„Sieć o drobnych oczkach” to dziesiąta i zarazem ostatnia część cyklu Håkana Nessera o śledztwach prowadzonych przez Barbarottiego. Komisarz ten przechodzi już na emeryturę. Planuje spędzić ją na Gotlandii, w towarzystwie swojej wieloletniej partnerki Evy. Kupili już stary, trzeszczący dom w parafii Rute i załatwiają ostatnie formalności. Tymczasem na tej samej wyspie, tyle że w luksusowym domu opieki, od ośmiu lat mieszka ich dawny szef Albin Asunander i wciąż rozmyśla o pewnej niewyjaśnionej zbrodni z przeszłości. Niedawno odkrył pewien ślad świadczący o tym, morderca wciąż przebywa na wolności i w dodatku gdzieś bardzo blisko. Ponieważ starzec ma niesprawne ciało i osobiście niewiele może zdziałać, dawni podwładni spadają mu jak z nieba. Wie, że jeśli zdoła zainteresować ich swoimi podejrzeniami, zrobią wszystko, by znaleźć rozwiązanie zagadki. On zaś będzie pociągał za sznurki w tle, równie nieustępliwy jak pająk trzymający sieć.
Jak w wielu powieściach Nessera, także i w tej pojawia się wątek nierozwiązanej zagadki sprzed lat i tajemnic rodzinnych, są też wstawki w formie pamiętnika i protokołów przesłuchań. I podobnie jak w innych akcja posuwa się powoli jak ślimak i dwutorowo. Pierwsza linia to rok 1996, kiedy to w Kymlinge doszło do zaginięcia trzykrotnej mężatki o imieniu Marlene. Niejaki Harry Krona zgłosił wtedy, że zabił żonę, jednak żadne ślady tego nie potwierdzały. Czy był chory psychicznie? A może kłamał? Lecz jeśli tak, to w jakim celu? Druga linia czasowa to rok 2025, kiedy to stary Asunander zaczyna mieć nadzieję, że może wreszcie zagadka Marlene znajdzie rozwiązanie. Ponieważ zarówno on, jak i jego pomocnicy są już emerytami, śledztwo toczy się nieoficjalnie, bez wsparcia innych policjantów i bez dostępu do nowoczesnych technik kryminalistycznych. Zostaje im tylko czytanie starych akt, rozmowy z osobami mogącymi coś wiedzieć oraz wysilanie mózgów, by znaleźć jakieś powiązania i wyjaśnienie. Co ciekawe, przed trzydziestoma laty Barbarotti i Eva nie pracowali przy tej sprawie – on był na kursie, ona rodziła dziecko – i dopiero teraz poznają jej szczegóły. Wtedy zajmowali się nią zapijaczony, otyły Kallin, grupa mniej zdolnych policjantów i psychiatra, gdyż samozwańczy morderca sprawiał wrażenie nie w pełni zdrowego na umyśle, i oczywiście Asunander – „Asunander w tle jak pająk trzymający sieć” (s. 183). Lecz w tę sieć nic się nie złapało, morderca zdołał uciec.
Najciekawsza postacią książki jest właśnie Asunander. To typ samotnika, cierpliwy, bystry, oschły; nazywa siebie starym kulawym dziadem. Trzydzieści lat temu bolała go jama ustna, gdyż jakiś zbir wybił mu zęby, teraz jest odwrotnie, boli go wszystko oprócz zębów, bo ma je sztuczne. Próbuje walczyć ze zniedołężnieniem, dwa razy dziennie stara się przejść po pięćdziesiąt kroków, lecz niewiele to pomaga.
Powieść zaczyna się bardzo drastycznie, a mianowicie pewien piętnastolatek odrąbuje dwunastoletniemu koledze palec. Ma to być znakiem braterstwa krwi. „Bo posiadanie odciętego palca jest czymś szczególnym. I to bardzo” (s. 13). Sam też nie ma palca – kiedyś przyciął go drzwiami i w szpitalu amputowano mu pięciocentymetrowy kawałek. Motyw odciętych palców przewija się przez całą książkę.
Z ciekawostek: jedna z postaci lubi czytać kryminały i ma zamiar sięgnąć po książkę Nessera, za którym nie przepada. W Szwecji butelki po rumie i wódce można oddać do skupu i odzyskać kaucję. Salon fryzjerski, w którym pracowała zaginiona Marlene, nosi bardzo nietypową nazwę, a mianowicie Zardzewiałe Nożyczki. Zaskakująco wiele postaci z tej książki jeździ rowerem – robią to dwaj chłopcy bez palców, Barbarotti, Eva, pomagająca jej policjantka Paola, podpity grubas Kallin. I nawet morderca przemieszcza się na rowerze!
Oryginalny tytuł tej powieści, „Det finmaskiga nätet”, mocno nawiązuje do pierwszej części cyklu z Van Veeterenem, czyli do „Det grovmaskiga nätet”, która na polski została przełożona jako „Nieszczelna sieć”. Obie te książki z siecią w tytule są niestety słabsze od innych, Nesser słabo zaczął swoje cykle i słabo zakończył. Widać, że pisząc „Sieć o drobnych oczkach”, nie miał dobrego pomysłu na intrygę kryminalną ani nawet na przebieg śledztwa, bo tytułowa sieć bynajmniej nie ma wcale drobnych oczek i jeśli morderca zostanie złapany, to nie dzięki pracy policji, lecz z innego powodu. Nie ma w tej książce tak charakterystycznej dla Nessera głębi psychologicznej, a zakończenie jest powierzchowne, nie wyjaśnia całej zagadki. Da się oczywiście tę powieść czytać, jednak jest to pozycja raczej przeciętna, niezasługująca na zachwyty.
---
Håkan Nesser, „Sieć o drobnych oczkach”, przeł. Inga Sawicka, Czarna Owca, 2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz