31.07.2012

„Rynek w Smyrnie” Jacek Dehnel

„Rynek w Smyrnie” to zbiór sześciu opowiadań napisanych przez Jacka Dehnela jeszcze przed „Lalą”. Młodzieńcze płody naszego obiecującego pisarza nie zachwyciły mnie, zmuszałam się do ich czytania i zmarnowałam czas.

Narratorką „Olafa Farbiarczyka” jest pracownica burdelu, do którego pewnego razu przybył chudziutki, młodziutki, uduchowiony ksiądz, „migdalik cukrowany”[1]. W zamian za dach nad głową, strawę oraz spokojne miejsce do modlitw zobowiązał się pokryć ściany kwiatkami, aniołkami i papugami. Został przyjęty, więc pracowicie malował freski i czerwienił się jak buraczek na widok roznegliżowanych pań. Narratorka czuła się bardzo podekscytowana jego obecnością, pragnęła go do siebie przytulać. Dehnelowi dobrze udało się wczuć w duszę kobiety (a to trudne zadanie dla pisarza-mężczyzny) i pokazać kobiecy erotyzm. Raziło mnie jednak dziwne, zbyt wyszukane słownictwo, jakim posługiwała się ta niewykształcona prostytutka. Powiedziała ona na przykład o księdzu, że to „pacykarz, za którym beczą koźlęta moich piersi”[2]. Koźlęta piersi???

29.07.2012

„Pies Baskerville'ów” A.C.Doyle

Pewnego dnia Sherlocka Holmesa i doktora Watsona odwiedza wiejski lekarz i prosi o pomoc w bardzo dziwnej i trudnej sprawie. Otóż tam, gdzie mieszka, dzieją się tajemnicze i straszne rzeczy. Na rodzinie Baskerville'ów od wielu lat ciąży klątwa. Kolejni spadkobiercy giną w okrutny sposób. Z ich śmiercią coś wspólnego ma ogromny pies-bestia. Pies ten pojawia się na moczarach, wyje, a ślady jego łap widać w pobliżu miejsca zbrodni. Wkrótce przyjedzie ostatni potomek Baskerville'ów, sir Henry. Wiejski lekarz nie wie, jak się zachować: czy powiedzieć przybyszowi o klątwie i o psie?

Holmes postanawia wyjaśnić sprawę psa. Wysyła Watsona na miejsce tajemniczych wydarzeń, a sam prowadzi śledztwo w Londynie. Nie jest pewny, czy śmierć członków rodziny Baskerville'ów związana jest z nadnaturalnymi zjawiskami, czy też zabił ich jakiś sprytny człowiek.

Narrator książki, Watson, podziwia uzdolnionego Holmesa i stara się brać z niego przykład. Holmes obdarzony jest ponadprzeciętną inteligencją oraz wieloma innymi zaletami. Za jego jedyną wadę można uznać powściągliwość. Nie chce mówić o swoich podejrzeniach i odkryciach, czym czasami drażni Watsona. Biedny Watson gubi się w domysłach, nadaremnie usiłując odgadnąć, która z postaci ma coś wspólnego z wydarzeniami na moczarach. Dopiero pod koniec powieści Holmes staje się rozmowny i wyjaśnia zagadkę.

„Pies Baskerville'ów” powstał w roku 1902. Utwór przyjemnie się zestarzał, czyta się go wyjątkowo dobrze. Doyle wymyślił bardzo sprytną intrygę z zaskakującym, inteligentnym rozwiązaniem. Denerwowała mnie tylko jedna rzecz. Dlaczego wiejski lekarz został od razu skreślony z listy podejrzanych i uznany za niewinnego, bardzo poczciwego człowieka? Przecież nieraz bywało tak, że ktoś, kogo uważano za osobę niezdolną nawet do rozdeptania pająka, okazywał się seryjnym mordercą. Podejrzewać trzeba wszystkich bez wyjątku :-)

4/6.

26.07.2012

„Zygzaki” Kraszewski


„Zygzaki” Kraszewskiego to dosyć zajmująca powieść - nie za gruba, nie za krótka, z zaskakującą akcją i kilkoma ciekawymi bohaterami. Autor zaczyna od opisu hrabiny Marii: Pomimo lat czterdziestu była to jeszcze piękność w całym tego wyrazu znaczeniu, zachowana troskliwie, świeża[1]. Potem przedstawione są dzieci hrabiny. Córka Julia sprawia wrażenie osoby niemrawej, sennej, apatycznej, natomiast panicz Emil miał już w postawie i ruchach ten rodzaj pańskiej dumy, która przy najpiękniejszych formach, wyszukanej grzeczności, odpycha i trzyma istoty drugorzędne w oddaleniu[2].

Kiedy hrabina wraz z dziećmi i księdzem Marianem piją w salonie herbatę, pojawia się dziwny gość. Nie wygląda on na szlachcica: Wyłysiała głowa, rysy dosyć pospolite, twarz żółta, ogolona i pofałdowana[3]. Przybysz ten to Alfred Zeller, który przed wieloma laty zakochał się w hrabinie. Kiedyś został przez nią odtrącony, bo nie miał pieniędzy, teraz jest bogaczem i chce ofiarować hrabinie swoje pieniądze oraz serce.

Maria to osóbka niezbyt inteligentna, despotyczna, często niesprawiedliwa. Córkę kocha o wiele mniej niż syna, nie dba o jej szczęście, nie liczy się z jej zdaniem. Krzywdzona przez matkę Julia na początku książki pogrążona jest w apatii i smutku, potem jednak zmienia się, staje się bardzo ciekawą postacią.

Zeller przypominał mi nieco Wokulskiego z powieści Prusa. Obaj panowie zakochali się w kobietach z wyższej sfery, wzbogacili się za granicą (przy czym Wokulski zdobył majątek w ciągu jednego roku, zaś Zeller potrzebował na to dwudziestu lat), a po powrocie do kraju zaczęli naprzykrzać się wybrankom swojego serca. Hrabina Maria oraz panna Izabela czuły się osaczone przez swoich brzydkich wielbicieli i kochały się w mężczyznach mniej zamożnych, ale za to przystojniejszych i bardziej towarzyskich.

4/6.

---
[1] Kraszewski J.I., „Zygzaki”, Wydawnictwo Literackie, 1990, str. 8.
[2] Tamże, str. 12.
[3] Tamże, str. 17.

19.07.2012

„Tabu” Timo K. Mukka


Od dawna żadna powieść nie zauroczyła mnie tak mocno jak „Tabu”. Bohaterka książki, Milka, ma mniej więcej czternaście lat. Mieszka w odludnej okolicy, styka się tylko z kilkoma osobami: z mamą, z Chrystianem, który pomaga im w gospodarstwie, oraz z mieszkańcami wioski. Ważniejsi jej znajomi ze wsi to Auno Laanila – zakochany w niej bogaty jedynak oraz sześćdziesięcioletni, bardzo pobożny, zniedołężniały, a mimo to łasy na kobiece wdzięki organista.

Chrystian Ojanen przybył do wsi nie wiadomo skąd. Milka kocha się w nim miłością ni to dziecięcą, ni to kobiecą. Uwodzi go nie całkiem świadomie. Prowokuje go, szczypie, łaskocze, a potem, gdy Chrystian ulega pokusie, pozwala się całować i dotykać. Matka dziewczynki to osoba łagodna i dobra, ale też naiwna. Wysyła śliczną, dorastającą córkę do chaty samotnego mężczyzny, nie rozmawia z nią na intymne tematy, nie ostrzega przed niechcianą ciążą. Przerażająca jest niewiedza Milki: dziewczynka nie ma pojęcia, skąd się biorą dzieci, na jakie rzeczy nie wolno pozwalać chłopcom.

W książce znajduje się wiele scen erotycznych. Bohaterowie pożądają, kochają mocno, a ich uczucia Timo K. Mukka opisał w sposób bardzo subtelny i ciekawy. Szkoda, że książeczka jest tak krótka. I szkoda, że autor umarł w dwudziestym dziewiątym roku życia i pozostawił po sobie bardzo niewielki dorobek. 

Moja ocena: 5/6.

17.07.2012

„Męczennicy: Marynka” Kraszewski

W ubogim litewskim dworku o nazwie Berezówka mieszkała pani Adela ze swoim drugim mężem - nieznośnym leniem, utracjuszem i egoistą, oraz z piętnastoletnią córką Marynką. Marynka bardzo lubiła śpiewać. Pewnego razu, gdy pląsała wśród polnych kwiatów i nuciła ludową piosenkę, przejeżdżał drogą pan Volant, wielki impresario. Przystanął, zasłuchał się, wpadł w zachwyt. Od razu zrozumiał, że znalazł skarb, że jeśli pokaże tę dziewczynkę w teatrze, uzyska sławę i bogactwo. Trzeba tylko nakłonić matkę Marynki do podpisania kontraktu.

Pani Adela oraz jej brat, ksiądz Kalikst, nie ucieszyli się z propozycji sławnego gościa. Uważali, że w wielkim mieście Marynka nie zaznałaby szczęścia, poza tym teatr to siedlisko zepsucia, a śpiewaczki są osobami niemoralnymi.

Jednak w końcu Marynka trafiła do Warszawy i rozpoczęła ćwiczenia śpiewu. Większa część powieści to opisy nauk dziewczyny oraz intryg w środowisku teatralnym. Osoby poznane przez bohaterkę to m.in. maestro Scarlatti, śpiewaczka Laura Lacerti, baron Percival, pani Ildefonsa Krzewska. Ludzie skupieni wokół teatru są na ogół bardzo źli, mściwi, pozbawieni skrupułów, dwulicowi. Intrygują, plotkują, zazdroszczą innym. Bohaterowie pozytywni charakteryzują się naiwnością, nie umieją przeciwstawić się czarnym charakterom, nie mają siły przebicia i często umierają.

Marynkę, w przeciwieństwie do innych kobiecych postaci wymyślonych przez Kraszewskiego, trudno nazwać pięknością. To dosyć pospolite dziewczę, mające rumianą twarzyczkę „pogniecioną kapryśnie”[1], opaloną szyję, niezbyt piękną sylwetkę. „Wydawała się jakimś wielkim kopciuszkiem... nic więcej...”[2] - charakteryzuje ją narrator. Jedyne piękno Marynki to słowiczy głos.

Kraszewski przedstawił bohaterów z humorem i złośliwością. O impresariu Volancie napisał, że w dzieciństwie „gęsiom służył za mentora”[3]. Prawda, że to brzmi o wiele ładniej, niż „pasał gęsi”?

W książce „Męczennicy: Marynka” dostrzegam wiele słabych punktów. Wieś została wyidealizowana, zaś miasto ukazane jako miejsce złe, wypełnione dusznymi wyziewami, pełne wykolejonych ludzi. Nie udało się Kraszewskiemu przedstawić warszawskiego teatru w sposób barwny i przekonujący. Powinien wprowadzić do powieści więcej doświadczonych śpiewaczek, a nie tylko jedną Laurę. Zbyt wielu bohaterów uśmiercił. Na utalentowaną wiejską dziewczynę wysypał cały worek najrozmaitszych nieszczęść, przez co powieść wpędza czytelnika w przygnębienie.

3/6.

----
[1] Kraszewski Józef Ignacy, „Męczennicy; Marynka”, Wydawnictwo Literackie, 1966, str. 7.
[2] Tamże, str. 7.
[3] Tamże, str. 38.

15.07.2012

„Czercza Mogiła” Kraszewski





„Czercza Mogiła” Kraszewskiego to krótki utwór o nieco niesamowitym klimacie. Rozpoczyna się wstępem, w którym wychwalane są litewskie ziemie: Nigdzie tylu krzyżów, tyle kalwaryj i Męk Pańskich nie ma co na Litwie, nigdzie tyle u źródła kapliczek i figur na rozstajach[1]. Narrator zapewnia, że nie zazdrości Szwajcarom gór, a neapolitańczykom zatoki, bo najpiękniejsze widoki świata znajdują się na Litwie.

Potem następuje akcja właściwa. Pewnego upalnego dnia narrator polnymi drogami podążał w stronę Pińska. Nagle stało się nieszczęście: Mostek się pode mną załamał, konie się pozapadały, powóz się popsuł[2]. Po jakimś czasie podróżny spotkał Pawła Żużla, dziwnego człowieka o wyglądzie żebraka. Żużel, który był kiedyś ekonomem u pana Samuela Hawnula, dziedzica Krasnego, opowiedział niezwykłą historię.

Hawnul przybył w te strony nie wiadomo skąd. Ukrywał jakieś mroczne tajemnice, nie chciał nawiązywać kontaktów z okoliczną szlachtą, nie znał się też na gospodarce: Bąki strzelał w dyspozycjach takie, że czasem Żużlowi, gdyby nie respekt, rozśmiać by się zachciało[3].

Wkrótce między Hawnulem a sąsiadem Stefanem Wilczurą doszło do sporu o kawałek ziemi położony na granicy majątku. Aby rozstrzygnąć spór, należało rozkopać kopiec graniczny i sprawdzić, czy to zwyczajny kopiec, czy też mogiła. Wilczura twierdził, że w miejscu tym przed dwustu laty pochowane zostały pokawałkowane zwłoki niejakiego Polikarpa Huńcewicza (ze względu na rozległość okaleczeń i niekompletność ciała ksiądz nie pozwolił złożyć zmarłego na cmentarzu). Hawnul natomiast uważał, że nawet jeśli w ziemi leżały kiedyś zwłoki, to i tak w ciągu dwustu lat uległy one rozkładowi i Wilczura przegra w sądzie, bo nie będzie mógł udowodnić, że kopiec był mogiłą.

Czy warto rozkopywać miejsca, w których mogą spoczywać zmarli? Co stało się z Hawnulem, jakie tajemnice ukrywał? Dlaczego dwór w Krasnej jest opuszczony, a w pobliskiej kapliczce stoi trumna?

Odludne miejsca, opuszczony dom, tajemniczość... „Czercza Mogiła” to ciekawa opowieść z dreszczykiem. 

---
[1] Kraszewski Józef Ignacy, „Czercza Mogiła”, Wydawnictwo Lubelskie, 1991, str. 7.
[2] Tamże, str. 9.
[3] Tamże, str. 19.

10.07.2012

„Pokręcony świat” Jana Frey

„Pokręcony świat” Jany Frey to powieść dla młodzieży. Głównym bohaterem jest Juli, który przebywa w niemieckim więzieniu dla młodocianych. Chłopiec opowiada smutną historię swojego życia.

Mieszkał kiedyś w czynszowym mieszkaniu, które było sprzątane bardzo rzadko i niestarannie. Otyła i ponura matka całymi dniami piła alkohol, spała albo siedziała nieruchomo. Nie ubierała się, nie myła. Nie interesowała się nauką, wyglądem, odżywianiem ani zdrowiem syna. Juli miał alergię na kocią sierść. Wciąż kichał, ciężko oddychał. Odpowiednie lekarstwa oraz unikanie kontaktu z kotami poprawiłyby jego stan, lecz matka nie zdecydowała się na leczenie syna, ponadto przygarniała liczne koty, bo lubiła głaskać ich miękkie futerka. Przebywanie z taką matką sprawiało, że Juli stawał się zniechęcony i coraz smutniejszy. Jakby mało było tych nieszczęść, rówieśnicy też go odrzucali.

05.07.2012

„Zapowiada się piękny dzień” Seweryna Szmaglewska



Akcja tej książki, będącej kontynuacją „Dymów nad Birkenau”, zaczyna się w styczniową noc roku 1945. To właśnie tej nocy nadeszły z Berlina rozkazy, by zlikwidować obóz, spalić dokumenty i baraki, a ludzi w pasiakach poprowadzić w stronę Buchenwaldu.

Więźniarka Anna jest młodą kobietą. Jeszcze nie popadła w zwątpienie, jeszcze ma siły, by walczyć o życie i snuć plany na przyszłość. Uważa, że lepiej byłoby zaryzykować ucieczkę, niż zginąć z wycieńczenia podczas marszu. I tak się składa, że nadarza się okazja do ucieczki.

„Zapowiada się piękny dzień” Szmaglewskiej przedstawia emocje więźniarek, trudy zimowej wędrówki bez jedzenia, bez dokumentów i ciepłych ubrań oraz powrót do Warszawy. Autorka zaznacza, że dla wielu więźniarek przybycie do rodzinnego miasta wcale nie oznaczało końca cierpień. Niektóre z nich dowiadywały się, że ich najbliżsi zginęli, inne, że w międzyczasie mąż lub narzeczony związał się z drugą kobietą...

Książka została napisana w roku 1960. Warto wiedzieć, że autorka przebywała w obozie w Birkenau i że po wojnie brała udział w procesie norymberskim. Wrażenia z procesu przedstawiła w książce „Niewinni w Norymberdze”.

4/6.

---
Szmaglewska Seweryna, „Zapowiada się piękny dzień”.