Nie przepadam za utworami wydanymi ze współfinansowaniem, gdyż najczęściej są to gnioty odrzucone przez tradycyjne wydawnictwa. Kiedyś odprawiony z kwitkiem autor musiał pożegnać się z marzeniami o karierze literackiej, teraz zgłasza się do Psychoskoka, Novae Res lub innej firmy wydawniczej, płaci kilka tysięcy złotych i wkrótce otrzymuje swoje dzieło w formie książkowej. Może czuć się jak prawdziwy pisarz! Czytelnikom zazwyczaj próbuje wmówić, że vanity press to dobre rozwiązanie, bo w naszych czasach tylko krewni i znajomi królika mogą wydawać bez współfinansowania. Ale kto by wierzył takim autorom! Ja na pewno nie. Sięgając po ich dzieła, nie spodziewam się literackiej uczty. Nie dziwię się i nie narzekam, kiedy widzę mnóstwo błędów, fatalną polszczyznę, bezsensowną akcję.
