11.01.2020

„Dziewczyna z pociągu” Paula Hawkins


Rachel, główna bohaterka „Dziewczyny z pociągu” Pauli Hawkins, przez alkohol straciła wszystko, na czym jej zależało – pracę, przyjaciół, a przede wszystkim męża. Teraz wynajmuje pokój u swojej jedynej przyjaciółki, mającej coraz bardziej dosyć jej niechlujstwa i pijaństwa. Codziennie jadąc pociągiem z Ashbury do Londynu i z powrotem, patrzy na swój dawny dom, w którym obecnie mieszka Tom, jej były mąż, z kolejną żoną i malutką córeczką. Tej córeczki Rachel bardzo im zazdrości. „U kobiety wciąż liczą się dwie rzeczy – uroda i to, jak sprawdza się w roli matki. Nie jestem zbyt ładna i nie mogę mieć dzieci, więc jaka jestem? Bezwartościowa”[1] – myśli z goryczą. Ona nie potrafiła zajść w ciążę. Uważa, że to z winy niepłodności popadła w alkoholizm. Nic jej już nie cieszy, z każdym dniem coraz bardziej się stacza. Wymiotuje w miejscach publicznych, budzi w ludziach wstręt. Po pijanemu wydzwania do Toma, naprzykrza się esemesami, a nawet wizytami. Obsesyjnie interesuje się też jego sąsiadami, Megan i Scottem. Nic o nich nie wiedząc, wyobraża sobie, że prowadzą szczęśliwe życie, takie, o jakim ona może tylko marzyć. 

08.01.2020

„Koniec z Eddym” Ēdouard Louis


Podobno zły to ptak, co własne gniazdo kala. Pochodzący z północnej Francji Ēdouard Louis nic sobie z tej maksymy nie robi i w autobiograficznej książce pt. „Koniec z Eddym” bez cienia sentymentalizmu, bardzo krytycznie pisze o swojej rodzinie, kolegach ze szkoły, sąsiadach. Odmalowuje rodziców jako ludzi bezmyślnych, skłonnych do okrucieństwa. Ojciec jego wrzucał kocięta do worka i tak długo tłukł nimi o ścianę, aż umarły. Matka ze śmiechem opowiadała, jak to kiedyś urodziła wcześniaka wprost do ubikacji, po czym szturchała go szczotką i spuszczała wodę, aż zniknął w odpływie. W ogóle nie dbała o zdrowie Eddiego – paliła przy nim papierosy, choć chorował na astmę i od dymu tytoniowego dostawał duszności. Rzadko pozwalała mu się kąpać i tylko w wodzie użytej przez starsze dzieci. W obskurnym mieszkaniu wiecznie dudnił telewizor, przez co Eddy nie mógł się ani uczyć, ani spać. Rodzice nienawidzili wszelkich inności, a szczególnie Arabów i homoseksualistów. Tymczasem Eddy bardziej przypominał dziewczynę niż chłopca: miał wysoki głos, często płakał, nie lubił piłki nożnej. Na domiar złego odkrył, że pożąda mężczyzn.

28.12.2019

„Opowiadania bizarne” Olga Tokarczuk


Podczas czytania „Opowiadań bizarnych” Olgi Tokarczuk („bizarre” to po francusku dziwny, śmieszny, niezwykły) można poczuć niepokój. Bohaterowie albo stykają się z czymś, co ich dziwi bądź przeraża, albo też żyją w rzeczywistości, która czytelnikom może wydać się niesamowita. W rzeczywistości tej nie istnieje plastik, obok ludzi normalnych pojawiają się sklonowani i androidy, samochody sterowane są przez satelitę, naukowcy potrafią zmienić człowieka w organizm z niższego szczebla ewolucji, mięso hodowane jest w inkubatorach, a dawcy tkanek, czyli świnie i kury, zostają uhonorowani pomnikami. W opowiadaniach zawierających elementy fantastyczne autorka skupia się nie tyle na wymyślaniu nowych światów, co na pokazaniu, jakie emocje towarzyszą mieszkańcom przyszłości. Jak czuje się kobieta, której siostra dobrowolnie rezygnuje z ludzkiej powłoki, chcąc poddać się czemuś, co można uznać za rodzaj eutanazji? Co myśli pani psycholog, badająca młodzież opracowanym przez siebie testem psychologicznym? Czy androidy są zadowolone, kiedy do ich mieszkania ma przyjść gość?

Akcja „Zielonych Dzieci” toczy się w siedemnastowiecznej Polsce, która została ukazana oczami cudzoziemca, a więc w sposób dla nas niepochlebny. Narrator, medyk z Zachodu, uważa, że „nie ma potworniejszej krainy na ziemi”[1]. Przerażają go okrutne mrozy, wiatry, zabobony, kult Maryi, niski poziom medycyny. Zmuszony do spędzenia zimy w dworku pośród lasów i bagien, z nudów zaczyna obserwować dziwne dzieci o zielonkawej skórze. W opowiadaniu tym prawda historyczna przeplata się z fantastyką, a obok postaci znanych z historii pojawiają się istoty będące tworem wyobraźni, wywierające wielki wpływ na prosty lud.

14.12.2019

„Brud” David Vann



„Brud” Davida Vanna to opowieść o życiu dwudziestodwuletniego Galena, który mieszka w Dolinie Kalifornijskiej i nie widuje nikogo poza matką, babcią, ciotką Helen i jej siedemnastoletnią córką Jennifer. Rodzinną posiadłość opuszcza jedynie po to, by spędzić trochę czasu w domku letniskowym lub odwiedzić babcię umieszczoną w domu opieki. Do niedawna lubił swoich bliskich, ale ostatnio zaczął zauważać, że ciotka i Jennifer go nienawidzą, a matka uniemożliwia mu wyjazd na studia. „Każdego dnia czuł, że nie wytrzyma tu ani jednego dnia dłużej, i każdego dnia zostawał”[1]. Pozbawiony zajęcia i otoczony toksycznymi ludźmi, w szybkim tempie głupieje. Kaprysi jak małe dziecko, potrafi piać jak kogut, by obudzić matkę, która dopiero co zasnęła, a nocami biega nago po sadzie, pragnąc poczuć związek z ziemią i powietrzem.

02.12.2019

„Mama mordercy” Ida Linde


Narratorka „Mamy mordercy” Idy Linde ma na imię Henrietta i samotnie wychowuje syna, którego nazywa „moim chłopcem”. Jest smutna, niezaradna. Kiedy z mieszkania ginie jedyny nóż, wpada w panikę i długo nie potrafi kupić nowego. Od dzieciństwa kuleje i cierpi z powodu bólu nogi, ale nie idzie do lekarza, bo boi się, że lekarz powie to samo, co kiedyś matka: „że utykanie było tylko opóźnieniem w głowie, jak wszystko inne” (s. 82). Nie szuka przyjaciół i nikogo nie zaprasza do domu, nie chcąc, by syn poczuł się  zazdrosny. Tymczasem chłopak nie potrzebuje aż takiej uwagi, coraz częściej wychodzi albo sprowadza kolegów. Matka bezradnie patrzy na zamknięte drzwi jego pokoju i nabiera podejrzeń, że dojdzie do czegoś złego. I rzeczywiście, syn zabija człowieka. 

17.11.2019

„Kradnąc konie” Per Petterson


Bohaterem „Kradnąc konie” Pera Pettersona jest sześćdziesięciosiedmioletni Trond. Któregoś dnia poczuł on, że stoi na skraju załamania nerwowego i już nie da rady mieszkać w Oslo. Sprzedał więc firmę i zrobił to, o czym zawsze marzył – kupił dom w lesie, by żyć w całkowitej samotności; adresu nie podał nawet córkom. Jakież było więc jego rozczarowanie, gdy zobaczył, że w bliskim sąsiedztwie mieszka inny samotny mężczyzna! Co gorsza, nie był to ktoś obcy, lecz brat jego przyjaciela z dzieciństwa, Lars. Ten sam Lars, którego matka uwiodła kiedyś ojca Tronda. To nieoczekiwane spotkanie sprawiło, że bohater stracił spokój i zaczął pogrążać się we wspomnieniach oraz w domysłach. Ale jako człowiek skryty i wstydliwy nie znalazł odwagi, by zapytać Larsa o to, co nurtowało go najbardziej: Czy zająłeś to miejsce, które właściwie należało do mnie? Czy dostałeś lata mojego życia, które ja miałem przeżyć?[1].

06.11.2019

„Studnia” Elizabeth Jolley


Hester, bohaterka „Studni” Elizabeth Jolley, przez całe życie z wyjątkiem krótkiego okresu spędzonego w internacie mieszkała na farmie w Australii, w towarzystwie najmowanych robotników, babki oraz ojca. Kiedy ten zmarł, odziedziczyła sporo ziemi oraz pieniędzy. Jako osoba od dzieciństwa kulawa, chodząca o lasce, wstydziła się przebywać pośród ludzi i nigdy nie szukała męża ani przyjaciół. Kiedy już niewiele dzieliło ją od starości, poznała i przyjęła pod swój dach nastoletnią sierotę o imieniu Kate. Z rozsądnej, oszczędnej właścicielki ziemskiej zmieniła się nagle w zaślepioną utracjuszkę. Sąsiedzi przestali ją szanować, ale nie przejmowała się tym – w końcu po raz pierwszy od lat była szczęśliwa. 

Szczęśliwa, a zarazem zagrożona, gdyż Kate w każdej chwili mogła odejść, a Hester, dawniej tak lubiąca samotność, już nie umiałaby żyć bez swojej pupilki. Którejś nocy uległa prośbom i pozwoliła nastolatce usiąść za kierownicą. Pech sprawił, że na pustej zazwyczaj drodze ktoś się pojawił – a może nie ktoś, tylko jakieś zwierzę – i samochód uderzył w nieoczekiwaną przeszkodę. Starsza pani nie zareagowała tak, jak powinna... 

„Klępy śpią” Piotr Kołodziejczak


Już dawno nauczyłam się, by od powieści opublikowanych na koszt autora trzymać się z daleka, kłopot jednak w tym, że nie znam nazw wszystkich wydawnictw ze współfinansowaniem, bo i kto je zna? Nazwa Borgis nic mi nie mówiła. Bez złych przeczuć sięgnęłam więc po wydane przez tę oficynę „Klępy śpią” Piotra Kołodziejczaka i dopiero kiedy po przeczytaniu kilkunastu stron, zdumiona nieporadnością autora, zajrzałam do internetu, odkryłam, że jest to najpewniej produkt vanity press

30.10.2019

„Współczesna rodzina” Helga Flatland


Niekochający się małżonkowie często odkładają decyzję o rozstaniu, chcąc poczekać, aż dzieci podrosną. Czy jednak dorosłe pociechy na pewno łatwiej przyjmą nowinę o rozwodzie rodziców? Z powieści „Współczesna rodzina” Helgi Flatland wynika, że niekoniecznie. Torill i Sverre poświęcili bliskim kilkadziesiąt lat życia, a kiedy wreszcie postanowili się rozstać i być po prostu sobą, a nie tylko ojcem i matką, spotkali się z potępieniem ze strony swoich wypieszczonych, podstarzałych córek. I to wszystko w Norwegii, w której rozwody są na porządku dziennym.

Autorka oddaje głos kolejno wszystkim dzieciom seniorów: Liv, Ellen i ich młodszemu bratu Håkonowi. Relacja Liv częściej irytuje, niż fascynuje, gdyż ta apodyktyczna czterdziestolatka odejście ojca od matki traktuje jak katastrofę i reaguje niczym rozhisteryzowany bachor, ani przez chwilę nie myśląc, że rodzice też mają prawo do szukania szczęścia. „Rezygnują ze wszystkiego, co było kiedyś nami”[1] – lamentuje, choć mama i tata bynajmniej nie ograniczają kontaktów z nimi. To raczej ona odsuwa ich od swojej rodziny, posuwa się nawet do tego, że nie pozwala dzieciom odwiedzać dziadka w jego nowym mieszkaniu, a kiedy ten odprowadza wnuczkę, syczy do niego przez zęby, tak by nie miał wątpliwości, że popełnił „wielkie przestępstwo” i za karę będzie bojkotowany. 

„Punkt Borkmanna” Håkan Nesser


Komisarz Van Veeteren spędza urlop w swoim domku letniskowym nad morzem. Wyleguje się na plaży, czyta książki, próbuje rozmawiać z synem, będącym tu na przepustce z więzienia, a w końcu zaczyna pomagać miejscowym policjantom w ściganiu mordercy dwóch mężczyzn. Morderca ten posłużył się nietypowym narzędziem – toporem, toteż nazwano go Rzeźnikiem. Śledztwo szybko utyka w martwym punkcie. Jednak Van Veeteren niezbyt się tym przejmuje, bo ma dziwne przeczucie, że „sprawa rozwiąże się sama, wbrew wszelkim regułom. I ani on, ani nikt inny nie będzie miał na to wpływu”[1]. Czeka więc, aż sprawa rozwiąże się sama, a w międzyczasie przesiaduje w ogrodzie należącym do szefa miejscowej policji, Bausena, gra z nim w szachy i delektuje się trunkami z jego obficie zaopatrzonej piwniczki.