29.07.2012

„Pies Baskerville'ów” A.C.Doyle

Pewnego dnia Sherlocka Holmesa i doktora Watsona odwiedza wiejski lekarz i prosi o pomoc w bardzo dziwnej i trudnej sprawie. Otóż tam, gdzie mieszka, dzieją się tajemnicze i straszne rzeczy. Na rodzinie Baskerville'ów od wielu lat ciąży klątwa. Kolejni spadkobiercy giną w okrutny sposób. Z ich śmiercią coś wspólnego ma ogromny pies-bestia. Pies ten pojawia się na moczarach, wyje, a ślady jego łap widać w pobliżu miejsca zbrodni. Wkrótce przyjedzie ostatni potomek Baskerville'ów, sir Henry. Wiejski lekarz nie wie, jak się zachować: czy powiedzieć przybyszowi o klątwie i o psie?

Holmes postanawia wyjaśnić sprawę psa. Wysyła Watsona na miejsce tajemniczych wydarzeń, a sam prowadzi śledztwo w Londynie. Nie jest pewny, czy śmierć członków rodziny Baskerville'ów związana jest z nadnaturalnymi zjawiskami, czy też zabił ich jakiś sprytny człowiek.

Narrator książki, Watson, podziwia uzdolnionego Holmesa i stara się brać z niego przykład. Holmes obdarzony jest ponadprzeciętną inteligencją oraz wieloma innymi zaletami. Za jego jedyną wadę można uznać powściągliwość. Nie chce mówić o swoich podejrzeniach i odkryciach, czym czasami drażni Watsona. Biedny Watson gubi się w domysłach, nadaremnie usiłując odgadnąć, która z postaci ma coś wspólnego z wydarzeniami na moczarach. Dopiero pod koniec powieści Holmes staje się rozmowny i wyjaśnia zagadkę.

„Pies Baskerville'ów” powstał w roku 1902. Utwór przyjemnie się zestarzał, czyta się go wyjątkowo dobrze. Doyle wymyślił bardzo sprytną intrygę z zaskakującym, inteligentnym rozwiązaniem. Denerwowała mnie tylko jedna rzecz. Dlaczego wiejski lekarz został od razu skreślony z listy podejrzanych i uznany za niewinnego, bardzo poczciwego człowieka? Przecież nieraz bywało tak, że ktoś, kogo uważano za osobę niezdolną nawet do rozdeptania pająka, okazywał się seryjnym mordercą. Podejrzewać trzeba wszystkich bez wyjątku :-)

4/6.

8 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze raz :-)
    "Pies..." to moja ulubiona książka z czasów dzieciństwa. Niewiele już pamiętam, ale pamiętam, że książka podobała mi się szalenie. Mam ochotę jeszcze raz ją przeczytać, ale boję się, że się po latach rozczaruję. Czy warto aż tak ryzykować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto, bo książka dobrze się zestarzała, słownictwo jest zrozumiałe, intryga ciekawa. Ja nie przepadam za kryminałami, a pochłonęłam "Psa Baskerville'ów" jednym tchem :-)

      Usuń
  3. Ja też z wielkim sentymentem wspominam "Psa"... wtedy zrobił na mnie ogromne wrażenie, możliwe, że teraz bym się rozczarowała (albo i nie, kto wie), więc nie chcę strącać go z piedestału...

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć znam dość dobrze S.Holmesa to jest to znajomość głównie z telewizji. Pies Baskerwilów to chyba jedna z niewielu pozycji Conan Doyle`a które przeczytałam i to czytałam niedawno. Podobał mi się tajemniczy mroczny klimat i intrygująca zagadka. Oceniłam bardzo podobnie do ciebie (4,5/6) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie jedno z bardziej "kultowych", przynajmniej jeśli chodzi o tytuł, opowiadań o Sherlocku. Każdy o nim słyszał chociaż nie każdy wie do końca o co w tym chodzi :-).

    OdpowiedzUsuń
  6. O, jaki zacny klasyk dziś u Ciebie. :) Ja zaczytywałam się w książkach pana Doyle w czasach podstawówki. "Psa Baskerville'ów" kojarzę dzisiaj jak przez mgłę", ale wiem, że to był jeden z moich ulubionych tytułów autorstwa tego autora. Wtedy jakoś nie rzucił mi się w oczy fakt wyłączenia z kręgu podejrzanych lekarza, choć teraz pewnie już by mi to podpadło... :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie czytałam wcześniej książek Doyle'a. Owszem, w wieku kilkunastu lat lubiłam kryminały, ale sięgałam raczej po Christie :-)

      Usuń

Proszę nie wstawiać linków do blogów.