Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śmierć w zoo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śmierć w zoo. Pokaż wszystkie posty

29.05.2025

„Mam złe doświadczenia z ujawnianiem się w miejscu, gdzie robię research”, czyli wywiad z Pawłem Pollakiem


Agnieszka K: Jest Pan tłumaczem literatury szwedzkiej, tłumaczem przysięgłym, a także pisarzem. I oto ukazuje się kolejna Pana powieść, „Śmierć w zoo”. Czy czas pomiędzy pojawieniem się jej w zapowiedziach a dniem premiery to dla Pana święto? Czy satysfakcja z wydania kolejnej książki jest taka sama jak z pierwszej?

Paweł Pollak: Ani wielkie święto, ani ogromna satysfakcja, ponieważ powtarzalne wydarzenia tracą na uroku. Cieszę się, gdy przychodzą egzemplarze autorskie z wydawnictwa, ale o równie silnych emocjach, jak przy pierwszej książce nie ma mowy. Kiedy dostałem do ręki swoją debiutancką „Kanalię”, ogarnęły mnie taka radość i duma, że gotów byłem uznać osiągnięcia Kolumba, Amundsena i Armstronga za mało istotne w porównaniu z jej wydaniem.  

„Śmierć w zoo” zaczyna się dramatycznie: oto lew rozszarpuje człowieka. Z początku wygląda to na wypadek, ale... 

Ale można się domyślić, że to morderstwo, kryminał opisujący śledztwo w sprawie wypadku najpewniej nie spotkałby się z zainteresowaniem czytelników. Policjanci dochodzą jednak do tego wniosku krętymi drogami, ponieważ w mojej powieści jest jak w  życiu: na pracę człowieka wpływ mają jego osobiste problemy i ambicje, które nieraz przeszkadzają w należytym wykonywaniu swoich obowiązków.