Harry porzuca miasto i kupuje dom, który widział tylko na zdjęciach. Przywozi ubrania, pudła z książkami. Planuje żyć w odosobnieniu i powrócić do pisania. Jego pierwsza powieść odniosła wielki sukces, ale drugiej napisać nie umiał. To znaczy napisał, lecz uznał za słabą, bez duszy, i nie chciał publikować. Zaczyna więc szukać natchnienia, a w międzyczasie urządzać się i poznawać okolicę. Ale otoczenie wydaje mu się wrogie i nieprzystępne. Z sąsiedniego domostwa dochodzą dziwne hałasy, jakby łomotanie kijem, a przez dolinę odgradzającą oba gospodarstwa niesie się przerażający skowyt. Harry ma wrażenie, że ktoś czai się za zasłoną mgły, obserwuje go z ukrycia. Z czasem nieprzyjemne odczucia jeszcze się potęgują. Kiedy pyta ludzi ze wsi o te odgłosy lub o mężczyznę mieszkającego w domu za doliną, ci zachowują się dziwnie, jakby coś ukrywali albo czegoś się bali. Jedynie Sofia, sprzedawczyni ze sklepiku, trochę z nim rozmawia, jednak nie o wszystkim, i mer, ale on nie budzi zaufania, wydaje się Harry'emu odrażający, jakiś śliski i rozplotkowany. Mówi na przykład, że mężczyzna z sąsiedniego gospodarstwa rzuca klątwy, że to syn samego diabła.
