Z portalu X nie korzystają ludzie zadowoleni z pracy i życia rodzinnego, tylko samotni, zabiegani, a także szukający przygód erotycznych. Nanako czuje się oburzona i zniesmaczona, gdy jej pierwsi rozmówcy wyraźnie zaznaczają, że zrezygnują ze spotkań, jeśli w grę nie będzie wchodził seks. Przyznam, że nie rozumiem tego jej oburzenia – w opisie podała się przecież za seksowną pracownicę księgarni, poza tym dodała taki komentarz: „Wpisałam zagadkę nawiązującą do seksu: Co to jest: im większe H, tym twardsze? Chcę się spotkać z osobą, która zna odpowiedź” (s. 37). Jeśli się wypisuje takie rzeczy, to przecież logiczne, że na spotkanie przyjdą poszukiwacze romansów, a nie miłośnicy literatury.
„Opowieść księgarki z Tokio” stała się w Japonii bestsellerem. Cóż, najwidoczniej Japończycy lubią płytkie historyjki z księgarniami (albo kotami) w tytule. Mnie dzieło Hanady nie przypadło do gustu, bo jest powierzchowne, nijakie, bardziej przypomina bezsensowną paplaninę i zlepek króciutkich wpisów z bloga niż dobrą literaturę. Żaden temat nie został rozwinięty, o wszystkim autorka pisze w dwóch, trzech zdaniach. Na początku na przykład wyznaje, że po rozstaniu z mężem spała w noclegowni, superłaźniach albo w hotelach kapsułowych. Byłoby ciekawie, gdyby podała jakieś szczegóły, lecz ona natychmiast przeskakuje na inny temat, nie zaspokajając ciekawości co bardziej dociekliwego czytelnika. Są w książce i lepsze fragmenty, na przykład opis księgarni w Kioto, lecz giną pod natłokiem tych niewiele niewartych.
Książka Hanady jest dowodem na to, że miłość do czytania nie zawsze idzie w parze z głębokim życiem wewnętrznym, nie zawsze wzbogaca słownictwo. Autorka posługuje się banalnym językiem, tworzy prościutkie zdania, nie umie pogłębić tekstu, nadać mu żadnej indywidualności. Szkoda, że nie zdradza, ile czasu poświęca na czytanie i w jakich okolicznościach poznała polecane przez siebie lektury. A wymienia ich całkiem sporo, lecz są to głównie tytuły japońskie, nieprzetłumaczone na polski. Z tych niejapońskich i przetłumaczonych jedną nawet czytałam i bardzo lubię – jest to „Witaj, smutku” Françoise Sagan.
—
Nanako Hanada, „Opowieść księgarki z Tokio”, przeł. Barbara Słomka, Grupa Wydawnicza Relacja, 2024

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz