27.04.2012

„Nie wszystko o moim życiu” Zofia Chądzyńska








Książki Zofii Chądzyńskiej lubiłam od zawsze. Jako kilkunastoletnia dziewczynka bardzo przejmowałam się losami Eryki ze „Statków, które mijają się nocą” oraz Draba z powieści „Przez ciebie, Drabie”. A teraz sięgnęłam po autobiograficzne „Nie wszystko o moim życiu”.

Chądzyńska, osoba skromna, skryta, nadwrażliwa, nie zdecydowała się na opowiedzenie o sprawach bardzo osobistych ani na zamieszczenie ploteczek. Książka napisana jest w sposób fragmentaryczny i nieco chaotyczny: tu jakaś scenka, tam jakaś historia... Niektórzy czytelnicy taki sposób pisania mogą uznać za wadę. Mnie to nie przeszkadza, uważam, że każdy ma prawo do własnych tajemnic i więcej sympatii budzi we mnie osoba skryta i taktowna niż plotkująca i przesadnie ekshibicjonistyczna.

Znane postacie wymienione w autobiografii to m.in. Reverzy, Gombrowicz, Krystyna Żywulska, Cortazar. Chądzyńska uwielbiała Cortazara, nie lubiła zaś Whartona.
Dlaczego ten Argentyńczyk tak inny, tak dziwny, w sumie nie za łatwy, zdobył aż taką popularność? Tym bardziej pytanie to zadaję sobie dziś, gdy po krótkiej, zrozumiałej zresztą modzie na Stachurę, idolem polskim jest kto jak kto, ale Wharton! To właśnie przepaść Cortazar-Wharton jest smutną ilustracją naszego kulturalnego upadku[1].
Drab
Jaką osobą była Chądzyńska? O jej charakterze wiele mówi następujące wydarzenie: w roku 1966 została zaproszona na Sylwestra do pałacu. Znalazła się w tłumie pięknie ubranych ludzi, lecz zamiast balować zainteresowała się wielkim, wynędzniałym psem leżącym przed kominkiem. Pies ten był zagłodzony prawie na śmierć. Zawsze miałam febla do psów, a to nieszczęście od pierwszej chwili chwyciło mnie za serce[2]. Usiłowała nakarmić i pocieszyć tego psa, a nawet zabrać go do siebie, lecz kiedy następnego dnia przyjechała po niego samochodem, okazało się, że psa nie ma, bo został wypędzony na mróz i zaginął...

Pisarka rozpoczęła gwałtowne poszukiwania. Dog został odnaleziony, przywieziony do mieszkania, wyleczony. Wkrótce stał się bohaterem powieści pt. „Przez ciebie, Drabie”.
A na koniec dwa fragmenty: 
Feler, a raczej bardzo utrudniające życie kalectwo polegało na tym, że nie rozróżniałam ludzkich twarzy. Naturalnie był to i krótki wzrok, i astygmatyzm, i jakaś nieuwaga, ale twarze, dopóki nie były mi bardzo dobrze znane, przedstawiały mi się jak twarze innej  rasy – nie do rozróżnienia. Aktorów poznawałam po głosach. Nigdy nie wiedziałam, kto się ze mną wita, z kim mówię. Powodowało to wiele nieprzyjemności, żenujących sytuacji[3].
To prawda, że od dziecka ciągnęło mnie w stronę smutku, i mimo wielkiej żywotności psychicznie nie byłam mocna[4].
---
[1] Zofia Chądzyńska, „Nie wszystko o moim życiu”, Akapit Press, 2001, str. 136.
[2] Tamże, str. 133.
[3] Tamże, str. 141.
[4] Tamże, str. 102.

6 komentarzy:

  1. zainteresowałem sie wyrazeniem " miec febla do psów" - ciekawe.
    Nie znam tej ksiazki, może kiedys przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak już pisałam u mnie nazwisko zupełnie mi nieznane, nie znam ani pisarki, ani jej książek. Zainteresowałaś mnie osobą autorki- też lubię osoby skromne, skryte i wrażliwe, chroniące swoją prywatność.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresowałaś mnie tą książką. I... Przypomniałaś mi, że w gimnazjum miałam zamiar przeczytać "Statki...". Długo jednak nie mogłam dorwać książki, aż w końcu o niej zupełnie zapomniałam. Będzie trzeba się rozejrzeć za obiema pozycjami i to szybko. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam z dzieciństwa książkę z Drabem w tytule, ale nazwisko autorki ulotne było, dlatego dzięki za przypomnienie. Biografie, a jeszcze literackie, to mój numer jeden. Będę się rozglądać.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak będzie z literaturą amerykańską?

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.