Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty

2.03.2024

„Nad czarną wodą” Halina Górska. Stara powieść o biednych dzieciach z Powiśla


„Nad czarną wodą” to stara powieść napisana przez Halinę Górską i opowiadająca o dzieciach z Powiśla, spędzających wolny czas w świetlicy, którą samodzielnie sprzątają, remontują i którą lubią o wiele bardziej niż własne domy. I nic w tym dziwnego, bo te domy często są nędzne, ciasne, pełne przemocy. Jeden z głównych bohaterów, Jacek, jest bity przez ojca alkoholika. Inny mieszka u ciotki i nieraz musi siedzieć na mrozie i czekać, aż agresywny wuj wytrzeźwieje. Dla takich dzieci jak oni świetlica wydaje się cudem. Mogą w niej odrabiać lekcje, czytać książki, dostają nawet posiłek, toteż dbają o nią ze wszystkich sił. 

10.12.2022

„Oskarżenie” Birgitta Trotzig

Już na samym początku ciekawej minipowieści zatytułowanej „Oskarżenie” Birgitta Trotzig informuje, że mężczyzna o imieniu Tobit mieszka razem ze swoim oskarżycielem. A potem mamy wyjaśnienie, kto jest owym oskarżycielem, jakie ma żale i zarzuty i dlaczego właściwie się nie wyprowadzi, skoro został tak mocno skrzywdzony. Autorka stara się też odmalować wnętrze Tobita, który już od wczesnych lat był niesamowitym dziwakiem – kiedy na przykład ujrzał „kobietę brzemienną, natychmiast musiał odwracać spojrzenie i zdławić uczucie mdłości”[1].

12.11.2022

„Historia bestialstwa. Chwila wolności” Jens Bjørneboe

Narrator „Historii bestialstwa” Jensa Bjørneboe jest kulawy, zarośnięty, brakuje mu trzech zębów z przodu. Wygląda niepozornie i pracę też ma nieciekawą – jest woźnym w sądzie w pewnym alpejskim miasteczku, ściera kurz z dokumentów, czyści togi – nikt więc nie przypuszcza, że ten mężczyzna ma bardzo szerokie horyzonty myślowe i ogromne plany, chce mianowicie napisać i wydać „Historię bestialstwa”. Będzie to dwunastotomowa kronika dokumentująca wszelkie okrucieństwa popełniane przez przedstawicieli naszego gatunku. Woźny uważa, że człowiek jest niesamowicie pomysłowy, jeśli chodzi o zadawanie komuś cierpienia, i każdy, nawet ten wyglądający bardzo poczciwie, lubi od czasu do czasu nasycić się czyjąś krwią.

12.06.2019

„Przypadek F.” Ingeborg Bachmann





Martin Ranner i Franciszka Jordan, bohaterowie „Przypadku F.” Ingeborg Bachmann, są rodzeństwem. Jako dzieci przepadali za sobą. Potem ona została żoną sławnego psychoanalityka i z trzpiotowatej dziewczyny zmieniła się w nieprzystępną damę. Ponieważ Martin nie potrafił znaleźć wspólnego języka z nadętym Jordanem, przestał odwiedzać ich wiedeńskie mieszkanie i nie zauważył, że siostra z winy męża stawała się coraz bardziej nieszczęśliwa. Prawda dotarła do niego dopiero wtedy, gdy Franzie uciekła z prywatnego szpitala. Zaczął jej szukać, ale bez większego zaangażowania. A kiedy stwierdził, że jest mocno rozstrojona, odczuł nawet przelotną chęć, by powiadomić Jordana i w ten sposób pozbyć się kłopotu. W końcu jednak uległ prośbom Franzie i zabrał ją ze sobą w podróż do Afryki. 

Zmiana miejsca pobytu nie poprawia nastroju chorej. Podczas gdy Martin, zapalony geolog, podziwia piramidy i świątynie, jego siostra snuje ponure rozmyślania. Analizuje, dlaczego ona, osoba inteligentna i o silnym charakterze, pozwoliła się oszukać. Dlaczego tak późno zrozumiała, że poślubiła nowoczesną wersję Sinobrodego? Najpierw dostrzegała tylko ogładę, sławę i tytuły naukowe męża. Wierzyła, że jego poprzednie żony, z których jedna przestała wychodzić z domu, a druga popełniła samobójstwo, były niespełna rozumu. Odpychała od siebie podejrzenia, a teraz, kiedy wreszcie zna prawdę, nie ma już siły na ratowanie się i pragnie nie tyle uwolnić się od prześladowcy, co umrzeć. 

1.04.2019

„Historia przemocy” Ēdouard Louis



Ēdouard Louis, młody homoseksualista, który przyjechał z prowincji do Paryża, w wigilijną noc wpuścił do mieszkania nieznajomego mężczyznę o imieniu Reda. Panowie miło spędzali czas (nie wnikajmy, w jaki sposób), aż nagle gość stał się agresywny: zaczął grozić niedawnemu kochankowi, dusić go, a wreszcie gwałcić i to tak brutalnie, że „na pościeli, na podłodze – wszędzie była krew”[1]. Wprawdzie Ēdouard zdołał ocalić życie, ale wpadł w stres pourazowy. Miesiącami rozpamiętywał traumatyczne wydarzenie, a nawet napisał o nim autobiograficzną powieść pt. „Historia przemocy”.

W książce tej bardzo dokładnie opisuje wydarzenia sprzed gwałtu, sam gwałt, wizytę w szpitalu i na policji, snuje też rozmaite refleksje dotyczące agresji. Zauważa na przykład, że ci, od których oczekiwał pomocy – przyjaciele, policjanci – zachowywali się wobec niego nie lepiej niż Reda, czyli też stosowali przemoc. Przyjaciele zmusili go wręcz do pójścia na policję, policjanci wypytywali wielokrotnie o to samo, ignorując jego kiepski stan psychiczny i traktując bez zrozumienia, jak dziwoląga, który sam prosił się o napaść, a potem zawracał głowę zapracowanym, porządnym ludziom. 

19.06.2017

„Gra w śmierć” Stefan Casta


Kim wyjechał na biwak z rówieśnikami, których, jak sądził, dobrze znał. Kiedy nastolatkowie rozbili namioty w lesie i wypili alkohol, stali się agresywni. Kim został okrutnie okaleczony i ledwo uszedł z życiem. O tym akcie agresji, walce o przetrwanie oraz zachowaniu ofiary po powrocie do domu opowiada „Gra w śmierć” Stefana Casty.

Przez powieść przewijają się wątki miłosny oraz wietnamski. Jim, opiekun Kima, jest Amerykaninem. Podczas wojny z Wietnamem kazano mu latać samolotem i zrzucać bomby na wioski. W końcu, nie mogąc tego wytrzymać, zdezerterował i osiadł w Sztokholmie. Potem na krótko wrócił do Azji, by załatwić adopcję kilku sierotom i przynajmniej w ten sposób odkupić swoje winy. Kim często opowiada koleżance o cierpieniach dzieci z zaatakowanych krajów, a idąc lasem, ma wrażenie, jakby wędrował przez dżunglę. Te nawiązania do Wietnamu nie są przypadkowe, w zakończeniu zostaje wyjaśnione, skąd się wzięły.

Casta używa prostego, potocznego języka, niekiedy stosuje dziwne metafory. Na przykład palec Kima „zanurza się w jej wilgotnym ptasim gnieździe, gdzie są tylko niektóre ptaki: mały perkoz, sieweczka i słonka”[1]. Sądzę, że tak pruderyjne opisy pasowałyby do romansu dla zakonnic, w książce dla młodzieży – śmieszą. Autor nieumiejący swobodnie opowiadać o erotyce w ogóle nie powinien poruszać tego tematu. 

14.04.2013

„Utracona cześć Katarzyny Blum” Heinrich Böll



Utracona cześć Katarzyny Blum to niedługa, ciekawa książka napisana w formie kroniki, opowiadająca o tym, jak bezwzględni pracownicy brukowej gazety doprowadzili spokojną dziewczynę do tego, że w odruchu buntu zabiła dziennikarza.

Katarzyna żyła sobie spokojnie, nie miała żadnych zainteresowań ani bliskich przyjaciół. Pracowała jako gosposia. Mieszkała w czyściutkim dwupokojowym mieszkanku i posiadała dziewięć książek (cztery romanse, trzy kryminały, dwie biografie). Była osobą skrytą, pruderyjną, oszczędną.

Pewnego razu Katarzyna udzieliła noclegu mężczyźnie poszukiwanemu przez policję. Dziennikarze zainteresowali się tą sprawą, zaczęli fotografować młodą kobietę i zamieszczać w swojej gazecie artykuły, w których było więcej plotek i oszczerstw niż prawdy. Katarzyna Blum została odarta z prywatności, zniesławiona, zaszczuta. Podli dziennikarze posunęli się nawet do tego, że sponiewierali osoby, które okazywały Katarzynie sympatię.

Książka Heinricha Bölla pokazuje, jak szybko i bez żadnej winy można utracić dobre imię, poczucie bezpieczeństwa, sens życia. I choć akcja Utraconej czci... dzieje się w roku 1974, problematyka nadal jest aktualna. Dziennikarze i inni pracownicy mediów, powołując się na prawo do wolności słowa, często przekazują niepotwierdzone informacje i rozpowszechniają plotki. Czasem piszą o kimś w sposób kojarzący się z nagonką. Jeżeli celem ich ataków stanie się osoba wrażliwa, może to się skończyć bardzo źle.

Noblista zwraca uwagę na to, że przemoc słowna często bywa akceptowana, uważana za mniej groźną od przemocy fizycznej. A przecież nie trzeba używać pięści ani noża, by kogoś przerazić i poniżyć, często wystarczą słowa. Czy po przeczytaniu książki Bölla choć jedna osoba powie, że Katarzyna nie stała się ofiarą przemocy?

PS. Niedawno czytałam inną książkę o nieetycznym zachowaniu pracownika prasy. Ta książka to Gorzkie prawdy Davida Lodge'a. Jednak Lodge chyba wierzy w to, że dziennikarze mają sumienie i że są w stanie zmienić się na lepsze. Böll tej wiary nie podziela, jego książka jest ogromnie pesymistyczna.

---
Heinrich Böll, Utracona cześć Katarzyny Blum albo: Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić, tł. Teresa Jętkiewicz, Czytelnik, 1976.

31.01.2012

O dziewczynce, którą traktowano jak potwora, czyli „Zdradzona” Lindsey Harris


W domu Harrisów ktoś przecina przewody elektryczne, wkłada do kieszeni domowników i gości ostre żyletki, niszczy ubrania i rzeczy. O te okropne czyny zostaje posądzona Sara, sześcioletnia córeczka Lindsay, uważana do tej pory za dobre dziecko. Lindsay, mimo że nie złapała córki za rękę, wierzy, że to ona jest przestępczynią. Informuje nauczycieli, by uważali na Sarę, bo po niej można się spodziewać wszystkiego. Skutek tego jest taki, że dziewczynka traci przyjaciół, wszyscy się jej boją i wkrótce zostaje zawieszona w prawach ucznia. Możemy sobie wyobrazić cierpienie i samotność sześciolatki, na którą wszyscy, nawet własna matka, patrzyli jak na potwora. 

W domu mieszkali jeszcze ojciec i starszy brat Sary, bywali też goście, oczywiście z czasem coraz rzadsi. Któraś z tych osób preparowała „dowody” przeciwko Sarze i syciła się jej rozpaczą. Ale dlaczego? Jaki interes miał ten ktoś, by niszczyć życie małej dziewczynki? I kto to był? Szybko odgadłam, kto, i każdy czytelnik to odgadnie. Ale matka Sary - wyjątkowa kretynka - nie odgadła, wierzyła tej kłamliwej osobie i nie umiała zapewnić bezpieczeństwa córeczce. 

„Zdradzona” to wstrząsająca książka-dokument o zniszczonym dzieciństwie, o trwającym aż półtora roku znęcaniu się nad małą dziewczynką.  Dla mnie jest to też książka o tym, że psychopaci umieją bardzo dobrze się maskować i osoba mało bystra, taka jak Lindsey Harris, może przez długi czas uważać psychopatę za godnego zaufania człowieka. Lindsey to przykład wyjątkowo głupiej matki. Niby kochała córkę, ale niewiele dla niej zrobiła. Jak można aż tak nie znać własnego dziecka? Gorliwość, z jaką biegała do szkoły i opowiadała wszystkim, że nie wolno ufać jej córeczce, jest dla mnie niezrozumiała i wstrętna.