06.10.2020

„Dziś rano, dziś wieczór, tak prędko” James Baldwin


„Dziś rano, dziś wieczór, tak prędko” to podobno najwybitniejsze  opowiadanie Jamesa Baldwina. Narrator jest popularnym śpiewakiem i aktorem. Pochodzi z amerykańskiego Południa, ale od kilkunastu lat mieszka w Paryżu. Kocha to miasto, wie, że dzięki niemu wyzbył się kompleksów związanych ze swoją czarną skórą, a także został mężem Szwedki. W Ameryce nie byłoby to możliwe – nie znalazłby odwagi, by oświadczyć się białej kobiecie, ona zaś uważałaby go za gorszego i nigdy nie pokochała. Mieszkańcy Ameryki przesiąknięci są uprzedzeniami, podczas gdy w Paryżu panuje zupełnie inna atmosfera. Tutaj nikogo nie dziwi małżeństwo przedstawicieli różnych ras, a Pawełek, ciemnoskóry syn bohatera, rośnie sobie spokojnie, nigdy nie słysząc wyzwisk.

Ta sielanka może się skończyć, bo następnego dnia rodzina wyjeżdża do Stanów. Podczas gdy żona i syn są podekscytowani i szczęśliwi, narrator nie umie wykrzesać z siebie pozytywnych emocji, przepełniają go złe przeczucia i wspomnienia. Dla niego będzie to podróż nie ku przygodzie i wzruszeniom, lecz ku niebezpieczeństwu. W ostatnich latach (akcja toczy się na początku lat sześćdziesiątych) raz tylko odwiedził Amerykę, z okazji pogrzebu mamy, i podczas tej wizyty uświadomił sobie, że już nie mógłby tam mieszkać, nie umiałby przybrać wobec białych służalczej postawy, jakiej oczekiwali, i „utrzymywać ich w przekonaniu, że są błogosławieństwem Niebios”[1].  Po konfrontacji z  nimi odniósł wrażenie, że wyrwał się wściekłemu psu.

Opowiadanie jest gęste, pełne gniewu i niezgody na rasizm. Baldwin analizuje stosunki pomiędzy białymi a czarnymi Amerykanami, wysnuwając bardzo pesymistyczne wnioski. Czytelnikowi udzielają się emocje narratora, jego gorycz, strach, niechęć do pokazania synkowi miejsca swego urodzenia. „Dlaczego ma jechać  taki szmat drogi tylko po to, by mu wymyślano od czarnuchów?”[2] – myśli piosenkarz, podejrzewając, że ich relacje się skomplikują, że chłopczyk straci wiarę w jego wszechmoc, że dziecinna ufność zmieni się w taką samą mieszaninę litości i pogardy, jaką on czuł kiedyś do swojego taty. Bo choć tata kochał rodzinę, to jednak nie umiał uchronić jej przed poniżeniami. Najprościej byłoby zrezygnować  z podróży – ale nie wolno chować głowy w piasek, Pawełek musi poznać kraj swojego ojca.

---
[1] James Baldwin, „Dziś rano, dziś wieczór, tak prędko” („This Morning, This Evening, So Soon”), przeł.  Wacława Komarnicka, PIW, 1965, s. 50.
[2] Tamże, s. 42.

16 komentarzy:

  1. Brzmi interesująco. Tytuł jakbym znała, ale w domu nie mam. Data wydania sugeruje, że i w bibliotekach może już nie być. Takie czasy, kult nowości :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opowiadanie znajduje się też w książce „Na spotkanie człowieka”. :) Tak, takie mamy niedobre czasy. Bardzo tego żałuję, bo ja lubię stare książki. W mojej bibliotece tych starszych ze świecą trzeba szukać. Niestety...

      Usuń
  2. Lubię pióro Baldwina, chociaż trochę zaniedbałem tego pisarza - jak na razie czytałem tylko jedną powieść ("Inny kraj") i jeden zbiór opowiadań ("Na spotkanie człowieka"). Obie pozycje b. mi się podobały i cały czas planuję powrót do Baldwina. Na uwadze mam szczególnie powieść "Mój Giovanni", ale "Dziś rano, dziś wieczór, tak prędko" też wydaje się ciekawą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Mojego Giovanniego” kiedyś czytałam i bardzo polecam. :) Ta powieść była moim pierwszym spotkaniem z Baldwinem. W opowiadaniu „Dziś rano...” Baldwin jest bardziej gniewny i rozgoryczony niż w tamtej powieści.

      Usuń
  3. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, ale myślę, że mogłoby to być coś dla mnie, więc zapisuję sobie tytuł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto przeczytać. :) A czyta się szybko, bo to mała książeczka.

      Usuń
  4. Nie znam takiego autora a widzę, że wart jest poznania. Moja biblioteka jeszcz nie pozbywała się starych książek. A byłabym chętna na kilka egzemplarzy, ale panie nie widziały możliwości wymiany na wspólczesne książki. Ale na allegro można nabyć takie z pieczątkami. To są pewno książki, które biblioteki oddawały na makulatorę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Baldwin warty jest poznania. Polecam i to opowiadanie, i „Mojego Giovanniego”, którego kiedyś czytałam. :) A co do bibliotek, powinny w nich być być książki zarówno nowe, jak i stare, lecz panuje przekonanie, że starszych nikt nie czyta i że nowości są lepsze. A te nowości niestety dobierane są pod gust bardzo niewybrednego czytelnika.

      Usuń
  5. Wątek rasizmu, zwłaszcza w Ameryce, bardzo mnie ciekawi. Myślę, że to temat rzeka. Ciekawa jestem jak udało się ująć i zobrazować problem Baldwinowi. Autor na razie jest mi znany jedynie z nazwiska, ale może się doczeka kiedyś mojego zmiłowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rasizm jest głównym tematem tego opowiadania, oprócz tego Baldwin pisze o uczuciach między ojcem i synem, o zachowaniu Amerykanek przyjeżdżających posmakować paryskiej atmosfery, o życiu paryskiego światka artystycznego. :)

      Usuń
  6. Tytuł genialny, a i seria była interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej serii czytałam kiedyś „Łucję z Pokucic” Dąbrowskiej. I to chyba wszystko. :)

      Usuń
  7. Lubię takie mocne opowiadania. Mam nadzieję, że kiedyś trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, to opowiadanie robi wrażenie. :) Autor ma dużo do powiedzenia na temat rasizmu.

      Usuń
  8. Ostatnio oglądałam kilka filmów z mocnym motywem rasizmu i aż we mnie bulgotało.

    Czy opowiadanie kończy się dotarciem na miejsce, czy chodzi o same obawy bohatera?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcja kończy się w przeddzień wyjazdu, więc nie wiadomo, czy złe przeczucia bohatera okazały się trafne. :)
      A jeszcze dodam, że James Baldwin miał nie tylko czarną skórę, ale też był homoseksualistą. Można sobie wyobrazić, z jaką nietolerancją traktowano go w Ameryce.

      Usuń