14.08.2022

„Ludzie z Innhaug. Oline” Anne Karin Elstad

„Ludzie z Innhaug. Oline” to pierwsza część sagi napisanej przez Anne Karin Elstad i opowiadającej o kobietach mieszkających we dworze Innhaug. Dwór ten jest bardzo zadbany i nic w tym dziwnego, bo gospodarze – Ole i jego żona Gjertrud – nigdy w ciągu dnia nie odpoczywają, a ponadto wpajają domownikom przekonanie, że dorosłemu człowiekowi wstyd jest siedzieć z założonymi rękami. Uczą też wszystkich, że trzeba wierzyć w Boga i okazywać sobie życzliwość. I choć akurat panuje wojna (akcja rozgrywa się w latach 1809-1812), choć Norwegowie muszą oddawać sporo żywności dla wojska, w tym dworze nikt nie głoduje. Gospodarze, ich syn Bård z żoną Karen i malutkim dzieckiem, dziewiętnastoletnia Oline oraz niepełnosprawna Magret mogliby spać spokojnie, gdyby nie trapiły ich inne problemy, niezwiązane z sytuacją materialną. Te problemy to choroba, żałoba, rozstanie, trudna miłość, odrzucenie, pogarda, a także...  nieudane życie seksualne.  

31.07.2022

„Zaciśnięte pięści Judasza Iskarioty” Per Gunnar Evander

Nawet ktoś, kto wierzy we wszystko, co zapisano w Ewangeliach, nie może uważać się za znawcę życia Jezusa i apostołów, gdyż w księgach sporządzonych przez Mateusza, Marka, Łukasza czy Jana występują białe plamy. Te niejasności i przemilczane sprawy od wieków fascynują pisarzy, którzy często wykorzystują swoją ponadprzeciętną wyobraźnię, empatię, a także umiejętność malowania słowami, by stworzyć spójną wizję tamtych wydarzeń i przekazać ją innym. Do takich autorów należy Per Gunnar Evander, bardzo zainteresowany postacią kojarzącą się z niesamowitą podłością oraz zdradą, czyli Judaszem. To właśnie ten najbardziej kontrowersyjny z apostołów jest głównym bohaterem krótkiej powieści zatytułowanej „Zaciśnięte pięści Judasza Iskarioty”. To z jego punktu widzenia zostają ukazane wydarzenia poprzedzające śmierć Jezusa, poznajemy jego (i tylko jego) myśli i emocje – i jeśli uwierzymy szwedzkiemu pisarzowi, w trakcie czytania będziemy coraz bardziej zmieszani, a może nawet zawstydzeni. Bo może Judasz nie powinien wzbudzać aż takiej odrazy, jaką wzbudza? Może jego zdrada wynikała z innych powodów, niż myślimy?...

20.07.2022

„Przetańczyć noc świętojańską” Hannu Salama

Akcja głośnej powieści Hannu Salamy „Przetańczyć noc świętojańską”, uznanej w latach sześćdziesiątych za skandaliczną, rozpoczyna się pewnego czerwcowego wieczoru, kiedy to wszyscy szykują się do zabawy z okazji Juhannusa – Święta Flagi Fińskiej, a zarazem nocy świętojańskiej. Kto żyw, spieszy na hulankę do okolicznego domu kultury. Zarówno gości z miasta, jak i gospodarzy oraz parobków rozpiera żądza, której nie starają się stłumić. Kobiety pozwalają ciągnąć się w krzaki – i w sumie autor częściej opisuje wizyty w tych krzakach, bójki i wymiotowanie niż tytułowe tańce. Jeszcze zanim zaczyna się zabawa, w wyniku nieuwagi przy rozpalaniu ogniska wybucha pożar – a to dopiero preludium do nieszczęścia, do którego dojdzie rano.

10.07.2022

„Kroniki ewakuacji” Margarita Wodecka

Druga przeczytana przeze mnie ukraińska powieść, czyli „Kroniki ewakuacji” Margarity Wodeckiej, okazała się o wiele mniej ciekawa niż „Córeczka” Tamary Dudy, bo ani bohaterowie nie fascynują, ani wydarzenia nie są opisane dogłębnie, ani styl autorki nie zachwyca. Ci bohaterowie to Margosza – narratorka książki – oraz jej rodzina i przyjaciele. Wszyscy są dobrze sytuowani, zaradni, ich problem nie polega na tym, skąd wziąć pieniądze, tylko jak ich nie stracić, skoro z domów mogą zostać skradzione, a banki też nie budzą zaufania. Dopóki krewni Margoszy mieszkali w ZSRR, nie mieli właściwie powodów do narzekań, i dopiero kiedy ich miasto stało się częścią nowo powstałej Ukrainy, poczuli niepokój. A gdy „w związku ze zbrojnym konfliktem na wschodzie państwa”[1] zaczęło im grozić powołanie do udziału w ATO, zrozumieli, że najwyższa pora opuścić tonący okręt. Ktoś przeniósł się do Turcji. Ktoś do Izraela. Ktoś przyjął obywatelstwo rosyjskie. Narratorka uważa, że każdy mądry mieszkaniec Ukrainy siedzi na walizkach i wcześniej czy później stamtąd ucieknie. „Ze swoją mentalnością, aspiracjami i poczuciem godności osobistej za bardzo odbiegamy od panujących tam wyobrażeń o idealnym obywatelu”[2] – podsumowuje.

27.06.2022

„Małż” Marta Dzido

Magda, narratorka „Małża” Marty Dzido, ma dwadzieścia kilka lat i zna trzy języki. Tylko czy to wystarczy do znalezienia pracy? W normalnych czasach na pewno by wystarczyło, jednak akcja powieści dzieje się na początku dwudziestego pierwszego wieku, kiedy to kwitło bezrobocie i zdobycie sensownego zajęcia graniczyło z cudem. W ogłoszeniach proponowano przeważnie prace albo zupełnie nieopłacalne, albo upokarzające, a i o takie ludzie się bili, i takie łatwo było stracić. Magda przegląda oferty, stoi w długich kolejkach, by usłyszeć niezobowiązujące „oddzwonimy”, a w międzyczasie rozmyśla nad sensem kontynuowania związku z Mateuszem i coraz wyraźniej uświadamia sobie, że brakuje jej tego, co w życiu najważniejsze – umiejętności dostosowywania się do otoczenia, przymykania oczu na wszechobecną bylejakość. Tak więc w znalezieniu i utrzymaniu dobrej pracy przeszkadzają jej nie tylko tragiczne warunki panujące we wczesnokapitalistycznej Polsce, ale też cechy charakteru. 

9.06.2022

„Dół” Pyun Hye-young


Czterdziestosiedmioletni Oghi, bohater „Dołu” Pyun Hye-young, miał wypadek. Jego żonie, która też znajdowała się w samochodzie, nie udało się przeżyć, on zaś został mocno okaleczony, nie może się poruszać ani mówić. Trzeba wielu godzin rehabilitacji, by odzyskał choć część dawnej sprawności, a do całkowitego powrotu do zdrowia nie dojdzie nigdy. Ponieważ dzieci się nie doczekał, rodzice zaś zmarli już dawno temu, jego jedyną rodziną jest teraz teściowa. Do tej pory relacje pomiędzy nimi przebiegały uprzejmie, ale chłodno. Starsza pani nie wnikała w szczegóły małżeństwa córki, sprawiała wrażenie rozsądnej i kulturalnej. Rzadko się odzywała, najprawdopodobniej dlatego, że pochodziła z Japonii i wśród Koreańczyków nie czuła się pewnie. Teraz to od niej będzie zależało, czy zapłaci za rehabilitację zięcia, zatrudni odpowiednią pielęgniarkę i umożliwi mu kontakt ze znajomymi. To ona będzie rządziła jego pieniędzmi, domem, a także ciałem. Wygląda na to, że z chęcią podejmie się tych trudnych zadań. Często przychodzi do szpitala, wszyscy ją podziwiają, chwalą – dlaczego więc Oghi czuje się coraz bardziej przerażony? 

4.06.2022

„Drugie małżeństwo” Dagmar Edqvist

Herbert Roest, główny bohater „Drugiego małżeństwa” Dagmar Edqvist, pracuje w liceum w Mariesand jako nauczyciel biologii i wychowania seksualnego. Jest mężem Elin oraz ojcem dwóch dziewczynek, Bodil i Agnety. Żona, która w okresie narzeczeńskim sprawiała wrażenie miłej i zgodnej, okazała się snobką i materialistką niezadowoloną z jego niskich zarobków. Jej zdaniem Herbert powinien poświęcać wieczory na dodatkową pracę, a nie tracić czas na poprawianie uczniowskich zeszytów, muzykowanie i czytanie fachowych pism. Sama nic nie robi, by poprawić sytuację finansową – nie pracuje, zatrudnia służącą, wydaje sporo pieniędzy na stroje dla córek i inne rzeczy mające świadczyć o przynależności rodziny do klasy średniej.  

Pomimo wielu zgrzytów małżeństwo jakoś się ciągnie – aż do afery ze szkolną wycieczką. Co się stało  na owej wycieczce? Otóż Herbert, zamiast bezustannie pilnować uczniów, pozwala sobie na chwilę nieuwagi. W tym czasie jeden z chłopców i jego rówieśniczka wchodzą do stodoły. „Przestępstwo” trwa zaledwie kilka minut, raczej niemożliwe jest, by między młodymi do czegokolwiek doszło, wybucha jednak straszliwy skandal. Licealista zostaje ukarany, dziewczyna również, a część niesławy spada na Herberta. Miejscowi stróże moralności oskarżają go nie tylko o niedopilnowanie młodzieży, ale też deprawowanie. I tych plotek, tego potępienia, tego wstydu Elin już znieść nie może. Zapada decyzja o rozwodzie. 

28.05.2022

„Ugotować niedźwiedzia” Mikael Niemi

Człowiek może, przynajmniej teoretycznie, bronić się przed zarzutami o morderstwo: przedstawić alibi, wytknąć oskarżającym błędy w rozumowaniu. Ale jak ma to zrobić zwierzę? A taką właśnie sytuację – wydanie wyroku śmierci na niewinnego niedźwiedzia – opisał Mikael Niemi w swojej najnowszej powieści. Jej akcja rozgrywa się w roku 1852 w północnej Szwecji. Głównymi bohaterami są proboszcz Læstadius, wzorowany na autentycznej postaci twórcy ruchu religijnego, oraz jego wychowanek, a zarazem asystent o imieniu Jussi. Pierwszy z mężczyzn ma bardzo silną osobowość, lubi przemawiać, wzywać do abstynencji i nie boi się narażać miejscowym władzom, ba, czerpie nawet swoistą przyjemność z wytykania im głupoty. Ma wielu wrogów, szczególnie wśród sprzedawców alkoholu, lecz też wielu wielbicieli. Jussi jest zupełnie inny – zamknięty w sobie, cichy, nieśmiały, a poza rodziną pastora nie lubi go nikt. Obaj bohaterowie spędzają dni na czytaniu, odwiedzaniu parafian, szukaniu w lasach i na torfowiskach rzadkich roślin, bo pasją Læstadiusa jest nie tylko nauczanie religii, ale też botanika.

16.05.2022

„Córeczka” Tamara Duda

„Córeczka” Tamary Dudy jest powieścią bardzo aktualną, bo opowiadającą o początkach wojny w Donbasie. Główna bohaterka to młoda Ukrainka, od siedemnastego roku życia mieszkająca w Doniecku. Przy pierwszym kontakcie owo miasto nie wywiera na niej dobrego wrażenia, kiedy jednak dochodzi do zamieszek, kocha je już na tyle mocno, że nie chce słyszeć o wyprowadzce. Wegetuje więc w zrujnowanej chruszczowce bez wody, prądu i gazu, w towarzystwie „emerytów pogrążonych w głębokim otępieniu podsycanym przez telewizor”[1] i siedmiu kotów porzuconych przez uciekających sąsiadów. W przeciwieństwie do tych mieszkańców miasta, którzy „nastania Rosji oczekiwali jak manny z nieba”[2], ona pragnie, by wszystko zostało po staremu. I aby nie wpaść w rozpacz, aby nie spędzać dni bezczynnie, zaczyna pomagać żołnierzom.

7.05.2022

„Po drugiej stronie książki” Andrzej Pilipiuk, Jacek Skrzypacz

Kolejna autobiograficzna książka Andrzeja Pilipiuka, tym razem mająca formę wywiadu rzeki, okazała się o wiele ciekawsza i spokojniejsza od „Raportu z Północy”. W tamtej Wielki Grafoman twierdził, że Inkwizycja powinna likwidować więcej innowierców, a Anders Breivik „polować na każdego śniadolicego, który odłączy się od stada. Zabijać lub okaleczać”[1]. W „Po drugiej stronie książki” takich przesiąkniętych nienawiścią opinii już nie ma. Pilipiuk mniej się użala, mniej mówi o swoich poglądach, a więcej o pisaniu – i to wychodzi książce na dobre. Z twórczością tego autora jest tak, że im mniej poglądów i diagnoz rzeczywistości zawiera, tym lepiej się  ją czyta. 

Pytania zadaje Jacek Skrzypacz, który z jednej strony zna życiorys i treść licznych dzieł Pilipiuka, nie wysuwa się na pierwszy plan i nie opowiada, co sam sądzi na dany temat, z drugiej – nie umie zadawać kontrowersyjnych pytań i docisnąć rozmówcy do ściany. Kiedy na przykład Pilipiuk krytykuje podejście Szwedów do pandemii, przydałoby się uświadomić mu, że i Polacy nie zachowywali się idealnie. Kiedy narzeka, że w Szwecji są „pastorzy geje nieukrywający już swojego homoseksualizmu”[2], trzeba by zapytać, dlaczego w takim razie nie krytykuje polskich księży dopuszczających się przemocy seksualnej wobec dzieci. Czyżby mu to nie przeszkadzało, a może naiwnie nie dostrzega patologii w polskim Kościele? Takich niewygodnych pytań ani uświadamiania Pilipiukowi, że niekiedy sam sobie przeczy, w tej książce nie zauważyłam.

Zauważyłam natomiast, że Skrzypacz często pyta o to samo, co było napisane w „Raporcie z Północy”, prowokując Pilipiuka do dublowania treści z tamtej książki. W efekcie osoba, która sięgnie po obie te pozycje, kilkakrotnie odniesie przykre uczucie, że czyta dwa razy to samo. Pilipiuk znowu nazywa Szwecję ruiną moralną, znowu opowiada o swoim dzieciństwie, problemach w szkole i rozwoju kariery literackiej, przy tym nie zawsze ma chęć, by ująć swoje wspomnienia inaczej, niż zrobił to w „Raporcie”. Podam tu dwa przykłady: