Narratorką powieści „DJ Bambi” jest Long, która czeka na ostatni etap chirurgicznej korekcji płci, urodziła się bowiem w męskim ciele, a pragnie mieć kobiece. Przeszła już przez wstawianie sztucznych piersi, zmieniła dane w dokumentach, przyjmuje leki hormonalne, ale wciąż czeka na, jak to nazywa, „dolny zabieg”. A kolejka jest bardzo długa, gdyż w Islandii przeprowadza się zaledwie dwie takie operacje rocznie, w dodatku pierwszeństwo mają osoby zagrożone samobójstwem. Bohaterka uważa to za trochę niesprawiedliwe, gdyż ma już sześćdziesiąt jeden lat i nie zostało jej zbyt wiele czasu. A na zagraniczną operację jej nie stać, musi przecież spłacać kredyt mieszkaniowy i szykować pieniądze na zabudowę balkonu. Znajomi uważają, że powinna dać spokój, że w jej wieku już za późno na poważne zmiany, ona jednak nie rezygnuje. Bo choć żadnych związków z mężczyznami już nie pragnie, chciałaby przynajmniej umrzeć w odpowiednim ciele.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transseksualizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transseksualizm. Pokaż wszystkie posty
4.10.2025
30.04.2015
„Mam na imię Ania” Anna Grodzka
Obawiałam się, że „Mam na imię Ania” będzie książką nudną, tymczasem pochłonęłam ją z ciekawością i zapewniam: warto przeczytać! Anna Grodzka, czyli kobieta, która urodziła się w ciele mężczyzny, opowiada w niej o dramatach osób takich jak ona, o nietolerancji, z jaką się spotkała, o gorzkim poczuciu odmienności i o rozterkach, jakie przeżyła, zanim zdecydowała się przejść operacje przekształcające jej ciało z męskiego w kobiece. Najpierw Anna Grodzka była Krzyśkiem, a raczej zmuszano ją do tego, by była Krzyśkiem. Pod presją otoczenia, w błędnym przekonaniu, że jest zboczeńcem lub osobą chorą psychicznie, Krzysiek usiłował ukrywać osobowość Ani. Potajemnie bawił się jednak lalkami, a kiedy podrósł, pod garniturem nosił pończochy. Idąc na komisję wojskową, włożył koronkowe majteczki. Ta kobiecość, która w nim była, nie dawała się zepchnąć na margines. W końcu Krzysiek odważył się podjąć walkę o to, by być Anią nie tylko w czterech ścianach, ale także pomiędzy ludźmi i w dokumentach.
W książce nie ma żadnych wzmianek o polityce, Grodzka konsekwentnie pisała tylko o tym, co ma związek z jej biologiczną matką oraz transseksualizmem. Autobiografia została wzbogacona kilkoma historiami innych osób, które cierpiały ze względu na różnicę pomiędzy płcią biologiczną a odczuwaną. Najbardziej poruszająca jest historia Davida Reimera. W niemowlęctwie nieudolny lekarz pozbawił go atrybutu męskości, postanowiono więc, że okaleczonego chłopca przekształci się w dziewczynkę. Jednak w ciele dziewczynki David czuł się bardzo źle i jego historia skończyła się tragicznie. Natury nie da się oszukać, rodzimy się z ustalonym poczuciem płci i nikt nie może sprawić, byśmy poczucie to zmienili – dowodzi Anna Grodzka.
Etykiety:
autobiograficzne,
Grodzka Anna,
polska,
recenzje,
transseksualizm
Subskrybuj:
Posty (Atom)

