Lubię Patricię Highsmith. Na blogu mam już recenzje dwóch jej książek: „Znajomych z pociągu” oraz „Księgi zemsty dla miłośników zwierząt”. Obie mi się podobały. A teraz sięgnęłam po „Siedemnaście miłych pań”. Tytuł wprowadza w błąd, ponieważ bohaterki opowiadań z tego zbiorku są przeokropne. Niszczą siebie i ludzi z najbliższego otoczenia, budzą w innych mordercze instynkty. Nic więc dziwnego, że wiele z nich ginie w dramatycznych okolicznościach.
