19.10.2019

„Taniec zegara” Anne Tyler


Willa Draker, główna bohaterka „Tańca zegara” Anny Tyler, jako dziecko marzyła o wielkiej, zżytej rodzinie. W wieku sześćdziesięciu lat nadal ma takie marzenia, tyle że nie wierzy już w ich realizację. Jej mąż to człowiek nietowarzyski, zajęty sobą, rozkapryszony. Synowie, choć ofiarowała im mnóstwo czasu i miłości, wyrośli na oschłych, egoistycznych mężczyzn i nie za bardzo chcą matkę widywać. Siostra też unika spotkań. Willa usiłuje utrzymać choć minimalny kontakt z nimi, ale coraz wyraźniej widzi, że czeka ją pusta, przygnębiająca starość. Starość bez ciepła, bez poczucia, że się jest komuś potrzebną, bez zjazdów rodzinnych i – co najboleśniejsze – bez wnuków. 

Czym sobie bohaterka na taki los zasłużyła? Niczym. Zawsze starała się nie ranić innych, nie kłopotać swoją osobą i nie powtórzyć błędów matki, która często robiła awantury, uciekała na wiele godzin z domu, a nawet biła córki. Ojciec był łagodny, ale niestety nie reagował na ekscesy żony. Od czasów dzieciństwa „nic tak nie przerażało Willi jak rozzłoszczona kobieta”[1]. Ale choć zachowywała się odwrotnie niż matka i z zapałem usługiwała bliskim, i tak nie otrzymała nagrody za swoją dobroć. 

„Wybacz mi mój sen, Franciszku” Zofia Kwiecińska


W opowiadaniach zawartych w tomiku „Wybacz mi mój sen, Franciszku” Zofia Kwiecińska, autorka potrafiąca sprawnie pisać i mająca coś ciekawego do powiedzenia, porusza takie tematy jak starość, lęk przed bolesną śmiercią, zemsta rodowa, manipulacje w relacjach pomiędzy kobietą a mężczyzną, nieuczciwość wśród naukowców. Mnóstwo w tych miniaturach trafnych obserwacji, a także ciekawostek obyczajowych z wczesnego PRL-u. Ze zdumieniem przeczytałam na przykład, że dozorca bloku, w którym mieszka bohaterka tytułowego opowiadania, łapie i morduje koty, po czym sprzedaje ich skórki. I nikt tego nie potępia!

8.10.2019

„Leśne jezioro” Tim O'Brien


„Leśne jezioro” Tima O'Briena to poruszająca, liryczna powieść o wpływie wojny wietnamskiej na psychikę amerykańskiego żołnierza i o niewyjaśnionym zaginięciu kobiety. Mężczyzna ten, John, po powrocie do kraju poślubił ukochaną Kathy i postanowił zrobić karierę polityczną. Na początku szło mu nieźle, jednak kiedy wziął udział w wyborach do senatu, dziennikarze zaczęli intensywnie grzebać w jego przeszłości i odkryli, że zabijał wietnamskich cywilów. Straciwszy poparcie wyborców, czuje się zdruzgotany. Okryty niesławą, ucieka wraz z żoną do leśnej głuszy w stanie Minneasota, licząc na to, że znajdzie uspokojenie. „Potrzebowali samotności. Potrzebowali powtarzalności, dusznej, hipnotycznej monotonii lasów i wody. Przede wszystkim jednak chcieli być razem”[1].

22.09.2019

„Tego lata, w Zawrociu” Hanna Kowalewska




Dwudziestoparoletnia Matylda nieoczekiwanie dowiaduje się, że od nieżyjącej już babki, która nie utrzymywała kontaktów ani z nią, ani z jej matką Krystyną, dostała piękny dworek o nazwie Zawrocie. Inni krewni, czyli ciotka Irena ze swoimi dziećmi Emilką i Pawłem, czują się urażeni, bo dlaczego to nie oni odziedziczyli spadek? Dlaczego uzdolniony muzycznie Paweł nie otrzymał przynajmniej fortepianu? Odwiedzali przecież niemiłą staruszkę, zabiegali o jej względy. Gubiąc się w domysłach, Matylda obejmuje swoją nową posiadłość. „Mój dom! Mój park i sad! Moja ziemia! Mój staw! Mój brzozowy lasek! Moje wszystkie przedmioty i sprzęty, które gromadziłaś latami!”[1] – cieszy się. Dla niej, mieszkającej do tej pory w kawalerce w mieście, takie bogactwo wydaje się cudem nad cudami.

19.09.2019

„Ale z naszymi umarłymi” Jacek Dehnel




Zapewne nie tylko ja poczułam się zaskoczona tematyką „Ale z naszymi umarłymi”, bo kto mógłby przypuszczać, że Jacek Dehnel napisze apokaliptyczną powieść o trupach wyłażących z grobów i o reakcjach Polaków na to zjawisko? Podtrzymując jelita wypadające z brzuchów i oczy zwisające z oczodołów, trupy te opuszczają cmentarze i atakują obcokrajowców. Większość naszych rodaków czuje dumę, że „oprócz Chopina, Kopernika i pierogów wreszcie jakiś nowy, rdzennie piastowski cud mamy, od filmowców tak czekany, od popkultur ogłoszony, od narodów upragniony”[1], i kibicuje agresywnym zombiakom. A ci, którzy zachowali rozsądek i umieją zauważyć zagrożenie, zostają zakrzyczani przez nacjonalistów i nie za bardzo wiedzą, co robić. Próbują ignorować rzeczywistość, chowają się w szafach, czekają nie wiadomo na co.

6.09.2019

„Wiara” Anna Kańtoch





Marczewski, proboszcz dużej letniskowej wsi o nazwie Rokitnica, któregoś upalnego dnia znajduje zwłoki dziewczyny. Ofiara jest nietutejsza i dość dziwnie ubrana: pomimo upału ma na sobie rajstopy i kryte buty. Do pomocy miejscowym milicjantom, czyli marzącemu już o emeryturze sierżantowi Waśkowiakowi, jąkającemu się kapralowi i brzydkiej, ale rezolutnej szeregowej Hance, zostaje przysłany kapitan Witczak, lecz i on ma problemy z rozwiązaniem zagadki. Wkrótce dochodzi do kolejnego morderstwa. We wsi przebywa wiele osób, oprócz stałych mieszkańców są tu dzieci z kolonii, letnicy, robotnicy zatrudnieni przy budowie elektrowni, hipisi protestujący przeciwko tej budowie, dziennikarze. Nie jest łatwo odkryć, kto spośród nich zaczął zabijać. A może to nikt z nich, może to ktoś będący tu tylko przejazdem? 

28.08.2019

„Czekaj, mrugaj” Gunnhild Øyehaug, czyli przereklamowane nudziarstwo


„Czekaj, mrugaj” Gunnhild Øyehaug, tak chwalone przez recenzentów, znudziło mnie, wręcz nie mogłam się doczekać, kiedy dobrnę do ostatniej strony tego literackiego żartu i wezmę za coś konkretnego, ciekawego.

W książce występuje wielu bohaterów. Raczej wszyscy są niedopasowani, nieszczęśliwi i tęsknią za miłością. Niektórzy byli parą, inni zetknęli się przelotnie. Linnea i Trine oglądały kiedyś tę samą wystawę i to wszystko, co je łączy, bo nawet ze sobą nie porozmawiały. Elida jest dziewczyną Magnusa, byłego chłopaka Sigrid, a potem zostaje wielką miłością Viggiego. Kåre wciąż wspomina poprzednią ukochaną, Wandę, ale kiedy poznaje Sigrid, próbuje stworzyć z nią związek. Z kolei Sigrid początkowo czuje się zafascynowana Kårem, jednak z czasem zaczyna zauważać, że ten nie stara się jej zrozumieć. Ståte, który dostarcza Kåremu narkotyki, jest zarazem jedynym przyjacielem Viggiego. Galerię bohaterów uzupełniają piękna reżyserka Linnea i zakochany w niej Robert.

Spośród tych postaci najwięcej miejsca autorka poświęca Sigrid. To osóbka niepewna siebie, uważająca się za nieładną, oddzieloną murem od świata, nieśmiała, bezbarwna, pospolita, z gatunku tych, które do nowo poznanego mężczyzny potrafią powiedzieć, że pragną mieć z nim dziecko, i nie rozumieją, że taka deklaracja działa odstraszająco. Jej strategia na życie to „Czekać. Mrugać. Przetrwać”[1], czyli trwać biernie, ale od czasu do czasu wysyłać sygnał, by ktoś mógł ją zauważyć i jeśli chce, zbliżyć się do niej. Sigrid zauważa podobieństwa pomiędzy sobą a... kursorem. „Patrzy na mrugający kursor. Identyfikuje się z kursorem! Z kursorem, który czeka, mruga i tak naprawdę nie istnieje pomiędzy kolejnymi mrugnięciami”[2].

„W stronę tamtego lasu” Krystyna Siesicka


Sara, główna bohaterka „W stronę tamtego lasu”, ma dwadzieścia sześć lat i kocha Jana, sławnego kierowcę rajdowego. Ale choć Jan odwzajemnia jej uczucia, nie potrafi być szczęśliwa, bo ciągle męczy ją strach o jego życie. Każde zawody to dla niej wielki stres: czy chłopak nie zostanie kaleką? Czy nie zginie? W końcu, udręczona, ucieka z miasta i przyjeżdża do leśniczówki należącej do wuja Bernarda i cioci Ludmiły. W tym spokojnym miejscu, w ciszy, chce zastanowić się nad sensem kontynuowania znajomości z Janem, a także napisać powieść dla nastolatek.

Wuj uważa, że powinna zarabiać na życie w inny sposób. Dziewczynki teraz oglądają telewizję, odwykły od czytania. Po co im książki, są zrozpaczone, kiedy dostają je w prezencie[1] – twierdzi. Z kolei Ludmiła bardzo kibicuje Sarze i koniecznie chce zostać pierwszą czytelniczką jej powieści. Niestety, jako beta reader jest denerwująca, bo zamiast ograniczyć się do wskazania błędów nalega, by autorka zmieniła fabułę, imię bohaterki, kolor włosów, słowem – zbyt mocno ingeruje w treść. W efekcie Sara czuje się coraz bardziej zdezorientowana, pisanie przestaje sprawiać jej przyjemność. Siesicka pokazuje w tym wątku, jak ważną sprawą dla pisarza jest wybór testowego czytelnika. Zbyt krytyczny, zbyt ekspansywny zabije książkę, sprawi, że autor straci do niej serce.

14.08.2019

„Córka” Elena Ferrante


Leda, bohaterka „Córki” Elany Ferrante, ma prawie pięćdziesiąt lat i dwie dorosłe, piękne córki, które niedawno wyjechały do Kanady. Już nie musi się o nikogo się troszczyć, może czuć się spokojnie, błogo i robić, co chce. Wyjeżdża więc na samotne wakacje nad morze, a tam jej uwagę przykuwa hałaśliwa gromadka spokrewnionych ze sobą neapolitańczyków. Leda zaczyna ich obserwować, ale bynajmniej nie z nostalgią, choć sama też pochodzi z Neapolu. Rodzinnego miasta nienawidzi, uważa je za kulturalne dno, zamieszkane przez ordynarnych ludzi. Od dziecka pragnęła z niego uciec i uparcie dążyła do społecznego awansu. Udało jej się: przeprowadziła się do Florencji, pozbyła dialektu, została wykładowczynią angielskiego.

Spośród neapolitańczyków najbardziej fascynuje ją Nina – piękna matka kilkuletniej Eleny. Leda podejrzewa, że młoda kobieta oszukuje samą siebie, czuli się do dziecka na pokaz, podczas gdy tak naprawdę tęskni za odpoczynkiem, za romansem, za szaleństwami, tak jak tęskniła ona, Leda, gdy miała dwadzieścia parę lat. Wylegując się na plaży, wspomina własne macierzyństwo, które nie sprawiało jej radości: kochała Biankę i Martę, ale nie umiała zapanować nad pragnieniem, by je porzucić, nad wybuchami złości. Odnosiła wrażenie, że przebywając z dziećmi, dusi się i cofa w rozwoju, podczas gdy inni mają kochanków, publikują, zdobywają tytuły naukowe.

12.08.2019

„Żmijowisko” Wojciech Chmielarz


Do tytułowego Żmijowiska, czyli gospodarstwa agroturystycznego prowadzonego przez Joannę i Krzysztofa, przyjeżdżają znajomi ze studiów, każdy oczywiście z osobami towarzyszącymi. Spędzają przyjemnie czas, aż dochodzi do wydarzenia, które zmienia sielskie wakacje w koszmar: oto Ada, piętnastoletnia córka Kamili i Arka, znika bez śladu. Poszukiwania nie przynoszą efektów, dziewczyna przepadła jak kamień w wodę. Kiedy po upływie roku Arek wraca do Żmijowiska, właścicielka nie cieszy się na jego widok i nie traktuje go jak zbolałego ojca, któremu trzeba współczuć i pomagać w szukaniu córki, tylko jak natręta mogącego odstraszyć letników. Niechciany gość zatrzymuje się w domku wynajętym przez ciemnoskórą modelkę Adaomę, jedyną osobę nastawioną do niego życzliwie. Pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, że Adaoma była tu przed rokiem jako dziewczyna Roberta, a Robert od lat kocha się w żonie Arka.

Wojciech Chmielarz na przemian opisuje teraźniejszość i wydarzenia wcześniejsze, a na końcu zamieszcza rozwiązanie zagadki. To rozwiązanie jest przekonujące, nieprzekombinowane i liczę je autorowi na plus. Wprawdzie już znacznie wcześniej odgadłam, kto stoi za zniknięciem Ady, ale mi to nie przeszkadzało. Druga zaleta książki to wiarygodne przedstawienie uczuć matki, która po utracie dziecka nie potrafi funkcjonować: dwukrotnie próbuje popełnić samobójstwo, przestaje dbać o mieszkanie i o małego synka, coraz mocniej nienawidzi męża. Przez ten rok wciąż ma wrażenie, że Arek nie wspiera jej, wprost przeciwnie, wpędza ją w poczucie winy i nie przykłada się do poszukiwań Ady tak, jak powinien.

Pomimo że Chmielarz pisze sprawnie i rzeczowo, powieść nie przypadła mi do gustu. Dlaczego? Głównie dlatego, że autor nadużywa wulgaryzmów. Mocno nadużywa. Od różnych k...rw i sp... aż się mi roiło przed oczami. I gdyby to tylko kilku bohaterów posługiwało się niewybrednym językiem! Ale nie, każda jedna postać ze „Żmijowiska” w ten sposób się wypowiada. Nawet sprzedawczyni w sklepie mówi do klienta: „Dla mnie jest pan zwykłym chujem”[1]; nawet trzecioosobowy narrator używa wulgaryzmów.