Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki tragikomiczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki tragikomiczne. Pokaż wszystkie posty

26.11.2025

„Nieboszczycy na balu” Ladislav Fuks

„Nieboszczycy na balu” Ladislava Fuksa wbrew tytułowi nie są horrorem. To historia w całości realistyczna. Nie znajdziemy w niej trupów wstających z grobów czy opisów rozkładających się zwłok, ale za to wśród bohaterów są osoby omyłkowo uznane za zmarłe, wracające znienacka do swoich domów i budzące zdumienie oraz strach. Jednym z takich „zmartwychwstałych” ludzi jest pan Drazda. Spędziwszy trochę czasu w szpitalu, zostaje wypisany. Zbiera więc swoje rzeczy i wraca na ulicę Różaną, gdzie mieszka w ładnej kamieniczce z galeryjkami. A tam – żadnej radości. Ktoś na jego widok wytrzeszcza oczy. Ktoś krzyczy. Ktoś uznaje go za ducha wywołanego przez spirytystkę z sąsiedztwa. Ktoś ucieka. Ktoś mdleje przerażony…

31.01.2012

„Kot” Georges Simenon






Georges Simenon słynie jako autor kryminałów, a przecież jego najlepsze książki to nie kryminały, tylko powieści obyczajowo-psychologiczne. 

„Kot” jest historią małżonków, którzy mieszkają w jednym domu, ale od pięciu lat nie odzywają się do siebie. Tak, to nie pomyłka: od pięciu lat. Pełni mściwości, wypracowali niezwykły sposób porozumiewania się i dokuczania sobie: po ich salonie i kuchni fruwają zwinięte w kulki karteczki. Trzeba przyznać, że emeryci dobrze celują - papierek bezbłędnie pada na kolana znienawidzonego współmałżonka. Na karteczkach najczęściej widnieje słowo „kot”.

Tak skomplikowana sytuacja między domownikami stwarza wiele humorystycznych sytuacji, lecz to bardzo swoisty humor, idący w parze ze smutkiem i goryczą. Nieraz miałam chęć śmiać się z latających karteczek i z oddzielnych kredensów, jednak już po chwili robiło mi się głupio, bo uświadamiałam sobie, że tak naprawdę śmiałabym się z czyjegoś osamotnienia, czyjejś tragedii. Przecież ci starsi ludzie w głupi sposób marnują swoje ostatnie lata. Zachowują się gorzej niż malutkie dzieci - dzieci są jednak mądrzejsze, szybciej się godzą.

Simenon wspaniale odmalował przywary Emila i Małgorzaty: mściwość, zdziecinnienie, upór, nietolerancję, a jednocześnie ukazał te postacie z prawdziwą sympatią. Pomimo swoich wielkich wad nieszczęśni małżonkowie z każdą stroniczką wzbudzają coraz większe współczucie. Chciałoby się potrząsnąć nimi i powiedzieć: opamiętajcie się!

Książka Simenona to również wspaniały, choć też nietypowy przykład miłości do zwierzaka. Jak bardzo ten Emil kochał swojego kota! I jak mocno Małgorzata kochała papugę! Chwilami odnosiłam wrażenie, że „Kot” to jedna z najbardziej przejmujących książek o sile miłości do zwierząt, mimo że... I muszę urwać w tym miejscu, by nie zdradzić za wiele z treści tej mądrej, dosyć oryginalnej i trochę przewrotnej powieści.

Od „Kota” nie mogłam się oderwać. Simenon przekonał mnie, że jest utalentowanym pisarzem, rozumiejącym wiele, mającym empatię i talent. I nie za kryminały go cenię, lecz właśnie za tę mało znaną psychologiczną powieść, doskonale wyważoną, dającą do myślenia. Zachęcam więc serdecznie: jeśli zauważycie na półce biblioteki starą książkę z czarnym kotem na okładce, wypożyczcie ją koniecznie. Warto.

---
Napisane 2010-08-25.