03.02.2020

„Nawiedzony dom” John Boyne


Jest rok tysiąc osiemset sześćdziesiąty siódmy. Eliza Craine, bohaterka „Nawiedzonego domu” Johna Boyne'a, wcześnie osierocona przez matkę, traci teraz ojca i tym samym zostaje zupełnie sama na świecie. Czując potrzebę zmiany środowiska, wyjeżdża z Londynu do hrabstwa Nolfolk, by objąć posadę nauczycielki. Domostwo, do którego przybywa, jest zdewastowane i mroczne, ma aż kilkanaście sypialni i świeci pustkami. Trudno znaleźć w nim dorosłą osobę. Nie wiadomo, gdzie podziewa się właściciel posiadłości, kto zamieścił ogłoszenie w gazecie, dlaczego dwunastoletnia Isabella i ośmioletni Eustace chodzą bez opieki. Na domiar złego grasuje tam duch. Duch nienawidzący guwernantek.

Główna bohaterka nie należy do piękności. Z rezygnacją myśli o swojej brzydkiej twarzy i niekształtnej figurze. Przewiduje, że zostanie starą panną i choć uwielbia dzieci, nie doczeka się własnych. Małych uczniów traktuje z wielką troską. Uroczy Eustace szybko przypada jej do serca, ale do wyniosłej, ukrywającej coś Isabelli długo nie może się przekonać. Lubi czytać książki, zdobywać wiedzę. Ma zadatki na aktywną emancypantkę. Do pasji doprowadzają ją lekceważące wypowiedzi o kobietach, podziwia pannę Sharpton, która ukończyła Sorbonę i która ma odwagę samotnie wchodzić do szynków i przesiadywać w nich, pijąc wino i nic sobie nie robiąc z krytyki. 

Boyne często nawiązuje do innych pisarzy – do Jane Austen, Charlesa Dickensa, a przede wszystkim do Henry'ego Jamesa i jego „Obrotu śruby”. W obu książkach młodziutka guwernantka opiekuje się dwojgiem bogatych, zaniedbanych dzieci, które mają kontakt z duchami. Ale w przeciwieństwie do bezimiennej dziewczyny z „Obrotu śruby” Eliza jest nieskłonna do popadania w obłęd, śmiała w stosunku do mężczyzn, przedsiębiorcza, dociekliwa. Atakuje pytaniami księdza i prawnika, szuka kontaktu z osobami, które mogłyby nakierować ją na rozwiązanie zagadki. James zostawia czytelnika z mnóstwem pytań i niepokojem, Boyne postępuje odwrotnie – wyjaśnia wszystkie tajemnice, obszernie (i całkiem przekonująco) opowiada, kim był kiedyś poltergeist, co go złamało, dlaczego straszy. Bo on nie straszy ot tak sobie, przy wybieraniu ofiar kieruje się swoistą logiką.

Autor porusza temat duchów, ale też samotności, szaleństwa, oszpecenia fizycznego, psychozy poporodowej, pedofilii i jej destrukcyjnego wpływu na psychikę dzieci. Akcja toczy się szybko, rezolutna Eliza wzbudza sympatię, a opowiadana historia niepokój (nie przerażenie, lecz właśnie niepokój). I choć trudno pozbyć się wrażenia, że bohaterowie niekiedy mówią i myślą jak ludzie z dwudziestego pierwszego wieku, powieść dostarcza dużo przyjemności i wciąga już od pierwszej strony, ba, od pierwszego zdania, które brzmi „Winą za śmierć mojego ojca obarczam Charlesa Dickensa”*. 

---
* John Boyne, „Nawiedzony dom” („This House Is Haunted”), przeł. Dorota Lachowicz, Stara Szkoła, 2019, s. 5

Nawiedzony dom, początek książki


2 komentarze:

  1. Ha, faktycznie sam początek jest bardzo oryginalny. Sama powieść też wydaje się ciekawa - od czasu do czasu lubię sięgnąć po tego typu książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy przeczytałam pierwsze zdanie, poczułam, że muszę dowiedzieć się, co takiego Dickens zrobił biednemu tacie narratorki. I nim się spostrzegłam, przeczytałam całą powieść. :)

      Usuń