Niekiedy autor przerywa relacje z życia zewnętrznego i wewnętrznego nieszczęsnej kobiety, by pokazać działania innych postaci – jej narzeczonego, który jest durniem żerującym na swoich rodzicach i który jakoś nie spieszy się z zawiadomieniem policji, oraz czternastoletniego Krzyśka, mieszkającego w Augustowie i rozważającego, skąd wziąć pieniądze na nową kurtkę. Ta, którą ma, jest po pierwsze na niego za duża, trzeba podwijać rękawy, a po drugie kompletnie zniszczona, bo przez kilka lat nosił ją ojciec Krzyśka, a potem starszy brat. I od razu wspomnę, że nie wierzę, by w naszych czasach uczeń chodził w porwanych łachach i wychowawca nie poinformował o tym problemie ani pedagoga szkolnego, ani rodziców. Podobnie nie wierzę, by jakimś zastrzykiem w ramię można było tak mocno znieczulić człowieka, żeby ten nie czuł bólu podczas odcinania mu pewnej części ciała (leżącej o wiele niżej niż ramię, nie da się więc tego zastrzyku podciągnąć pod znieczulenie miejscowe).
Chmielarz pisze o zemście, przemocy, dorastaniu w dysfunkcyjnej rodzinie, hejcie i trochę też o tym, że na zestresowanego człowieka może znienacka spaść przymus czynienia zła, że drzemie w nas jakieś ukryte bestialstwo, chęć dręczenia innych, żywienia się ich bólem i strachem. Kiedy te pragnienia dojdą do głosu, trudno im się oprzeć. Książka skłania do rozważań, czy główna bohaterka naprawdę jest dobrą osobą. Wszyscy ją za taką uważają, ale w pewnym momencie pada alarmujące zdanie: „Ona była dobra, w końcu tę cechę sama w sobie wypracowała”. Czyli nie jest dobra z natury, tylko z jakichś powodów – z wyrachowania, z rozsądku, a może ze strachu przed mroczną stroną swojej osobowości – starała się taką osobą zostać.
Nie należę do fanów autora, tak tylko sięgnęłam po ten audiobook, by posłuchać sobie czegoś podczas mycia podłogi. Ale „Złotowłosa” pozytywnie mnie zaskoczyła, stawiam ją o wiele wyżej niż „Ranę” czy „Żmijowisko”. Jest od nich mniej wulgarna, bardziej dopracowana i przemyślana. Doceniam dobry warsztat, a powolna akcja i rozważania bohaterki w ogóle mi nie przeszkadzały. Przeszkadzał mi za to sposób, w jaki Chmielarz pisze o nastolatkach. W jego wydaniu są to istoty prostackie, bez życia wewnętrznego. Poza tym pewien wątek i pewna postać mocno kojarzyły mi się z „Wyznaniami” Kanae Minato, lecz u japońskiej autorki wypadły one jednak lepiej.
Najbardziej w tej książce zaciekawiły mnie nawiązania do baśni o Złotowłosej. Jest tu więc domek położony w lesie na odludziu, jest trzyosobowa rodzina „misiów”: rodzice oraz, powiedzmy, dziecko i jest piękna jasnowłosa dziewczyna, przez którą ta rodzina doznaje straty. Z baśni nie wynika, czy poszkodowani myśleli o ukaraniu winowajczyni, która uciekła, nawet nie powiedziawszy „przepraszam”. Chmielarz tworzy jak gdyby dalszy ciąg tej historii, ukazuje reakcję pokrzywdzonych – przy tym w jego książce wszystkie elementy zapożyczone z baśni są wyolbrzymione, zniekształcone. Niedźwiedzie stają się więc niesamowicie mściwe i odrażające, zniszczenia, których dokonała Złotowłosa, są znacznie większe niż połamane krzesełko, a ona sama zachowuje się tak podle i bezwzględnie, że nie sposób jej żałować. Niech ma za swoje.
Szkoda tylko, że nie skorzystałam z wersji papierowej, bo lektorka Anna Szymańczyk nie umie modelować głosu, przekazać emocji, przykuć uwagi; klepie ten tekst niczym dewotka pacierze. Coś strasznego.
Moja ocena:Autor: 4/6.
Lektorka: 1/6.
Nie czytałam pana Chmielarza, ale twój opis mnie nie zachęca do lektury. Wydaje mi się, że to nie moja stylistyka. Kryminały czytuję ostatnio co prawda częściej niż dawniej, ale mimo wszystko, jakoś mnie to nie przekonuje. Ale rozbawiła mnie ocena czytającej audiobooka :) Lektor zdecydowanie jest ważny dla odbioru, czasami dobry lektor może nieco podnieść wartość lektury przez umiejętne czytanie, a czasem dobra książka wypada dość mizernie w kiepskiej interpretacji. Ostatnio słuchałam audiobooka, gdzie podczas nagrywania nie wyciszono pomieszczenia i w tle słychać było tykanie zegara. I nie był to efekt zamierzony. Było to dość irytujące.
OdpowiedzUsuńObawiam się, że ta książka nie przypadłaby Ci do gustu... Zgadzam się z tym, co napisałaś o lektorach. Ja dopiero od niedawna słucham audiobooków i nie zetknęłam się jeszcze że zbyt wieloma lektorami, ale zdążyłam już polubić Filipa Kosiora. On ma ładny głos, chce się go słuchać. :)
UsuńOo znam tą książkę. Chmielarz to najlepszy polski autor, (a Ukraiński najlepszy autor to Sherij Żadan). Nie spodobała mi się, bo tempo siada, ale zgadzam się z recenzją na blogu Jarosława Czechowicza. Profesjonalny recenzent zauważył taką wadę, że pisarz pomija problem miesiączkowania. Ula jest więziona przez kilka miesięcy i nie ma miesiączkowania. Chmielarz nie zna się na damskich problemach.
OdpowiedzUsuńProfesjonalny recenzent to według Ciebie ktoś, kto za pisanie recenzji dostaje pieniądze? A jeśli chodzi o miesiączkę, to po pierwsze nie jest to „problem”, tylko normalna rzecz, oznaka zdrowia, a po drugie to nie Chmielarz, tylko ten recenzent nie zna się na kobiecej fizjologii. Urszula przez kilkadziesiąt dni dostaje bardzo mało jedzenia i picia, o ile dobrze pamiętam, tylko dwa herbatniki i szklankę wody dziennie, niekiedy jabłko. Bardzo szybko chudnie, opada z sił, do tego dochodzi ogromny stres. Kiedy waga spadnie poniżej jakiejś tam granicy, okres zanika.
UsuńNo właśnie z ust mi to wyciągnęłaś, chciałam to tak samo skomentować...
Usuń@Lew ze Lwowa Śmiała teza, jeśli chodzi o pana Wojciecha :P I to mimo mojej sympatii do autora :)
UsuńTeż nie trawię "krytycznego oka".
UsuńNie skuszę się. ;)
OdpowiedzUsuńMam już za sobą dużą część popliteratury kryminalnej pióra rodzimych autorów i na razie mam dość. Jak zapomnę o wtórności i miałkości co poniektórych dzieł, to nie wykluczam, że jeszcze wrócę. Teraz mam zamiar poeksplorować odrobinę damską scenę fantasy. Polską, rzecz jasna :)
OdpowiedzUsuńRzadko sięgam po tego typu polską literaturę, bo nie mam szczęścia do kryminałów czy thrillerów i najczęściej trafiam na bardzo słabe. A za książkami Chmielarza nie przepadam, ale uważam, że ma on doskonały warsztat. :)
UsuńMój brat czytał kilka książek autora i pamiętam, że mu się podobały :) Ja z Chmielarzem miałam tylko tyle do czynienia, że oglądałam serial na podstawie jego książki. Podejrzewam, że na jakąś powieść może kiedyś się skuszę, ale nie są one na liście priorytetów czytelniczych :)
OdpowiedzUsuńChmielarz ma wielu fanów. :) Ja może przeczytam coś jeszcze jego autorstwa, bo warsztat ma dobry, tyle że treść niezbyt do mnie trafia.
Usuń