11.06.2019

„Wiedźmy na gigancie” Małgorzata Kursa


Bohaterki „Wiedźm na gigancie” Małgorzaty Kursy, czyli Anka, Majka, Ida i Gośka, kochają dobrą polską literaturę i ze wszystkich sił starają się ją promować. Co rano przychodzą do siedziby agencji TERCET i kiedy każda z nich już „się wybulgocze”[1], zaczynają pracę – recenzują nadesłane nowości, negocjują z wydawcami, odbierają maile od autorów pragnących skorzystać z ich usług. Niektórych biorą pod swoje skrzydła, innych – tych kaleczących język polski – bezlitośnie odprawiają. 

Wśród odrzuconych grafomanów znajduje się Miranda Kniaź, chlubiąca się kilkunastoma dziełami opublikowanymi na własny koszt, oraz około czterdziestoletni Adaś Grandzik, pragnący zostać księciem komedii kryminalnej. Do celu dąży nieuczciwymi metodami – sam sobie pisze pozytywne recenzje, niszczy dobre imię konkurentów, wykorzystuje głupią, ale lubianą przez czytelników i wydawców autorkę Mariettę Gałązkę. Na widok negatywnej opinii dostaje „niemal piany na pysku”[2], poza tym tupie nogami, wyje na cały dom, uderza „czerepem w biurko”[3] i oczywiście snuje plany zemsty – a wiedzieć trzeba, że „jako manipulant ta gnida jest genialna”[4]. Wkrótce podczas imprezy literackiej dochodzi do serii podejrzanych zgonów...

5.06.2019

„Zabójstwo Harriet Krohn” Karin Fossum


Charles, główny bohater „Zabójstwa Harriet Krohn” Karin Fossum, nie był agresywny ani porywczy. Kochał żonę i córkę, jednak żona zmarła na raka, a Julie, obecnie szesnastoletnia, już od dawna nie chce utrzymywać z nim kontaktów. Ma powody – ojciec wszystkie zarobione pieniądze przeznaczał na hazard, okradł nawet swojego ostatniego pracodawcę. Narobił tyle długów, że wierzyciel chce nasłać na niego windykatora. Jakim cudem ktoś, kto otrzymuje tylko marny zasiłek dla bezrobotnych, miałby spłacić astronomiczne kwoty? Gdzie szukać ratunku? Zdesperowany Charles wpada na „genialny” pomysł: zabije i obrabuje mieszkającą samotnie Harriet. Ani przez chwilę nie zastanawia się nad krzywdą, jaką jej wyrządza. Pieniądze ofiary posłużą dla dobrego celu, więc w czym problem? Kogo obchodzi jakaś tam samotna staruszka?...

26.05.2019

„Idioci” i „Placówka postępu” Josepha Conrada


Susan i Jean, bohaterowie noweli „Idioci” Josepha Conrada, od razu po ślubie wzięli się ostro do pracy na roli, wierząc, że wkrótce przyjdzie na świat dziecko, które będzie im pomagać, a potem odziedziczy gospodarstwo. Dziecko istotnie się urodziło, ale... głęboko upośledzone. Następne też takie były. Wyły zamiast mówić, nie potrafiły niczego zrozumieć ani nawet rozpoznać własnej matki. Rodzice wpadali w coraz większą rozpacz i wściekłość, nie umieli pokochać takich dzieci. Po urodzeniu czwartego kobieta za nic nie chciała mieć kolejnych. Mężczyzna przeciwnie – postanowił próbować aż do skutku.

Conrad znakomicie opisał uczucia miotające rodzicami nieudanego potomstwa, od rozczarowania po wściekłość, upokorzenie, utratę chęci do życia. Matka nazywa je „stworzeniami gorszymi od zwierząt”, wstydzi się przed sąsiadami, ma wrażenie, że wszyscy z niej drwią. Ojciec rozpacza, że po jego śmierci ziemia zmarnieje albo wpadnie w obce ręce. „Zdawało mu się, że dla człowieka gorzej niż bezdzietnego nie ma żadnej obietnicy w urodzajnych polach, że ziemia od niego ucieka, urąga mu, sroży się jak te ciemne chmury pędzące nad głową”. Obwinia „przeklętą babę, która nie potrafi rodzić takich dzieci, jakie mieli inni ludzie”, wyzywa ją od szmat, bije. Ich życie staje się koszmarem, podobnie jak życie niechcianych „idiotów”.

25.05.2019

„Pamiętaj, że tam są schody” Krystyna Siesicka


Gary Smith z „Pamiętaj, że tam są schody” Krystyny Siesickiej to Brytyjczyk w średnim wieku, zawsze elegancko ubrany, uważany za dżentelmena. Pracuje w warszawskim liceum jako nauczyciel angielskiego. Jest wychowawcą trzeciej klasy, do której uczęszczają m.in. Matylda, Agata, Szymon, Jakub i Wiktoria. Jest również wujkiem odwiedzającej go dość często siedemnastoletniej paryżanki Michelle. Kiedyś miał żonę, ta jednak z pomocą swojej matki tak mu dokuczyła, że biedak poczuł się „sprasowany obcasikami dwóch dam”[1] i zniechęcił do kobiet. Teraz mieszka tylko z kotem i nie narzeka, bo „jak miał żonę zamiast kota, było mu gorzej”[2]. 

15.05.2019

„Niewidzialne życie Iwana Isajenki” Scott Stambach


Do sięgnięcia po „Niewidzialne życie Iwana Isajenki” Scotta Stambacha skłoniły mnie recenzje informujące, że jest to autentyczny pamiętnik napisany przez siedemnastoletniego Iwana, pensjonariusza szpitala na Białorusi. Wydało mi się dziwne, że ów Iwan nie figuruje jako autor czy przynajmniej współautor, ale postanowiłam zaryzykować i zdobyć książkę. Okazało się, że to jednak nie jest historia prawdziwa, a tylko powieść w formie pamiętnika. Szkoda, że recenzenci wprowadzają czytelników w błąd. Ale nie mam żalu, rozumiem, że ktoś, kto nie spotkał się wcześniej z taką formą powieści, nie zwrócił uwagi na nazwisko autora ani nie zerknął do rozdziału z podziękowaniami, może uważać ją za dokument.

Do rzeczy. Narratorem „Niewidzialnego życia...” jest Iwan – porzucony przez rodziców siedemnastolatek, którego ciało składa się z głowy, kadłuba i jednej tylko ręki, na domiar złego lewej i bez dwóch palców. Chłopak całe życie spędził w szpitalu na Białorusi. Jest to miejsce straszne – brakuje tam jedzenia, nie przychodzą żadni wolontariusze, a i lekarze rzadko się pojawiają. Wszystkim zajmują się cztery pielęgniarki. Natalia matkuje dzieciom, z kolei Ludmiła znęca się nad nimi bez umiaru, potrafi uderzyć umierającą, bezsilną Polinę, a wózek z Iwanem pchnąć tak, że ten spada na podłogę. Stali pensjonariusze są upośledzeni umysłowo, jedynie Iwan przejawia ponadprzeciętną inteligencję i wie zaskakująco dużo. Ta wiedza pochodzi z podsłuchanych rozmów oraz z powieści i dzieł naukowych. Chłopak nie rozczula się nad sobą, jego życie jest trudne, samotne, ale spokojne – aż do czasu, gdy na oddział zostaje przyjęta chora na białaczkę Polina. Nieoczekiwanie dla siebie samego Iwan zakochuje się w tej dziewczynie, wiedząc jednocześnie, że w tutejszym szpitalu nowotwór to wyrok śmierci. Bo tutaj się nie zdrowieje, lecz wegetuje. Tu nie ma szans na efektywne leczenie czy rehabilitację. 

5.05.2019

„Czego nie powiedziałam” Małgorzata Garkowska


Robert z powieści „Czego nie powiedziałam” Małgorzaty Garkowskiej obsesyjnie pragnie dziecka. Z poprzednią narzeczoną rozstał się tylko dlatego, że nie planowała zajść w ciążę. Sądzi, że nowa dziewczyna, Emilia, podziela jego marzenia. Tymczasem ona jest bezpłodna. Nie przyznaje się do tego, woli okłamywać człowieka, który ją pokochał, niż powiedzieć prawdę. Na tym nie kończą się grzeszki Emilii. Jej zachowanie wobec rodziców również pozostawia sporo do życzenia. Gniewa się na nich za pewne wydarzenie z przeszłości, pomimo upływu lat trwa w zapiekłej nienawiści i nie odpuszcza nawet wtedy, gdy ojczym doznaje zawału serca. Dopiero kiedy zauważa, że ten mógłby załatwić dla niej pewną sprawę, wyciąga rękę do zgody.

Wolny czas najchętniej spędza w łóżku z Robertem. Każdy mój seks z tym mężczyzną jest cudowniejszy od poprzedniego[1] – chwali się. Ten seks opisywany jest często i ze szczegółami, bo Garkowska ma niestety taką cechę, że jak już zacznie opowiadać o pieszczotach z nadzwyczajnym Robertem, nie może przestać. A czytelnik się nudzi, bo ileż można czytać o orgazmach bohaterki? Sytuację pogarsza fakt, że scenom erotycznym brakuje subtelności, są to wyliczanki czynności z dodatkiem egzaltowanych zachwytów:

19.04.2019

„Pół życia” Mats Strandberg




Jessica, główna bohaterka „Pół życia” Matsa Strandberga, to osoba nijaka, słaba psychicznie, nadużywająca alkoholu i uzależniona od lekarstw. Ma niską samoocenę, uważa, że jest „beznadziejnym gównem, które nie potrafi zrobić ze swoim życiem niczego sensownego”[1]. Prowadzi w telewizji program z poradami seksualnymi, ale sama raczej nie lubi seksu. Zresztą nie miałaby z kim w ten sposób spędzać czasu, bo Jakob, którego mocno pokochała i z którym spotykała się przez pół roku, zostawił ją bez wyjaśnienia. Zmienił przy tym pracę i mieszkanie, więc próby odnalezienia go nie przyniosły efektu. Zrozpaczona Jessica straciła ciążę, wpadła w depresję, zaczęła mieć ataki paniki i dolegliwości sercowe, myślała nawet o popełnieniu samobójstwa. I choć od porzucenia minęło kilka lat, nadal nie może dojść do siebie. Czuje się przeraźliwie samotna i właściwie nie ma żadnych przyjaciół oprócz Petry. 

„Gorzkie słodkie pocałunki” Krystyna Siesicka


Marylka, główna bohaterka „Gorzkich słodkich pocałunków” Krystyny Siesickiej, podczas wakacji zostaje „uszczęśliwiona” towarzystwem dwóch nastolatek – Natalki oraz Żanety. Pierwsza z dziewcząt jest jej wnuczką, natomiast druga to obca dziewczyna, która przyjechała do miasteczka nie wiadomo skąd i która nie ma żadnych rzeczy oprócz dziwnego worka i kija. Czyżby uciekła z domu? Marylka przyjmuje ją pod swoją opiekę, a jednocześnie bacznie obserwuje. Rośnie w niej wrażenie, że tajemnicza nastolatka wyglądem przypomina kogoś, kogo Marylka kiedyś znała. Ale kogo? Kto miał tak smagłą cerę i tak fiołkowe oczy jak Żaneta? Starsza pani na próżno przeszukuje pamięć. Odczucie, że dziewczyna coś ukrywa i podejrzanie mocno interesuje się Wiolą, matką Natalki, jest coraz silniejsze. 

15.04.2019

„Gwałt. Opowieść miłosna” Joyce Carol Oates


Teena była piękna, wesoła, towarzyska. Lubiła spotykać się z mężczyznami, jednak żadnemu nie pozwalała nocować w swoim domu, by nie niepokoić córki, o której bezpieczeństwo dbała wprost obsesyjnie. Ale nie wszystkie zagrożenia umiała przewidzieć. Nie przyszło jej na przykład do głowy, że chodzenie po ciemku przez park może skończyć się tragedią. Kiedy wraz z dwunastoletnią wówczas Bethie wracała z przyjęcia urządzonego z okazji Dnia Niepodległości, postanowiła przejść właśnie przez ten park. Nie była to mądra decyzja. Po miasteczku snuły się grupy rozochoconych, spragnionych mocnych wrażeń mężczyzn. Matka i córka zostały zaczepione, straszliwie pobite, a pierwszą z nich dodatkowo zgwałcono.

Powieść Joyce Carol Oates opowiada o wielkich zmianach w psychice zgwałconej kobiety, o niebywałym okrucieństwie, a także o obojętności tak zwanych porządnych ludzi na krzywdę ofiar. Wydawałoby się, że poszkodowane zostaną otoczone współczuciem, a od przestępców wszyscy się odwrócą. Tymczasem jest inaczej – krewni i znajomi gwałcicieli starają się ich bronić za wszelką cenę. Po miasteczku rozchodzą się więc plotki, że Teena była pijana i proponowała seks za pieniądze, a jej oskarżenie wynika jedynie z zemsty. Bethie zaczyna być w szkole prześladowana przez siostry gwałcicieli, podczas gdy nauczyciele i koleżanki udają, że niczego nie widzą. Nawet kot należący do ofiar nie może liczyć na litość – ktoś podrzuca mu truciznę...

1.04.2019

„Historia przemocy” Ēdouard Louis



Ēdouard Louis, młody homoseksualista, który przyjechał z prowincji do Paryża, w wigilijną noc wpuścił do mieszkania nieznajomego mężczyznę o imieniu Reda. Panowie miło spędzali czas (nie wnikajmy, w jaki sposób), aż nagle gość stał się agresywny: zaczął grozić niedawnemu kochankowi, dusić go, a wreszcie gwałcić i to tak brutalnie, że „na pościeli, na podłodze – wszędzie była krew”[1]. Wprawdzie Ēdouard zdołał ocalić życie, ale wpadł w stres pourazowy. Miesiącami rozpamiętywał traumatyczne wydarzenie, a nawet napisał o nim autobiograficzną powieść pt. „Historia przemocy”.

W książce tej bardzo dokładnie opisuje wydarzenia sprzed gwałtu, sam gwałt, wizytę w szpitalu i na policji, snuje też rozmaite refleksje dotyczące agresji. Zauważa na przykład, że ci, od których oczekiwał pomocy – przyjaciele, policjanci – zachowywali się wobec niego nie lepiej niż Reda, czyli też stosowali przemoc. Przyjaciele zmusili go wręcz do pójścia na policję, policjanci wypytywali wielokrotnie o to samo, ignorując jego kiepski stan psychiczny i traktując bez zrozumienia, jak dziwoląga, który sam prosił się o napaść, a potem zawracał głowę zapracowanym, porządnym ludziom.