„Wyspa dzieci” to przeznaczona dla dorosłego czytelnika pasjonująca powieść o jedenastoletnim chłopcu, który podczas letnich wakacji został w Sztokholmie bez żadnej opieki. Matka jego zaplanowała, że wyjedzie na wczasy, a syna wyśle na kolonie, lecz przedsiębiorczy i krnąbrny Reine nie dotarł na miejsce zbiórki i wrócił do pustego już mieszkania. I choć nie miał żywności ani większej sumy pieniędzy, postanowił, że znajdzie pracę i samotnie spędzi całe lato.
W tym miejscu muszę wyznać, że matka chłopca zrobiła na mnie złe wrażenie. Trudno mi zrozumieć, dlaczego nie odprowadziła jedenastoletniego dziecka na miejsce zbiórki, dlaczego nie pomogła mu nieść ciężkiej walizki i nie pomachała ręką na pożegnanie. Czy to normalne zachowanie szwedzkich matek? Z początku można sądzić, że kobieta jest tylko lekkomyślna, potem wychodzą na jaw inne jej wady.
Powieść Pera Christiana Jersilda jest bardzo ciekawa i nie powinna zostać zapomniana. Jedyne, co mi się w niej nie podobało, to zbyt szczegółowe opisy problemów gastrycznych bohatera. Podczas czytania książki można odnieść wrażenie, że zarówno dziecku, jak i jego matce przydałoby się solidne lanie. Bo czy Reine uciekałby z domu, gdyby jego matka była bardziej troskliwa? Moim zdaniem nie...
---
Per Christian Jersild, „Wyspa dzieci” (oryg. „Barnens ö”), tł. Halina Thylwe, Wydawnictwo Poznańskie, 1986.
