Trzydziestosześcioletni Vic mieszka wraz z żoną Melindą oraz córeczką Trixie w amerykańskim miasteczku o nazwie Little Wesley. Choć ma duże dochody ze spadku i nie musi pracować, prowadzi małe wydawnictwo, bo po prostu lubi robić coś pożytecznego. A wieczorami zajmuje się córką, hodowlą ślimaków i pluskiew, czytaniem książek. I żyłby spokojnie, gdyby nie skandaliczne zachowanie żony, która wciąż się upija i szuka nowych kochanków, a co gorsza, przyprowadza ich do domu i żąda, by po kolacji mąż znikał w swoim pokoju i nie przeszkadzał jej w tête-à-tête z gościem. Jest bezczelna aż do obrzydzenia. W ogóle nie liczy się z uczuciami Vica, zaniedbuje dziecko, za to jej kochankowie – a zawsze są to mężczyźni przyjezdni – mają jak w raju, bo Melinda funduje im alkohol i kolacje, załatwia różne sprawy, pomaga wynająć mieszkanie i poznać tubylców.
Łatwo zgadnąć, że największy rogacz w miasteczku czuje się upokorzony, dociskany do ściany, że rośnie w nim frustracja. „Kiedy pomyślał, co chciałby zrobić, widział siebie, jak kopniakami zrzuca popielniczki że stołów, miażdży skorupki ślimaków, kiedy je podnosi, a wszystko z powodu utraty kontroli nad sobą, niemniej do takich ekscesów nigdy nie doszło” (s. 185). Vic nigdy nie okazuje złości, nie mówi nikomu o swoich nieszczęściu. Nie umiejąc poradzić sobie ze wstydem, wymyśla osobliwy sposób na odzyskanie twarzy, opowiada mianowicie, że zamordował poprzedniego kochanka żony i że jeśli ktoś mu się nie spodoba, zabije go. Plotka szybko się rozchodzi i niemal wszystkich śmieszy, ale są i tacy, którzy reagują strachem, bo przecież poprzedni kochanek jego żony naprawdę został zamordowany.
Bohaterowie często spotykają się z innymi rodzinami należącymi do elity miasteczka.. Wszyscy ci bogaci ludzie zaskakująco dużo piją, a po pijanemu siadają za kierownicą. Nawet Vic, choć tak dba o swoją kilkuletnią córkę, w pewnym momencie daje jej półtora kieliszka wina, by szybko zasnęła.
Powieść jest bardzo ciekawa, utrzymana w ponurym klimacie. Z każdą kartką narasta napięcie, klimat staje się coraz bardziej duszny. Autorka pogłębia warstwę psychologiczną i przekonująco pokazuje, że istnieją osoby, którym łatwiej jest dokonać jakiegoś drastycznego czynu, niż trzasnąć pięścią w stół i rozmówić się z kimś, kto je krzywdzi. Główny bohater miota się niczym ryba w sieci, zachowuje coraz bardziej kuriozalnie, tak że od pewnego momentu trudno jest ocenić, które z małżonków budzi większy wstręt i czyją właściwie trzymać stronę. Oboje są odrażający. Jedno zdradliwe, zapijaczone i rozwydrzone, drugie niesamowicie tchórzliwe, nieszczere, działające z ukrycia. Zachowują się tak, że tragiczna sytuacja zamiast się rozwiązać, gmatwa się aż do niemożliwości…
Moja ocena: 5/6.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz