wysilać, szukać świadków ani nakłaniać ich do mówienia. Ciągle ktoś podrzuca mu tropy, podpowiada, dokąd pójść i co napisać w artykule. Dzięki pomocy tych dobrych duszków udaje mu się poznać gorzką prawdę i opublikować wstrząsające materiały. Czy jednak to wystarczy do ukarania mordercy?

Choć „Zaginiona głowa Damascena Monteira” zawiera wątek kryminalny, nie jest on dominujący. Antonio Tabbucchi porusza wiele innych tematów – pisze chociażby o przemocy stosowanej przez pracowników instytucji państwowych i o ich bezkarności, o pracy dziennikarzy, o tym, że aby zyskać wielu czytelników, trzeba donosić im o zbrodniach, o tajemnicach i posługiwać się pełnym patosu stylem. Autor zwraca też uwagę na trudną sytuację Cyganów, którzy dawniej żyli jak arystokraci, a obecnie koczują na obrzeżach miasta w bardzo prymitywnych warunkach, bez dostępu do bieżącej wody, w tekturowych barakach. Nie handlują już końmi, kupują zdezelowane samochody, chodzą w łachmanach, na domiar złego padają ofiarami narastającego rasizmu. 

I wreszcie jest to opowieść o Porto. Tabbucchi dokładnie odmalowuje mijane przez bohatera miejsca, opisuje jego zmieniający się stosunek do tego drugiego pod względem wielkości miasta Portugalii. Początkowo Firmino odbiera je bardzo negatywnie, ale potem sam przyznaje, że kierowały nim wyłącznie uprzedzenia. Zaczyna dostrzegać, że miastu nie brakuje uroku, że mieszkańcy pielęgnują wiele tradycji, które gdzie indziej wymarły. W Porto na przykład handlarki nadal noszą na głowach kosze ze świeżymi rybami, a w Lizbonie takiego widoku nie uświadczysz. 

„Zaginiona głowa Damascena Monteira” okazała się powieścią krótką, ale fascynującą, wciągającą już od pierwszej strony. Główny bohater jest dość bezbarwny, niewiele się o nim można dowiedzieć oprócz tego, że ma narzeczoną i miłuje literaturę z wyższej półki, za to postacie drugoplanowe, takie jak dumny Cygan Manolo i otyły adwokat Loton, urzekają. To właśnie adwokat, potomek znakomitego rodu, za darmo broniący biednych prostytutek i robotników, wypowiada najważniejsze i zarazem najciekawsze kwestie w tej powieści. Przywołuje mnóstwo nazwisk wybitnych pisarzy, filozofów i uczonych, uświadamia Firminowi, jak ważna i odpowiedzialna jest praca dziennikarzy. Gdy prawo jest bezsilne, tylko oni mogą sprawić, że prawda dotrze do ludzi. 

---
Antonio Tabucchi, „Zaginiona głowa Damascena Monteira” („La testa perduta di Damasceno Monteiro”), przeł. Joanna Ugniewska, Czytelnik, 1999

16 komentarzy:

  1. Hm, akurat ten tytuł całkowicie umknął mojej uwadze, w ogóle go nie kojarzę. A widzę, że warto powieść przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, to niegłupia, znakomicie napisana książka. Dla zachęty dodam jeszcze, że w „Zaginionej głowie” są też wątki kulinarne. Jest na przykład ciekawa scena, kiedy korespondent i adwokat idą do restauracji, jedzą i rozmawiają. Kilka fragmentów nadawałoby się do Twojego cyklu Kuchnia w literaturze. :)

      Usuń
    2. I tu mnie masz, Koczowniczko.;))) Jak tylko biblioteki znowu zaczną działać, pójdę po egzemplarz. Zwłaszcza że od dawna chciałam przeczytać cokolwiek tego autora.

      Usuń
    3. Pytanie tylko, kiedy zaczną działać... Ja akurat utknęłam z nieciekawymi książkami i gorzko żałuję, że nie wypożyczyłam jakichś ambitnych, grubych dzieł. :)

      Usuń
  2. Skoro jest tak dobra. Na dodatek krótka, to może uda mi się ją przeczytać w tym półroczu. Zwłaszcza, że recenzja zachęca.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo krótka: zaledwie 220 stron, mały format. Żałowałam nawet, że nie jest dłuższa. Zachęcam do przeczytania, to dobra książka. :)

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że nie słyszałam jak dotąd o autorze. Podoba mi się to, że wątek kryminalny nie jest dominujący, że można znaleźć tutaj też inne tematy. Chciałabym przeczytać tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wcześniej nie słyszałam o autorze, a teraz tak go lubię, że na pewno poszukam kolejnych jego książek. Kilka ich w Polsce wydano. :)

      Usuń
  4. Swego czasu zrobiłem przegląd pozycji wydanych przez Czytelnik w ramach serii "Nike" i w ten sposób poznałem Antonio Tabucchiego. Tyle, że jak dotąd nie sięgnąłem po żadną z jego książek. Ale dzięki Twojej recenzji wiem już, od której powieści warto zacząć znajomość z tym pisarzem ;) Praca w mediach to ogromnie interesująca tematyka i źródło wielu gorzkich przemyśleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przeciwieństwie do na przykład „Utraconej czci Katarzyny Blum”, w tej książce dziennikarze ukazani są jako osoby pożyteczne, upubliczniające przestępstwa czynione przez ludzi, którzy w sądach przedstawiają się jako niewinne baranki i unikają kary więzienia. „Zaginiona głowa” to znakomita powieść, na pewno by Ci się spodobała. Podczas czytania myślałam, że napisał ją Portugalczyk, i nieźle się potem zdziwiłam, kiedy znalazłam informację, że Tabucchi jest Włochem. Myślę, że bardzo kochał Portugalię. :)

      Usuń
  5. Fajmie, że znajdujesz takie perełki , książki przegapione i miepczywiste.Lubię do Ciebie zaglądać i dodawać kolejne ciekawe pozycje do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo perełka bardzo pasuje do tej książki. Ja też bardzo lubię do Ciebie zaglądać. :) Szkoda tylko, że tak rzadko dodajesz teksty...

      Usuń
  6. Ależ nabiłaś mi teraz ćwieka! Myślę od dobrych kilku minut o tym, gdzie czytałam o Cyganach... A samą opisywaną książkę chętnie bym przeczytała, choćby z tego względu, że ufam jakości spod znaku Nike. No i polecasz :)

    EDIT: Tak długo pisałam ten komentarz, aż sobie przypomniałam. "Zabobon"! W tej książce jest opisana historia Cygana, który zabił swoją rodzinę i zwariował. Uff, jaka ulga, kiedy człowiek sobie przypomni, czego nie mógł i wszystko gładko wskoczy na swoje miejsce w głowie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Nike to gwarancja jakości. Chyba tylko raz rozczarowałam się książką wydaną w tej serii. Co do wątków cygańskich, rzadko pojawiają się w powieściach... A przynajmniej ja rzadko na nie natrafiam. :)

      Usuń
  7. Czuję, że mogłabym docenić klimat Porto zamknięty w tej książce, ale nie ukrywam, że teraz skupiam się bardziej na nadrabianiu książek, które mam już na półce, więc ostrożnie dopisuje kolejne tytuły. Z tym na razie się wstrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. :) Ja po przeczytaniu tej książki zapragnęłam zobaczyć Porto na własne oczy. Tabucchi tak ciekawie o nim pisze...

      Usuń