29.06.2019

„Mieć i nie mieć” Ernest Hemingway


Ostatnie moje spotkanie z twórczością Ernesta Hemingwaya nie przebiegało pomyślnie. Noblista tak mnie zirytował swoim stosunkiem do innych autorów i do zwierząt, które zabijał dla zabawy, że musiało minąć aż sześć lat, bym odważyła się sięgnąć po kolejną jego książkę. Ta książka to „Mieć i nie mieć”.

Główny jej bohater ma na imię Harry i mieszka w Key West na Florydzie, w domu stojącym tuż nad morzem, w dzielnicy, w której władze miasta zamierzają wybudować luksusowy ośrodek dla turystów. Oczywiście nie chce sprzedać domu, ale będzie do tego zmuszony, jeśli nie znajdzie dobrej pracy. Jednak w czasie kryzysu (akcja toczy się w latach trzydziestych) trudno zarobić w legalny sposób. Harry najpierw pomaga bogatym letnikom łowić ryby, a kiedy nie dostaje zapłaty i na domiar złego traci kosztowny sprzęt rybacki, zaczyna przemycać alkohol i rewolucjonistów na Kubę. Dużo przy tym ryzykuje, bo po pierwsze Urząd Celny może odebrać mu kuter i kontrabandę, po drugie Kubańczycy są porywczy i bezwzględni. 

„Witold i Elwira” Władysław Bochenek



„Witold i Elwira” Władysława Bochenka to powieść o Śląsku. Akcja toczy się w środowisku górników, którzy przed wojną wyjechali do Francji lub Belgii, a kiedy tamtejsze kopalnie zamknięto, wrócili do Polski. I z przyjemnością zauważyli, że warunki życia w kraju się poprawiły. Otrzymali zatrudnienie, o wiele lepsze wypłaty niż paręnaście lat temu, a także poniemieckie domki – wprawdzie zdewastowane i ogołocone przez szabrowników, ale zawsze to własny dach nad głową. Przekonali się też, że zawód górnika zyskuje coraz większą rangę. Pracownicy polskich kopalń mają swoje święto, paradne stroje, mogą czuć się ważni i dumni, podczas gdy we Francji zawód górnika nadal uchodzi za jeden z najgorszych i przeznaczony jest głównie dla ludzi, którzy nigdzie indziej nie mogą znaleźć zatrudnienia, czyli dla cudzoziemców i kryminalistów.

12.06.2019

„Przypadek F.” Ingeborg Bachmann





Martin Ranner i Franciszka Jordan, bohaterowie „Przypadku F.” Ingeborg Bachmann, są rodzeństwem. Jako dzieci przepadali za sobą. Potem ona została żoną sławnego psychoanalityka i z trzpiotowatej dziewczyny zmieniła się w nieprzystępną damę. Ponieważ Martin nie potrafił znaleźć wspólnego języka z nadętym Jordanem, przestał odwiedzać ich wiedeńskie mieszkanie i nie zauważył, że siostra z winy męża stawała się coraz bardziej nieszczęśliwa. Prawda dotarła do niego dopiero wtedy, gdy Franzie uciekła z prywatnego szpitala. Zaczął jej szukać, ale bez większego zaangażowania. A kiedy stwierdził, że jest mocno rozstrojona, odczuł nawet przelotną chęć, by powiadomić Jordana i w ten sposób pozbyć się kłopotu. W końcu jednak uległ prośbom Franzie i zabrał ją ze sobą w podróż do Afryki. 

Zmiana miejsca pobytu nie poprawia nastroju chorej. Podczas gdy Martin, zapalony geolog, podziwia piramidy i świątynie, jego siostra snuje ponure rozmyślania. Analizuje, dlaczego ona, osoba inteligentna i o silnym charakterze, pozwoliła się oszukać. Dlaczego tak późno zrozumiała, że poślubiła nowoczesną wersję Sinobrodego? Najpierw dostrzegała tylko ogładę, sławę i tytuły naukowe męża. Wierzyła, że jego poprzednie żony, z których jedna przestała wychodzić z domu, a druga popełniła samobójstwo, były niespełna rozumu. Odpychała od siebie podejrzenia, a teraz, kiedy wreszcie zna prawdę, nie ma już siły na ratowanie się i pragnie nie tyle uwolnić się od prześladowcy, co umrzeć. 

11.06.2019

„Wiedźmy na gigancie” Małgorzata Kursa


Bohaterki „Wiedźm na gigancie” Małgorzaty Kursy, czyli Anka, Majka, Ida i Gośka, kochają dobrą polską literaturę i ze wszystkich sił starają się ją promować. Co rano przychodzą do siedziby agencji TERCET i kiedy każda z nich już „się wybulgocze”[1], zaczynają pracę – recenzują nadesłane nowości, negocjują z wydawcami, odbierają maile od autorów pragnących skorzystać z ich usług. Niektórych biorą pod swoje skrzydła, innych – tych kaleczących język polski – bezlitośnie odprawiają. 

Wśród odrzuconych grafomanów znajduje się Miranda Kniaź, chlubiąca się kilkunastoma dziełami opublikowanymi na własny koszt, oraz około czterdziestoletni Adaś Grandzik, pragnący zostać księciem komedii kryminalnej. Do celu dąży nieuczciwymi metodami – sam sobie pisze pozytywne recenzje, niszczy dobre imię konkurentów, wykorzystuje głupią, ale lubianą przez czytelników i wydawców autorkę Mariettę Gałązkę. Na widok negatywnej opinii dostaje „niemal piany na pysku”[2], poza tym tupie nogami, wyje na cały dom, uderza „czerepem w biurko”[3] i oczywiście snuje plany zemsty – a wiedzieć trzeba, że „jako manipulant ta gnida jest genialna”[4]. Wkrótce podczas imprezy literackiej dochodzi do serii podejrzanych zgonów...

05.06.2019

„Zabójstwo Harriet Krohn” Karin Fossum


Charles, główny bohater „Zabójstwa Harriet Krohn” Karin Fossum, nie był agresywny ani porywczy. Kochał żonę i córkę, jednak żona zmarła na raka, a Julie, obecnie szesnastoletnia, już od dawna nie chce utrzymywać z nim kontaktów. Ma powody – ojciec wszystkie zarobione pieniądze przeznaczał na hazard, okradł nawet swojego ostatniego pracodawcę. Narobił tyle długów, że wierzyciel chce nasłać na niego windykatora. Jakim cudem ktoś, kto otrzymuje tylko marny zasiłek dla bezrobotnych, miałby spłacić astronomiczne kwoty? Gdzie szukać ratunku? Zdesperowany Charles wpada na „genialny” pomysł: zabije i obrabuje mieszkającą samotnie Harriet. Ani przez chwilę nie zastanawia się nad krzywdą, jaką jej wyrządza. Pieniądze ofiary posłużą dla dobrego celu, więc w czym problem? Kogo obchodzi jakaś tam samotna staruszka?...