Za zaproszenie do udziału w zabawie Liebster Blog Award dziękuję Paren z bloga O muzyce – słowem i obrazem. Paren zadała jedenaście pytań, na które z przyjemnością odpowiadam:
1. Czy, mając do wyboru różne wydania tej samej książki, kierujesz się osobą tłumacza?
Tak. Nie sięgnę po Dostojewskiego w tłumaczeniu Barbary Beaupre. Mam swoją prywatną czarną listę tłumaczy, którzy mi podpadli. Ostatnio na tej liście znalazł się Wiktor Dłuski za to, że fatalnie przetłumaczył „Zagubioną dzielnicę” Modiano. Unikam książek, które zostały przetłumaczone przez osoby z tej mojej listy.
2. Czy słuchasz audiobooków? Może masz swojego ulubionego lektora? Czy sądzisz, że lektor ma wpływ na nasz odbiór książki?
Najczęściej korzystam z książki tradycyjnej, po ebooki i audiobooki sięgam rzadko. Nie kojarzę nazwisk lektorów. Jeżeli lektor mi nie odpowiada, rezygnuję ze słuchania, bo nie jestem w stanie skupić się na treści.
Najczęściej korzystam z książki tradycyjnej, po ebooki i audiobooki sięgam rzadko. Nie kojarzę nazwisk lektorów. Jeżeli lektor mi nie odpowiada, rezygnuję ze słuchania, bo nie jestem w stanie skupić się na treści.
3. Książka czy film? A jeżeli oba, to w jakiej kolejności? Czy masz i możesz polecić ulubioną ekranizację (adaptację)?
Książka, ale czasami zdarza się odwrotnie. Mogę polecić „Lot nad kukułczym gniazdem” zarówno jako książkę, jak i film.
Książka, ale czasami zdarza się odwrotnie. Mogę polecić „Lot nad kukułczym gniazdem” zarówno jako książkę, jak i film.
4. Jaką rolę w Twoim życiu odgrywa muzyka? Wolisz muzykę na żywo czy nagrania studyjne?
Kiedyś odgrywała dużą rolę, teraz mniejszą. Wolę nagrania studyjne, przy muzyce na żywo trudno mi się skupić, bo zwykle ktoś chrząka, szeleści torebką z chipsami albo po cichu gada.
Kiedyś odgrywała dużą rolę, teraz mniejszą. Wolę nagrania studyjne, przy muzyce na żywo trudno mi się skupić, bo zwykle ktoś chrząka, szeleści torebką z chipsami albo po cichu gada.
5. Jakiego muzyka z „największej orkiestry świata” najbardziej chciałabyś posłuchać na żywo, gdyby to było możliwe?
Posłuchałabym Lennona. I Beethovena. Krążą legendy o tym, że pomimo całkowitej głuchoty był cudownym wirtuozem. Chciałabym to usłyszeć. A z muzyków żyjących chciałabym posłuchać gry niejakiego Rexa Lewisa. Jest to młodzieniec bardzo głęboko upośledzony i na dodatek niewidomy. Nie widzi nut ani fortepianu, nie umie wykonać wielu prostych rzeczy, a mimo to genialnie gra. Jego niezwykły talent został odkryty we wczesnym dzieciństwie. Spójrzcie na Rexa:
Posłuchałabym Lennona. I Beethovena. Krążą legendy o tym, że pomimo całkowitej głuchoty był cudownym wirtuozem. Chciałabym to usłyszeć. A z muzyków żyjących chciałabym posłuchać gry niejakiego Rexa Lewisa. Jest to młodzieniec bardzo głęboko upośledzony i na dodatek niewidomy. Nie widzi nut ani fortepianu, nie umie wykonać wielu prostych rzeczy, a mimo to genialnie gra. Jego niezwykły talent został odkryty we wczesnym dzieciństwie. Spójrzcie na Rexa:
6. Zbliżają się święta... O jaką książkę (dzieło sztuki, płytę CD lub DVD...) poprosiłabyś w liście do Mikołaja?
Trudno wybrać, bo w księgarniach jest mnóstwo ciekawych rzeczy. Może „Zabliźnione serca” Maxa Blechera z serii Nowy Kanon?
Trudno wybrać, bo w księgarniach jest mnóstwo ciekawych rzeczy. Może „Zabliźnione serca” Maxa Blechera z serii Nowy Kanon?
7. Czy pora roku (lub pogoda) ma jakiś wpływ na dobór Twoich lektur?
Raczej nie, ale czasem w środku upalnego lata sięgam po powieść, której akcja toczy się zimą. Od razu robi się chłodniej :-)
8. Czy dajesz „drugą szansę” pisarzowi, jeżeli pierwsze z nim spotkanie uznałaś za nieudane?
Daję. Czasami nawet i trzecią. Najczęściej spotyka mnie rozczarowanie, tak jak przy książkach Michalak, ale bywa, że zaczynam lubić pisarza. Za przykład mogę podać książki Iris Murdoch. Najpierw czytałam „W sieci” i „Machinę miłości czystej i wszetecznej”. Nie podobały mi się, ale sięgnęłam jeszcze po „Morze, morze” i „Henryka i Katona”... i był zachwyt!Teraz zaliczam Murdoch do swoich ulubionych pisarek.
9. Czy lubisz podążać tropami znalezionymi w czytanych książkach (nie tylko esejach także powieściach, w których bohaterowie coś czytają)?
Lubię i to nawet bardzo. Bohater „Dziwnego spotkania” Susan Hill czytał „W kleszczach lęku” Jamesa, więc i ja sięgnęłam po „W kleszczach lęku”. Lubię, kiedy autor informuje mnie, co bohaterowie czytają i jakie książki mają w domu.
Lubię i to nawet bardzo. Bohater „Dziwnego spotkania” Susan Hill czytał „W kleszczach lęku” Jamesa, więc i ja sięgnęłam po „W kleszczach lęku”. Lubię, kiedy autor informuje mnie, co bohaterowie czytają i jakie książki mają w domu.
10. Twój ulubiony pisarz prosi Cię o podpowiedź w sprawie książki, którą dopiero ma zacząć pisać. Masz wszechstronne możliwości współdecydowania nie tylko o tematyce, ale i miejscu i czasie akcji. Co byś mu podpowiedział(a)?
Że podpowiem mu pod warunkiem, że będę figurowała jako współautor i podzielimy się zyskiem z książki :)
Wbrew pozorom, odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Wierzę w to, że książki – przynajmniej częściowo – powstają pod wpływem natchnienia, a do pisarza temat sam przychodzi. Autor, który pisuje na zamówienie i pozwala czytelnikom decydować o elementach książki, to według mnie rzemieślnik, a nie artysta. A rzemieślników nie umiem cenić. Przyznaję, że podczas czytania „Pamiętnika rzemieślnika” Kinga moja sympatia do Kinga osłabła. Denerwują mnie też pisarze, którzy proszą, by czytelnicy podpowiedzieli, jakie mają być dalsze losy bohaterów serii. Wolę autorów, którzy nie słuchają czytelników, piszą, co chcą, a redaktorom nie pozwalają wykreślić żadnej sceny :)
11. Jedziesz tramwajem, autobusem, pociągiem... obok Ciebie jedzie osoba w zbliżonym wieku, zaczytana tak, że świata dookoła siebie nie widzi... Czy spróbujesz podejrzeć (lub spytać wprost), co takiego czyta, widząc w tym zaczytaniu jakąś podpowiedź lektury dla siebie? Czy zdarza Ci się rozmawiać o książkach z całkiem obcymi, przypadkowymi osobami?
A pewnie, że zajrzałabym! Zajrzałabym, ale nie pytała, co czyta, bo czy ten ktoś ucieszyłby się z tego, że obca osoba przerywa mu lekturę? Utkwiła mi w głowie wypowiedź Juliena Greena: „Ktoś, komu nawet nie przyszłoby na myśl, żeby zbudzić mnie ze snu, nie waha się mącić moich lektur. Wstrząs jest identyczny. Lektura to rodzaj pracowitych marzeń – nie życzymy sobie, żeby przerywano je nam niespodziewanie”. Ja w każdym razie bardzo nie lubię, gdy ktoś bez ważnego powodu mi przerywa.
Na ostatnie pytanie odpowiedź brzmi: nie, raczej nie, za to chętnie „rozmawiam” za pośrednictwem internetu. A w ogóle to zazdroszczę osobom, które w miejscu publicznym potrafią tak się zaczytać, że nie widzą świata. Mnie to się nie udaje, źle mi się czyta w sytuacji, gdy ktoś mnie obserwuje. Wolę zacisze domowe.
A pewnie, że zajrzałabym! Zajrzałabym, ale nie pytała, co czyta, bo czy ten ktoś ucieszyłby się z tego, że obca osoba przerywa mu lekturę? Utkwiła mi w głowie wypowiedź Juliena Greena: „Ktoś, komu nawet nie przyszłoby na myśl, żeby zbudzić mnie ze snu, nie waha się mącić moich lektur. Wstrząs jest identyczny. Lektura to rodzaj pracowitych marzeń – nie życzymy sobie, żeby przerywano je nam niespodziewanie”. Ja w każdym razie bardzo nie lubię, gdy ktoś bez ważnego powodu mi przerywa.
Na ostatnie pytanie odpowiedź brzmi: nie, raczej nie, za to chętnie „rozmawiam” za pośrednictwem internetu. A w ogóle to zazdroszczę osobom, które w miejscu publicznym potrafią tak się zaczytać, że nie widzą świata. Mnie to się nie udaje, źle mi się czyta w sytuacji, gdy ktoś mnie obserwuje. Wolę zacisze domowe.
Dziękuję Paren za zaproszenie do zabawy.










