18.01.2021

„Zagłada” Drago Kekanović

 


Akcja opowiadań Drago Kekanovića zebranych w tomiku o tytule „Zagłada” toczy się w czasach, kiedy Chorwacja była jeszcze włączona do Jugosławii. Bohaterowie mieszkają w pięknej dolinie położonej u podnóża gór Papuk. Są dosyć prymitywni, nie mają chociażby zrozumienia dla osób upośledzonych czy maltretowanych. Kiedy Nevenka, wydana za mąż wbrew swojej woli – bo w dolinie wciąż działa instytucja swatki – ucieka od męża, zamiast wsparcia otrzymuje okrutny nakaz: „Musisz wrócić do swego chłopa i cierpieć”[1]. Niektóre postacie pojawiają się na kartach książki tylko raz, inne częściej. Autor ukazuje ich emocje, obyczaje, zmieniające się warunki życia. 

06.01.2021

„Jestem, jestem, jestem. Siedemnaście przelotnych spotkań ze śmiercią” Maggie O'Farrell

 


W książce „Jestem, jestem, jestem” Maggie O'Farrell opowiada o najbardziej dramatycznych momentach swojego życia, czyli tych, w których jej lub jej córeczce groziła śmierć. Takich niebezpiecznych chwil autorka naliczyła aż siedemnaście. Rozdziały noszą tytuły „Płuca”, „Szyja”, „Móżdżek” itd. i nawiązują do części ciała i narządów, które z powodu czy to choroby, czy wypadku uległy lub mogły ulec uszkodzeniu i w efekcie doprowadzić do zgonu. 

Najbardziej poruszającymi fragmentami książki są wyznania o macierzyństwie. Maggie najpierw miała problemy z zajściem w ciążę i jej donoszeniem, potem urodziła dziewczynkę, która kilka razy doznała wstrząsu anafilaktycznego, a w okresie niemowlęcym bezustannie czuła silny ból skóry i stres. Widok tego cierpienia i poczucie bezradności doprowadzały matkę do rozpaczy. O dziwo, zanim jeden z lekarzy zaproponował zrobienie testów na alergię, minęło wiele miesięcy. Autorka zareagowała niechęcią: „Jestem zszokowana. Omal nie odpowiedziałam: nie zawracajmy sobie tym głowy”[1]. Testy wykazały oczywiście silne uczulenie na mleko i mnóstwo innych rzeczy. Przyznam, że taka reakcja lekarzy i matki ogromnie mnie dziwi. W Polsce niemowlę zostałoby zdiagnozowane o wiele szybciej, poza tym matka sama by się dopominała o skierowanie do alergologa. 

„Sadyba Robinsona” Ludwik Świeżawski


Akcja „Sadyby Robinsona” Ludwika Świeżawskiego toczy się tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Główny bohater tej powieści, szesnastoletni Rysiek, przeżył niemało, bo i powstanie warszawskie, i pobyt w obozie, i samotny powrót z Niemiec. A po przyjeździe do Polski odkrył, że nikt z jego rodziny nie ocalał. Chłopiec postanowił więc zamieszkać na ziemiach odzyskanych. Przemierzając Karkonosze, zauważył przepiękne, dziewicze miejsce – i to właśnie ono stało się jego nowym domem.

29.12.2020

„Szajka” Lajos Grendel

 


Akcja „Szajki” Lajosa Grendela toczy się w czasach przed powstaniem Republiki Słowackiej, w miasteczku przy granicy słowacko-węgierskiej, które wielokrotnie zmieniało swoją przynależność państwową i którego mieszkańcy, ciężko doświadczeni przez los, myślą tak: „Historia nauczyła nas, że jeśli chcemy przeżyć, głowę musimy trzymać nisko”[1]. I trzymają nisko – bez szemrania godzą się na wszystko, bez trudu zmieniają poglądy polityczne i religijne, płyną bezwolnie z nurtem dziejów, a sztukę odpychania od siebie wstydu i wyrzutów sumienia opanowali do perfekcji. Jeden z bohaterów, pan Bohunicky, wspomina, jak pod oknem jego gabinetu powieszono niewinnych młodych mężczyzn. Co wtedy zrobił? Czy próbował ich ratować? A może choć zapłakał nad ich losem? Nie. Zamknął okno, wmawiając sobie, że postąpił przyzwoicie, bo obserwowanie czyjejś męki byłoby niegrzecznością.

20.12.2020

„Przekład” Pablo De Santis

 


„Przekład” Pabla De Santisa jest bardzo ciekawym połączeniem kryminału z powieścią erudycyjną. Akcja toczy się w argentyńskim miasteczku, do którego przyjeżdża kilkudziesięciu tłumaczy, by podyskutować o sztuce translacji, odnowić lub nawiązać znajomości, poplotkować. Zaproszeni goście mają różne metody pracy i zainteresowania. Jedni byle jak przekładają groszowe powieści, inni starają się, by tłumaczone dzieło było jak najbardziej podobne do oryginału. Jedni marzą o dużych pieniądzach, inni chcą zabłysnąć w świecie akademickim. Kilkoro z nich interesuje się językami zapomnianymi i sztucznymi. Wszyscy ci ludzie zbierają się więc w Hotelu Przy Latarni – i nagle jeden z mężczyzn ginie w tajemniczych okolicznościach. Nie wiadomo, czy doszło do samobójstwa, wypadku czy może morderstwa. 

10.12.2020

„Intrigo” Håkan Nesser

 


„Intrigo” Håkana Nessera składa się z pięciu opowiadań  – czterech długich i jednego króciutkiego. To krótkie nosi tytuł „Wszystkie informacje w sprawie” i moim zdaniem jest najlepsze. Choć nikt nikogo nie zabija, nikt nikomu nie życzy źle, to jednak tekst trzyma w napięciu i wzrusza tak mocno jak żaden z pozostałych. Widać w nim, czym może skończyć się nadgorliwość i na jakie traumy narażeni są nauczyciele. Bohater przez pewien czas pracował właśnie jako nauczyciel. Kiedy zmarła jedna z uczennic, dyrektor szkoły wydał polecenie, by mimo wszystko wystawić Sofii oceny na koniec roku. Bohater podszedł do tego pomysłu sceptycznie  – Po co martwej dziewczynie oceny? – pytał sam siebie. – Czemu to ma służyć? (s. 511) – jednak jako sumienny pedagog postanowił odwiedzić rodziców uczennicy i przeczytać wypracowanie, nad którym ślęczała w noc przed swoją śmiercią. 

15.11.2020

„Karambol” Håkan Nesser

 


„Chłopak, który wkrótce miał umrzeć, zaśmiał się i wyzwolił z jej objęć”[1] – tak brzmi pierwsze zdanie „Karambolu”, siódmej części cyklu o policjantach z Maardam. Håkan Nesser swoim zwyczajem od początku wprowadza nastrój niepokoju i zmusza nas do uważnego czytania, bo przecież kiedy wiemy, że dana postać lada chwila zginie, czytamy uważnie, wyłapując różne szczegóły i czekając na scenę, która niewątpliwie dostarczy nam wiele emocji. No i rzeczywiście sympatyczny, zakochany nastolatek umiera. A potem giną kolejne postacie i do akcji wkraczają policjanci z komendy z fikcyjnego miasta Maardam. Tym razem z pewnych powodów na złapaniu mordercy zależy im tak mocno jak nigdy wcześniej. 

Niestety, mają z tym problem. Mijają dni, a oni kręcą się w miejscu, ze świadomością, że jeżeli poszukiwany nie zamorduje kolejny raz, być może zbrodnia ujdzie mu na sucho. „Guz daje przerzuty, jeśli nie, często nie zostanie wykryty. Tak samo jest w niektórych śledztwach”[2] – stwierdza Reinhart. Ten policjant lepiej sobie radzi z filozofowaniem niż z pracą zawodową; któregoś razu zapomina wszcząć poszukiwania podejrzanego!

14.11.2020

„Sprawa Münstera” Håkan Nesser

 


„Ostatni dzień życia Waldemara Leverkuhna wprost nie mógł rozpocząć się lepiej”[1] – tak zaczyna się „Sprawa Münstera”, szósta część cyklu o policjantach z Maardam. Jedni mogą uznać, że Håkan Nesser już w pierwszym zdaniu spojleruje, inni – że umiejętnie wprowadza nastrój niepokoju, bo przecież jeśli wiadomo, że postać wkrótce zginie, jej działania śledzi się z wielką uwagą. No i pan Leverkuhn, na pozór spokojny, niewadzący nikomu emeryt, rzeczywiście umiera; zostaje w swoim mieszkaniu zadźgany nożem. Kto go zabił – żona? Narkoman, który wkradł się do tej starej, pełnej dziwnych zakamarków kamienicy? A może jeden z trzech kolegów staruszka? Panowie ci niedawno wspólnie oddali los do punktu totolotka i wygrali. Gdyby umarł jeden ze współwłaścicieli, pozostałym przypadłyby większe sumy pieniędzy. Może więc to jest motyw?

07.11.2020

„Witajcie w Ameryce” Linda Boström Knausgård

 


„Witajcie w Ameryce” Lindy Boström Knausgård to książeczka tak krótka, że trudno ją nazwać powieścią. Wbrew tytułowi, akcja przez cały czas toczy się w Sztokholmie. Jedenastoletnia narratorka o imieniu Ellen wraz z mamą – pewną siebie, piękną aktorką – i starszym bratem zajmuje ogromny apartament. Kiedyś mieszkał tu też jej tata, ale po rozwodzie musiał się wyprowadzić, a niedawno umarł. Od tamtej pory z Ellen dzieje się coś złego – przestała mówić, pragnie śmierci, ma halucynacje. 

Dziewczynka odnosi wrażenie, że widuje zmarłego ojca. „Próbowałam trzymać go na dystans. Ignorowałam jego pytania, ale wszędzie go było pełno, tak jak wtedy, gdy jeszcze żył”[1] – wyznaje. Te swoiste spotkania nie sprawiają jej przyjemności. Bała się go kiedyś i boi się teraz. Z jej wspomnień wyłania się obraz mężczyzny chorego psychicznie i nadużywającego alkoholu, dręczącego bliskich swoją hiperaktywnością, to znów tygodniami leżącego bezsilnie w łóżku. Mężczyzny, którego śmierć rodzina przyjęła z ulgą. Tyle że kiedy zginął, życie Ellen, jej mamy i brata wcale nie zaczęło przypominać idylli. Paradoksalnie to właśnie wtedy, gdy żył, czuli, że coś ich łączy. Teraz oddalają się od siebie – dzieci stronią od ludzi, matka powtarza „jesteśmy rodziną światła”, ale z coraz mniejszym przekonaniem, coraz bardziej sztucznie. 

04.11.2020

„Powódź” Paweł Fleszar



Mający mniej więcej czterdzieści lat Kris, bohater „Powodzi” Pawła Fleszara, otrzymuje informację o samobójczej śmierci swojego byłego przyjaciela Kuby. Chcąc pomóc jego tacie załatwić formalności pogrzebowe, jedzie do Krakowa. Składa wizytę w Zakładzie Medycyny Sądowej, ogląda mieszkanie Kuby, miejsce jego śmierci, czyta list pożegnalny, rozmawia z komisarzem prowadzącym sprawę – i nabiera przekonania, że coś tu nie gra. Że trzeba się tej śmierci bacznie przyjrzeć. Że Kuba zostawił tropy, które tylko on, Kris, pamiętający ich wspólne zabawy w Indian, może odczytać. Zaczyna więc prowadzić amatorskie śledztwo, a pomagają mu siedemnastoletnia Marika i jej kolega, utalentowany haker Kamil. Podczas tych kilku dni spędzonych w Krakowie bohater naraża się na wielkie niebezpieczeństwo, dowiaduje wielu kontrowersyjnych rzeczy o zmarłym, znajduje też czas, by porozmyślać o swoim małżeństwie. To właśnie przez żonę, która początkowo była dziewczyną Kuby, rozsypała się ta męska przyjaźń.

Powieść jest bardzo „deszczowa”. Akcja toczy się w roku 2018, w lipcu, podczas powodzi. Bohater wciąż moknie, obserwuje ciężarówki przewożące piasek, dowiaduje się o awariach spowodowanych przez wilgoć, a wreszcie ogląda telewizyjną relację ze zniszczenia Mostu Grunwaldzkiego. No właśnie, czy w lipcu 2018 roku na pewno doszło do tego, że „barka rozpirzyła most Grunwaldzki”? Mam wrażenie, że Pawła Fleszara nieco poniosła wyobraźnia, że wyolbrzymił tę powódź, bo tak mu pasowało do fabuły. Ale nie robię z tego zarzutu, autorzy mają prawo mieszać fikcję z rzeczywistością i opisywać zmyślone wydarzenia, o ile tylko nie twierdzą, że ich książki powstały na faktach.